Artykuł Felieton Filozofia kultury

Noël Carroll: Czy żarty są dziełami sztuki?

Gdy wejdziemy do Internetu i wyświetlimy listę żartów na jakiś temat, na przykład o prawnikach, albo otworzymy książkę z dowcipami o tytule typu Irlandzki humor, nie sądzę, byśmy pomyśleli, że patrzymy na dzieła sztuki. Widniejące tam żarty z pewnością nie są też dziełami literackimi. W przeciwieństwie do dobrego wiersza nie warto ich czytać ponownie. Nie mają wielu interpretacji. Nie są czymś, co możemy sobie wysoko cenić. Konsumujemy je jak chipsy.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2019 nr 1 (25), s. 12–13. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Ale takie podej­ście może spra­wiać, że szu­ka­my odpo­wied­niej dzie­dzi­ny sztu­ki w nie­wła­ści­wym miej­scu. Istot­nie, żar­ty nie są dzie­ła­mi lite­rac­ki­mi. Tkwi tu jed­nak zało­że­nie, że jeśli żart jest dzie­łem sztu­ki, to jest czymś na kształt powie­ści, opo­wia­da­nia lub wier­sza. Z punk­tu widze­nia onto­lo­gii była­by to jakaś rzecz – choć rzecz spe­cjal­ne­go rodza­ju, jak obiekt abs­trak­cyj­ny albo typ. Jed­nak bar­dziej owoc­ne jest myśle­nie o żar­cie jako o dzia­ła­niu, a kon­kret­nie – jako o przed­sta­wie­niu arty­stycz­nym.

Tekst pisa­ny, któ­ry prze­czy­ta­my w Inter­ne­cie albo książ­ce z dow­ci­pa­mi, nie jest dzie­łem sztu­ki. Jest raczej skryp­tem, a dokład­niej prze­pi­sem na opo­wie­dze­nie żar­tu. To zna­czy: sztu­ka żar­tu tkwi w opo­wia­da­niu. Opo­wia­da­nie żar­tów jest, w rze­czy samej, sztu­ką wido­wi­sko­wą.

Treść żar­tu na papie­rze jest mar­twa, choć goto­wa do opo­wie­dze­nia. Być może pew­ną wska­zów­ką, że sztu­ka żar­tu tkwi w jego opo­wie­dze­niu, jest to, że moż­na go opo­wie­dzieć dobrze lub źle. Może być uda­ny albo nie. Nie­któ­rzy ludzie potra­fią dowol­ny, nie­za­leż­nie jak sła­by prze­pis na żart zamie­nić w śmiech, doda­jąc dygre­sje, akcen­ty, gesty, może wyra­zy twa­rzy i efek­ty dźwię­ko­we. Inni zaś nie potra­fią opo­wie­dzieć żar­tu, nie­za­leż­nie, jak bar­dzo się sta­ra­ją. Róż­ni tych ludzi wła­śnie sztu­ka – sztu­ka żar­to­wa­nia.

Treść żar­tu jest prze­pi­sem. I tak jak sam prze­pis na ulu­bio­ne danie two­jej bab­ci nie jest dosłow­nie pysz­ny, tak też treść żar­tu nie jest zabaw­na. Prze­pis two­jej bab­ci sta­je się sma­ko­wi­ty, dopie­ro gdy go zin­ter­pre­tu­jesz – gdy odkry­jesz, co mia­ła na myśli, pisząc „szczyp­ta soli” i dodasz dla sma­ku tro­chę czosn­ku. Podob­nie inter­pre­tu­jesz goły skrypt żar­tu, tak jak pia­ni­sta inter­pre­tu­je par­ty­tu­rę Cho­pi­na. Żar­to­wa­nie jest sztu­ką samą w sobie.

Tak jak diwa ope­ro­wa może zmie­nić pio­sen­kę z rekla­my gumy do żucia w arię ope­ro­wą, tak czło­wiek obda­rzo­ny poczu­ciem humo­ru może zmie­nić chwi­lo­wą nie­do­god­ność w wyda­rze­nie.

Stwier­dze­nie, że treść żar­tu nie jest zabaw­na, dopó­ki nie zosta­nie oży­wio­na przez opo­wie­dze­nie, może wyda­wać się dziw­ne. Ale twier­dzę, że jeśli żart bawi cię, gdy go czy­tasz, jest tak dla­te­go, że sły­szysz go w gło­wie tak, jak­by został opo­wie­dzia­ny – na przy­kład przez cie­bie, jeśli pla­nu­jesz opo­wie­dzieć go komuś, albo przez uwiel­bia­ne­go komi­ka. Gdy czy­tam bły­sko­tli­we uwa­gi Gro­ucho Mark­sa, sły­szę je w gło­wie opo­wia­da­ne jego gło­sem.

Gdy usły­szę żart, nigdy nie zosta­wiam go w spo­ko­ju. Nie powta­rzam go w nie­zmie­nio­nej for­mie. Zawsze go per­so­na­li­zu­ję. Doda­ję gło­sy, szcze­gó­ły i wsta­wiam mylą­ce śla­dy. Podej­rze­wam, że też tak robisz, wpro­wa­dza­jąc popraw­ki za każ­dym razem, gdy go opo­wia­dasz, i praw­do­po­dob­nie nigdy nie opo­wia­dasz go dwa razy tak samo. W tym wła­śnie tkwi sztu­ka żar­to­wa­nia.

Co wię­cej, nie wra­ca­my do książ­ki z dow­ci­pa­mi, by prze­czy­tać dany żart jesz­cze raz. Mimo to zawsze jeste­śmy goto­wi usły­szeć go ponow­nie, bo z każ­dym opo­wia­da­czem, a nawet z każ­dym opo­wie­dze­niem, żart się zmie­nia, poja­wia się coś nowe­go, choć­by nacisk, wyczu­cie cza­su czy alu­zje.

Bo treść żar­tu nie jest dzie­łem sztu­ki.

Ani żar­ty nie są sztu­ką.

To żar­to­wa­nie nią jest.

Tłu­ma­cze­nie Elż­bie­ta Droz­dow­ska


Noël Car­roll  – Ame­ry­kań­ski filo­zof sztu­ki, pro­fe­sor City Uni­ver­si­ty of New York. Zaj­mu­je się este­ty­ką, teo­rią nowych mediów i filo­zo­fią histo­rii. Zna­ny przede wszyst­kim z publi­ka­cji doty­czą­cych fil­mo­znaw­stwa.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Ilu­stra­cja: Flo­ria­nen vinsi’Siegereith

Najnowszy numer można nabyć od 2 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy