Artykuł Etyka Filozofia w literaturze Filozofia w szkole

Natasza Szutta: Werter i prawo do samobójstwa

Szutta N czarne l
Nie ma chyba lektury, której czytanie w wieku licealnym było dla mnie większą męką, niż Cierpienia młodego Wertera Johanna Wolfganga von Goethego. Problematyka aktualnego numeru „Filozofuj!” skłoniła mnie do powrotu do tej powieści i zastanowienia się nad moralnym usprawiedliwieniem prawa do samobójstwa.

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2019 nr 6 (30), s. 36–37. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Historia niespełnionej miłości Wertera

Historia opisana w powieści J.W. von Goethego nie jest jakoś szczególnie skomplikowana. Ot, do niewielkiej, prowincjonalnej miejscowości Waldheim, w poszukiwaniu spokoju i samotności, przyjeżdża młody, inteligentny i wrażliwy mężczyzna – tytułowy Werter. Tam spotyka uroczą kobietę o niezwykle szlachetnym charakterze. Lotta zaprzyjaźnia się z Werterem i traktuje go z wielką serdecznością.

Od początku tej znajomości wiadomo jednak, że jest już zaręczona. Wkrótce pojawia się jej narzeczony Albert i ku wielkiemu rozczarowaniu Wertera okazuje się równie zacny i uprzejmy jak Lotta. Werter czuje się coraz bardziej nieszczęśliwy, traci nadzieję, że mógłby odwrócić zaplanowany ciąg zdarzeń, mający zakończyć się małżeństwem narzeczonych. Próbuje się ratować przed rozpaczą i wyjeżdża z Waldheim.

Niestety na nic zdaje się ta ucieczka. Praca nie daje mu przewidywanej satysfakcji. Doświadcza też upokorzenia z powodu swojego mieszczańskiego pochodzenia, które uniemożliwia mu bywanie na arystokratycznych salonach. Z opóźnieniem dowiaduje się o ślubie Lotty i Alberta. Powraca do Waldheim i zaczyna regularnie bywać w ich domu. Coraz gorzej znosi bliskość małżonków. Dodatkowo otrzymuje sygnały, że Albert nie jest zadowolony z jego częstych wizyt. W okolicy pojawiają się bowiem plotki na temat niejasnej relacji Lotty i Wertera. Lotta – kochająca i oddana żona – prosi Wertera, by ograniczył swoje odwiedziny.

Zrozpaczony Werter przychodzi do niej pod nieobecność męża. Obrzuca ją czułościami, których ona nie akceptuje, i rozstają się w gniewie. Werter nie potrafi się pogodzić z zaistniałą sytuacją. Posyła swojego lokaja do Alberta i prosi o pożyczenie pistoletów z powodu planowanej podróży. Pisze do Lotty długi i przejmujący list. Popełnia samobójstwo.

Choć dla wielu współczesnych czytelników powieść Goethego jest nie do przebrnięcia, to miała ona bardzo duże oddziaływanie na pokolenie jej autora. Mówiono nawet, że zapoczątkowała swoistą werterowską epidemię. Wielu ludzi z powodu nieszczęśliwej miłości na wzór Wertera odebrało sobie życie. Do dziś w socjologii i psychologii funkcjonuje termin techniczny zwany „efektem Wertera”, określający związek między nagłośnieniem w mediach samobójstwa znanej osoby a znaczącym wzrostem w krótkim okresie liczby samobójstw. W literaturze przez „werteryzm” rozumie się natomiast szczególny stan ducha, opisywany jako ból istnienia, wynikający z nadwrażliwości i niemożliwości spełnienia głębokich pragnień. To brak umiejętności zapanowania nad swoimi namiętnościami, który nieuchronnie prowadzi do autodestrukcji.

Kłopoty ze zrozumieniem samobójstwa

Nie jest łatwo moralnie oceniać aktów samobójstwa, ponieważ są one najczęściej powiązane z ludzkim cierpieniem, trudnym do oszacowania. Ponieważ człowiek posiada niezwykle silną inklinację do życia, która przejawia się m.in. wieloma automatyzmami pozwalającymi na podtrzymywanie życia, ludzie zwykle ratują samobójców, nie dowierzając, że ktoś przy zdrowych zmysłach może naprawdę chcieć umrzeć. Zakładamy, że to jakaś chwila słabości albo choroba psychiczna popycha człowieka do odebrania sobie życia. I faktycznie próby samobójcze są powiązane np. z depresją, na którą obecnie cierpi coraz więcej osób. Można założyć jakąś przynajmniej czasową niepoczytalność osoby, która podejmuje samobójczą próbę. Wówczas trudno powiedzieć, że akt targnięcia się na własne życie miał charakter niewymuszony (wolny) i intencjonalny (zamierzony); że był w pełnym tego słowa znaczeniu „samo-bójstwem”. Celem wielu prób samobójczych może w ogóle nie być śmierć, tylko próba rozpaczliwego zwrócenia uwagi na swój bardzo poważny problem. Obecnie samobójstwo traktuje się jako akty wielkiej rozpaczy, których na ogół nie poddaje się moralnej ocenie, o ile nie są powiązane z krzywdą innych ludzi (jak np. samobójstwo mordercy).

Ocena moralna samobójstwa

Przez wieki odbieranie sobie życia było oceniane jako działanie moralnie złe. Życie ludzkie było traktowane jako coś świętego, czego wartości nie próbowano nawet podważać. W tradycji chrześcijańskiej życie było i jest traktowane jako szczególny dar, który należy pielęgnować; traktować je raczej jako zadanie do wykonania niż przedmiot posiadania, którym można dowolnie rozporządzać. Akt samobójstwa jest traktowany jako sprzeciw wobec woli Boga.

Ponieważ etycy w swojej argumentacji powinni ograniczać się do podawania racji naturalnych, zastanówmy się, jak można argumentować za i przeciw prawu do popełnienia samobójstwa. Werter, zgodnie z libertariańskim podejściem, miał prawo do zakończenia swego życia, które stanowiło dla niego jedynie udrękę i cierpienie, ponieważ każdemu człowiekowi przysługuje prawo do kierowania własnym losem.

Jednak w akcie samobójczym, odpowiedzieliby zwolennicy etyki odpowiedzialności, samobójca nie jest jedynym adresatem swojego działania. Pozostaje jeszcze dobro innych, których jego śmierć dotyka. W świecie powieści Goethego Wertera z pewnością opłakiwała jego matka oraz wierny przyjaciel – Wilhelm, adresat listów, z których dowiadujemy się o historii nieszczęśliwej miłości. Mamy poważne zobowiązania wobec naszych bliskich. Z pewnością najbardziej ucierpiała Lotta, która – przy swojej wrażliwości – czyniła sobie wyrzuty z powodu śmierci przyjaciela. Czy można faktycznie powiedzieć, że Werter prawdziwie ją kochał, czy pragnął jej dobra? Czy może jedynie gonił za swoimi namiętnościami? Lotcie można by czynić zarzuty, że zbyt długo akceptowała zaloty Wertera. Jednak od początku było wiadomo, kto jest jej
wybrankiem.

Idąc tym tropem rozumowania, ktoś mógłby powiedzieć, że jedynie ludzie samotni, bez żadnych zobowiązań, których śmierć nikogo nie obchodzi, mają prawo do popełnienia samobójstwa. Jednak czasem cierpienie wydaje się tak silne, że sama perspektywa trwania jest ciężarem nie do uniesienia. Tylko czy w takiej rozpaczy można faktycznie akt samobójczy traktować jako czyn świadomy i dobrowolny, który możemy oceniać z perspektywy moralnej?


Natasza Szutta – filozof, pracownik Uniwersytetu Gdańskiego, specjalizuje się w etyce, metaetyce i psychologii moralności. Pasje: literatura, muzyka, góry i nade wszystko swoje dzieci.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Zuzanna Bołtryk

Najnowszy numer można nabyć od 1 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

10 komentarzy

Kliknij, aby skomentować

  • Moim zdaniem Lotta wiedziała, że Werter czuje do niej coś więcej, a jednak dalej pozwalała mu się do niej zbliżać. Sam Werter nie był lepszy przez to, że nie mógł się powstrzymać od myślenia o niej, ponadto doprowadził się do stanu ostatecznego nie próbując sobie z tym inaczej poradzić więc jego jedynym wyjściem było zakończenie swego żywota.

  • Odnosząc się do tego tematu uważam, że Werter nie powinien postąpić w tak okrutny sposób dla siebie jakim było samobójstwo. Nie szukał innego rozwiązania, miał bardzo złe i nierozsądne podejście do tej sprawy. Jedynie czego pragnął to ulżyć swojemu cierpieniu, zaś Lotta zbyt długo pozwalała na to, że Werter zainteresował się nią mocno, co skłoniło go do ostateczności jaką była jego śmierć.

    • Niby trudno zrozumieć a jednak nie do końca. Czy jakby tak wejść w innego człowieka od razu jest inaczej wg.powiedzenia:“punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.” Jeden człowiek nigdy nie zrozumie drugiego, choć oczywiście jedna postawa jest godna potępienia, ta Wertera. Jest też inne powiedzenie: “natury nie oszukasz” lub ciągnie wilka do lasu. Albo biblijne: wybrani są przedstawieni jako ptaki niebieskie natomiast pozostała grupa ludzi:“lisy które szukają swej nory”. Nie można oceniać wszystkich tą samą miarą tak jak nie można oczekiwać by ktoś kto od urodzenia nie potrafi rysować malował tak dobrze jak da Vinci bo to niemożliwe. Jeśli dobrze malujesz czyli masz wiele łask bożych to nie oznacza że każdy potrafi tak postępować. Oczywiście trzeba wyłącznie postępować wg. zasad biblijnych i nie ma na zło żadnego usprawiedliwienia nigdy. Moim zdaniem powinno być jednak uwzględniane przy sądzie, kto dostał co i tak też oceniać bo nie każdy ma start z tego samego pułapu. Werter był uzależniony od swoich namiętności. Trudno jest oceniać innych z naszej własnej perspektywy, ja to ja a nie ktoś inny.

      • Ma, szanowana Pani, ten brak oceniania, to jest takze od pewnego czasu… jakaś moda pseudogrzecznosciowa i politycznopoprawnosciowa, bez urazy! A trzeba walić prosto w oczy, w/10, uczciwie prawdziwie i jak rzeczywiście jest!
        Pozdrowiatka!

  • Tak, święte słowa, każdy jest kowalem swego losu, ma wolną wolę i wybiera codziennie, minimum trzy razy cha cha vide też przypadek wielkiego Sokratesa… Samobójstwo?!
    Acha, również pokolosiem dzieła wielkiego Goethego była… fala samobójstw, moda na romantyczne, milosne strzelanie samoboja, jak by to młodzi powiedzieli cha cha. Literatura to miała kiedyś moc i poważanie!
    Więc tamtym nieszczesnikom… RIP

  • Werter sam siebie doprowadził do samobójstwa. Mógł się poddać, wyleczyć i nie myśleć dalej o Lottcie. Jego autodestrukcyjne działania doprowadziły go do tego zachowania. Lecz miał prawo do tego, ponieważ to jego życie i każdy bierze odpowiedzialność za swoje.

    • To się zgadza, a utarło się takie powiedzenie:“miłość czyni ślepym”. Każdy ma inną “zajawkę” jeden człowiek nie wyobraża sobie życia bez używek, inny ma hopsa na punkcie pieniędzy i bardzo trudno (tak jak właśnie Werterowi) wytłumaczyć że tak żyć nie należy, że powinno się postępować inaczej. Życie to trudny nauczyciel.

  • A tak, wielki Goethe, Johann zresztą + H. Heine i F. Schiller!

    por. też B. Hołyst, Samobójstwo. Przypadek czy konieczność?

    Z pozdrowieniami/Ifigeniami!

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy