Felieton Myślowe niesubordynacje

Puszcza Amazońska płonie

Puszcza Amazońska płonie. Giną zwierzęta, giną kultury plemienne, ginie nadzieja na to, że jakoś to będzie z tym naszym klimatem. Puszcza płonie, a skala pożarów jest wielkości obszaru Francji, Niemiec i Polski razem wziętych. Nasza kłopotliwa przyszłość (katastrofy klimatyczne, masowe migracje ludności, wojny tym spowodowane, brak wody etc.) jest tuż za rogiem: jej świadkami – czy też bezpośrednimi uczestnikami – już nie tylko będą nasze wnuki, ale będą nimi nasze dzieci, a także, przy odrobinie sprawiedliwości losu, my sami.

Zapisz się do naszego newslettera

Najśmieszniejsze jest to, że zawsze w przy­pad­ku wojen, złej poli­ty­ki, biedy itd. moż­na się łudz­ić, że się gdzieś ucieknie, wyjedzie. Nieste­ty, w tym wypad­ku nie ma gdzie. Nie zdążyliśmy się na tyle rozwinąć tech­no­log­icznie, by zasiedlić inną plan­etę. Trochę się pospieszyliśmy z tym naszym końcem znanego nam świa­ta.

Czarnowidzę, wiem. Pode­jrze­wam, że to od tych gęstych dymów znad puszczy, nie­sionych przez wia­tr.

Prezy­dent Brazylii, Jair Bol­sonaro, na upom­nienia i groź­by Angeli Merkel, że wyco­fa fun­dusze na ochronę lasów tropikalnych, odpowiedzi­ał, że i dobrze, niech zabiera swo­ją kasę i niech zajmie się zale­sian­iem włas­nego kra­ju. To samo powiedzi­ał Nor­wegii. Jemu jest na rękę obec­na sytu­ac­ja, ponieważ palone tere­ny pójdą nie na odnowę lasu, ale na tworze­nie pól uprawnych i past­wisk dla bydła. A z tego jest kasa, ogrom­na ilość kasy. Łat­wo jed­nak winić prezy­den­ta Brazylii. W artykułach i postach na por­ta­lach społecznoś­ciowych widać, że winowa­jców upa­tru­je się głównie w panu Bol­sonaro, hodow­cach bydła, głupich farmer­ach i bogatych inwest­orach.

Nie da się ukryć, że Brazylia jest kra­jem bied­nym, a Niem­cy jed­nym z najbardziej rozwinię­tych, przez co emi­tu­ją najwięk­szą ilość gazów cieplar­ni­anych w UE, choć najbardziej się w ochronę środowiska angażu­ją. Do tego sami swo­je lasy wycięli, jak zro­biła to niemal cała Europa, do czego pije obec­na głowa Brazylii. Prezy­dent użył argu­men­tu typu „przy­ga­ni­ał kocioł gar­nkowi” w najczyst­szej postaci. No ale jak wiemy choć­by z tek­stów Wiec­zor­ka (https://filozofuj.eu/krzysztof-a-wieczorek-19-przyganial-kociol-garnkowi-czyli-argumenty-ty-tez/), argu­ment taki może i jest efek­towny, ale na tym raczej koniec. Bo cóż z tego, że strona nas ataku­ją­ca odz­nacza się hipokryzją, jeśli ma rację i prob­lem pozosta­je? Bo to, że Niem­cy swo­je lasy wycięli, i to, że swo­je też do atmos­fery wypuszcza­ją, nota bene na skalę znacznie więk­szą niż pozostałe kra­je UE (co pla­su­je UE na trzec­im miejs­cu pod wzglę­dem emisji gazów cieplar­ni­anych na całym glo­bie), nie zmienia fak­tu, że my i świat potrze­bu­je­my do życia jak najwięk­szej iloś­ci drzew.

Przyj­mu­jąc, że to praw­da i że fak­ty­cznie prezy­dent Brazylii stoi za tymi pod­pale­ni­a­mi (albo przy­na­jm­niej daje na nie swo­je przyz­wole­nie), wyobrażam sobie ist­nie­nie dobrych intencji sto­ją­cych za dewastacją Puszczy Ama­zońskiej. Jak chęć poprawy warunk­ów życia włas­nego kra­ju, prag­nie­nie jego wzros­tu gospo­dar­czego. Dlaczego prezy­dent miał­by nie sko­rzys­tać z tak wspani­ałych zasobów, jakie ofer­u­ją mu tere­ny puszczy? Dlaczego ma brać na siebie odpowiedzial­ność za cały świat, sko­ro to ten świat zniszczył swo­je „zielone płu­ca” – dlaczego ma odd­y­chać za całą ludzkość, pod­czas gdy inni się rozwi­ja­ją, bogacą, a on i jego kraj mierzą się z głębokim rozwarst­wie­niem społecznym i skra­jną biedą? Czy nie wymagamy od niego tego, czego wyma­gać nie mamy prawa, a więc czynu supereroga­cyjnego?

Nie rozu­mi­ałam, dlaczego świat nie postanow­ił zrekom­pen­sować Brazylii sytu­acji, w której się znalazła: jest bied­na, a nie może korzys­tać ze swoich zasobów bez szkody dla całej plan­e­ty. Czemu nie zro­bil­iśmy jed­nej wielkiej zrzut­ki, żeby Brazylia nie musi­ała wpadać na tak głupie pomysły, jak pale­nie Puszczy Ama­zońskiej? – zami­ast pól i wołowiny, miała­by dofi­nan­sowanie do ochrony lasów. Dofi­nan­sowanie musi­ało­by być na tyle znaczące, że pokusie jej zniszczenia i pójś­cia na układy z inwest­ora­mi moż­na by było się oprzeć. Szczegól­nie na wypadek, gdy­by do władzy doszedł jak­iś pop­ulisty­czny idio­ta. Przy skład­ce ogól­noświa­towej w celach kon­try­bucyjnych, by utrzy­mać „zielone płu­ca” Zie­mi, nie powin­no to być aż tak trudne. Wszak ratowal­ibyśmy własne tył­ki, a ciężar tego przed­sięwz­ię­cia został­by odpowied­nio rozłożony między kra­je. Ale tak się nie stało. Czemu? Odpowiedź jest pros­ta, jak się okazu­je. Otóż gdy­bym śledz­iła świa­tową poli­tykę, pewnie wiedzi­ałabym, że obec­nie tylko Japonia i UE z „ważniejszych gospo­darek” – jak określił to Jacek Frączyk z money.pl – inten­sy­wnie wal­czą z emisją gazów cieplar­ni­anych. Ta sama UE, której trud­no jest utrzy­mać porządek w obrę­bie jej członków, jeśli chodzi o przestrze­ganie ustaleń odnośnie ochrony środowiska – niech­lub­nych przykładów niefra­sobli­woś­ci w tym względzie nie musimy daleko szukać.

USA, Chiny, które pro­duku­ją najwięcej zanieczyszczeń, w ogóle się tymi kwes­t­i­a­mi nie zaj­mu­ją – USA nie wierzy, by zmi­any kli­maty­czne miały wpływ na amerykańską gospo­darkę. Jak stwierdz­ił Don­ald Trump, nie zamierza poświę­cać bogact­wa swego kra­ju, którym jest ener­gia. Państ­wa nieprze­j­mu­jące się zmi­ana­mi kli­matu reprezen­tu­ją pode­jś­cie „A, jakoś to będzie”. Ile wojen musi wybuch­nąć, ile katas­trof, epi­demii, ile wypad­ków musi się jeszcze wydarzyć, byśmy porzu­cili to infantylne „A, jakoś to będzie”? Zami­ast przyjąć na bary ciężar odpowiedzial­noś­ci za pow­stałą sytu­ację, wolimy robić swo­je, nie patrząc na kon­sek­wenc­je. Czarnowidzę, bo ogrom­na więk­szość nas, niby uświadomionych, bezre­fleksyjnie je mię­so (ogrom­na więk­szość pól uprawnych pow­sta­je pod pro­dukcję paszy – to dla tych pól i dla tego bydła Ama­zo­nia płonie) albo na przykład kupu­je ryż w tore­bkach plas­tikowych, włoszczyznę w plas­tikowych pudełkach, wodę w plas­tikowych butelkach, mimo że woda z kranu jest i zdrowsza, i tańsza. A co z tą nieuświadomioną resztą? Co z Chi­na­mi czy Japonią, gdzie taki wege­tar­i­an­izm nie ist­nieje nawet w postaci nowin­ki, a gdzie zapotrze­bowanie na wołow­inę z roku na rok rośnie?

Mówię cią­gle o przyszłoś­ci naszego świa­ta. Wszyscy o tym mówimy. A co z jego ter­aźniejs­zoś­cią? Co z tym, że giną mil­iony ist­nień w płomieni­ach lasów ama­zońs­kich? Co z plemion­a­mi i ich doma­mi? I dlaczego? By wykarmić Chińczyków, Japończyków, Europe­jczyków i Amerykanów? Czy tacy jesteśmy głod­ni?

 


Mał­gorza­ta Szostak – obec­nie piszę, pracu­ję w redakcji „Filo­zo­fuj!”, mam Łukasza, dzieci, lubię chodz­ić na spac­ery z pieska­mi, ale bez smy­czy. Mam też przeszłość na uni­w­er­syte­cie: byłam dok­toran­tką na polonistyce w Gdańsku, ale to rzu­ciłam; spec­jal­i­zowałam się w metodologii badań językoz­naw­czych, wcześniej ukończyłam spec­jal­iza­cję z fil­moz­naw­st­wa i teatrologii oraz kry­ty­ki artysty­cznej; jestem też absol­wen­tką filo­zofii na UG. A w przyszłoś­ci chcę zostać wiedźmą.

Kole­jny feli­eton z cyk­lu „Myślowe niesub­or­dy­nac­je” ukaże się za dwa tygod­nie.

 

Najnowszy numer można nabyć od 3 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2019 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy