Artykuł

Natasza Szutta: Jane Eyre i jej trudny wybór

Jedną z moich ulubionych literackich bohaterek jest Jane Eyre z powieści Charlotte Brontë. Współczesny czytelnik może się wiele od niej nauczyć, nawet jeśli dzisiejsza obyczajowość tak bardzo się zmieniła w stosunku do tej z jej czasów.

Najnowszy numer: Oblicza sprawiedliwości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 czerwca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2015 nr 6, s. 37–38. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Jane

Jane jest sierotą, pozosta­jącą pod opieką swej ciot­ki. Trak­towana jak przed­miot niech­cianego zobow­iąza­nia. Jako kilkulet­nia dziew­czyn­ka zosta­je odd­ana do szkoły w Lowood, bez prawa opuszcza­nia jej nawet w cza­sie wakacji.

Szkoła Jane jest znana z bard­zo ostrego rygoru. Co praw­da dziew­czyn­ki otrzy­mu­ją w niej staran­ną edukację, dzię­ki czemu mogą później zara­bi­ać na siebie jako guw­er­nan­t­ki, jed­nak surowa dyscy­plina, niedostatek poży­wienia i prz­er­aźli­we zim­no są dla nich bard­zo dotk­li­we. Dla Jane jedyną osłodą cza­su spęd­zonego w Lowood jest przy­jaźń z Helen, dziew­czynką taką jak ona, oraz pan­ną Tem­ple – nauczy­cielką, która okazu­je Jane prawdzi­wą troskę. Po skończe­niu edukacji Jane pracu­je przez kró­ki czas w Lowood, po czym dosta­je ofer­tę pra­cy w Thorn­field.

Thornfield i pan Rochester

Thor­field powoli odsła­nia swo­je tajem­nice. Jane najpierw poz­na­je – zarządza­jącą całym domem – miłą i serdeczną panią Fair­fax. Potem kilkulet­nią Adelkę – wychowankę właś­ci­ciela Thor­field – swo­ją uczen­nicę. Wresz­cie właścicie­­la – samego pana Rochestera, nieco obce­sowego w obe­jś­ciu, acz inteligent­nego i dobrze wyk­sz­tał­conego człowieka, który z każdym dniem sta­je się coraz bardziej ciekawy Jane i życ­zli­wie do niej nastaw­iony. W krótkim cza­sie Thorn­field, dzię­ki życ­zli­woś­ci jego mieszkańców, sta­je się dla Jane domem, którego jej od dziecińst­wa tak bard­zo brakowało.

Jed­na tylko tajem­ni­ca zaprzą­ta myśli Jane. W Thorn­field dzieją się dzi­wne rzeczy, których spraw­cy nigdy nie uda­je się jej ziden­ty­fikować. Nie wiado­mo, kto wyda­je przedzi­wne dźwię­ki – ni to osza­lałego śmiechu, ni prz­er­aźli­wego wycia; kto w nocy chodzi po kory­tarzach; kto pod­pala syp­i­al­nię pana Rochestera; kto fatal­nie rani jed­nego z jego goś­ci. Choć to właśnie Jane ratu­je pana Rochestera przed śmier­cią w ogniu, opieku­je się w tajem­ni­cy zran­ionym goś­ciem, nikt jej nie wyjaw­ia, kto właś­ci­wie za tym wszys­tkim stoi.

Pewnie już się domyślac­ie, co nastąpi później. Jane zakocha się w panu Rochesterze, a pan Rochester odwza­jem­ni jej uczu­cia, pobiorą się i będą żyć dłu­go i szczęśli­wie. Nie tak łat­wo. Co praw­da trwa­ją już przy­go­towa­nia do ślubu i wyjaz­du za granicę. Jed­nak w trak­cie uroczys­toś­ci dochodzi do gwał­townego zwro­tu akcji: pojaw­ia­ją się świad­kowie, którzy twierdzą, że pan Rochester jest już od daw­na żonaty, a jego żona miesz­ka w Thorn­field.

Nietrud­no wyobraz­ić sobie, co czu­je Jane, dowiadu­jąc się prawdy. Nagle szczęś­cie, którym już się cieszyła, nadzie­ja na dobre życie u boku kogoś kochanego, będąc kochaną, w jed­nej chwili roz­padły się w pył. Pan Rochester tłu­maczy Jane, że jego nieszczęs­ny ożenek był raczej finan­sowym kon­trak­tem, zawartym bardziej przez jego rodz­iców niż przez niego; z kobi­etą sza­loną, niebez­pieczną zarówno dla siebie, jak i dla innych, która powin­na była trafić do zakładu dla obłąkanych. Przekonu­je Jane, że mogą prze­cież razem wyjechać i żyć jak mąż i żona, z dale­ka od Thorn­field i wszys­tkiego, co wiąże go z jego smut­ną przeszłoś­cią.

Cóż począć?

Pamię­ta­jmy, że Jane to samot­na dziew­czy­na, żyją­ca w wik­to­ri­ańskiej Anglii, bez majątku i rodziny. Dla niej wybór jest znacznie trud­niejszy niż dla współczes­nej wyz­wolonej kobi­ety. Pozostanie z panem Rochesterem oznacza zgodę na bycie kochanką, czyli kobi­etą upadłą. Gdy­by pan Rochester kiedykol­wiek ją porzu­cił, nie mogła­by na siebie zara­bi­ać, któż powierzył­by jej opiece swo­je dzieci. Wie prze­cież o wcześniejszych pod­bo­jach miłos­nych pana Rochestera, których owocem była mała Adel­ka.

Jed­nak Jane kocha pana Rochestera jak niko­go innego i gorą­co wierzy w szczerość jego uczuć. Za nic w świecie nie chce, by był nieszczęśli­wy. Prag­nie zostać i dzielić z nim życie.

Czy można dziś czegokolwiek nauczyć się od Jane?

Dziś zupełnie inaczej anal­i­zowal­ibyśmy sytu­ację Jane. Sam ślub i małżeńskie zobow­iąza­nia pana Rochestera wydawały­by się wąt­pli­we, sko­ro on sam został w nie uwikłany. Miał­by pra­wo do unieważnienia małżeńst­wa albo choć­by roz­wodu. Jane mogła­by bez przeszkód pozostać jego pra­wow­itą żoną. By odd­al­ić wszelkie moralne wąt­pli­woś­ci, mogli­by razem zabez­pieczyć god­ny byt poprzed­niej pani Rochester.

Czy pomi­mo ogrom­nej różni­cy pozy­cji społecznej współczes­nych kobi­et i oby­cza­jowych przemi­an moż­na się jeszcze czegokol­wiek nauczyć od Jane Eyre? Jane pod­jęła bard­zo trud­ną decyzję. Odeszła od pana Rochestera, właś­ci­wie donikąd. Uciekła nocą, by nie mógł jej siłą zatrzy­mać. Nie wiedzi­ała, dokąd pójdzie i jak będzie wyglą­dała jej przyszłość. Zachę­cam do przeczy­ta­nia książ­ki, by dowiedzieć się, jakie były dal­sze losy Jane Eyre.

To, czym kierowała się w sytu­acji niepewnoś­ci, były zasady moralne, które przyj­mowała, gdy jej umysł był niezmą­cony żad­ny­mi sza­le­ją­cy­mi emoc­ja­mi. Przykład Jane Eyre dobrze wyjaś­nia, po co for­mułu­je się zasady ety­czne i zale­ca ich respek­towanie. Właśnie po to, by w sytu­ac­jach, gdy nie jesteśmy w stanie, z różnych powodów, przeprowadzać złożonych delib­er­acji moral­nych, mieć w tych zasadach opar­cie. Trudne sytu­acje częs­to nas zaskaku­ją swo­ją złożonoś­cią oraz nieprzewidy­wal­noś­cią roz­wo­ju wydarzeń i ich skutków. Stosowanie się do moral­nych zasad, nawet jeśli przeczą naszym głębokim prag­nieniom, może ustrzec nas przed uczynie­niem czegoś moral­nie niegodzi­wego.


Jane Eyre


Jane Eyre” była wielokrot­nie ekrani­zowana i oglą­dałam chy­ba wszys­tkie możli­we jej wer­sje. Najbardziej mnie przekon­ał najnowszy film z 2011 roku w reży­serii Cary’ego Fukana­gi z Mią Wasikowską w roli Jane i Michaelem Fass­ben­derem w roli pana Rochestera. W tej ekraniza­cji dużą rolę odgry­wa odpowied­nie budowanie nas­tro­ju, właś­ci­wie w filmie niewiele się dzieje, bo nie tyle liczy się akc­ja, co dia­log i zmieni­a­jące się emoc­je.


Natasza Szut­ta – filo­zof, pra­cown­ik Uni­w­er­syte­tu Gdańskiego, spec­jal­izu­je się w etyce i psy­chologii moral­noś­ci. Pas­je: lit­er­atu­ra, muzy­ka, góry i nade wszys­tko swo­je dzieci.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Wesprzyj nasz projekt

Polecamy