Filozofia w filmie Publicystyka

Błażej Gębura: Przedszkolanka

Czy proces tworzenia dzieła sztuki musi być świadomy? Czy brak talentu można oszukać zaangażowaniem i konsekwencją? Te pytania w przewrotny sposób stawia film Sary Colangelo, dodatkowo konfrontując widza z obserwacją, że społeczeństwo nie chce dostrzec potencjału drzemiącego w niezwykle wrażliwych jednostkach.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2019 nr 4 (28), s. 52–53. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Obraz nagrod­zony za reży­ser­ię na fes­ti­walu w Sun­dance opisu­je his­torię Lisy Spinel­li (w tej roli znakomi­ta Mag­gie Gyl­len­haal), tytułowej przed­szkolan­ki, która co tydzień uczęszcza na kółko lit­er­ack­ie, gdzie bez więk­szych sukcesów próbu­je swoich sił w pisa­niu poezji. Jed­nocześnie odkry­wa, że jeden z jej podopiecznych Jim­my Roy (Park­er Sevak) co jak­iś czas doz­na­je specy­ficznych „ataków”, pod­czas których nagle odry­wa się od zabawy z rówieśnika­mi i z niewiadomych powodów zaczy­na recy­tować wier­sze. Brzmią one na tyle dojrza­le, że od razu przykuwa­ją uwagę Lisy, która zach­wycona jest nie tylko prostą for­mą, ale przede wszys­tkim głębią ich przekazu. Pod pretek­stem opie­ki nad wyjątkowo utal­en­towanym dzieck­iem Lisa zaczy­na zapisy­wać efek­ty spon­tan­icznej twór­c­zoś­ci Jimmy’ego, a w końcu usłyszane wier­sze przed­staw­ia na warsz­tat­ach pisa­nia poezji jako własne.

Prowadzą­cy zaję­cia (Gael Gar­cía Bernal) i cała gru­pa są pod wraże­niem skokowego postępu, jaki dokon­ał się w poezji Lisy. Nowa sytu­ac­ja spraw­ia jed­nak, że bohater­ka musi co tydzień dostar­czyć nowy, fan­tasty­czny wier­sz. Prob­lem pole­ga na tym, że nikt nie wie, kiedy Jim­my znowu zacznie recy­tować. A to staw­ia Lisę nie tylko przed pokusą posi­ada­nia Jimmy’ego tylko i wyłącznie dla siebie, ale także uwol­nienia go od wpły­wu społeczeńst­wa, które niszczy wrażli­we jed­nos­t­ki, ucząc ich obo­jęt­noś­ci na otacza­ją­cy je świat. Dlat­ego za przesłanie fil­mu moż­na uznać nie tylko pogląd, że poezji nie da się ostate­cznie ujarzmić ani częś­ciowo kon­trolować, ale także że sama nie jest w stanie obronić się przed społeczeńst­wem, które nie tyle ją akty­wnie ataku­je, ale po pros­tu pozosta­je głuche na jej ist­nie­nie.

Irracjonalna intuicja

Narzu­ca­ją­cym się kon­tek­stem inter­pre­ta­cyjnym fil­mu jest filo­zofia Pla­tona, a zwłaszcza jego poglądy doty­czące natu­ry twór­c­zoś­ci artysty­cznej, które założy­ciel Akademii wyraz­ił choć­by w Ion­ie Faj­drosie. Opowia­da się on za kon­cepcją, w myśl której artys­ta tworzy, ule­ga­jąc natch­nie­niu, a więc irracjon­al­nej intu­icji, niemożli­wej do wyjaśnienia za pomocą kat­e­gorii rozu­mowych. Poe­ci są swego rodza­ju „przekaźnika­mi” dla treś­ci, które są zsyłane przez bogów. Artyś­ci nie potrafią wyjaśnić, dlaczego robią to, co robią, a także nie potrafią nauczyć innych tworzenia, gdyż natch­nie­nie jest niemożli­we do przekaza­nia. Dobrze ilus­tru­je to jeden z frag­men­tów Faj­drosa, w którym Pla­ton stwierdza:

Ten zaś, kto by bez natch­nienia bogiń dobi­jał się do bram pieś­niarst­wa w przeko­na­niu mianowicie, że do tego, aby być pieś­niarzem, wystar­cza rzemiosło, przekona się, że sam on jest pozbaw­iony iskry bożej i że pieś­niarst­wo człowieka trzeźwego nie dorównu­je pieś­niarst­wu człowieka natch­nionego.

Lisie po pros­tu braku­je tal­en­tu i to z tego powodu nie jest w stanie napisać dobrego wier­sza, choć z pewnoś­cią wie o poezji o wiele więcej niż Jim­my. Choć­by ze wzglę­du na fakt jej zain­tere­sowa­nia lit­er­aturą jest w stanie kom­pe­tent­nie anal­i­zować struk­turę konkret­nego wier­sza czy też omówić charak­ter twór­c­zoś­ci przy­wołanego poe­ty. Tego typu przewa­ga poz­naw­cza nic jej jed­nak nie daje, gdyż tal­ent ostate­cznie jest kwest­ią przy­pad­ku: jed­ni go mają, inni nie. Nie moż­na na niego zapra­cow­ać ani tym bardziej na niego zasłużyć. Jim­my jest „przekaźnikiem”, choć niko­go o to nie prosił, po pros­tu urodz­ił się jako ktoś, komu powoły­wanie do życia kole­jnych poe­t­y­c­kich całoś­ci przy­chodzi bez żad­nego wysiłku i jakiejkol­wiek pra­cy.

Pod tym wzglę­dem przy­pom­i­na on zresztą fak­ty­cznie ist­nieją­cych artys­tów, takich jak cho­ci­aż­by Jimi Hen­drix, który choć zre­wolucjoni­zował sposób gry na gitarze elek­trycznej i z pewnoś­cią był geniuszem, to w pewnym sen­sie należało­by go uznać również za muzy­cznego anal­fa­betę, gdyż nie potrafił czy­tać nut. Dra­mat Lisy pole­ga na tym, że jest osobą, która zro­biła­by niemal wszys­tko, żeby pozyskać tal­ent, choć jest to niemożli­we. W najlep­szym wypad­ku może być obser­wa­torem lub łow­czynią poe­t­y­c­kich głów, ale nie artys­tką, która jest w stanie wypowiedzieć się w este­ty­cznie wartoś­ciowy sposób.

Najlepsza część duszy

Pojaw­ie­nie się w jej życiu Jimmy’ego ostate­cznie potwierdza tylko to, o czym wiedzi­ała od zawsze, nawet jeśli sama przed sobą nie chci­ała wprost tego przyz­nać. Jak sugeru­je ostat­nia sce­na fil­mu, Lisa jest jed­ną z nielicznych osób dostrze­ga­ją­cych wyjątkowość tal­en­tu chłop­ca. Wie również, że jedyną odpowiedz­ią ze strony społeczeńst­wa na słowa Jimmy’ego: „Mam wier­sz!” będzie mil­cze­nie. Trud­no zatem spodziewać się, żeby bohater­ka podzielała pla­tońskie przeko­nanie o tym, że sztu­ka nie odd­zi­ału­je na najlep­szą część duszy. Lisa z pewnoś­cią nie zgodz­iła­by się z uza­sad­nie­niem tego poglą­du, jakie for­mułu­je Pla­ton. Dla twór­cy Tima­josa sztu­ka:

[…] zwraca się i obcu­je z tym naszym pier­wiastkiem, który jest dale­ki od rozu­mu, spo­ufala się z nim i zaprzy­jaź­nia, a z tego nie wychodzi nic zdrowego i nic prawdzi­wego.

Dla Lisy to właśnie poez­ja jest najbardziej znaczącą man­i­fes­tacją tego, co w człowieku najlep­sze, a więc wrażli­woś­ci na świat, którą należy chronić wszelki­mi możli­wy­mi sposoba­mi. Film sugeru­je jed­nak, że ten sposób myśle­nia może prowadz­ić do moral­nego upad­ku i zatrace­nia. Sztu­ka jest potężną siłą i może zniszczyć każdego, kto nie zachowu­jąc ostrożnoś­ci, poz­woli sobą zawład­nąć.


Błażej Gębu­ra – Dok­tor filo­zofii.  Zaj­mu­je się metafilo­zofią i filo­zofią religii. W wol­nych chwilach rąbie drewno i nało­gowo czy­ta powieś­ci szpiegowskie. Hob­by: pisanie i kolekcjonowanie płyt jaz­zowych.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: Kadr z fil­mu Przed­szkolan­ka


czas: 1 godz. 36 min
reży­se­ria i sce­nar­iusz: Sara Colan­ge­lo
gatunek: dra­mat
pro­dukc­ja: USA
pre­miera: 19 sty­cz­nia 2018 (świat)
obsa­da: Mag­gie Gyl­len­haal, Gael Gar­cía Bernal, Park­er Sevak

Najnowszy numer można nabyć od 10 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2019 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Bard­zo ciekawy tekst. Pokazu­je też dwuli­cowość przekazu Pla­tona o poezji — z jed­nej strony jest ona przekazem od bogów, ale z drugiej strony wyraża coś nieprawdzi­wego, wąt­pli­wego moral­nie.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy