Artykuł

Natasza Szutta: Jane Eyre i jej trudny wybór

Jedną z moich ulubionych literackich bohaterek jest Jane Eyre z powieści Charlotte Brontë. Współczesny czytelnik może się wiele od niej nauczyć, nawet jeśli dzisiejsza obyczajowość tak bardzo się zmieniła w stosunku do tej z jej czasów.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Wersja online dostępna jest tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2015 nr 6, s. 37–38. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Jane

Jane jest sierotą, pozostającą pod opieką swej ciotki. Traktowana jak przedmiot niechcianego zobowiązania. Jako kilkuletnia dziewczynka zostaje oddana do szkoły w Lowood, bez prawa opuszczania jej nawet w czasie wakacji.

Szkoła Jane jest znana z bardzo ostrego rygoru. Co prawda dziewczynki otrzymują w niej staranną edukację, dzięki czemu mogą później zarabiać na siebie jako guwernantki, jednak surowa dyscyplina, niedostatek pożywienia i przeraźliwe zimno są dla nich bardzo dotkliwe. Dla Jane jedyną osłodą czasu spędzonego w Lowood jest przyjaźń z Helen, dziewczynką taką jak ona, oraz panną Temple – nauczycielką, która okazuje Jane prawdziwą troskę. Po skończeniu edukacji Jane pracuje przez króki czas w Lowood, po czym dostaje ofertę pracy w Thornfield.

Thornfield i pan Rochester

Thorfield powoli odsłania swoje tajemnice. Jane najpierw poznaje – zarządzającą całym domem – miłą i serdeczną panią Fairfax. Potem kilkuletnią Adelkę – wychowankę właściciela Thorfield – swoją uczennicę. Wreszcie właścicie­­la – samego pana Rochestera, nieco obcesowego w obejściu, acz inteligentnego i dobrze wykształconego człowieka, który z każdym dniem staje się coraz bardziej ciekawy Jane i życzliwie do niej nastawiony. W krótkim czasie Thornfield, dzięki życzliwości jego mieszkańców, staje się dla Jane domem, którego jej od dzieciństwa tak bardzo brakowało.

Jedna tylko tajemnica zaprząta myśli Jane. W Thornfield dzieją się dziwne rzeczy, których sprawcy nigdy nie udaje się jej zidentyfikować. Nie wiadomo, kto wydaje przedziwne dźwięki – ni to oszalałego śmiechu, ni przeraźliwego wycia; kto w nocy chodzi po korytarzach; kto podpala sypialnię pana Rochestera; kto fatalnie rani jednego z jego gości. Choć to właśnie Jane ratuje pana Rochestera przed śmiercią w ogniu, opiekuje się w tajemnicy zranionym gościem, nikt jej nie wyjawia, kto właściwie za tym wszystkim stoi.

Pewnie już się domyślacie, co nastąpi później. Jane zakocha się w panu Rochesterze, a pan Rochester odwzajemni jej uczucia, pobiorą się i będą żyć długo i szczęśliwie. Nie tak łatwo. Co prawda trwają już przygotowania do ślubu i wyjazdu za granicę. Jednak w trakcie uroczystości dochodzi do gwałtownego zwrotu akcji: pojawiają się świadkowie, którzy twierdzą, że pan Rochester jest już od dawna żonaty, a jego żona mieszka w Thornfield.

Nietrudno wyobrazić sobie, co czuje Jane, dowiadując się prawdy. Nagle szczęście, którym już się cieszyła, nadzieja na dobre życie u boku kogoś kochanego, będąc kochaną, w jednej chwili rozpadły się w pył. Pan Rochester tłumaczy Jane, że jego nieszczęsny ożenek był raczej finansowym kontraktem, zawartym bardziej przez jego rodziców niż przez niego; z kobietą szaloną, niebezpieczną zarówno dla siebie, jak i dla innych, która powinna była trafić do zakładu dla obłąkanych. Przekonuje Jane, że mogą przecież razem wyjechać i żyć jak mąż i żona, z daleka od Thornfield i wszystkiego, co wiąże go z jego smutną przeszłością.

Cóż począć?

Pamiętajmy, że Jane to samotna dziewczyna, żyjąca w wiktoriańskiej Anglii, bez majątku i rodziny. Dla niej wybór jest znacznie trudniejszy niż dla współczesnej wyzwolonej kobiety. Pozostanie z panem Rochesterem oznacza zgodę na bycie kochanką, czyli kobietą upadłą. Gdyby pan Rochester kiedykolwiek ją porzucił, nie mogłaby na siebie zarabiać, któż powierzyłby jej opiece swoje dzieci. Wie przecież o wcześniejszych podbojach miłosnych pana Rochestera, których owocem była mała Adelka.

Jednak Jane kocha pana Rochestera jak nikogo innego i gorąco wierzy w szczerość jego uczuć. Za nic w świecie nie chce, by był nieszczęśliwy. Pragnie zostać i dzielić z nim życie.

Czy można dziś czegokolwiek nauczyć się od Jane?

Dziś zupełnie inaczej analizowalibyśmy sytuację Jane. Sam ślub i małżeńskie zobowiązania pana Rochestera wydawałyby się wątpliwe, skoro on sam został w nie uwikłany. Miałby prawo do unieważnienia małżeństwa albo choćby rozwodu. Jane mogłaby bez przeszkód pozostać jego prawowitą żoną. By oddalić wszelkie moralne wątpliwości, mogliby razem zabezpieczyć godny byt poprzedniej pani Rochester.

Czy pomimo ogromnej różnicy pozycji społecznej współczesnych kobiet i obyczajowych przemian można się jeszcze czegokolwiek nauczyć od Jane Eyre? Jane podjęła bardzo trudną decyzję. Odeszła od pana Rochestera, właściwie donikąd. Uciekła nocą, by nie mógł jej siłą zatrzymać. Nie wiedziała, dokąd pójdzie i jak będzie wyglądała jej przyszłość. Zachęcam do przeczytania książki, by dowiedzieć się, jakie były dalsze losy Jane Eyre.

To, czym kierowała się w sytuacji niepewności, były zasady moralne, które przyjmowała, gdy jej umysł był niezmącony żadnymi szalejącymi emocjami. Przykład Jane Eyre dobrze wyjaśnia, po co formułuje się zasady etyczne i zaleca ich respektowanie. Właśnie po to, by w sytuacjach, gdy nie jesteśmy w stanie, z różnych powodów, przeprowadzać złożonych deliberacji moralnych, mieć w tych zasadach oparcie. Trudne sytuacje często nas zaskakują swoją złożonością oraz nieprzewidywalnością rozwoju wydarzeń i ich skutków. Stosowanie się do moralnych zasad, nawet jeśli przeczą naszym głębokim pragnieniom, może ustrzec nas przed uczynieniem czegoś moralnie niegodziwego.


Jane Eyre


„Jane Eyre” była wielokrotnie ekranizowana i oglądałam chyba wszystkie możliwe jej wersje. Najbardziej mnie przekonał najnowszy film z 2011 roku w reżyserii Cary’ego Fukanagi z Mią Wasikowską w roli Jane i Michaelem Fassbenderem w roli pana Rochestera. W tej ekranizacji dużą rolę odgrywa odpowiednie budowanie nastroju, właściwie w filmie niewiele się dzieje, bo nie tyle liczy się akcja, co dialog i zmieniające się emocje.


Natasza Szutta – filozof, pracownik Uniwersytetu Gdańskiego, specjalizuje się w etyce i psychologii moralności. Pasje: literatura, muzyka, góry i nade wszystko swoje dzieci.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 PolskaW pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy