Artykuł Etyka

Artur Szutta: To tylko gra? Czyli uwag kilka o etycznym wymiarze gier komputerowych

Granie jest (prawie) zawsze formą udawania. Aktor grający rolę mordercy nie jest przecież zabójcą, odgrywający scenę miłosną niekoniecznie zdradza swoją żonę, a mknący z prędkością 200 km/h wirtualnym autem w rzeczywistości wcale z taką prędkością nie jedzie. Czy oznacza to również, że grając, jedynie udajemy czynienie zła moralnego, de facto go nie czyniąc? Albo ogólniej – czy świat gier jest całkowicie poza dobrem i złem moralnym?

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2021 nr 4 (40), s. 13–15. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Gra, doty­czy to tak­że gier kom­pu­te­ro­wych, sta­no­wi magicz­ny krąg (zob. s. 7 tego nume­ru), wewnątrz któ­re­go rzą­dzą swo­iste regu­ły, a zasa­dy real­ne­go świa­ta ule­ga­ją cza­so­we­mu zawie­sze­niu. Nie moż­na zatem pochop­nie fero­wać wyro­ków na temat zacho­wa­nia gra­czy tyl­ko dla­te­go, że robią rze­czy nie­roz­sąd­ne lub nie­zro­zu­mia­łe z punk­tu widze­nia kogoś znaj­du­ją­ce­go się cał­ko­wi­cie poza grą. Gra­ją­ca oso­ba jest niczym Ali­cja w kra­inie cza­rów – nie powin­na się dzi­wić, jeśli napo­tka­ny w trak­cie gry zając prze­mó­wi do niej ludz­kim gło­sem, zaś doma­ga­ją­ca się ścię­cia jej gło­wy kró­lo­wa oka­że się tyl­ko papie­ro­wą kar­tą do bry­dża. Bowiem, jak mówi pio­sen­ka, „tu wszyst­ko jest możliwe”.

Graj uczciwie i nie psuj gry!

Nie zna­czy to jed­nak, że wewnątrz nie obo­wią­zu­ją żad­ne regu­ły, któ­rych łama­nie nie mia­ło­by wymia­ru zła moral­ne­go. Zda­niem ludo­lo­gów moż­na mówić przy­naj­mniej o dwóch „grze­chach” gra­czy. Pierw­szy to psu­cie zaba­wy, nisz­cze­nie magicz­ne­go krę­gu. Gro-psuj w środ­ku zaba­wy, twier­dząc, że mu się znu­dzi­ło, albo nie mogąc znieść, że mu źle idzie (lub z innych powo­dów), prze­sta­je grać, wycho­dzi ze swo­jej roli. Może po pro­stu odejść od kom­pu­te­ra lub podej­mo­wać na złość destruk­cyj­ne dzia­ła­nia (np. strze­lać do człon­ków wła­snej dru­ży­ny), odcza­ro­wu­jąc rze­czy­wi­stość gry. Meta­fo­rycz­nie rzecz ujmu­jąc, taka oso­ba jest jak szar­pią­cy za ramię śpią­ce­go, któ­ry delek­to­wał się swo­im snem.

Dru­ga prze­wi­na to oszu­ki­wa­nie. Oszu­sto­wi tak bar­dzo zale­ży na zwy­cię­stwie, że łamie zasa­dę rów­no­ści gra­czy w ich pod­le­ga­niu regu­łom i pota­jem­nie korzy­sta z dodat­ko­we­go opro­gra­mo­wa­nia (kodów), któ­re daje mu (albo jej) nie­za­słu­żo­ną prze­wa­gę. W jed­nym i dru­gim przy­pad­ku gra­cze, w imię spra­wie­dli­wo­ści, naj­czę­ściej reagu­ją gnie­wem i doma­ga­ją się wyklu­cze­nia win­nych z gry.

Czy to wszystko?

Czy jed­nak na obo­wiąz­ku zacho­wa­nia wier­no­ści regu­łom gry koń­czy się moral­ny wymiar dzia­łań gra­czy? Mogło­by się wyda­wać, że tak. Gra­ją­cy w ­Counter-Strike’a zosta­je przy­pi­sa­ny do roli ter­ro­ry­sty, któ­ry ma za zada­nie zain­sta­lo­wać bom­bę, musi też przy oka­zji „zabić” tych, któ­rzy mają mu prze­szko­dzić w wyko­na­niu tego zada­nia. Insta­la­cja bom­by i zabi­ja­nie to nie tyl­ko opcje dzia­ła­nia, któ­re gracz wybie­ra, ale – sko­ro się już z wła­snej woli zna­lazł w magicz­nym krę­gu CS‑a – jego obo­wiąz­ki wyni­ka­ją­ce z reguł gry. Odmo­wa wyko­na­nia zada­nia była­by rów­no­znacz­na z grze­chem psu­cia gry. Odma­wia­ją­cy pro­wa­dze­nia woj­ny w grze stra­te­gicz­nej pacy­fi­sta nara­ża swo­ich współ­gra­czy-­so­jusz­ni­ków na ­prze­gra­ną, zatem (sko­ro dąże­nie do wygra­nej jest czę­ścią gry) zacho­wu­je się wobec nich nie fair. Jeśli jest pacy­fi­stą, to niech nie podej­mu­je się takich gier.

Czy jed­nak każ­da gra (o ile jest inte­re­su­ją­ca) zasłu­gu­je na to, aby w nią zagrać? Czy ist­nie­ją gry, któ­re są podej­rza­ne (nagan­ne) z moral­ne­go punk­tu widze­nia? Ist­nie­je gra, w któ­rej gracz może pójść do domu publicz­ne­go, „prze­spać się” z pro­sty­tut­ką, po czym zabić ją, aby odzy­skać swo­je wir­tu­al­ne pie­nią­dze (któ­ry­mi zapła­cił za „usłu­gę”). W innej grze ści­ga­ją­cy się autem po uli­cach mia­sta zysku­je dodat­ko­we punk­ty (oraz przy­śpie­sze­nie) za „roz­je­cha­nie” pie­szych na przej­ściu. Ist­nie­je gra, w któ­rej jest się Bogiem decy­du­ją­cym o losie swo­ich wyznaw­ców. Czy podej­mo­wa­nie się uczest­nic­twa w takich grach jest moral­nie obojętne?

Nieszczelny krąg

Magicz­ny krąg gry nie jest szczel­ny. Fak­ty gry czę­sto bywa­ją kon­se­kwen­cja­mi zda­rzeń i sta­nów rze­czy spo­za niej. I odwrot­nie – to, co dzie­je się w grze, ma swo­je kon­se­kwen­cje poza grą. Mło­dy czło­wiek korzy­sta­ją­cy z sek­su­al­nych usług pro­gra­mu symu­lu­ją­ce­go kobie­tę budu­je sobie w ten spo­sób pew­ne wyobra­że­nie o płci prze­ciw­nej, zre­du­ko­wa­nej do pozio­mu narzę­dzia słu­żą­ce­go zaspo­ka­ja­niu okre­ślo­nych potrzeb, któ­re­go moż­na się pozbyć, gdy już nie będzie potrzebne.

Gry tak­że uczą, wyra­bia­ją w nas pew­ne nawy­ki myśle­nia, reago­wa­nia. Decy­zje, któ­re podej­mu­je­my, zanu­rza­jąc się w wir­tu­al­nym świe­cie, obra­zy, któ­rych jeste­śmy świad­ka­mi, zosta­wia­ją w nas swój ślad, prze­mie­nia­ją nas jako moral­nych sprawców.

Owszem, bar­dzo czę­sto „strze­la­nie do wro­ga” w świe­cie gry jest prze­ży­wa­ne jako symu­la­cja, a „śmierć” w grze ozna­cza jedy­nie odpad­nię­cie z roz­gryw­ki albo utra­tę jed­nej run­dy. Jak powie­dział mi jeden z mło­dych gra­czy, „kie­dy napa­da­my na bank, wie­my, że to tyl­ko huc­pa, uda­wa­nie. Nikt z nas nie odczu­wa poku­sy obra­bo­wa­nia praw­dzi­we­go ban­ku”. Pyta­nie jed­nak, czy zawsze odróż­nia­my rze­czy­wi­stość gry i codzien­ne­go życia. Czy pew­ne sche­ma­ty myśle­nia i dzia­ła­nia nie prze­ni­ka­ją cza­sa­mi z jed­nej do dru­giej? Czy gra­nie w takie, a nie inne gry nie prze­kła­da się na nasze zacho­wa­nia wzglę­dem praw­dzi­wych osób?

Jak zare­ago­wa­li­by­śmy, gdy­by na ryn­ku poja­wi­ła się gra, w któ­rej moż­na odgry­wać rolę człon­ka NSDAP, któ­ry robiąc karie­rę, znę­ca się nad „niż­szy­mi rasa­mi”, orga­ni­zu­je budo­wę obo­zu kon­cen­tra­cyj­ne­go, w któ­rym gło­dze­ni i zabi­ja­ni będą człon­ko­wie tych ras? Czy argu­ment, że to tyl­ko symu­la­cja, wystar­czył­by do obro­ny przed zarzu­tem nie­mo­ral­no­ści takiej gry, jak i uczest­nic­twa w niej?

War­to pamię­tać, że gry nie powsta­ją zni­kąd, ale mają swo­ich twór­ców. To oni decy­du­ją, jakie regu­ły rzą­dzą grą, jakie zacho­wa­nia gra­czy są wymu­sza­ne poprzez odpo­wied­nie kary lub nagro­dy. Tak więc magicz­ny krąg nie tyl­ko wpły­wa na zewnętrz­ny świat, ale i sam jest pod jego wpły­wem, i to nie jedy­nie poprzez przy­cho­dzą­cych z zewnątrz gra­czy. Twór­cy nie tyl­ko kreu­ją (moral­ne lub nie) regu­ły gry, ale tak­że mogą prze­my­cać swo­je war­to­ści do świa­ta wewnątrz magicz­ne­go krę­gu, w tym poli­tycz­ne prze­ko­na­nia, ide­olo­gie, wady i cnoty.

Kilka pozytywnych słów o grach

Oczy­wi­ście nie jest moją inten­cją twier­dzić, że w grach reali­zu­ją się jedy­nie nega­tyw­ne war­to­ści albo że są one wyłącz­nie meto­dą prze­my­ca­nia ide­olo­gii. Gry to przede wszyst­kim zaba­wa, któ­ra daje na chwi­lę zapo­mnieć o tru­dach codzien­no­ści. Bar­dzo czę­sto tak­że dzię­ki grom zdo­by­wa­my cen­ne umie­jęt­no­ści fizycz­ne, inte­lek­tu­al­ne, ale i spo­łecz­ne (np. poprzez koniecz­ność koope­ra­cji z inny­mi gra­cza­mi). Dobrym przy­kła­dem są gry symu­lu­ją­ce jaz­dę samo­cho­dem czy gry stra­te­gicz­ne wyma­ga­ją­ce ana­li­tycz­ne­go myślenia.

Są tak­że gry, któ­re zmu­sza­ją do moral­nej reflek­sji, np. Sep­tem­ber 12th, w któ­rej gracz odgry­wa rolę anty­ter­ro­ry­sty. Obser­wu­jąc mia­sto (umiej­sco­wio­ne gdzieś na Bli­skim Wscho­dzie), ma on ziden­ty­fi­ko­wać i „zli­kwi­do­wać” za pomo­cą rakie­ty-poci­sku ter­ro­ry­stę. Nie­ste­ty bar­dzo trud­no jest uni­ce­stwić ter­ro­ry­stę bez spo­wo­do­wa­nia śmier­ci zwy­kłych ludzi. Każ­da nie­win­na śmierć powo­du­je płacz i żało­bę innych posta­ci, z któ­rych część (zapew­ne w wyni­ku gnie­wu) prze­mie­nia się w ter­ro­ry­stów. Gra zachę­ca do reflek­sji nad sku­tecz­no­ścią wal­ki z ter­ro­ry­zmem za pomo­cą przemocy.

Zatem, cho­ciaż gry kom­pu­te­ro­we sta­no­wią kla­sycz­ny przy­kład aktyw­no­ści wytwa­rza­ją­cych magicz­ny krąg alter­na­tyw­nej rze­czy­wi­sto­ści, nie są one wol­ne od moral­ne­go wymia­ru (wię­cej o war­to­ściach moral­nych w prze­strze­ni wir­tu­al­nej w arty­ku­le W. Lewan­dow­skie­go War­to­ści a świat wir­tu­al­ny z „Filo­zo­fuj!” 2020, nr 4/34, s. 22–24), a gracz, szcze­gól­nie jeśli jest miło­śni­kiem bądź miło­śnicz­ką filo­zo­fii, powi­nien gry, jak i swo­ją rolę gra­cza, pod­da­wać kry­tycz­nej reflek­sji, w tym reflek­sji moralnej.


Artur Szut­ta – filo­zof, pra­cow­nik Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go, spe­cja­li­zu­je się w filo­zo­fii spo­łecz­nej, ety­ce i meta­ety­ce. Jego pasje to przy­rzą­dza­nie smacz­nych potraw, nauka języ­ków obcych (obec­nie węgier­skie­go i chiń­skie­go), cho­dze­nie po górach i gra w pił­kę nożną.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.

< Powrót do spi­su tre­ści numeru.

Ilu­stra­cja: Pau­li­na Belcarz

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy