Artykuł Eksperymenty myślowe Kognitywistyka Ontologia

Artur Szutta: Świat bez wolnej woli

Fot.: Some rights reserved by EdgarCurious, CC0
W świecie, w którym wszystko, jak w układance domino, jest z góry określone przez fizyczne konieczności, trudno znaleźć miejsce dla wolnej woli. Czy jednak w imię fizykalistycznego determinizmu powinniśmy odrzucić istnienie wolnej woli, czy może raczej zastanowić się nad sensownością samego determinizmu?

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2016 nr 2 (8), s. 26–27. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać tutaj.


Świat jak domino

Zapew­ne widzie­li­ście w tele­wi­zji lub w inter­ne­cie film przed­sta­wia­ją­cy mister­nie poukła­da­ne tysią­ce pły­tek domi­na, któ­re po pchnię­ciu jed­nej z nich w spek­ta­ku­lar­ny spo­sób prze­wra­ca­ją się jed­na o dru­gą. Jeśli nie, bez tru­du taki film może­cie zna­leźć w Internecie.

Otóż zda­niem deter­mi­ni­stów fizy­ka­li­stycz­nych, nasz świat jest jak zbiór kloc­ków domi­na, z tą jed­nak róż­ni­cą, że nikt tego zbio­ru nie poukła­dał ku ucie­sze widzów: nastę­pu­ją­ce po sobie zda­rze­nia są jedy­nie kon­se­kwen­cją poprze­dza­ją­cych je sta­nów świa­ta i praw fizy­ki. Osta­tecz­nie za kształt wszyst­kie­go, co nastą­pi­ło, nastę­pu­je i nastą­pi, wyda­je się odpo­wie­dzial­ne pierw­sze zda­rze­nie – Wiel­ki Wybuch. Tak więc wszyst­kie zda­rze­nia są od same­go począt­ku ustalone.

Wystar­czy uważ­ne spoj­rze­nie na mozai­kę pousta­wia­nych kloc­ków, aby z góry wie­dzieć, któ­ry, kie­dy i w jaki spo­sób się prze­wró­ci. Dzię­ki temu może­my na przy­kład dokład­nie prze­wi­dzieć, że w pew­nym momen­cie okre­ślo­ny klo­cek wpad­nie do kie­lisz­ka wypeł­nio­ne­go winem, zaś wyle­wa­ją­ce się wino prze­wró­ci kolej­ny klo­cek domi­na. Tak samo, gdy­by­śmy dys­po­no­wa­li peł­ną wie­dzą na temat świa­ta (wszyst­kich jego ele­men­tów i praw fizy­ki) oraz dosta­tecz­nie potęż­ny­mi moca­mi obli­cze­nio­wy­mi, mogli­by­śmy usta­lić, jak będzie wyglą­dał świat w dowol­nie wybra­nym momencie.

Ludzie-domino

Zgod­nie ze sta­no­wi­skiem deter­mi­ni­zmu czę­ścią tej skom­pli­ko­wa­nej sie­ci „prze­wra­ca­ją­cych się kloc­ków domi­na”, czy­li zacho­dzą­cych po sobie zda­rzeń, jeste­śmy tak­że my – ludzie. Jeste­śmy w pew­nym sen­sie pod­zbio­ra­mi łań­cu­chów, a raczej sie­ci przy­czy­no­wo-skut­ko­wych. Wszyst­kie nasze dzia­ła­nia, myśli, pra­gnie­nia, prze­mia­na mate­rii to poszcze­gól­ne pod­zbio­ry zda­rzeń nale­żą­ce do tego super­zbio­ru-ukła­dan­ki domi­no, któ­rym jest nasz wszech­świat. Stąd też, sko­ro przy zało­że­niu cał­ko­wi­tej wie­dzy o świe­cie mogli­by­śmy prze­wi­dzieć wła­ści­wie wszyst­ko, to prze­wi­dzieć mogli­by­śmy tak­że wszyst­kie nasze ludz­kie wybo­ry, dzia­ła­nia, cho­ro­by itd.

Gdzie jest wolna wola?

Ktoś mógł­by zapro­te­sto­wać, mówiąc, że prze­cież jeste­śmy wol­ni: w naszej mocy jest podej­mo­wać decy­zje, któ­rych treść nie jest prze­są­dzo­na przed ich pod­ję­ciem. Tak oto na przy­kład, kie­dy zasta­na­wiam się, czy kupić książ­kę na temat wol­nej woli, czy też może nie kupo­wać jej wca­le, obie opcje wyda­ją się otwar­te – nie­za­leż­ne od ukła­du ato­mów w moim cie­le, na kuli ziem­skiej czy w Dro­dze Mlecznej.

Nic bar­dziej błęd­ne­go” – odpo­wie z lek­kim uśmiesz­kiem poli­to­wa­nia deter­mi­ni­sta. Jeśli wybrał­bym kup­no książ­ki, ozna­cza­ło­by to, że „wybór” ten był nie­unik­nio­ny, zde­ter­mi­no­wa­ny, czy­li okre­ślo­ny przez wcze­śniej­szy stan świa­ta. Nawet gdy­by jakimś spo­so­bem czas się cof­nął i od nowa sta­li­by­śmy przed „wybo­rem”: kupić książ­kę o wol­nej woli czy nie kupić, nawet gdy­by świat cofał się do tego momen­tu tysią­ce albo i nie­skoń­czo­ną ilość razy, wynik był­by zawsze ten sam.

Dziwaczne konsekwencje determinizmu

Czy nie mamy inne­go wybo­ru jak przy­znać rację deter­mi­ni­stom? Zanim, dro­dzy Czy­tel­ni­cy, odpo­wie­cie na to pyta­nie, roz­waż­cie dwie spra­wy. Po pierw­sze, jeśli deter­mi­ni­ści mają rację, to jaki wpływ na wynik tej deba­ty ma roz­wa­ża­nie racji i argu­men­tów, sko­ro osta­tecz­nie to nie one, ale układ ele­men­tar­nych czą­ste­czek i sił fizycz­nych decy­du­je o tym, czy w naszym mózgu zre­ali­zu­je się akcep­ta­cja bądź odrzu­ce­nie tego stanowiska?

Po dru­gie, zasta­nów­my się nad inną, jesz­cze bar­dziej nie­sa­mo­wi­tą kon­se­kwen­cją sta­no­wi­ska deter­mi­ni­stycz­ne­go. Czy­ta­li­ście z pew­no­ścią wie­le ksią­żek lub arty­ku­łów, w któ­rych kolej­ne twier­dze­nia wyni­ka­ły logicz­nie z poprze­dza­ją­cych je prze­sła­nek, zaś auto­rzy tych publi­ka­cji przyj­mo­wa­li prze­ko­na­nia na pod­sta­wie pew­nych racji. Podzi­wia­li­ście być może tak­że wybit­ne dzie­ła poetyc­kie, malar­skie lub muzyczne.

Chwi­la reflek­sji. Jeśli deter­mi­ni­ści mają rację, to fakt, że w pew­nym momen­cie auto­rzy ksią­żek czy arty­ku­łów uzna­ją jakieś twier­dze­nie, nie zale­ży od tego, że zro­zu­mie­li i uzna­li prze­słan­ki lub racje wspie­ra­ją­ce dane twier­dze­nie, ale od tego, że tak, a nie ina­czej, jak w ukła­dan­ce domi­no, prze­bie­ga­ły łań­cu­chy przy­czy­no­wo-skut­ko­we zda­rzeń fizycz­nych, okre­ślo­ne już w pierw­szych chwi­lach po Wiel­kim Wybu­chu. To ON, a nie piszą­cy trak­ta­ty filo­zo­ficz­ne czy „two­rzą­cy” dzie­ła sztu­ki, jest ich (przy­pad­ko­wym?) autorem.

Jeśli powyż­sze dwa wnio­ski brzmią dla Was absur­dal­nie, to może błęd­ne jest zało­że­nie deter­mi­ni­zmu, przy­naj­mniej deter­mi­ni­zmu fizycz­ne­go, któ­ry do tak nie­wia­ry­god­nych wnio­sków pro­wa­dzi? A może jed­nak, jak­kol­wiek nie­wia­ry­god­nie to brzmi, to wszyst­ko prawda?


Artur Szut­ta – Filo­zof, pra­cow­nik Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go, spe­cja­li­zu­je się w filo­zo­fii spo­łecz­nej, ety­ce i meta­ety­ce. Jego pasje to przy­rzą­dza­nie smacz­nych potraw, nauka języ­ków obcych (obec­nie węgier­skie­go), cho­dze­nie po górach i gra w pił­kę nożną.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.


Pyta­nia do tekstu:

1. Jakie, zda­niem auto­ra, są warun­ki ist­nie­nia wol­nej woli? Czy two­im zda­niem wszyst­kie te warun­ki są koniecz­ne? Czy moż­na by mówić o ist­nie­niu wol­nej woli bez speł­nie­nia któ­re­goś z tych warun­ków? Dlaczego?
2. Na jakiej pod­sta­wie autor uwa­ża, że zdol­ność prze­wi­dy­wa­nia decy­zji i zacho­wań ludz­kich w opar­ciu o zna­jo­mość przy­czyn fizycz­nych nie eli­mi­no­wa­ła­by jesz­cze moż­li­wo­ści wol­nej woli?
3. Czy wol­na wola, zgod­nie z tym, jak zosta­ła w niniej­szym arty­ku­le okre­ślo­na, doma­ga się odwo­ła­nia do Boga jako jej stwór­cy? Autor nie roz­wi­ja tego wąt­ku. Jaki­mi racja­mi mógł się kie­ro­wać, odwo­łu­jąc się do Boga jako wła­ści­we­go wyja­śnie­nia wol­nej woli?

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

4 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • Poję­cie wol­nej (swo­bod­nej) woli łączy się natu­ral­nie z dwo­ma poję­cia­mi — poję­ciem wolności(swobody) i poję­ciem woli. 

    Z jed­nej więc stro­ny poję­cie woli swo­bod­nej może być rozu­mia­ne jako zasa­dza­ją­ce się na poję­ciach wol­no­ści (swo­bo­dy) i woli, z dru­giej zaś może­my argu­men­to­wać, że to poję­cia wol­no­ści (swo­bo­dy) i woli zysku­ją dopie­ro swo­je defi­ni­cje z poję­cia wol­nej (swo­bod­nej) woli, w wyni­ku abs­trak­cji do szcząt­ko­wych pojęć absolutnych.

    1. Poje­cie woli — wyra­ża prze­ko­na­nie, że umysł ludz­ki wywie­ra wpływ na ota­cza­ją­cy go świat. (war­to zazna­czyć na mar­gi­ne­sie, że nie ma obo­wiąz­ku aby był to wpływ świa­do­my, a więc poję­cie woli i świa­do­mo­ści są od sie­bie nie­za­leż­ne). Ponie­waż wery­fi­ka­cję tego wpły­wu może­my poczy­nić jedy­nie za pośred­nic­twem mate­rii, z koniecz­no­ści wpływ wywie­ra­ny przez umysł jest wpły­wem na mate­rię i za pośred­nic­twem mate­rii, czy­li za pośred­nic­twem cia­ła ludz­kie­go. Nie ist­nie­je udo­wod­nio­ny poza­ma­te­rial­ny wpływ umy­słu ludz­kie­go na jaki­kol­wiek obszar mate­rii, czy też innych umy­słów. Zatem dzia­łal­ność hipo­te­tycz­na woli, choć rodzi się w umy­śle, pod­le­ga pra­wom wpły­wu mate­rial­ne­go, a więc pra­wom fizy­ki, któ­re już choć­by z tego wzglę­du muszą odci­skać się for­mal­nie na tej woli (dosł. posia­da ona aspekt mechaniczny).

    2.Pojęcie swo­bo­dy (wol­no­ści) — jedy­ną logicz­ną defi­ni­cją swo­bo­dy jako abs­trak­cji jest pierw­sza zasa­da New­to­na, któ­ra mówi nam, że ist­nie­ją dwa hipo­te­tycz­ne warun­ki swo­bo­dy: a)na cia­ło nie dzia­ła­ją żad­ne siły (wpły­wy, wole) i; b)Wszystkie siły (wpły­wy, wole) dzia­ła­ją­ce na cia­ło rów­no­wa­żą się. (New­ton okre­śla wol­ność jako bez­wład­ność, czy­li moż­na powie­dzieć, bez­wol­ność, a więc widać już, że New­ton języ­ko­wo defi­niu­je swo­bo­dę raczej jako szcze­gól­ny przy­pa­dek swo­bod­nej wład­no­ści (wol­nej woli) pozba­wio­nej wład­no­ści, a więc wszel­kie­go wpływu).

    Widać zatem, że w wymia­rze abso­lut­nym poję­cie wol­nej woli jest wewnętrz­nie sprzeczne,
    I może tyl­ko odno­sić się do okre­ślo­nych warun­ków, odpo­wie­dio dla wol­no­ści i dla woli.

    Warun­kiem wol­no­ści jest speł­nie­nie (w jak naj­szer­szym zakre­sie) pierw­sze­go pra­wa dyna­mi­ki, oczy­wi­ście z przy­pad­ku dru­gie­go (wpły­wy rów­no­wa­żą się), bo przy­pa­dek pierw­szy (brak wpły­wów) nie wystę­pu­je w natu­rze i jest abs­trak­cją czy­sto mate­ma­tycz­ną (zero jako sym­bol pusty, bez odnie­sie­nia do rze­czy­wi­sto­ści, zwłasz­cza mate­rial­nej, jest kwin­te­sen­cją abs­trak­cji, mżna powie­dzieć jej ide­al­nym ekstremum).

    Tak też nale­ży więc rozu­mieć wol­ność w języ­ku potocz­nym — jako takie zrów­no­wa­że­nie wszel­kich wpły­wów, któ­re daje nam swo­bo­dę wyboru.

    Widać od razu, że w wymia­rze abso­lut­nym taka sytu­acja nie jest moż­li­wa, jeste­śmy nie­ustan­nie pod pre­sją praw fizy­ki, bio­lo­gii, sto­sun­ków spo­łecz­nych, wresz­cie znie­wo­le­ni nie­przy­chyl­ną w Pol­sce swo­bo­dzie jed­nost­ki lite­rą prawa.

    Wszel­kie dywa­ga­cje na temat abso­lut­nej wol­nej woli są wprost kpi­ną z roz­sąd­ku, i moga słu­żyć co naj­wy­żej jako ide­olo­gicz­ne narzę­dzie do uci­na­nia dys­ku­sji na temat rodza­jów i obsza­rów ludz­kie­go znie­wo­le­nia, co zresz­tą tota­li­tar­ne reli­gie mono­te­istycz­ne świet­nie wykorzystują.

    Idąc za rozu­mo­wa­niem New­to­na, któ­ry okre­śla wol­ność jako bez­wład­ność, moż­na dopeł­nić zde­fi­nio­wa­nie abs­trak­cyj­nej woli jako szcze­gól­ne­go przy­pad­ku wol­nej woli pozba­wio­nej swo­bo­dy — a więc jako bez­wol­ność. Tu jaw­nie ema­nu­je para­doks same­go poję­cia wol­nej woli, któ­re powin­no być od tej chwi­li dla kaz­de­go już conajm­niej podejżane.
    Nale­ża­ło by prze­śle­dzić gene­alo­gicz­nie dla­cze­go wła­ści­wie wogó­le poję­cie wol­nej woli poja­wia się w języ­ku, i czy nie jest przy­pad­kiem tak, że uży­wa­ne jest ono wła­ści­wie wyłącz­nie do ogra­ni­cza­nia wol­no­ści jed­nost­ki, usta­na­wia­nia nie­wol­nic­twa. Mecha­nizm użwa­nia poję­cia wol­nej woli, jako ide­olo­gicz­nej mani­pu­la­cji sto­so­wa­nej do pozba­wia­nia swo­bo­dy oka­zu­je się fak­tem histo­rycz­nym. Wróć­my jed­nak do tematu…

    Wol­ność w świe­cie rze­czy­wi­stym, a więc w wymia­rze nie­ab­so­lut­nym, jest zja­wi­skiem uni­ka­to­wym i o okre­ślo­nym, wąskim zakre­sie. Stan row­no­wa­gi wpły­wów jest czymś co wystę­pu­je nie­zwy­kle rzad­ko w natu­rze i zawsze ogra­ni­czo­ny jest do pew­ne­go zakre­su, czy mowiąc ina­czej — do okre­ślo­nych wymia­rów, a kosz­tem wymia­rów innych.

    Pro­szę wyobra­zić sobie bar­dzo duży stół bilar­do­wy obej­mu­ją­cy całą zie­mię — swo­bo­da ruchu poszcze­gól­nych bil w płasz­czyź­nie (będą­cej de fac­to sfe­rą) sto­łu jest zagwa­ran­to­wa­na tym, że (pomi­ja­jąc tar­cie) bile nie mają pra­wa poru­szać sie w pio­nie — to zna­czy jeden z wymia­rów ruchu bili dopro­wa­dzo­no do sta­nu EKWIPOTENCJALNOŚCI. 

    Z powyż­sze­go wywieść może­my ZASADĘ KONSTRUOWANIA PRZESTRZENI SWOBODY — Stan ekwi­po­ten­cjal­no­ści (a więc cał­ko­wi­te­go usta­le­nia, znie­wo­le­nia, zawie­sze­nia) jed­ne­go z wymia­rów daje swo­bo­dę (w tym przy­pad­ku ruchu) w innych wymia­rach. Inny­mi sło­wy — WARUNKIEM SWOBODY JEDNYCH WYMIARÓW JEST EKWIPOTENCJALNOŚĆ INNYCH.

    Ta zasa­da obo­wią­zu­je dla wszyst­kich aspek­tów natu­ry, tak­że życia ludz­kie­go, od bio­lo­gii, któ­rej meta­bo­lizm jest rozu­mia­ny jako utrzy­my­wa­nie pew­nej rów­no­wa­gi ener­ge­tycz­nej, po zja­wi­ska tak skom­pli­ko­wa­ne jak sto­sun­ki spo­łecz­ne, w któ­rych podej­mo­wa­nie praw­dzi­wie wol­ne­go wybo­ru może ist­nieć jedy­nie, kie­dy wpływ osób i czyn­ni­ków zewnętrz­nych na podej­mo­wa­ne decy­zje jest zrównoważny.

    Podob­nie rzecz się ma z samym umy­slem ludz­kim, któ­ry doko­nu­je swych (uprasz­cza­jąc) obli­czeń za pomo­cą pro­go­wych poten­cja­łów neu­ro­no­wych dzię­ki temu, że cała sieć neu­ro­no­wa jest sta­le utrzy­my­wa­na w sta­nie pew­nej rów­no­wa­gi poten­cjal­nej (jono­wej), co zresz­tą upo­dab­nia ją do kom­pu­te­ra binar­ne­go, któ­ry doko­nu­je swo­ich ope­ra­cji logicz­nych tyl­ko dzię­ki temu, że dostar­cza się mu czy­stej (pozba­wio­nej infor­ma­cji, a więc poten­cja­łu infor­ma­cyj­ne­go) ener­gii w posta­ci zasi­la­nia prą­dem stałym.

    Dla­te­go umysł, ale już i kom­pu­ter binar­ny, to prze­strzeń swo­bo­dy infor­ma­tycz­nej w takim samym sen­sie, w jakim nie­skoń­czo­ny stół bilar­do­wy to prze­strzeń swo­bo­dy ruchu w płasz­czyź­nie (któ­ra jest de fac­to orbi­tą ziemską).

    Oczy­wi­ście umysł, wyzwo­lo­ny z wpły­wów deter­mi­ni­zmu New­to­now­skie­go, a więc wyzwo­lo­ny od pędu czą­stek, nadal pod­le­ga wpły­wom poten­cja­łów elek­trycz­nych, któ­re przyj­mu­ją for­mę infor­ma­cji aku­mu­lo­wa­nej w topo­lo­gii sie­ci neu­ro­no­wej. Moż­na więc powie­dzieć, że wymia­ry świa­ta zwią­za­ne z masą i prze­strze­nią zosta­ją uekwi­po­ten­cjal­nio­ne, w sku­tek cze­go wyswo­bo­dzo­ny zosta­je wymiar poten­cja­łów elek­trycz­nych, ale tak jak i w przy­pad­ku bil, swo­bo­da ruchu w jwkimś zakre­sie, nie ozna­cza swo­bo­dy absolutnej.

    Deter­mi­ni­zmów czy­sto infor­ma­cyj­nych jest tak­że wie­le. Po pierw­sze ruch wileu czą­stek mate­rii zosta­je zamie­nio­ny w zmy­słach na infor­ma­cję, tak więc ist­nie­je infor­ma­tycz­ny wpływ mate­rii na umysł. Po dru­gie cia­ło ludz­kie swo­ją nie­sta­bil­no­ścią potra­fi prze­nieść się na nie­sta­bil­ność (uprasz­cza­jąc) obli­cze­nio­wą, czy jak kto woli — wyobra­że­nio­wą umy­słu, deter­mi­nu­jąc jakość jego prze­my­śleń zewnętrz­nie, za pomo­cą sta­nów emo­cjo­nal­nych, polep­sza­nia lub pogar­sza­nia per­cep­cji, itd.

    I wresz­cie docho­dzi­my do ostat­niej i naj­wa­zniej­szej myśli — swo­bo­da inte­lek­tu­al­na, a to o nią prze­ciez cho­dzi kie­dy przy­wo­łu­je­my wol­ną wolę, rodzi się, zno­wu, zgod­nie z zasa­dą ekwi­po­ten­cjal­no­śći, tyl­ko w przy­pad­ku pod­bu­do­wu­ją­ce­go ją zrów­no­wa­że­nia infor­ma­cyj­ne­go. A więc zrów­no­wa­żo­nej i obiek­tyw­nej EDUKACJI.
    Umysł któ­re­go wie­dza jest nie­peł­na, lub wprost spo­la­ry­zo­wa­na (ide­olo­gią, reli­gią, doświad­cze­nia­mi emo­cjo­nal­ny­mi, etc.) nie może doko­ny­wać w opar­ciu o taką wie­dzę (znów — opar­cie, na czym?, na wymia­rach usta­lo­nych, ekwi­po­ten­cjal­nych) praw­dzi­wie swo­bod­nych decyzji.
    To w kwe­stii wol­no­ści inte­lek­tu­al­nej. A prze­cież ta jesz­cze nie prze­kła­da się na wol­ność wybo­ru. W kwe­stii wol­no­ści wybo­ru znów poja­wia­ją się zewnętrz­ne ogra­ni­cze­nia, z któ­rych pod­sta­wo­wym jest to, że nikt nie wybie­ra, aby się naro­dzić — jest to narzu­co­ne wolą rodzi­ców. A następ­nie wszyst­kie inne decy­zje w życiu czło­wie­ka są nie­sa­mo­wi­cie ogra­ni­czo­ne, do tego stop­nia, że ani jeden z wybo­rów życio­wych nie może być nazwa­ny wybo­rem swo­bod­nym, bo zawsze jest wybo­rem na narzu­co­nych odgór­nie (rodzi­na, pań­stwo, reli­gia) wąskich warunkach. 

    Wobec tego poję­cie wol­no­ści, a zatem i poję­cie woli MUSI być defi­nio­wa­ne jako poję­cie UWARUNKOWANEJ wol­nej woli. Pierw­sze­go cze­go Panu NIE WOLNO, to mowic o abso­lut­nej wol­nej woli, ponie­waż jest to akt uwol­nie­nia od logi­ki, a więc odstą­pie­nia od com­mu­nii języ­ko­wej, czy­li udzia­łu w publicz­nym intelekcie.

    Jak Pan widzi poję­cie abso­lut­nej wol­nej woli, a zwłasz­cza samej wol­no­ści od wpły­wów zewnętrz­nych na nasze decy­zje jest tak dale­ce absur­dal­ne, że tyl­ko oso­ba o szcząt­ko­wym moc­no spo­la­ry­zo­wa­nym inte­lek­cie będzie z czy­stym ser­cem brnę­ła w argu­ment o jej istnieniu.

    Oczy­wi­ście wiem dobrze, że zwy­kle ten argu­ment pod­no­szo­ny jest przez oso­by bez żad­nych skru­pu­łów moral­nych (czy­li o ser­cach ska­rzo­nych pod­łą igno­ran­cją i pogar­dą dla praw­dy), pod­szy­wa­ją­ce się pod “filo­zo­fów” a w isto­cie pro­pa­gu­ją­ce ide­olo­gię, któ­ra, jako kpi­na z inte­li­gen­cji, taki­mi absur­da­mi się żywi.

    Pozo­sta­je tyl­ko zasta­no­wić się co ozna­cza fakt, że oso­by pozba­wio­ne moral­no­ści, jaw­no kpią­ce sobie z roz­sąd­ku, logi­ki, a nawet w pro­pa­go­wa­niu swo­ich jaw­nie nie­lo­gicz­nych prze­ko­nań wyzby­te krzty­ny fan­ta­zji, znaj­du­ją pra­cę na pol­skich uniwersytetach.
    No ale do wycią­gnię­cia takich wnio­sków trze­ba odro­bi­ny sumie­nia, a tego jak żywo w pol­skim życiu aka­de­mi­kim brakuje.

    Piotr M. Salo­mon, filo­log prowincjonalny.
    P.S. Czy Panu nie bywa nigdy zwy­czaj­nie, po ludz­ku, wstyd?

    • Bar­dzo traf­ne spo­strze­ze­nia. Zde­cy­do­wa­nie lep­sze wyja­snie­nie poję­cia wol­nej woli, niż auto­ra arty­ku­lu. Jed­nak­że, gdy­by nie Pana przed­mów­ca, Pana wypo­wiedź nie zaist­nia­ła­by . Dla­te­go sza­cu­nek dla Artu­ra Szut­ty, że pod­jął tak trud­ny temat. Prze­cież o to cho­dzi w Filo­zo­fii żeby madro­sci poszu­ki­wać.…. Cie­szę się, że odkry­lam FILOZOFUJ!
      Pozdrawiam
      Joan­na Kwiatkowska

    • Może moje IQ jest za niskie, bo kom­plet­nie nie rozu­miem o co cho­dzi w kwe­stii wol­nej woli, z filo­zo­ficz­ne­go punk­tu widze­nia. Rozu­miem nato­miast, że to dusza (czy­li rozum, umysł — Bud­da o nim czę­sto mówił, a tak­że Pla­ton) osta­tecz­nie, zawsze podej­mu­je decy­zję o tym, czy postą­pi tak, czy ina­czej. I mózg (nie myl­my z rozu­mem czy­li duszą wła­śnie) nie ma tutaj, nic do gada­nia, a tak­że to, że uro­dzi­li­śmy się tacy a tacy — z punk­tu widze­nia stric­te cie­le­sne­go, nic tu nie odgry­wa roli takiej, jak dusza wła­śnie. A to, jaką dusza tak napraw­dę jest, to z kolei od niej, kom­plet­nie nie zale­ży. Tutaj wcho­dzi poję­cie natu­ry. Pewien świę­ty czło­wiek stwier­dził kiedyś:“Kto od kogo jak wyszedł, taką mu, chwa­łę przy­no­si.” Noi bądź tu mądry, pisz wier­sze. Sko­ro powyż­sze zda­nie świę­tych jest praw­dzi­we, jak moż­na stwier­dzić, że każ­dy ma wol­ną wolę? Faj­nie by było, gdy­by ktoś kom­pe­tent­ny się na ten temat wypo­wie­dział. Mi to wyglą­da na to że, natu­ra czło­wie­ka to jest coś takie­go, na co on sam nie ma wpły­wu. Wystar­czy popa­trzeć się na świat. Np. świę­ty Piotr a Bin Laden. Obaj z innej gli­ny, i pyta­nie jest takie: Czy ten dru­gi któ­ry bez wąt­pie­nia nie wyszedł z Boga, miał w swo­im życiu wybór, tak jak od począt­ku swo­je­go ist­nie­nia, świę­ty Piotr? To sza­le­nie intrygujące.

      • To niby intry­gu­ją­ce, jed­nak Czy­ta­ją­cy mnie, mogą być, nie­ce­lo­wo prze­ze mnie zwie­dze­ni. Bóg i wraz z nim Jego Kościół, sto­ją od tysiąc­le­ci na stra­ży zda­nia, że każ­dy ma od naro­dzin wol­ny wybór, odno­śnie dro­gi, w któ­rąś ze stron. Oraz tego, że każ­dy, jest kowa­lem wła­sne­go losu. Więc nie będę dalej mącił, i po pro­stu odpusz­czę dal­sze pisa­nie, na te tema­ty. To tyle. Dzięki.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy