Artykuł Eksperymenty myślowe Kognitywistyka Ontologia

Artur Szutta: Świat bez wolnej woli

Fot.: Some rights reserved by EdgarCurious, CC0
W świecie, w którym wszystko, jak w układance domino, jest z góry określone przez fizyczne konieczności, trudno znaleźć miejsce dla wolnej woli. Czy jednak w imię fizykalistycznego determinizmu powinniśmy odrzucić istnienie wolnej woli, czy może raczej zastanowić się nad sensownością samego determinizmu?

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2016 nr 2 (8), s. 26–27. W pełnej wersji graficznej można go przeczytać tutaj.


Świat jak domino

Zapewne widzieliście w telewizji lub w internecie film przedstawiający misternie poukładane tysiące płytek domina, które po pchnięciu jednej z nich w spektakularny sposób przewracają się jedna o drugą. Jeśli nie, bez trudu taki film możecie znaleźć w Internecie.

Otóż zdaniem deterministów fizykalistycznych, nasz świat jest jak zbiór klocków domina, z tą jednak różnicą, że nikt tego zbioru nie poukładał ku uciesze widzów: następujące po sobie zdarzenia są jedynie konsekwencją poprzedzających je stanów świata i praw fizyki. Ostatecznie za kształt wszystkiego, co nastąpiło, następuje i nastąpi, wydaje się odpowiedzialne pierwsze zdarzenie – Wielki Wybuch. Tak więc wszystkie zdarzenia są od samego początku ustalone.

Wystarczy uważne spojrzenie na mozaikę poustawianych klocków, aby z góry wiedzieć, który, kiedy i w jaki sposób się przewróci. Dzięki temu możemy na przykład dokładnie przewidzieć, że w pewnym momencie określony klocek wpadnie do kieliszka wypełnionego winem, zaś wylewające się wino przewróci kolejny klocek domina. Tak samo, gdybyśmy dysponowali pełną wiedzą na temat świata (wszystkich jego elementów i praw fizyki) oraz dostatecznie potężnymi mocami obliczeniowymi, moglibyśmy ustalić, jak będzie wyglądał świat w dowolnie wybranym momencie.

Ludzie-domino

Zgodnie ze stanowiskiem determinizmu częścią tej skomplikowanej sieci „przewracających się klocków domina”, czyli zachodzących po sobie zdarzeń, jesteśmy także my – ludzie. Jesteśmy w pewnym sensie podzbiorami łańcuchów, a raczej sieci przyczynowo-skutkowych. Wszystkie nasze działania, myśli, pragnienia, przemiana materii to poszczególne podzbiory zdarzeń należące do tego superzbioru-układanki domino, którym jest nasz wszechświat. Stąd też, skoro przy założeniu całkowitej wiedzy o świecie moglibyśmy przewidzieć właściwie wszystko, to przewidzieć moglibyśmy także wszystkie nasze ludzkie wybory, działania, choroby itd.

Gdzie jest wolna wola?

Ktoś mógłby zaprotestować, mówiąc, że przecież jesteśmy wolni: w naszej mocy jest podejmować decyzje, których treść nie jest przesądzona przed ich podjęciem. Tak oto na przykład, kiedy zastanawiam się, czy kupić książkę na temat wolnej woli, czy też może nie kupować jej wcale, obie opcje wydają się otwarte – niezależne od układu atomów w moim ciele, na kuli ziemskiej czy w Drodze Mlecznej.

Nic bardziej błędnego” – odpowie z lekkim uśmieszkiem politowania determinista. Jeśli wybrałbym kupno książki, oznaczałoby to, że „wybór” ten był nieunikniony, zdeterminowany, czyli określony przez wcześniejszy stan świata. Nawet gdyby jakimś sposobem czas się cofnął i od nowa stalibyśmy przed „wyborem”: kupić książkę o wolnej woli czy nie kupić, nawet gdyby świat cofał się do tego momentu tysiące albo i nieskończoną ilość razy, wynik byłby zawsze ten sam.

Dziwaczne konsekwencje determinizmu

Czy nie mamy innego wyboru jak przyznać rację deterministom? Zanim, drodzy Czytelnicy, odpowiecie na to pytanie, rozważcie dwie sprawy. Po pierwsze, jeśli determiniści mają rację, to jaki wpływ na wynik tej debaty ma rozważanie racji i argumentów, skoro ostatecznie to nie one, ale układ elementarnych cząsteczek i sił fizycznych decyduje o tym, czy w naszym mózgu zrealizuje się akceptacja bądź odrzucenie tego stanowiska?

Po drugie, zastanówmy się nad inną, jeszcze bardziej niesamowitą konsekwencją stanowiska deterministycznego. Czytaliście z pewnością wiele książek lub artykułów, w których kolejne twierdzenia wynikały logicznie z poprzedzających je przesłanek, zaś autorzy tych publikacji przyjmowali przekonania na podstawie pewnych racji. Podziwialiście być może także wybitne dzieła poetyckie, malarskie lub muzyczne.

Chwila refleksji. Jeśli determiniści mają rację, to fakt, że w pewnym momencie autorzy książek czy artykułów uznają jakieś twierdzenie, nie zależy od tego, że zrozumieli i uznali przesłanki lub racje wspierające dane twierdzenie, ale od tego, że tak, a nie inaczej, jak w układance domino, przebiegały łańcuchy przyczynowo-skutkowe zdarzeń fizycznych, określone już w pierwszych chwilach po Wielkim Wybuchu. To ON, a nie piszący traktaty filozoficzne czy „tworzący” dzieła sztuki, jest ich (przypadkowym?) autorem.

Jeśli powyższe dwa wnioski brzmią dla Was absurdalnie, to może błędne jest założenie determinizmu, przynajmniej determinizmu fizycznego, który do tak niewiarygodnych wniosków prowadzi? A może jednak, jakkolwiek niewiarygodnie to brzmi, to wszystko prawda?


Artur Szutta – filozof, pracownik Uniwersytetu Gdańskiego, specjalizuje się w filozofii społecznej, etyce i metaetyce. Jego pasje to przyrządzanie smacznych potraw, nauka języków obcych (obecnie węgierskiego), chodzenie po górach i gra w piłkę nożną.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 PolskaW pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści numeru.


Pytania do tekstu:

1. Jakie, zdaniem autora, są warunki istnienia wolnej woli? Czy twoim zdaniem wszystkie te warunki są konieczne? Czy można by mówić o istnieniu wolnej woli bez spełnienia któregoś z tych warunków? Dlaczego?
2. Na jakiej podstawie autor uważa, że zdolność przewidywania decyzji i zachowań ludzkich w oparciu o znajomość przyczyn fizycznych nie eliminowałaby jeszcze możliwości wolnej woli?
3. Czy wolna wola, zgodnie z tym, jak została w niniejszym artykule określona, domaga się odwołania do Boga jako jej stwórcy? Autor nie rozwija tego wątku. Jakimi racjami mógł się kierować, odwołując się do Boga jako właściwego wyjaśnienia wolnej woli?

Najnowszy numer można nabyć od 4 maja w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

4 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • Pojęcie wolnej (swobodnej) woli łączy się naturalnie z dwoma pojęciami — pojęciem wolności(swobody) i pojęciem woli. 

    Z jednej więc strony pojęcie woli swobodnej może być rozumiane jako zasadzające się na pojęciach wolności (swobody) i woli, z drugiej zaś możemy argumentować, że to pojęcia wolności (swobody) i woli zyskują dopiero swoje definicje z pojęcia wolnej (swobodnej) woli, w wyniku abstrakcji do szczątkowych pojęć absolutnych.

    1. Pojecie woli — wyraża przekonanie, że umysł ludzki wywiera wpływ na otaczający go świat. (warto zaznaczyć na marginesie, że nie ma obowiązku aby był to wpływ świadomy, a więc pojęcie woli i świadomości są od siebie niezależne). Ponieważ weryfikację tego wpływu możemy poczynić jedynie za pośrednictwem materii, z konieczności wpływ wywierany przez umysł jest wpływem na materię i za pośrednictwem materii, czyli za pośrednictwem ciała ludzkiego. Nie istnieje udowodniony pozamaterialny wpływ umysłu ludzkiego na jakikolwiek obszar materii, czy też innych umysłów. Zatem działalność hipotetyczna woli, choć rodzi się w umyśle, podlega prawom wpływu materialnego, a więc prawom fizyki, które już choćby z tego względu muszą odciskać się formalnie na tej woli (dosł. posiada ona aspekt mechaniczny).

    2.Pojęcie swobody (wolności) — jedyną logiczną definicją swobody jako abstrakcji jest pierwsza zasada Newtona, która mówi nam, że istnieją dwa hipotetyczne warunki swobody: a)na ciało nie działają żadne siły (wpływy, wole) i; b)Wszystkie siły (wpływy, wole) działające na ciało równoważą się. (Newton określa wolność jako bezwładność, czyli można powiedzieć, bezwolność, a więc widać już, że Newton językowo definiuje swobodę raczej jako szczególny przypadek swobodnej władności (wolnej woli) pozbawionej władności, a więc wszelkiego wpływu).

    Widać zatem, że w wymiarze absolutnym pojęcie wolnej woli jest wewnętrznie sprzeczne,
    I może tylko odnosić się do określonych warunków, odpowiedio dla wolności i dla woli.

    Warunkiem wolności jest spełnienie (w jak najszerszym zakresie) pierwszego prawa dynamiki, oczywiście z przypadku drugiego (wpływy równoważą się), bo przypadek pierwszy (brak wpływów) nie występuje w naturze i jest abstrakcją czysto matematyczną (zero jako symbol pusty, bez odniesienia do rzeczywistości, zwłaszcza materialnej, jest kwintesencją abstrakcji, mżna powiedzieć jej idealnym ekstremum).

    Tak też należy więc rozumieć wolność w języku potocznym — jako takie zrównoważenie wszelkich wpływów, które daje nam swobodę wyboru.

    Widać od razu, że w wymiarze absolutnym taka sytuacja nie jest możliwa, jesteśmy nieustannie pod presją praw fizyki, biologii, stosunków społecznych, wreszcie zniewoleni nieprzychylną w Polsce swobodzie jednostki literą prawa.

    Wszelkie dywagacje na temat absolutnej wolnej woli są wprost kpiną z rozsądku, i moga służyć co najwyżej jako ideologiczne narzędzie do ucinania dyskusji na temat rodzajów i obszarów ludzkiego zniewolenia, co zresztą totalitarne religie monoteistyczne świetnie wykorzystują.

    Idąc za rozumowaniem Newtona, który określa wolność jako bezwładność, można dopełnić zdefiniowanie abstrakcyjnej woli jako szczególnego przypadku wolnej woli pozbawionej swobody — a więc jako bezwolność. Tu jawnie emanuje paradoks samego pojęcia wolnej woli, które powinno być od tej chwili dla kazdego już conajmniej podejżane.
    Należało by prześledzić genealogicznie dlaczego właściwie wogóle pojęcie wolnej woli pojawia się w języku, i czy nie jest przypadkiem tak, że używane jest ono właściwie wyłącznie do ograniczania wolności jednostki, ustanawiania niewolnictwa. Mechanizm użwania pojęcia wolnej woli, jako ideologicznej manipulacji stosowanej do pozbawiania swobody okazuje się faktem historycznym. Wróćmy jednak do tematu…

    Wolność w świecie rzeczywistym, a więc w wymiarze nieabsolutnym, jest zjawiskiem unikatowym i o określonym, wąskim zakresie. Stan rownowagi wpływów jest czymś co występuje niezwykle rzadko w naturze i zawsze ograniczony jest do pewnego zakresu, czy mowiąc inaczej — do określonych wymiarów, a kosztem wymiarów innych.

    Proszę wyobrazić sobie bardzo duży stół bilardowy obejmujący całą ziemię — swoboda ruchu poszczególnych bil w płaszczyźnie (będącej de facto sferą) stołu jest zagwarantowana tym, że (pomijając tarcie) bile nie mają prawa poruszać sie w pionie — to znaczy jeden z wymiarów ruchu bili doprowadzono do stanu EKWIPOTENCJALNOŚCI. 

    Z powyższego wywieść możemy ZASADĘ KONSTRUOWANIA PRZESTRZENI SWOBODY — Stan ekwipotencjalności (a więc całkowitego ustalenia, zniewolenia, zawieszenia) jednego z wymiarów daje swobodę (w tym przypadku ruchu) w innych wymiarach. Innymi słowy — WARUNKIEM SWOBODY JEDNYCH WYMIARÓW JEST EKWIPOTENCJALNOŚĆ INNYCH.

    Ta zasada obowiązuje dla wszystkich aspektów natury, także życia ludzkiego, od biologii, której metabolizm jest rozumiany jako utrzymywanie pewnej równowagi energetycznej, po zjawiska tak skomplikowane jak stosunki społeczne, w których podejmowanie prawdziwie wolnego wyboru może istnieć jedynie, kiedy wpływ osób i czynników zewnętrznych na podejmowane decyzje jest zrównoważny.

    Podobnie rzecz się ma z samym umyslem ludzkim, który dokonuje swych (upraszczając) obliczeń za pomocą progowych potencjałów neuronowych dzięki temu, że cała sieć neuronowa jest stale utrzymywana w stanie pewnej równowagi potencjalnej (jonowej), co zresztą upodabnia ją do komputera binarnego, który dokonuje swoich operacji logicznych tylko dzięki temu, że dostarcza się mu czystej (pozbawionej informacji, a więc potencjału informacyjnego) energii w postaci zasilania prądem stałym.

    Dlatego umysł, ale już i komputer binarny, to przestrzeń swobody informatycznej w takim samym sensie, w jakim nieskończony stół bilardowy to przestrzeń swobody ruchu w płaszczyźnie (która jest de facto orbitą ziemską).

    Oczywiście umysł, wyzwolony z wpływów determinizmu Newtonowskiego, a więc wyzwolony od pędu cząstek, nadal podlega wpływom potencjałów elektrycznych, które przyjmują formę informacji akumulowanej w topologii sieci neuronowej. Można więc powiedzieć, że wymiary świata związane z masą i przestrzenią zostają uekwipotencjalnione, w skutek czego wyswobodzony zostaje wymiar potencjałów elektrycznych, ale tak jak i w przypadku bil, swoboda ruchu w jwkimś zakresie, nie oznacza swobody absolutnej.

    Determinizmów czysto informacyjnych jest także wiele. Po pierwsze ruch wileu cząstek materii zostaje zamieniony w zmysłach na informację, tak więc istnieje informatyczny wpływ materii na umysł. Po drugie ciało ludzkie swoją niestabilnością potrafi przenieść się na niestabilność (upraszczając) obliczeniową, czy jak kto woli — wyobrażeniową umysłu, determinując jakość jego przemyśleń zewnętrznie, za pomocą stanów emocjonalnych, polepszania lub pogarszania percepcji, itd.

    I wreszcie dochodzimy do ostatniej i najwazniejszej myśli — swoboda intelektualna, a to o nią przeciez chodzi kiedy przywołujemy wolną wolę, rodzi się, znowu, zgodnie z zasadą ekwipotencjalnośći, tylko w przypadku podbudowującego ją zrównoważenia informacyjnego. A więc zrównoważonej i obiektywnej EDUKACJI.
    Umysł którego wiedza jest niepełna, lub wprost spolaryzowana (ideologią, religią, doświadczeniami emocjonalnymi, etc.) nie może dokonywać w oparciu o taką wiedzę (znów — oparcie, na czym?, na wymiarach ustalonych, ekwipotencjalnych) prawdziwie swobodnych decyzji.
    To w kwestii wolności intelektualnej. A przecież ta jeszcze nie przekłada się na wolność wyboru. W kwestii wolności wyboru znów pojawiają się zewnętrzne ograniczenia, z których podstawowym jest to, że nikt nie wybiera, aby się narodzić — jest to narzucone wolą rodziców. A następnie wszystkie inne decyzje w życiu człowieka są niesamowicie ograniczone, do tego stopnia, że ani jeden z wyborów życiowych nie może być nazwany wyborem swobodnym, bo zawsze jest wyborem na narzuconych odgórnie (rodzina, państwo, religia) wąskich warunkach. 

    Wobec tego pojęcie wolności, a zatem i pojęcie woli MUSI być definiowane jako pojęcie UWARUNKOWANEJ wolnej woli. Pierwszego czego Panu NIE WOLNO, to mowic o absolutnej wolnej woli, ponieważ jest to akt uwolnienia od logiki, a więc odstąpienia od communii językowej, czyli udziału w publicznym intelekcie.

    Jak Pan widzi pojęcie absolutnej wolnej woli, a zwłaszcza samej wolności od wpływów zewnętrznych na nasze decyzje jest tak dalece absurdalne, że tylko osoba o szczątkowym mocno spolaryzowanym intelekcie będzie z czystym sercem brnęła w argument o jej istnieniu.

    Oczywiście wiem dobrze, że zwykle ten argument podnoszony jest przez osoby bez żadnych skrupułów moralnych (czyli o sercach skarzonych podłą ignorancją i pogardą dla prawdy), podszywające się pod “filozofów” a w istocie propagujące ideologię, która, jako kpina z inteligencji, takimi absurdami się żywi.

    Pozostaje tylko zastanowić się co oznacza fakt, że osoby pozbawione moralności, jawno kpiące sobie z rozsądku, logiki, a nawet w propagowaniu swoich jawnie nielogicznych przekonań wyzbyte krztyny fantazji, znajdują pracę na polskich uniwersytetach.
    No ale do wyciągnięcia takich wniosków trzeba odrobiny sumienia, a tego jak żywo w polskim życiu akademikim brakuje.

    Piotr M. Salomon, filolog prowincjonalny.
    P.S. Czy Panu nie bywa nigdy zwyczajnie, po ludzku, wstyd?

    • Bardzo trafne spostrzezenia. Zdecydowanie lepsze wyjasnienie pojęcia wolnej woli, niż autora artykulu. Jednakże, gdyby nie Pana przedmówca, Pana wypowiedź nie zaistniałaby . Dlatego szacunek dla Artura Szutty, że podjął tak trudny temat. Przecież o to chodzi w Filozofii żeby madrosci poszukiwać.…. Cieszę się, że odkrylam FILOZOFUJ!
      Pozdrawiam
      Joanna Kwiatkowska

    • Może moje IQ jest za niskie, bo kompletnie nie rozumiem o co chodzi w kwestii wolnej woli, z filozoficznego punktu widzenia. Rozumiem natomiast, że to dusza (czyli rozum, umysł — Budda o nim często mówił, a także Platon) ostatecznie, zawsze podejmuje decyzję o tym, czy postąpi tak, czy inaczej. I mózg (nie mylmy z rozumem czyli duszą właśnie) nie ma tutaj, nic do gadania, a także to, że urodziliśmy się tacy a tacy — z punktu widzenia stricte cielesnego, nic tu nie odgrywa roli takiej, jak dusza właśnie. A to, jaką dusza tak naprawdę jest, to z kolei od niej, kompletnie nie zależy. Tutaj wchodzi pojęcie natury. Pewien święty człowiek stwierdził kiedyś:“Kto od kogo jak wyszedł, taką mu, chwałę przynosi.” Noi bądź tu mądry, pisz wiersze. Skoro powyższe zdanie świętych jest prawdziwe, jak można stwierdzić, że każdy ma wolną wolę? Fajnie by było, gdyby ktoś kompetentny się na ten temat wypowiedział. Mi to wygląda na to że, natura człowieka to jest coś takiego, na co on sam nie ma wpływu. Wystarczy popatrzeć się na świat. Np. święty Piotr a Bin Laden. Obaj z innej gliny, i pytanie jest takie: Czy ten drugi który bez wątpienia nie wyszedł z Boga, miał w swoim życiu wybór, tak jak od początku swojego istnienia, święty Piotr? To szalenie intrygujące.

      • To niby intrygujące, jednak Czytający mnie, mogą być, niecelowo przeze mnie zwiedzeni. Bóg i wraz z nim Jego Kościół, stoją od tysiącleci na straży zdania, że każdy ma od narodzin wolny wybór, odnośnie drogi, w którąś ze stron. Oraz tego, że każdy, jest kowalem własnego losu. Więc nie będę dalej mącił, i po prostu odpuszczę dalsze pisanie, na te tematy. To tyle. Dzięki.