Artykuł Logika Teoria argumentacji

Krzysztof A. Wieczorek: #8: Argumenty ad internetum

Argumentowanie, że jakiś pogląd jest słuszny, ponieważ jest on „powszechnie uznawany”, to klasyczny środek perswazyjny. Obecnie, w dobie Internetu, wywoływanie wrażenia, że większość lub przynajmniej znaczna grupa ludzi żywi pewne przekonania, jest łatwiejsze niż kiedykolwiek.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj!” 2016 nr 6 (12), s. 30–31. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


W tym odcinku cyk­lu chci­ałbym zająć się sposobem przekony­wa­nia, który nazwałem nieco żar­to­bli­wie, na wzór klasy­cznych chwytów erysty­cznych, argu­men­tum ad inter­ne­tum. Sposób ten jest stosowany przede wszys­tkim przez oso­by prowadzące inter­ne­towe por­tale, a ostat­nio, jak zauważyłem, również coraz częś­ciej przez redak­torów trady­cyjnych gazet oraz telewiz­yjnych pro­gramów infor­ma­cyjnych. Pole­ga on na tym, że po krótkim przed­staw­ie­niu jakiegoś wydarzenia, poin­for­mowa­niu, co ktoś (zwyk­le jak­iś poli­tyk) zro­bił lub powiedzi­ał, pojaw­ia się zwrot w rodza­ju: „A oto, co na ten tem­at sądzą inter­nau­ci…” albo „Na słowa posła (pre­miera, min­is­tra, prze­wod­niczącego, lid­era opozy­cji itp.) naty­ch­mi­ast zareagował Inter­net”, po czym przy­taczana jest garść cytatów z inter­ne­towych forów, wpisów z Face­booka czy Twit­tera, a cza­sem także mniej lub bardziej śmiesznych memów.

Mam wraże­nie, że postępu­ją­cy w ten sposób dzi­en­nikarz chce narzu­cić swym czytel­nikom bądź wid­zom jas­no określoną opinię na tem­at danej sprawy. Odwołu­je się on do rozu­mowa­nia opartego na następu­ją­cym domyśl­nym schema­cie:

Przesłan­ka: Inter­nau­ci powszech­nie chwalą/potępiają dane wydarze­nie (dzi­ałanie, wypowiedź itp.).

Kon­kluz­ja: Zatem dane wydarze­nie (dzi­ałanie, wypowiedź itp.) jest czymś dobrym/złym (słusznym/niesłusznym).

Nowa forma, stara treść

Argu­men­ty ad inter­ne­tum, choć pojaw­iły się dopiero niedawno, nie są w swej isto­cie tak naprawdę niczym nowym. Stanow­ią one swoistą odmi­anę znanego od daw­na argu­men­tu z powszech­nej opinii (określanego cza­sem mianem ad pop­u­lum), w którym z przesłan­ki mówiącej, że jak­iś pogląd jest powszech­nie uznawany, próbu­je się wyprowadz­ić kon­kluzję, że pogląd ten jest prawdzi­wy bądź słuszny. Oso­by for­mułu­jące argu­men­ty ad inter­ne­tum mają jed­nak łatwiej niż ci, którzy odwoły­wali się do powszech­nej opinii przed pow­staniem glob­al­nej sieci. Ponieważ, jak wiado­mo, „w Internecie jest wszys­tko” – nie stanowi zwyk­le więk­szego prob­le­mu znalezie­nie tam cytatów na potwierdze­nie dowol­nej tezy. Jeśli dzi­en­nikarz chce przekon­ać odbior­ców na przykład, że jakieś dzi­ała­nia rzą­du są słuszne albo wypowiedź pewnego poli­ty­ka była traf­na, na pewno zna­jdzie w sieci opinie typu: „Bra­wo! Dłu­go na to czekaliśmy!”, „Wresz­cie ktoś się za to zabrał, a nie tak jak poprzed­nia ekipa – tylko gadali”, „Zmasakrował prze­ci­wni­ka!” itp. Na ogół jeszcze łatwiejsze zadanie ma ten, kto prag­nie w podob­ny sposób wykazać, że czy­jeś dzi­ała­nia lub wypowiedzi były niesłuszne, niepotrzeb­ne, głupie itp. Cytatów na popar­cie takiej tezy, a także różnych złośli­wych memów zwyk­le z łat­woś­cią zna­jdzie bez liku.

Wszyscy jesteśmy konformistami

Argu­men­ty ad inter­ne­tum, podob­nie jak inne odwołu­jące się do powszech­nego mnie­ma­nia, czer­pią swą skuteczność z tego, że ludzie na ogół prag­ną zgadzać się z opinią więk­szoś­ci. Artur Schopen­hauer w Erystyce, czyli sztuce prowadzenia sporów pisał: „Doprawdy, nie ma tak absurdal­nego poglą­du, którego by ludzie nie przyjęli jako włas­ny, o ile tylko potrafi im się wmówić, że pogląd ten został przyję­ty przez ogół. Przykład dzi­ała tak na ich myśle­nie, jak na ich czyny. Są oni jak owce, które idą za swoim baranem, gdziekol­wiek ich prowadzi; łatwiej im umrzeć niż myśleć”. Spostrzeże­nia XIX-wiecznego filo­zo­fa potwierdza­ją współcześni psy­chol­o­gowie. Przeprowadzane przez nich bada­nia nad kon­formizmem pokazu­ją, że opinia otacza­ją­cych nas ludzi jest istot­nym czyn­nikiem wpły­wa­ją­cym na ksz­tałt naszych przekon­ań i dzi­ałań. Mówiąc najkrócej – zwyk­le chce­my myśleć i postępować podob­nie jak inni.

Czy warto ufać „powszechnej opinii”?

Najwięk­szy prob­lem z argu­men­ta­mi z powszech­nego mnie­ma­nia jest taki, że częs­to to, co przed­staw­iane jest w nich jako zdanie ogółu, tak naprawdę jest opinią jedynie wybranej, niekoniecznie licznej grupy osób. Cytowany wyżej Schopen­hauer w dal­szej częś­ci swo­jego wywodu zauważa: „To, co się nazy­wa zdaniem ogółu, jest, ściśle biorąc, zdaniem dwóch lub trzech osób i o tym przekon­al­ibyśmy się, gdy­byśmy mogli obser­wować pow­stawanie takiego ogól­nie przyjętego poglą­du. Zauważylibyśmy wtedy, że tylko dwie lub trzy oso­by najpierw to zdanie prze­jęły od innych albo wypowiedzi­ały same, a inni z uprze­j­moś­ci uwierzyli, w przeko­na­niu, iż rzecz była grun­town­ie zbadana. […] I tak z dnia na dzień naras­tała licz­ba tych leni­wych i łat­wowiernych zwolen­ników; gdy bowiem jak­iś pogląd przyjęła już znacz­na licz­ba osób, wów­czas następ­ni uważali, że to się mogło stać tylko dzię­ki słusznoś­ci tego poglą­du”.

Słowa Schopen­hauera wyda­ją się pasować jak ulał również do „powszech­nych opinii” panu­ją­cych w Internecie. W przy­pad­ku argu­men­tów ad inter­ne­tum dodatkowo istot­ny jest fakt, że to, co przy­taczane jest w nich jako „opinia Inter­ne­tu”, „zdanie inter­nautów” itp., to tak naprawdę wyse­lekcjonowane cytaty, wybrane z ogrom­nych zasobów sieci tak, aby zgadza­ły się z poglą­da­mi auto­ra argu­men­tu. Zwyk­le równie łat­wo było­by skon­struować podob­ny argu­ment – to znaczy znaleźć w sieci (choć zwyk­le w innych jej miejs­cach) odpowied­nie wypowiedzi na rzecz prze­ci­wnej tezy. Wszys­tko to spraw­ia, że powoły­wanie się na „opinię inter­nautów” jest w przytłacza­jącej więk­szoś­ci przy­pad­ków jedynie mało wyrafi­nowanym, a mery­to­rycznie kom­plet­nie bezwartoś­ciowym chwytem erysty­cznym.


Krzysztof A. Wiec­zorek – Adi­unkt w Insty­tu­cie Filo­zofii Uni­w­er­syte­tu Śląskiego. Intere­su­je go przede wszys­tkim tzw. logi­ka niefor­mal­na, teo­ria argu­men­tacji i per­swazji, związ­ki między logiką a psy­chologią. Pry­wat­nie jest miłośnikiem zwierząt (ale tylko żywych, nie na talerzu). Ama­torsko upraw­ia bie­gi dłu­godys­tan­sowe.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Najnowszy numer można nabyć od 2 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Sklep

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy