Artykuł Eksperymenty myślowe Ontologia

Artur Szutta: Kto jest za to morderstwo odpowiedzialny?

Z problemem tożsamości ściśle wiąże się kwestia odpowiedzialności. Najprościej relację między nimi określić można słowami: jesteś odpowiedzialny za ten czyn, bo to ty go popełniłeś. Jednak czy zawsze to jest takie proste? Rozważmy relację tożsamość–odpowiedzialność za pomocą eksperymentu myślowego.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2017 nr 1 (13), s. 30–31. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Płatny morderca

Mimi Ansha był płat­nym zabój­cą nie­zrów­na­nym w swo­im fachu. Jedy­nym śla­dem jego dzia­łal­no­ści były mar­twe cia­ła ofiar. Przez wie­le lat nikt nie wpadł na jego trop. Do pew­ne­go dnia! Niczym bez­sze­lest­ny cień opusz­czał miej­sce kolej­nej zbrod­ni. Już był na zewnątrz domu ofia­ry, ukry­ty w ciem­no­ściach nocy, gdy sta­ło się coś, cze­go nie prze­wi­dział. Nie­bo roz­świe­tlił potęż­ny błysk pio­ru­na, za któ­rym podą­ży­ły grzmot roz­dzie­ra­ne­go powie­trza i szum rzę­si­stej ule­wy. W tym jed­nym momen­cie wyda­rzy­ły się dwie rze­czy, któ­re mia­ły odmie­nić życie Mimi Anshy. Pio­run ude­rzył tak bli­sko nie­go, że podmuch pie­ką­ce­go powie­trza rzu­cił nim moc­no o ścia­nę pobli­skie­go budyn­ku. Zanim jed­nak to się sta­ło, przez uła­mek sekun­dy, kie­dy świa­tło pio­ru­na oświe­tli­ło uli­cę i oka­la­ją­ce ją domy, ujrzał w jed­nym z okien kobie­cą twarz, sze­ro­ko otwar­ty­mi ocza­mi spo­glą­da­ją­cą w jego stronę.

Przemiana

Ansha, rzu­co­ny z impe­tem o ścia­nę, omdlał na chwi­lę. Szyb­ko ock­nął się jed­nak i odda­lił się od miej­sca zbrod­ni, zosta­wia­jąc za sobą zgiełk i krzy­ki jakichś ludzi. Zna­la­zł­szy bez­piecz­ną kry­jów­kę, osu­nął się na zie­mię i stra­cił przy­tom­ność. Kie­dy otwo­rzył oczy, był dzień. Mia­sto wrza­ło życiem. Ansha odkrył, że nie wie, kim jest, nic nie pamię­ta. Wysił­ki przy­po­mnie­nia sobie cze­go­kol­wiek z jego prze­szło­ści natra­fia­ły na nie­prze­nik­nio­ną ścia­nę mil­cze­nia. Tej nocy nastą­pi­ła w nim, obok utra­ty pamię­ci, jesz­cze inna zmia­na. Na widok istot cier­pią­cych, znaj­du­ją­cych się w potrze­bie, odczu­wał wiel­kie współ­czu­cie i pra­gnie­nie nie­sie­nia pomo­cy. Stał się wędrow­cem nio­są­cym pomoc, gdzie­kol­wiek była ona potrzebna.

Nowe życie

Ponie­waż zacho­wał fizycz­ną spraw­ność i umie­jęt­no­ści wal­ki, jego pomoc czę­sto mia­ła cha­rak­ter obro­ny przed ban­dy­ta­mi. Po pew­nym cza­sie ludzie z dale­kiej wio­ski popro­si­li, aby został z nimi i chro­nił ich jako przy­wód­ca stra­ży przed nęka­ją­cy­mi ich ban­da­mi bar­ba­rzyń­ców. Przy­jął nada­ne mu przez któ­re­goś z ura­to­wa­nych imię Ban­shu, co zna­czy „pomoc”.

Ban­shu przez wie­le lat żył jako dobry przy­wód­ca, dobry czło­wiek, mąż i ojciec. Jego czy­na­mi nie tyl­ko kie­ro­wa­ło współ­czu­cie, ale też mądrość. Od dnia swo­ich ponow­nych naro­dzin odda­wał się bowiem tak­że roz­my­śla­niom na temat świa­ta i ludz­kie­go życia. Doszedł do głę­bo­kie­go prze­ko­na­nia, że jedy­nym, o co war­to zabie­gać, jest miłość. Wieść o jego mądro­ści i szla­chet­nych czy­nach doszła do uszu Kró­la. Jego pałac znaj­do­wał się w odle­głym mie­ście, mie­ście, któ­re­go Ban­shu nie pamię­tał, a któ­re było świad­kiem jego poprzed­nie­go życia i tajem­ni­czej prze­mia­ny. Wład­ca posta­no­wił oso­bi­ście poznać swo­je­go szla­chet­ne­go i odważ­ne­go pod­da­ne­go, któ­re­go walo­ry być może przy­da­ły­by się bar­dziej w sto­li­cy, u boku Kró­la, niż na dale­kiej pro­win­cji. Wezwał więc Ban­shu, aby ten sta­wił się przed jego obli­czem. Tak też się stało.

Świadek

Spo­koj­nym kro­kiem Ban­shu wszedł do sali tro­no­wej. Mija­jąc sto­ją­cych dłu­gim rzę­dem i z cie­ka­wo­ścią przy­glą­da­ją­cych się mu ludzi, mia­ro­wo zbli­żał się do kró­lew­skiej pary. Wład­ca, uśmiech­nię­ty, spo­glą­dał na gościa. Wstał, aby prze­mó­wić do Ban­shu, w tym jed­nak momen­cie Kró­lo­wa krzyk­nę­ła przeraźliwie:
– To on! To on! To czło­wiek, któ­ry zamor­do­wał moje­go ojca! Widzia­łam go tej nocy, jak z nożem w ręku wymknął się z nasze­go domu. Myśla­łam, że zgi­nął uka­ra­ny przez bogów, rażo­ny pio­ru­nem. Jed­nak prze­żył i oto stoi tu przede mną!

Pomruk zdzi­wie­nia prze­biegł przez salę. Król jako wład­ca roz­trop­ny i dobry posta­no­wił wsz­cząć śledz­two, zanim pochop­nie osą­dzi być może uczci­we­go człowieka.

W świe­cie, w któ­rym dzia­ła się ta histo­ria, nie było kry­mi­no­lo­gów bie­głych w nauce iden­ty­fi­ka­cji DNA czy nawet odci­sków pal­ców, jego miesz­kań­cy posia­da­li jed­nak inne meto­dy docho­dze­nia do praw­dy. Pośród sług Kró­la byli mago­wie, któ­rzy potra­fi­li czy­tać w umy­słach ludz­kich, mogli zaj­rzeć w naj­głęb­sze zaka­mar­ki pamię­ci. Byli i tacy, któ­rzy dys­po­nu­jąc frag­men­tem cia­ła, potra­fi­li na wła­sne oczy zoba­czyć wszyst­ko to, co z tym cia­łem mia­ło kon­takt, nawet tak wątły jak to, że ten sam wiatr muskał jego powierzch­nię bądź te same pro­mie­nie świa­tła się od nie­go odbi­ja­ły. Król więc popro­sił magów, aby odkry­li, jaka jest prawda.

Dochodzenie

Pierw­si prze­ba­da­li Ban­shu mago­wie czy­ta­ją­cy w umy­słach. Nie zna­leź­li jed­nak żad­ne­go wspo­mnie­nia mor­der­stwa czy choć­by inten­cji skrzyw­dze­nia czło­wie­ka. Cho­ciaż odkry­li rzecz dziw­ną. Naj­daw­niej­sze wspo­mnie­nia się­ga­ły dni, w któ­rych bada­ny był już czło­wie­kiem doro­słym. Natra­fi­li tak­że na wspo­mnie­nia mia­sta, któ­rym nie towa­rzy­szy­ły żad­ne nazwy, choć, na ile mago­wie mogli doj­rzeć kształ­ty tych wspo­mnień, mie­li wra­że­nie, że to był ich sto­łecz­ny gród. Następ­nie bada­niem Ban­shu zaję­li się mago­wie czy­ta­ją­cy pamięć mate­rii. Się­gnię­cie do wspo­mnień cia­ła sprzed kil­ku­na­stu lat nie było łatwe. Bowiem tak jak w naszym, tak też w świe­cie Ban­shu cia­ła ludz­kie pod­le­ga­ły co sie­dem lat cał­ko­wi­tej wymia­nie mate­rii. Jed­nak w trak­cie docho­dze­nia mago­wie zdo­by­li strój, któ­ry nosił na sobie Ban­shu w dniu, w któ­rym się ock­nął bez pamię­ci. Dzię­ki nie­mu z łatwo­ścią odtwo­rzy­li spo­ry frag­ment prze­szło­ści Mimi Anshy, łącz­nie z dra­ma­tycz­ną nocą, kie­dy zamor­do­wa­no ojca Królowej.

Dylemat

Ban­shu z prze­ra­że­niem i nie­do­wie­rza­niem słu­chał rela­cji magów na temat jego sta­re­go życia. Mówi­li mu o życiu jakiejś obcej oso­by, któ­rej czy­ny i posta­wa były tak dale­kie od jego obec­nej posta­wy. Czy on, Ban­shu, mógł pono­sić odpo­wie­dzial­ność za życie Mimi Anshy? W trak­cie roz­pra­wy w obro­nę wziął Ban­shu pewien mędrzec, Kong Min­ghe – tak nazy­wa­li go ludzie, on nazy­wał sie­bie jedy­nie miło­śni­kiem mądrości.
– Panie – powie­dział Kong Min­ghe – aby mieć pew­ność, że Ban­shu powi­nien odpo­wie­dzieć za zbrod­nię na ojcu Kró­lo­wej, musi­my nie tyl­ko dowieść, że mię­dzy cia­łem Ban­shu a cia­łem mor­der­cy ist­nie­je cią­głość, ale musi­my też wyka­zać, że mamy tu do czy­nie­nia z tym samym umysłem.

Kró­la zain­try­go­wa­ły sło­wa mędr­ca, popro­sił, aby ten zbli­żył się do nie­go i wyja­śnił głę­biej swo­je wąt­pli­wo­ści. Kong Min­ghe pod­szedł i powiedział…

Nie­ste­ty, w tym miej­scu koń­czą się spi­sa­ne świa­dec­twa tej histo­rii. Ponie­waż nie jestem magiem potra­fią­cym zaglą­dać w odle­głe prze­strze­nie i czas tam­te­go świa­ta, muszę Was, dro­dzy Czy­tel­ni­cy, zosta­wić z Waszy­mi domy­sła­mi, co też Kong Min­ghe mógł był powie­dzieć Królowi.


War­to doczytać

J. Gór­nic­ka-Kali­now­ska, Toż­sa­mość, wola, dzia­ła­nia moral­ne, War­sza­wa 2012.
W. Glan­non, Moral Respon­si­bi­li­ty and Per­so­nal Iden­ti­ty, „Ame­ri­can Phi­lo­so­phi­cal Quar­ter­ly” 3(1998), 231–249.


Artur Szut­ta – Filo­zof, pra­cow­nik Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go, spe­cja­li­zu­je się w filo­zo­fii spo­łecz­nej, ety­ce i meta­ety­ce. Jego pasje to przy­rzą­dza­nie smacz­nych potraw, nauka języ­ków obcych (obec­nie węgier­skie­go i chiń­skie­go), cho­dze­nie po górach i gra w pił­kę nożną.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy