Artykuł Historia filozofii współczesnej Ontologia

Hanna Urbankowska: Czy można NIE MIEĆ czasu?

Czy można nie mieć czasu? Co tak naprawdę kryje się za tymi słowami? I czy w poszukiwaniu czasu może pomóc Martin Heidegger?

Najnowszy numer: Jak działa język?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2018 nr 2 (20), s. 20–22. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku  PDF.


Stu­dent: Panie Pro­fe­sorze, nieste­ty nie miałem jeszcze cza­su przeczy­tać pańskiego najważniejszego dzieła pod tytułem Bycie i czas…

Hei­deg­ger: Nie miał pan cza­su? Młody człowieku, najwyraźniej źle rozu­mie pan poję­cie cza­su. Czas nie jest rzeczą, którą moż­na mieć lub jej nie mieć!

Stu­dent: Ale jak to? Musi­ałem prze­cież przy­go­tować się do zajęć, było dużo innych tek­stów do przeczy­ta­nia… Naprawdę nie miałem cza­su!

(Hei­deg­ger chrzą­ka znaczą­co).

Stu­dent: No dobrze, w week­end trochę zabalowal­iśmy… Ale w week­endy się odpoczy­wa, praw­da?

Hei­deg­ger (tryum­fal­nie):
SIĘ odpoczy­wa, tak! A czy zas­tanaw­iał się pan kiedyś nad tym, ile rzeczy robi pan w swoim życiu tylko dlat­ego, że przyjęło SIĘ tak robić? W tygod­niu SIĘ studi­u­je, w week­endy SIĘ odpoczy­wa… To wsze­chobec­ne SIĘ! A gdzie w tym wszys­tkim aut­en­ty­czne BYCIE SOBĄ?

Stu­dent (refleksyjnie): Hmm…

Hei­deg­ger: BYCIE SOBĄ, młodzieńcze, to wybór.

Stu­dent (upar­cie): No tak, ale naprawdę, żeby przeczy­tać tę pańską cegłę, musi­ałbym chy­ba…

Hei­deg­ger (zachę­ca­ją­co): Tak…?

Stu­dent: Musi­ałbym zrezyg­nować z innych rzeczy?

Hei­deg­ger: No i właśnie! Człowiek nie może zre­al­i­zować wszys­t­kich swoich możli­woś­ci. Jest zmus­zony wybrać. I tak częs­to wybiera to, co powszech­nie przyjęte, co SIĘ zwykło robić…

Stu­dent: Czyli właś­ci­wie… To ja mam czas, żeby przeczy­tać tę książkę?

Hei­deg­ger: Dziecko, ty nie MASZ cza­su. Ty TWORZYSZ swój czas.

Stu­dent (zain­spirowany): Tak, to wspani­ałe!… Ale w jakim sen­sie?

Hei­deg­ger z sze­rokim uśmiechem wręcza stu­den­towi egzem­plarz Bycia i cza­su.

Na grun­cie filo­zofii niemieck­iego myśli­ciela mówie­nie o braku cza­su jest wynikiem błęd­nego – a właś­ci­wie: potocznego – rozu­mienia tego, czym czas jest. Potocznym rozu­mie­niem cza­su posługu­je­my się na co dzień, bo tak nas nauc­zono; poniekąd wyni­ka to z nau­ki posługi­wa­nia się kalen­darzem, zegarem. Wyobrażamy sobie czas na wzór osi, wzdłuż której wędru­je­my. Ten czas skła­da się z ciągu momen­tów „ter­az”, a my prze­suwamy się od jed­nego do drugiego, pchani jakąś prze­możną siłą, której nie moż­na się prze­ci­w­staw­ić. Trud­no jak­iś kawałek tej osi ręcznie wydłużyć lub skró­cić, jest równo podzielona na dni, ­godziny, sekundy. Potocznie rozu­mi­any czas jest jed­nowymi­arowym ciągiem chwil. Ale trze­ba też dodać, że człowiek, który częs­to nie może się w tym potocznie rozu­mi­anym cza­sie poła­pać, również o sobie myśli potocznie. Ujmu­je sam siebie jako „byt” wrzu­cony w czas i przestrzeń. Te codzi­enne wyobraże­nia mają swo­je uza­sad­nie­nie, ale – zdaniem Hei­deg­gera – zniek­sz­tał­ca­ją prawdzi­wy obraz tego, kim jest człowiek i czym jest czas.

Poza czasem

Rozważa­jąc, czym jest czas, moż­na zacząć od tego, że nie każdy byt odczuwa go tak samo. Krzesło dla przykładu nie jest świadome upły­wu cza­su. (Dla ścisłoś­ci trze­ba by dodać, że nie jest też świadome niczego innego, ważne jest jed­nak to, że w pewnym sen­sie przed­mio­ty trwa­ją poza cza­sem i poza przestrzenią). Jeśli ist­nieją inteligenc­je pon­ad­ludzkie, jest możli­we, że odbier­a­ją świat nie przez pryz­mat mija­jącego cza­su, ale np. z per­spek­ty­wy wiecznoś­ci. Upływ cza­su jest doświad­cze­niem ludzkim. Jego lin­iowość – zapewne europe­jskim, ale Hei­deg­ger nie zapędza się ze swoi­mi rozważa­ni­a­mi tak daleko. Akcen­tu­je nato­mi­ast nieubła­gany charak­ter ludzkiego doświad­czenia cza­su. Nie sposób sobie wyobraz­ić, że dzię­ki np. zaawan­sowanym stu­diom filo­zoficznym i medy­tacji nad niemiecką filo­zofią moż­na się nauczyć manip­u­lować przestrzenią lub odwró­cić strza­łkę cza­su. Moż­na jedynie – albo aż! – próbować, idąc za Hei­deg­gerem, dotrzeć do tego, jak czas jawi się źródłowo, odar­ty z potocznych wyobrażeń na jego tem­at. Jest to czas bez zegar­ka i kalen­darza; czas, który nie przy­pom­i­na wcale osi ze strza­łką na końcu.

Egzystencja i czas

Hei­deg­ger, jak więk­szość filo­zofów, starał się dotrzeć do tego, co moż­na nazwać prawdzi­wą rzeczy­wis­toś­cią – prawdzi­wą, a więc odartą z potocznych wyobrażeń, których nabier­amy w cza­sie życia. Przykład­owo: dzi­ała­jąc w świecie, człowiek obcu­je z przed­mio­ta­mi. Przed­miot jest czymś na tyle oczy­wistym, że również inne zjawiska zaczy­namy nie­jako odru­chowo ujmować w kat­e­go­ri­ach przed­mio­tu. Myślimy o człowieku jako o pewnym bycie, który zna­j­du­je się w świecie, wyobrażamy też sobie czas jako lin­ię, podob­ną może do sznur­ka na pranie. (To aku­rat nie jest przykład Hei­deg­gera, ale dość dobrze odd­a­je istotę rzeczy). Odrzuce­niu tych potocznych wyobrażeń Hei­deg­ger poświę­cił naprawdę wiele stron – i wiele lat filo­zoficznej pra­cy. Bycie i czas powoli odsła­nia przed czytel­nikiem wiz­ję człowieka, który jest nie bytem, ale ist­nie­niem, dzi­ałaniem – egzys­tencją. Sensem tej egzys­tencji, a więc tym, co pozwala zrozu­mieć człowieczeńst­wo, jest właśnie jej cza­sowy charak­ter. Egzys­tencję należy rozu­mieć nie biernie – jako byt, ale akty­wnie – jako ciągłe dzi­ałanie, obcow­anie ze światem, od którego nie moż­na odd­zielić dzi­ała­jącej egzys­tencji. Hei­deg­ger pisze o ludzkiej skońc­zonoś­ci, ponieważ człowiek odna­j­du­je kres swoich możli­woś­ci w śmier­ci. Jed­nocześnie dowodzi, że dzię­ki świado­moś­ci włas­nej śmiertel­noś­ci człowiek może zde­cy­dować się na dzi­ała­nia aut­en­ty­czne. Zda­jąc sobie sprawę z tego, że możli­woś­ci są ogranic­zone, że nie moż­na zro­bić wszys­tkiego – uczy się wybier­ać. Zaczy­na być SOBĄ zami­ast robić to, co robią wszyscy wokół, bo zwykło SIĘ tak robić…

Jedność trzech wymiarów czasu

Czas, który odsła­nia się przed ludzką egzys­tencją, zde­cy­dowaną w swoich aut­en­ty­cznych dzi­ała­ni­ach, każ­do­ra­zowo stanowi jed­ność trzech wymi­arów: przeszłoś­ci, ter­aźniejs­zoś­ci i przyszłoś­ci. Są one ze sobą nieroz­er­wal­nie sple­cione. W zależnoś­ci od tego, jakie dzi­ała­nia pode­j­mu­je człowiek, na co czeka, inaczej jawi mu się przyszłość. Dzi­ała­jąc w świecie, egzys­tenc­ja wyb­ie­ga w przyszłość. Poczu­cie skońc­zonoś­ci wszel­kich ludz­kich dzi­ałań nada­je wagę wyborom, pode­j­mowanym w danej chwili. Ter­aźniejs­zość nie jest punk­tem, ale „okamg­nie­niem”, w którym egzys­tenc­ja dostrze­ga swo­je możli­woś­ci. Przeszłość ma znacze­nie dzię­ki temu, że stanowi pod­stawę dla przyszłych dzi­ałań. Moja obec­na przeszłość może się diame­tral­nie różnić od przeszłoś­ci, której przyjrzę się za kwad­rans – nie dlat­ego, że wiele się zdążyło wydarzyć, ale dlat­ego, że zdam sobie lep­iej sprawę, kim chcę być, a tym samym – co chcę z mojej przeszłoś­ci czer­pać, co powtórzyć. Te trzy wymi­ary są nam dane razem i razem podle­ga­ją przemi­anom. Hei­deg­ger przyz­na­je jed­nak pry­mat przyszłoś­ci: kierunek, ku które­mu podąża real­izu­ją­cy swo­je możli­woś­ci, świadomy włas­nej śmiertel­noś­ci człowiek, nada­je charak­ter chwili obec­nej i warunk­u­je spo­jrze­nie na przeszłość, z której moż­na czer­pać doświad­czenia.

Problem wyboru

Trud­no mówić o braku cza­su, gdy człowiek w każdej chwili real­izu­je siebie, gdy czas nie ucieka, ale jest treś­ci­wie wypełniony. W jakim stop­niu może to pomóc stu­den­towi, który dysku­tował z niemieckim filo­zofem? Jeśli będzie zde­cy­dowany, by zgłębić porus­zone przez Hei­deg­gera zagad­nienia, wybierze lek­turę książ­ki. Nie w „wol­nej chwili”, tylko w chwili właś­ci­wej, gdy będzie miał przeświad­cze­nie, że dzię­ki temu pełniej real­izu­je siebie i swo­je możli­woś­ci. Hei­deg­ger nie daje jed­nak recep­ty na życie spod szyl­du „możesz wszys­tko, wystar­czy chcieć”. Do ludzkiej kondy­cji należy też pewien trag­iczny rys: niemożność zre­al­i­zowa­nia wszys­t­kich danych jej możli­woś­ci. Skońc­zoność egzys­tencji zmusza do wyboru. Wyborem jest kierunek studiów, pra­ca, part­ner na życie. Cza­sem da się wybrać więcej niż jed­ną możli­wość, ale bywa to karkołomne. Może więc Hei­deg­ger ma rację, że prob­lem nie tkwi w braku cza­su, ale w koniecznoś­ci wyboru. A za potocznym stwierdze­niem „nie mam na to cza­su” kry­je się tak naprawdę stwierdze­nie, że ter­az wybier­am, chcę wybrać, powinienem wybrać coś innego.


Han­na Urbankows­ka – Ur. w 1987 r. W 2016 r. obroniła na UW rozprawę poświę­coną roz­maitym uję­ciom sacrum w myśli Hei­deg­gera. Pasjonu­je się niemieckim ide­al­izmem, myślą Hei­deg­gera i filo­zofią pol­ską.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: Lubomi­ra Przy­byl­s­ka

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy