Artykuł Logika

Krzysztof A. Wieczorek: #14. Jak nie stoczyć się po równi pochyłej

Działanie A samo w sobie wydaje się słuszne lub przynajmniej niegroźne. Jeśli je jednak podejmiemy, doprowadzimy do B, które z kolei spowoduje C, ono zaś wywoła D itd. aż do ostatecznego skutku N. Oczywiste jest, że N w żaden sposób nie można zaakceptować. Dlatego nie wolno nam uczynić A.

Najnowszy numer: Esencja piękna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 24 stycznia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2017 nr 6 (18), s. 28–29


Dokonywanie modyfikacji genetycznych u nienarodzonych dzieci w celu wyeliminowania jakiejś groźnej choroby może wydawać się działaniem ze wszech miar słusznym. Doprowadzi to jednak niechybnie do tego, że niektórzy rodzice zapragną, aby w podobny sposób zapewnić swojemu potomstwu bystry umysł, długie życie w zdrowiu czy też predyspozycje do bycia mistrzem w wybranej dyscyplinie sportu. Kolejni będą chcieli, aby ich dziecko miało taki, a nie inny wzrost, wagę, kolor oczu lub włosów. Gdy takie praktyki staną się powszechne, ludzie „zwyczajni”, u których nic zawczasu nie poprawiono, będą uważani za gorszych, znajdą się na marginesie świata rządzonego przez nową rasę panów – pięknych, silnych i zdrowych. Czy naprawdę chcemy żyć w takim świecie?

Powyższa wypowiedź to przykład tak zwanego argumentu równi pochyłej, w literaturze anglojęzycznej nazywanego argumentem ślis­kiego zbocza – slippery slope argument (ściślej mówiąc, jest to jedna z odmian tego argumentu, określana zwykle jako „empiryczna równia pochyła”). Argumenty tego typu padają często podczas dyskusji dotyczących wielu ważnych i kontrowersyjnych kwestii etycznych i społecznych, takich jak inżynieria genetyczna, prawo do aborcji czy eutanazji, wolność słowa i jej ograniczanie, dostęp do narkotyków itp. Argumenty równi pochyłej przes­trzegają przed wykonaniem pewnego kroku, ponieważ – mówiąc obrazowo –
jeśli go zrobimy, możemy poruszyć mały kamyk, który, uderzając w kolejny, a potem w jeszcze następny i następny, uruchomi w końcu groźną lawinę. Choć pewne działanie samo w sobie może wydawać się usprawiedliwione, a czasem nawet pożądane, to jednak, w myśl konkluzji argumentu, nie należy go podejmować, ponieważ stanie się ono pierwszym ogniwem łańcucha kolejnych, następujących po sobie wydarzeń, z których przynajmniej ostatnie jest trudne lub wręcz niemożliwe do zaakceptowania.

Sofizmat czy zasadne ostrzeżenie?

Argumenty równi pochyłej wymykają się jednoznacznej ocenie, budząc kontrowersje wśród badających je logików i teoretyków argumentacji. Niektórzy badacze traktują je jako co najwyżej zręczne wybiegi retoryczne lub nawet z gruntu błędne sofizmaty, straszące mało prawdopodobnymi negatywnymi konsekwencjami jakiegoś słusznego w gruncie rzeczy działania. Inni z kolei widzą w nich ważne ostrzeżenie przed realnymi, choć na pierwszy rzut oka trudno dostrzegalnymi, skutkami uczynienia czegoś, co tylko wydaje się dobre.

Krytycy równi pochyłych zwracają często uwagę, że rysowane w tych argumentach czarne scenariusze, chociaż mogą budzić grozę, w rzeczywistości mają małą szansę na realizację. Długość postulowanego łańcucha zdarzeń przemawia bowiem jednoznacznie na niekorzyść argumentu. To, że wydarzenia, o których mowa w argumencie, spowodują kolejne, nie jest bowiem zwykle pewne, lecz tylko do pewnego stopnia prawdopodobne. W takim razie szanse na to, że faktycznie dojdzie do ostatecznego fatalnego skutku, przed którym argument przestrzega, są w rzeczywistości bardzo małe – wskazuje na to rachunek prawdopodobieństwa. Jeśli na przykład szanse na to, że pewne A spowoduje B, wynoszą 60%, na to, że B wywoła C również 60% itd., to jeśli cały taki łańcuch zdarzeń składa się z czterech ogniw, prawdopodobieństwo dojścia do ostatniego z nich wynosi około 13%. Gdy ogniw jest siedem, jest to już zaledwie 3%.

Z drugiej strony, jak wskazują obrońcy argumentów równi pochyłej, nietrudno zauważyć, że długą drogę często o wiele łatwiej jest pokonać przy pomocy wielu małych kroków niż jednym susem. Zarówno wśród praw świata przyrody, jak przede wszystkim i tych, które opisują zachowania ludzi, znaleźć można wiele przykładów swoistych mechanizmów „staczania się po równi pochyłej”, sprawiających, że ostrzeżenia zawarte w przynajmniej niektórych argumentach slippery slope trzeba brać poważnie. Mechanizmy takie odpowiedzialne są za to, że zrobienie jednego kroku w pewnym kierunku znacznie zwiększa szanse na to, że zostanie wykonany następny, który z kolei czyni bardziej prawdopodobnym kolejny itd. Trudno na przykład odmówić słuszności ostrzeżeniu skierowanemu do osoby, która chciałaby „na próbę” zażyć substancję zmieniającą świadomość, szczególnie w sytuacji, gdy wiemy, że osoba ta ma tendencje do popadania w uzależnienia: Niewielka dawka narkotyku dostarczy ci przyjemnych doznań, które będziesz chciał powtórzyć. Po kilku następnych próbach pojawi się lekkie uzależnienie psychiczne od zażywanej substancji, które następnie przekształci się w uzależnienie fizyczne. Organizm nie będzie potrafił normalnie funkcjonować bez kolejnych, coraz większych dawek narkotyku. Doprowadzi to ostatecznie do ciężkiego uzależnienia, wymagającego długotrwałego leczenia lub nawet mogącego skończyć się śmiercią.

Kiedy równia jest pochyła?

Oceniając wartość konkretnego argumentu równi pochyłej, należy przede wszystkim rozważyć, czy postulowany w nim ciąg zdarzeń ma uzasadnienie w jakimś znanym mechanizmie – tak jak w przytoczonym wyżej przykładzie, odwołującym się do mechanizmu powstawania uzależnień. Czy zrobienie pierwszego kroku zwiększa w jakiś sposób prawdopodobieństwo wykonania kolejnych – aż do ostatniego, w wyniku którego powstanie sytuacja, jakiej na pewno chcielibyśmy uniknąć – czy też cały opisany w argumencie łańcuch wydarzeń to tylko niepoparte niczym „gdybanie”?

Nie jest to jednak wszystko. Oceniając argument równi pochyłej musimy zwrócić również uwagę na to, jak groźny jest ostateczny skutek, przed którym argument ten ostrzega, i jak duże korzyści wiążą się z wykonaniem pierwszego kroku, który do owego skutku może doprowadzić. Trzeba tu dokonać swoistego rachunku możliwych zysków i strat, biorąc oczywiście pod uwagę prawdopodobieństwo zrealizowania się całego opisanego w argumencie scenariusza. Rachunek taki może wypaść różnie w przypadku różnych argumentów. Czasem stwierdzimy, że mimo wszystko warto zaryzykować i podjąć pewne działanie, nawet jeśli może ono spowodować w przyszłości niechciane konsekwencje. W innej sytuacji postępowanie takie uznamy jednak za zbyt niebezpieczne.

Na koniec zauważmy, że argumenty równi pochyłej – nieco paradoksalnie – mogą czasem pomóc zapobiec temu, przed czym ostrzegają. Jeśli bowiem dzięki argumentowi zdamy sobie sprawę, jakie mogą być odległe skutki jakiegoś działania, możemy w porę podjąć środki zaradcze i do powstania tych skutków nie dopuścić. Aby tak się stało, musimy jednak potraktować argument nie jako groźbę, do czego pewien krok nieuchronnie doprowadzi, jeśli tylko go wykonamy, ale jako ostrzeżenie, do czego może on doprowadzić, jeśli nie zachowamy odpowiedniej ostrożności. Wydaje mi się, że takie właśnie podejście do argumentów równi pochyłej jest najwłaściwsze i może przynieść najwięcej korzyści, zarówno tym, którzy te argumenty słyszą, jak i tym, którzy sami je formułują.


Krzysztof A. Wieczorek – Adiunkt w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Śląskiego. Interesuje go przede wszystkim tzw. logika nieformalna, teoria argumentacji i perswazji, związki między logiką a psychologią. Prywatnie jest miłośnikiem zwierząt (ale tylko żywych, nie na talerzu). Amatorsko uprawia biegi długodystansowe.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Lubomira Przybylska

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy