Artykuł

Robert Piłat: Przypadek i fatum w tragedii

W naukowym obrazie świata przypadek został w znacznej mierze oswojony. Nie dziwi nas, że prawa rządzące światem materialnym mają charakter probabilistyczny (zawierają prawdopodobieństwa zdarzeń możliwych). Ale przypadek w ludzkim działaniu prowadzi często do upadku i nieszczęścia, co najlepiej widać w strukturze tragedii. W imię wzniosłych ideałów i pragnień bohater tragiczny wybiera działanie, które nie ma podstaw w jego wiedzy. By pozostać przy znanych przykładach, Edyp nie może nie zdawać sobie sprawy, że jego niepewne pochodzenia może kolidować z godnością królewską; Antygona nie ma pojęcia, jak urządzić państwo, by respektowało zarówno prawo, jak i ludzkie więzi. Decydując się na takie działanie, bohater świadomie utrwala lukę pomiędzy wiedzą a czynem – jego ignorancja staje się zawiniona.

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2023 nr 5 (53), s. 21–24. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


E dyp zabił przypadkiem swego ojca. W zależności od akcentu zdanie to wyraża dwie całkiem różne myśli. Albo chcemy powiedzieć, że Edyp przypadkiem zabił pewnego człowieka i ten człowiek był jego ojcem, albo że Edyp zabił pewnego człowieka i przypadkiem człowiek ten był jego ojcem. Pierwsza myśl dotyczy pewnego zdarzenia (jak to się stało), druga – tożsamości (kim był zabity człowiek). Określenie „przypadkowo” w tym drugim odczytaniu robi dziwne wrażenie. Wydaje się, że polszczyzna je dopuszcza, ale przecież nie ma nic przypadkowego w tym, że ów zabity człowiek był ojcem Edypa – przez cały czas byli połączeni przyczynową relacją: węzłem rodzicielstwa. Należałoby więc chyba powiedzieć, że „przypadkowo” w drugim zdaniu odnosi się do wiedzy, w istocie znaczy tyle co „okazało się” albo „ktoś niespodziewanie dowiedział się”.

Przypadek oswojony przez naukę

Czy jednak w celu uniknięcia nieporozumień wystarczy zarezerwować słowo „przypadkowo” dla zdarzeń, a dla niespodziewanych zmian w obrębie wiedzy używać innych wyrażeń? Odpowiedź nie jest prosta. Pomiędzy przypadkowością zdarzeń i „przypadkowością” stanów wiedzy istnieją bowiem związki. Naukowy obraz świata obejmuje dziś wiele twierdzeń statystycznych i probabilistycznych. Nie mówią one o zdarzeniach przypadkowych, lecz posługują się losowym zbieraniem danych, które są narzędziem poszukiwania praw przyrody. Mało kto kwestionowałby dziś obiektywność i nomologiczność (posiadanie charakteru praw) statystycznej wiedzy, o ile oczywiście odpowiednie modele są dobrze skonstruowane. Statystyka i probabilistyka nie opisują stanów umysłu (domysłów i przypuszczeń), lecz służą do testowania hipotez dotyczących obiektywnych stanów rzeczy za pomocą danych potraktowanych jako próbki. Przypadkowość jest tu widziana niejako „z lotu ptaka” jako dystrybucja (rozprowadzenie) badanej własności czy zdarze­nia w zbiorze wszystkich własności czy zdarzeń pewnego rodzaju. Jest wielkością stopniowalną, wyrażoną prawdopodobieństwem.

Za sprawą metod statystycznych pojęcie przypadku straciło swoją prowokującą moc; przypadek nie jest już czymś spoza znanego świata: groźnym i niezrozumiałym. W dużej mierze został oswojony. Choć jest prawdą, że wciąż mamy problemy z jego zrozumieniem. Jak pokazały badania Amosa N. Tversky’ego i Daniela Kahnemana, ludzie (statystycznie rzecz biorąc!) oceniają serię rzutów monetą RORROROORO jako normalną czy spodziewaną, a serię RRRRROOOOO jako niezwykłą, niespodziewaną. Spodziewamy się, że rzut monetą wygeneruje nieuporządkowany ciąg orłów i reszek, drugi ciąg oceniamy zatem jako mniej prawdopodobny. A przecież obiektywne prawdopodobieństwo obu jest takie samo. Okazuje się, że za percepcję przypadkowości (jej stopnia) odpowiada nie tylko prawdopodobieństwo, ale również stopień uporządkowania. Oceną stopnia przypadkowości sterują słabo uświadamiane oczekiwania, które wychodzą na jaw w psychologicznych eksperymentach.

Przypadek w ludzkim świecie

Złożona, niejasna natura przypadkowości daje o sobie znać szczególnie wtedy, gdy określenie to zastosujemy do ludzkiego życia czy losu. Widać to szczególnie w zjawisku tragizmu. W świecie tragedii przypadek nie leży w obrębie wiedzy – nie jest zajściem czegoś o małym prawdopodobieństwie. Pozostaje „nieoswojony”, nieujęty w obrazie świata. Edyp nie wie nic o swoim ojcu – w jego „dystrybucji danych” nie ma więc nic, co mogłoby dać tę wiedzę, choćby w postaci niskiego prawdopodobieństwa. Przypadek tragiczny jest zdarzeniem ujawniającym zasadniczy i brzemienny w skutkach błąd bohatera w jego obrazie świata.

Nie pisano jednak tragedii po to, by głosić filozoficzny sceptycyzm co do jakości ludzkiej wiedzy. Umysł Edypa nie był wyobcowany ze świata, irracjonalny, żyjący fantazjami. Ważniejsze jest to, że przypadek tragiczny obciążony jest moralną winą. Jeśli Edyp, pomimo swej inteligencji, nie dysponował dobrym modelem świata i adekwatną samowiedzą, to dlatego, że przemocą został od niego odcięty przez porzucenie w dzieciństwie. Przemoc, której doznał, była oczywiście częścią przyczynowej struktury świata i nie było w niej nic przypadkowego. Można powiedzieć bardziej ogólnie, że przemoc jest taką przyczyną, która odcina ofiarę od wielu innych ciągów przyczynowych, również tych, które są niezbędne do uzyskania samowiedzy i kierowania własnym życiem. Zawinione odcięcie tych ciągów przyczynowych daje wrażenie, że wszystko, co istotne w życiu Edypa, dzieje się przypadkiem: przypadkiem trafia do Teb, przypadkiem żeni się z własną matką, przypadkiem, w związku z zarazą, dowiaduje się, kim jest. Ale w strukturze tragedii przypadki te są tylko inną nazwą okrucieństwa bogów i ludzi, zawinionym chaosem wdzierającym się w życie.

Pokusa fatalizmu

W świecie tragedii przypadek jest ignorancją wiążącą się z moralną winą. Bohater pozbawiony jest istotnych dla jego życia obszarów wiedzy. Wina i przemoc są tu kluczowe. Jeśli mocą wyobraźni odejmie się to zawinienie, otrzyma się zabawną, ironiczną wersję owej ignorancji, jak w Kubusiu Fataliście Denisa Diderota. Kubuś uważa, że nie ma ani przypadku, ani sprawczości woli, lecz wszystko zapisane jest w Wielkiej Księdze. Kubuś nie zna wprawdzie jej zapisów, ale jest pewny, że ona istnieje, i już samo to zmienia jego postawę wobec świata. Tylko skąd wie, że istnieje? Tego właśnie nie wie. Czyni założenie, którego wprawdzie nie sposób obalić, ale ta jego niewywrotność ujawnia się dopiero wtedy, kiedy już zostanie przyjęte (jest bowiem potrzebne do odpierania zarzutów przeciwko fatalizmowi). W ten sposób wpada się w pułapkę. Zanim przyjmie się to założenie, nie umie się go należycie uzasadnić. Kiedy już się je przyjmie, nie sposób go odrzucić. Taka arbitralność bywa zabawna, jeśli jednak wdepnięcie w pułapkę jest zawinione, jeśli przyjmuje się założenie o Wielkiej Księdze z desperacji, strachu, na skutek indoktrynacji czy w szaleńczym dążeniu do otumanienia innych, mamy do czynienia z zaczątkiem tragedii. Bohater nie tylko jest ofiarą, ale sam przyczynia się do owej zawinionej ignorancji przez to, że zapalczywie obstaje przy fałszywym obrazie świata.

Hybris: pułapka ukryta w działaniu

Nie znamy wszystkich istotnych dla życia ciągów przyczynowych – wymyka się nam, jak Faustowi czy Nibelungowi z Tetralogii Ryszarda Wagnera, przyczynowy wkład, jaki sami wnosimy do poznawanej sytuacji. Jesteśmy świadomi tej niewiedzy i chcemy ją usunąć, co tworzy kolejną pułapkę. Z niezwykłą przenikliwością starożytni tragicy postawili w centrum tragedii hybris – roszczenie do wzniesienia się ponad zdeterminowane życie mocą własnego działania i własnej inteligencji.

Bohater tragiczny nie zgadza się na bycie przedmiotem, człowiekiem wśród ludzi, bytem wśród bytów. Hybris nie jest pychą, wadą charakteru, lecz roszczeniem ukrytym w samym działaniu człowieka, w jego nieusuwalnej ambicji, za sprawą której kieruje się na godność, doskonałość, wielkość czy sławę. Bohater tragiczny nie widzi jednak, że działanie to oparte jest na wadliwym – wykrzywionym przez źródłową przemoc – obrazie świata. Bohater nie widzi czyhającej pułapki, jego umysł nie jest w stanie nadążyć za gwałtownością działania – ukrytego w nim roszczenia. Działanie staje się więc ekscentryczne, prowadzi nieuchronnie do wyobcowania i upadku. Tę dynamikę pokazał niedawno szeroko dyskutowany film Todda Fielda – Tár. W historii bohaterki występują oczywiście przypadki, ale nie one, lecz nadmierne roszczenie jest powodem jej upadku. Przypadek tragiczny jest zdarzeniem widzianym w świetle tego roszczenia.

Zderzenia ciągów przyczynowych

Przypadek tragiczny jest skrajnym i okrutnym przykładem niedostosowania pragnienia do świata, lecz łagodniejsze przykłady są wszechobecne. Zakres kontroli rzeczywistości, który bierze na siebie działający, jest często większy, niż dopuszcza jego wiedza. Zmierzając do zachowania tej kontroli, działający powołuje do życia nowy ciąg przyczynowy i ten staje się źródłem nieoczekiwanego biegu rzeczy. Przypadkiem zbiłem szklankę, ponieważ potknąłem się i wypadła mi z rąk. Nie ma żadnego przypadku w tym, że rozprysnęła się, kiedy uderzyła o podłogę po tym, jak rozluźniłem swój chwyt. Ale chwyt rozluźniłem dlatego, że potknąwszy się, chciałem użyć ręki trzymającej szklankę do odzyskania równowagi. Chaotycznie zderzyły się w moim ciele dwa ciągi przyczynowe: ten związany z kontrolą uchwytu i ten związany z równowagą.

Niektórzy badacze, jak Michael Spivey w książce The Continuity of Mind, sugerują, że zawsze tak działamy. W naszym mózgu bez przerwy powstają konkurencyjne scenariusze czynności. Współzawodniczą one o dostęp do mechanizmów motorycznych, co Spivey wyobraża sobie w postaci sieci neuronalnej, uczącej się wybierania konkretnych scenariuszy na podstawie przypisanego im prawdopodobieństwa powodzenia. Ale zarządzanie takim prawdopodobieństwem jest dla systemu nerwowego trudnym zadaniem, szczególnie pod presją czasu i niebezpieczeństwa. Wybierając scenariusz „odzyskać równowagę”, mój system nerwowy „zapomina” o szklance. Ale ona i przypisany jej ciąg przyczynowy nie przestają istnieć, i w dodatku ten ciąg wciąż jest „moim” ciągiem przyczynowym, bo całe zdarzenie nie wykracza poza mój system poznawczo-motoryczny. Ponoszę więc odpowiedzialność za powstałe zdarzenie – to ja zbiłem szklankę, a nie mój mózg.

Przypadek tragiczny

Tak samo Edyp. Nie wie o tym, że podejmując poszukiwanie własnej tożsamości, uruchamia nowy ciąg przyczynowy, którego nie będzie umiał kontrolować, ponieważ zderzy się on z już istniejącymi ciągami przyczynowymi. Jeszcze dosadniej dynamika ta działa w wielkich tragediach Williama Szekspira. Hybris Leara nie tylko natychmiast zderza się ze światem, ale wymusza podobne działania innych, które również zderzają się ze światem. Katastrofa rozprzestrzenia się, zachodzi chaotycznie i na wielu planach, nie da się nad nią zapanować.

Najciekawsze jest to, że aura nieuchronności powstaje tu za pomocą zdarzeń, które same w sobie nie są nieuchronne, lecz przypadkowe. Szekspir nie stara się nawet, by posunięciom poszczególnych postaci nadać wysokie prawdopodobieństwo czy zrozumiałość. Z całą świadomością wprowadza tragiczny przypadek. Jest on zdarzeniem polegającym na zderzeniu się dwóch istotnych dla życia jednostki ciągów przyczynowych, jest kolizją hybris ze światem, logiki więzi międzyludzkich z logiką działania. Nie da się go sprowadzić do zdarzeń nieprzewidzianych czy mało prawdopodobnych. Przyrodnicze rozumienie przypadku straciło wiele na znaczeniu w naszych czasach, ale przypadek tragiczny – ten, który otwiera oczy bohatera, choć jest już za późno – należy do zupełnie innej domeny – leży na granicy pragnienia i rzeczywistości. Jest zatem zjawiskiem na wskroś ludzkim.


Warto doczytać:

  • Z. Adamczewski, Tragiczny protest, Warszawa 1969.
  • M. Heller, Filozofia przypadku, Kraków 2020.
  • J. Sokołowska, Psychologia decyzji ryzykownych, Warszawa 2005.
  • A. C. Bradley, Shakespearean Tragedy, London 2006.

Robert Piłat – profesor filozofii na UKSW. Zajmuje się filozofią umysłu, epistemologią, etyką, filozofią literatury. Propagator filozofii w szkołach i radiu. Autor wielu cykli audycji radiowych poświęconych filozofii: „Sowa Minerwy”, „Filozoficzny telefon”, „Alfabet filozoficzny”, „Filozoficzne pytania wielkich pisarzy”, „Rachunek myśli”. Ostatnie publikacje książkowe: O rozsądku i jego szaleństwach (2019), O pułpkach poznania (2020), Pojęcia i rozumienie świata (2021). W wolnych chwilach amatorsko muzykuje, odbywa dalekie wyprawy rowerowe i poszukuje nowych dźwięków na festiwalu Warszawska Jesień.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Małgorzata Uglik

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2024 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy