Artykuł

Christian B. Miller: Moralność od Boga

Miliardy ludzi na świecie wierzy, że Bóg stworzył wszechświat i dokonał wiele innych cudów. Nie zaskakuje zatem, że duża część tych osób uważa także, że Bóg odgrywa ważną rolę również w kwestiach moralnych. Rzeczywiście uważa się Boga za autora moralności. W tym krótkim artykule wprowadzam taki sposób myślenia o relacji między Bogiem a moralnością i bronię go.

Zapisz się do naszego newslettera

Artykuł ukazał się w „Filo­zo­fuj!” 2015 nr 6, s. 16–18. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.

 


Objaśniając słowo „Bóg”

Na początek wyjaśni­jmy sobie, co oznacza słowo „Bóg”. W końcu różni ludzie co innego mają na myśli, mówiąc „Bóg”. Przyjmę tutaj teisty­czne rozu­mie­nie Boga. Cóż to takiego?

Teisty­czny Bóg to nad­nat­u­ral­ny byt, który posi­a­da następu­jące cechy:

  • jest bez resz­ty kocha­ją­cy i dobry;
  • ma moc uczynienia wszys­tkiego, co jest możli­we;
  • wie wszys­tko, co moż­na wiedzieć;
  • jest stwór­cą wszechświa­ta;
  • jest akty­wnie zaan­gażowany w sprawy świa­ta również po jego stworze­niu, inter­we­ni­u­jąc w cud­owny sposób.

To bard­zo abstrak­cyjny opis. Czy w takiego Boga wierzy się w wielu reli­giach? W trzech najwięk­szych świa­towych reli­giach tak. Judaizm, chrześ­ci­jańst­wo i islam – wszys­tkie dzielą tę kon­cepcję Boga, nawet jeśli różnią się w wielu innych kwes­t­i­ach. Bez wzglę­du na to, czy w tych reli­giach Boga nazy­wa się Allachem, Yah­we czy Jehową, to ten sam Bóg, który rozdzielił wody Morza Czer­wonego i prze­maw­iał z gore­jącego krza­ka. Tak rozu­mi­anego Boga będę miał na myśli.

Objaśniając teistyczny woluntaryzm

Przyjrzyjmy się ter­az stanowisku określane­mu mianem teisty­cznego wol­un­taryz­mu. To jedynie atrak­cyjnie brzmią­ca etyki­et­ka, za którą kry­je się taka oto idea:

Bóg jest pod­stawą i źródłem moral­noś­ci, a przy­na­jm­niej ważnej częś­ci moral­noś­ci.

Chodzi o to, że Bogu nie jest obo­jętne, co robimy z naszym życiem. Z tego powodu przekazał nam kodeks moral­ny, pewien stan­dard życia, który wskazy­wał­by, jak żyć dobrze. Inny­mi słowy, Bóg jest autorem moral­noś­ci.

Słyn­nym przykła­dem jest przekazanie Mojżes­zowi dzię­cior­ga przykazań. W dwudzi­estym rozdziale Księ­gi Wyjś­cia czy­tamy:

Wtedy mówił Bóg wszys­tkie te słowa: »Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z zie­mi egip­skiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cud­zych bogów obok mnie. Nie będziesz czynił żad­nej rzeź­by ani żad­nego obrazu […]«.

Dalej Bóg wylicza szczegółowe przykaza­nia moralne, nakłada­jąc je na ludzi.

Charak­terysty­czne dla teisty­cznego wol­un­taryz­mu jest uznanie, że to nakaz Boga (przykazanie) czyni daną rzecz moral­nie dobrą lub złą. Inny­mi słowy:

Dzi­ałanie A jest moral­nie słuszne (obow­iązu­je), ponieważ Bóg nakazu­je, aby czynić A.
Dzi­ałanie B jest moral­nie złe (zakazane), ponieważ Bóg nakazu­je, aby nie czynić B.

Tak więc na przykład akt zła­ma­nia przyrzeczenia danego najlep­sze­mu przy­ja­cielowi jest moral­nie zły, ponieważ Bóg nakazu­je, abym nie łamał tego przyrzeczenia (czy raczej abym nie łamał obiet­nic w ogóle).

Pozwól­cie, że poczynię cztery szy­bkie spostrzeże­nia doty­czące takiego pode­jś­cia:

Zasięg. Boży nakaz, aby dotrzymy­wać słowa, praw­dopodob­nie sto­su­je się do każdego. Inne nakazy mogą doty­czyć określonych grup, takich jak na przykład Izraeli­ci lub muzuł­manie, a resz­ty ludzkoś­ci już nie. Pewne nakazy z kolei mogą mieć bard­zo wąskie zas­tosowanie, jak w przy­pad­ku sławnego nakazu skierowanego przez Boga do Abra­hama, aby zabił swo­jego syna Iza­a­ka. Jeśli się zas­tanow­ić nad tym przy­pad­kiem, sta­je się jasne, że nie był on przez­nac­zony dla niko­go innego, tylko dla Abra­hama.

Obiek­ty­wność. Zgod­nie z tym pode­jś­ciem ist­nieją poprawne odpowiedzi doty­czące powin­noś­ci moral­nych, zarówno tego, co powin­niśmy, jak i tego, czego nie powin­niśmy czynić. Nie są to odpowiedzi, które ludzie sobie wymyślili lub stworzyli. Raczej zostały one dla nas stwor­zone przez doskonale kocha­ją­cy i wszech­wiedzą­cy byt. W związku z tym uważa się je za godne całkowitego zau­fa­nia. Może być jed­nak i tak, że mylimy się co do tego, jakie naprawdę są Boże nakazy. Inny­mi słowy, mogą zachodz­ić przy­pad­ki, w których uważamy, że Bóg coś nakazu­je, pod­czas gdy wcale tego nie nakazu­je.

Poz­nanie. Powyższe uwa­gi w nat­u­ral­ny sposób prowadzą do pyta­nia, jak mielibyśmy poz­nawać, co nam w naszym życiu nakazu­je Bóg. Najlepiej było­by wprost poroz­maw­iać z Bogiem. Jed­nak, choć zapewne taki sposób dzi­ała w przy­pad­ku niek­tórych osób (na przykład takich, jak Abra­ham czy Mojżesz), dziś potrze­bu­je­my dodatkowych wskazówek. Stąd dru­ga odpowiedź: należy zajrzeć do świę­tych tek­stów teisty­cznych religii, takich jak Bib­lia lub Koran, które są pełne przykładów przykazań od Boga. Klasy­cznym przykła­dem znowu jest dziesię­cioro przykazań.

Wielu teisty­cznych wol­un­tarys­tów nie zad­owoli jed­nak odwołanie się jedynie do oso­bis­tego objaw­ienia i świę­tych tek­stów. Chęt­nie odwołu­ją się także do poprawnego uży­cia ludzkiego rozu­mu. Chodzi o to, że – uży­wa­jąc poprawnie naszych umysłów – może­my dotrzeć do takich samych kon­kluzji moral­nych, co Bóg.

Spostrzeże­nie czwarte – nieteiś­ci. A co z tymi osoba­mi, które nigdy nie słysza­ły o boskiej isto­cie albo które kat­e­go­rycznie odrzu­ciły taki byt? Czy są skazane, w świ­etle wol­un­tarysty­cznego poglą­du, na to, aby nigdy nie być moral­ny­mi ludź­mi? Inny­mi słowy, czy trze­ba zostać teistą, aby być dobrym człowiekiem? Czy zdaniem wol­un­tarysty możli­wi są ateiś­ci lub agnos­ty­cy, którzy zasad­nic­zo są isto­ta­mi moral­ny­mi?

Odpowiedzi na to pytanie dostar­cza nam trze­cie z powyższych spostrzeżeń. Przede wszys­tkim ateista może szczęśli­wym trafem dojść do takich samych kon­kluzji, do jakich dochodzi Bóg, for­mułu­jąc swo­je dla nas nakazy. Bardziej jed­nak przekonu­je odpowiedź, że sko­ro, zdaniem więk­szoś­ci teistów, jesteśmy stworzeni na podobieńst­wo Boga, to należy oczeki­wać, że nasz rozum (jeśli tylko funkcjonu­je praw­idłowo) jest w stanie uch­wycić, dlaczego Bóg nakazu­je to, co nakazu­je. Inny­mi słowy, nasze umysły są w stanie uch­wycić pewne rac­je prze­ci­wko agresji, łama­niu słowa, zadawa­niu gwał­tu – rac­je, które zapewne legły i pod­staw Bożych nakazów prze­ci­wko takim czynom. Tak więc ktoś, kto nie dostrze­ga ist­nienia Boga, nie musi błądz­ić w kwestii swoich moral­nych obow­iązków. Może być dobrą osobą, żyjąc w zgodzie z nimi.

Dylemat Eutyfrona – poważne wyzwanie

Nazwa ta pochodzi od imienia bohat­era Pla­tońskiego dia­logu Eutyfron. W słyn­nych już słowach Sokrates pyta Eutyfrona, „czy bogowie lubią to, co zbożne, dlat­ego że ono jest zbożne, czy też ono jest dlat­ego zbożne, że je bogowie lubią”. Dalej Sokrates argu­men­tu­je na rzecz pier­wszej możli­woś­ci. Jed­nak to, co od wielu lat przy­cią­ga uwagę w tym dylema­cie, doty­czy relacji między Bogiem a moral­noś­cią. Moż­na zatem prze­for­mułować sokrate­jskie alter­naty­wy w następu­ją­cy
sposób:

Opc­ja pier­wsza: Załóżmy, że to Boże nakazy czynią ludzkie dzi­ała­nia dobry­mi lub zły­mi moral­nie.
Opc­ja dru­ga: Załóżmy, że ludzkie dzi­ała­nia są obiek­ty­wnie dobre lub złe moral­nie bez wzglę­du na to, co nakazu­je Bóg.

Zaczni­jmy od opcji drugiej. Przyję­cie jej oznacza odrzuce­nie wol­un­taryz­mu. Wolu­taryś­ci chcą powiedzieć, że kodeks moral­ny zależy od Boga, a nie na odwrót. To Bóg, jeśli moż­na tak powiedzieć, osadza moral­ność na właś­ci­wym jej miejs­cu. Tak więc wol­un­tarys­ta wyda­je się zmus­zony do przyję­cia opcji pier­wszej.

Na czym jed­nak pole­ga prob­lem z tą opcją? Na jeden z prob­lemów wskazu­je tzw. zarzut „wszys­tko ujdzie”. Jeśli to Bóg usta­la, co jest moral­nie obow­iązu­jące, wów­czas ist­nieje obawa, że gdy­by nakazał jakieś prz­er­aża­jące dzi­ała­nia, stały­by się one moral­nie wyma­gane. Philip Quinn, jeden z głównych współczes­nych wol­un­tarys­tów, filo­zof przez więk­szość swo­jej kari­ery pracu­ją­cy w Notre Dame, ilus­tru­je tę obawę w następu­ją­cy sposób:

Jeśli pewnego dnia Bóg miał­by nakazać komuś prowadzące do śmier­ci tor­tur­owanie niewin­nych dzieci, wów­czas ten ktoś był­by moral­nie zobow­iązany tor­tur­ować na śmierć niewinne dziecko (Philip Quinn, Divine Com­mand The­o­ry, w: Hugh LaFol­lette (red.), Black­well Guide to Eth­i­cal The­o­ry. Malden, MA: Black­well 2001, s. 53–73).

Ale prze­cież tor­tur­owanie niewin­nych dzieci z pewnoś­cią nie było­by moral­nie obow­iązu­jące. Zatem teisty­czny wol­un­taryzm jest w poważnych tara­p­at­ach.

Na szczęś­cie wol­un­taryś­ci sfor­mułowali ważną odpowiedź na zarzut „wszys­tko ujdzie”. Quinn w swo­jej wer­sji tej odpowiedzi powołu­je się na powszech­nie podzielane teisty­czne przeko­nanie, że Bóg z isto­ty swo­jej jest spraw­iedli­wy, i argu­men­tu­je, że w związku z tym nie jest możli­we, aby Bóg mógł nakazać tor­tur­owanie na śmierć niewin­nego dziec­ka. Podob­nie inny wol­un­tarys­ta, Robert Adams, w swo­jej książce Finite and Infi­nite Goods („Skońc­zone i nieskońc­zone dobra”), pisze o nakazach kocha­jącego Boga, stąd, jak moż­na założyć, nie jest możli­we, aby kocha­ją­cy Bóg wydał taki nakaz. Z tego wyni­ka, że ze wzglę­du na Bożą spraw­iedli­wość lub na Bożą miłość tor­tur­owanie na śmierć niewin­nego dziec­ka nigdy nie mogło­by stać się moral­nie powinne.

Moż­na przy­na­jm­niej powiedzieć, że taka odpowiedź doda­je otuchy.


Pra­ca nad tym artykułem miała wspar­cie grantu Tem­ple­ton World Char­i­ty Foun­da­tion. Opinie wyrażone w artykule wyraża­ją stanowisko auto­ra, niekoniecznie odzwier­cied­la­ją poglądy Tem­ple­ton World Char­i­ty Foun­da­tion.


Chris­t­ian B. Miller – Pro­fe­sor filo­zofii w Wake For­est Uni­ver­si­ty. Spec­jal­izu­je się w etyce i filo­zofii religii. Jest autorem 60 artykułów i dwóch książek. Kierował pro­jek­tem badaw­czym poświę­conym zagad­nie­niu charak­teru (www.thecharacterproject.com). W wol­nych chwilach uwiel­bia czy­tać, oglą­dać fut­bol amerykańs­ki oraz spędzać czas z rodz­iną.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci


Zachę­camy do dyskusji pod tek­stem lub na naszym fanpage’u.

Najnowszy numer można nabyć od 2 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Sklep

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy