Artykuł

Adam Grobler: Nauka przeciw wolnej woli?

Cóż warte byłoby życie, gdyby kierowało nim ślepe przeznaczenie lub równie ślepy przypadek? Jak uchronić się od pułapek myślenia, że tak właśnie jest?

Najnowszy numer: Tajemnica istnienia

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 28 kwietnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 2 (8), s. 10–12. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Determinizm a odpowiedzialność moralna

Pra­wa nauki pozwa­la­ją prze­wi­dy­wać przy­szły bieg zda­rzeń. Zna­jąc na przy­kład zasa­dy mecha­ni­ki oraz poło­że­nie Zie­mi, Księ­ży­ca i Słoń­ca w danej chwi­li, moż­na prze­wi­dzieć, kie­dy nastą­pi zaćmie­nie Słoń­ca. Księ­życ nijak nie może powstrzy­mać się przed prze­sło­nię­ciem nam pro­mie­ni sło­necz­nych. Jak powie­dział Pier­re Simon de Lapla­ce, demon, któ­ry znał­by poło­że­nie i pęd wszyst­kich czą­stek we Wszech­świe­cie, znał­by całą jego prze­szłą i przy­szłą histo­rię. A sko­ro my skła­da­my się z czą­stek, to, podob­nie jak Księ­życ, krą­ży­my po wyzna­czo­nych pra­wa­mi przy­ro­dy orbi­tach i żad­nym wysił­kiem woli nie jeste­śmy w sta­nie z nich zbo­czyć. Gdy­by przy­jąć deter­mi­nizm za dobrą mone­tę, poję­cie odpo­wie­dzial­no­ści praw­nej i moral­nej stra­ci­ło­by jaki­kol­wiek sens. Byli­by­śmy nie­win­ni w całej ohy­dzie naszych występ­ków, tak samo jak nie­god­ni chwa­ły naszych doko­nań.

Nie mie­li­by­śmy rów­nież o co się sta­rać, bo nasze suk­ce­sy i klę­ski były­by z góry prze­są­dzo­ne. By unik­nąć poczu­cia bez­rad­no­ści wobec prze­zna­cze­nia i zacho­wać ludz­ką god­ność, trze­ba zało­żyć, że mamy wol­ną wolę – moż­ność wybo­ru postę­po­wa­nia.

Kwantowa niedookreśloność

XX wie­ku nauka ode­sła­ła demo­na Laplace’a tam, gdzie jego miej­sce: do pie­kła. Z per­spek­ty­wy teo­rii kwan­tów cząst­ki uzy­sku­ją poło­że­nie lub pęd dopie­ro w wyni­ku pomia­ru. Pomiar zaś jest inter­wen­cją obser­wa­to­ra w bada­ny prze­zeń układ przy­rod­ni­czy – inter­wen­cją, bez któ­rej war­to­ści para­me­trów okre­śla­ją­cych stan cząst­ki są nie­do­okre­ślo­ne. Co wię­cej, jak gło­si zasa­da nie­ozna­czo­no­ści, im dokład­niej wyzna­czy się poło­że­nie cząst­ki, tym mniej dokład­nie moż­na usta­lić jej pęd i vice ver­sa. Ponad­to na pod­sta­wie pomia­ru w danej chwi­li nie da się jed­no­znacz­nie prze­wi­dzieć sta­nu ukła­du w żad­nej chwi­li przy­szłej. Moż­na jedy­nie okre­ślić roz­kład praw­do­po­do­bień­stwa jakie­goś zda­rze­nia na prze­strze­ni moż­li­wych sta­nów, z któ­rych jeden zre­ali­zu­je się dopie­ro w wyni­ku prze­pro­wa­dze­nia kolej­ne­go pomia­ru.

W takim uję­ciu pod­miot nie jest pion­kiem w grze śle­pych sił przy­ro­dy, lecz gra­czem. Stan ukła­du przy­rod­ni­cze­go nie tyl­ko urze­czy­wist­nia się dopie­ro dzię­ki akto­wi pomia­ru, ale docho­dzi do skut­ku jako jeden z wie­lu praw­do­po­dob­nych następstw poprzed­nie­go sta­nu, a nie jako jego koniecz­na kon­se­kwen­cja. Jeże­li teraz sam pod­miot potrak­to­wać jako część ukła­du przy­rod­ni­cze­go, to wizja z góry prze­są­dzo­ne­go losu ustę­pu­je wyobra­że­niu sie­ci roz­ga­łę­zia­ją­cych się sce­na­riu­szy. Wyła­nia­ją­ca się stąd kon­cep­cja deter­mi­ni­zmu sta­ty­stycz­ne­go jest na pozór łatwiej­sza do uzgod­nie­nia z poglą­dem przy­zna­ją­cym nam wol­ną wolę.

Przygnębiający wniosek

Na pozór. Wybór ścież­ki w roz­ga­łę­zie­niu sie­ci alter­na­tyw­nych sce­na­riu­szy doko­nu­je się wpraw­dzie w momen­cie pomia­ru, prze­pro­wa­dzo­ne­go wszak z woli pod­mio­tu, ale wynik pomia­ru, któ­ry o tym wybo­rze decy­du­je, już od pod­mio­tu nie zale­ży. Że moje czy­ny nie są prze­są­dzo­ne przez los jed­no­znacz­nie, a tyl­ko z pew­nym praw­do­po­do­bień­stwem, nie jest żad­ną pocie­chą. Czy moimi wybo­ra­mi rzą­dzi koniecz­ność, czy przy­pa­dek, są one jed­na­ko­wo poza kon­tro­lą mej woli. Baruch Spi­no­za twier­dził, że wol­na wola jest złu­dze­niem, któ­re powsta­je za spra­wą nie­zna­jo­mo­ści przy­czyn nasze­go postę­po­wa­nia. Gdy­by­śmy je zna­li, wie­dzie­li­by­śmy, że rze­ko­my wybór jest kon­se­kwen­cją splo­tu przy­czyn, na któ­re nie mamy wpły­wu. Poję­cia fizy­ki kwan­to­wej wno­szą do tej kwe­stii tyl­ko tyle, że zastę­pu­ją przy­czy­no­wość deter­mi­ni­stycz­ną przy­czy­no­wo­ścią sta­ty­stycz­ną.

Ten przy­gnę­bia­ją­cy pogląd pró­bo­wał odda­lić m.in. Peter Straw­son, oddzie­la­jąc zupeł­nie wol­ność od przy­czy­no­wo­ści. O tym, czy czyn jest wol­ny, ma decy­do­wać to, czy odczu­wam go jako wol­ny, akcep­tu­ję go jako mój wła­sny, bez wzglę­du na przy­czy­ny, któ­re go spo­wo­do­wa­ły. Czyn wol­ny odróż­nia się nie od czy­nów zde­ter­mi­no­wa­nych przy­czy­no­wo, lecz od czy­nów kom­pul­syw­nych, czy­li odczu­wa­nych jako popeł­nio­ne pod wewnętrz­nym przy­mu­sem, któ­re­mu nie potra­fię się oprzeć. Jak w przy­pad­ku kom­pul­syw­ne­go obżar­stwa czy inne­go nało­gu, o któ­rym wiem, że mi szko­dzi i chcę z nim zerwać, ale nie mam siły wyzwo­lić się spod jego wła­dzy nade mną.

Ta linia rozu­mo­wa­nia wyda­je się wszak­że nie­wy­star­cza­ją­ca w świe­tle badań eks­pe­ry­men­tal­nych Ben­ja­mi­na Libe­ta. Wyka­za­ły one, że impul­sy ner­wo­we uru­cha­mia­ją­ce pew­ne dzia­ła­nia wyprze­dza­ją nawet o dwie sekun­dy świa­do­mą decy­zję o ich pod­ję­ciu. Inny­mi sło­wy, kie­ru­je nami odruch, któ­ry poprze­dza wybór, będą­cy w isto­cie pogo­dze­niem się z uwa­run­ko­wa­nia­mi, nad któ­ry­mi nie mamy kon­tro­li. Moż­na powie­dzieć, że nasze czy­ny są w znacz­nej mie­rze kom­pul­syw­ne i wyda­je się nam, że są wol­ne wte­dy, gdy kom­pul­sja nie budzi nasze­go sprze­ci­wu.

Wyjąt­kiem od tej zasa­dy mogą być ewen­tu­al­nie czy­ny podej­mo­wa­ne po dłu­gim namy­śle, na któ­ry zazwy­czaj nie pozwa­la­ją oko­licz­no­ści. Trud­no prze­cież zasta­na­wiać się dłu­żej niż uła­mek sekun­dy, gdy mamy przed sobą roz­pę­dzo­ną cię­ża­rów­kę. Odru­chy w takich razach ratu­ją nam życie.

Miejsce dla wolnej woli

W roz­wi­kła­niu tych zawi­ło­ści może pomóc wpro­wa­dzo­ne przez Harry’ego Frank­fur­ta roz­róż­nie­nie mię­dzy pra­gnie­nia­mi pierw­sze­go i dru­gie­go rzę­du. Pierw­sze są skie­ro­wa­ne bez­po­śred­nio na cel: chcę jeść, bo jestem głod­ny albo mam kom­pul­syw­ną potrze­bę jedze­nia. Dru­gie są skie­ro­wa­ne na pra­gnie­nia: mogę pra­gnąć cze­goś pra­gnąć lub nie pra­gnąć. Chcę chcieć jeść, bo brak ape­ty­tu może mi zaszko­dzić. Albo chcę się wyzwo­lić od kom­pul­syw­nej chę­ci jedze­nia. Jak mówił Cze­piec do Dzien­ni­ka­rza: „duza by juz mogli mieć, ino oni nie chcom chcieć!” [Sta­ni­sław Wyspiań­ski, Wese­le, pre­mie­ra 1901].

Nie­kie­dy moje nie­przy­mu­szo­ne czy­ny mi się nie podo­ba­ją. Wyko­nu­ję je zapew­ne pod wpły­wem mecha­ni­zmu wykry­te­go przez Libe­ta: odruch uru­cho­mił dzia­ła­nie chwi­lę wcze­śniej, zanim zdą­ży­łem prze­my­śleć wybór. Mogę jed­nak prze­my­śleć go po fak­cie i dojść do wnio­sku, że nie chcę chcieć tak postę­po­wać. W ten spo­sób przy­go­tu­ję się do poczy­nie­nia pożą­da­ne­go prze­ze mnie wybo­ru w podob­nej sytu­acji w przy­szło­ści, nawet jeśli świa­do­mie podej­mę decy­zję dwie sekun­dy po uru­cho­mie­niu odpo­wied­nich pro­ce­sów neu­ro­no­wych. Ina­czej mówiąc, wol­na wola nie­ko­niecz­nie prze­ja­wia się w poje­dyn­czych dzia­ła­niach. Może za to kształ­to­wać ogól­ną linię postę­po­wa­nia.

Ograniczona rola przypadku

Poje­dyn­cze wybo­ry czę­sto są zależ­ne od przy­pad­ko­wych oko­licz­no­ści. Na popar­cie tej tezy mogę przy­to­czyć wie­le przy­kła­dów z wła­snej bio­gra­fii. O tym, że zosta­łem filo­zo­fem, a nie mate­ma­ty­kiem, zde­cy­do­wa­ło drob­ne waha­nie koniunk­tu­ry. Film Krzysz­to­fa Kie­ślow­skie­go Przy­pa­dek przed­sta­wia trzy roz­ga­łę­zie­nia życio­ry­su głów­ne­go boha­te­ra, Wit­ka, od chwi­li, w któ­rej zdą­ży lub nie zdą­ży wsko­czyć do odjeż­dża­ją­ce­go pocią­gu i spo­tka na swej dro­dze te lub inne oso­by. W jed­nym zosta­je dzia­ła­czem reży­mo­wej mło­dzie­żów­ki, w dru­gim anga­żu­je się po stro­nie „Soli­dar­no­ści”, w trze­cim dba wyłącz­nie o swo­je pry­wat­ne inte­re­sy. Doce­nia­jąc rolę przy­pad­ku w ludz­kim życiu, uwa­żam jed­nak, że wol­na wola wyklu­cza tak skraj­ny roz­ziew postaw i sty­lu życia boha­te­ra alter­na­tyw­nych sce­na­riu­szy. Jeśli o mnie cho­dzi, gdy­by spra­wy poto­czy­ły się odro­bi­nę ina­czej, mógł­bym dziś być mate­ma­ty­kiem zamiast filo­zo­fem. Nie wyobra­żam sobie jed­nak sie­bie, ze swo­im zacię­ciem teo­re­tycz­nym, w roli kie­row­ni­ka budo­wy lub pro­duk­cji, choć ojciec marzył, abym został inży­nie­rem.

Pyta­nia do tek­stu:

1. Dla­cze­go zda­niem auto­ra deter­mi­nizm jest nie do pogo­dze­nia z odpo­wie­dzial­no­ścią moral­ną i praw­ną?
2. Czy odwo­ła­nie do fizy­ki kwan­to­wej jest w sta­nie wyja­śnić moż­li­wość wol­nej woli?
3. Na czym pole­ga wol­ność woli według H. Frank­fur­ta?
4. Czy moż­na je pogo­dzić z deter­mi­ni­zmem?


Adam Gro­bler – Pro­fe­sor, dyrek­tor Insty­tu­tu Filo­zo­fii Uni­wer­sy­te­tu Opol­skie­go i wice­prze­wod­ni­czą­cy Komi­te­tu Nauk Filo­zo­ficz­nych PAN. Zaj­mu­je się meto­do­lo­gią nauk, teo­rią pozna­nia, filo­zo­fią ana­li­tycz­ną i dydak­ty­ką filo­zo­fii. W wol­nym cza­sie gra w bry­dża spor­to­we­go. Wdo­wiec (2006), w powtór­nym związ­ku (od 2010), ojciec czwór­ki dzie­ci (1980, 1983, 1984, 1989) i dzia­dek, jak na razie, pię­cior­ga wnu­cząt. Miesz­ka w Kra­ko­wie. WWW: http://grobler.artus.net.pl,
e-mail: adam_grobler@interia.pl

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Już w sprze­da­ży w dobrych salo­ni­kach pra­so­wych w całej Pol­sce

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy