Artykuł

Witold Marciszewski: #2 Mechanizm powstawania i eskalacji urojeń

Kiedy ktoś coś sobie roi, może to być tylko gra wyobraźni, żaden więc powód do niepokoju. Inaczej ma się rzecz z tymże czasownikiem w formie dokonanej „uroić”. To znaczy: wziąć rojenia za prawdę, wbrew rzeczywistości. Osobnika, który w ten sposób ma za nic zasadę niesprzeczności (zob. #1 w „Filozofuj” 2016 nr 2, s. 22–23), nazwijmy urojeniowcem.

Najnowszy numer: Edukacja moralna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 3 (9), s. 22–23. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Jest nim np. poli­tyk prze­ko­na­ny o mocar­stwo­wym poten­cja­le wła­sne­go pań­stwa, mimo jego jaw­nej sła­bo­ści gospo­dar­czej, woj­sko­wej, dyplo­ma­tycz­nej itd. Na tę oczy­wi­stość uro­je­nio­wiec zamy­ka oczy, a dla pod­par­cia swo­jej ilu­zji pro­du­ku­je nowe. Gdy i te zawo­dzą, dla ich rato­wa­nia wymy­śla hipo­te­zy jesz­cze bar­dziej fan­ta­stycz­ne. Tak nastę­pu­je eska­la­cja urojeń.

Oto przy­kła­dy uro­jeń poli­tycz­nych z reper­tu­aru men­tal­no­ści i pro­pa­gan­dy tota­li­tar­nej. (a) Teo­ria nauko­wa jest błęd­na i szko­dli­wa, gdy jej auto­rem jest żyd. W wyni­ku rasi­stow­skie­go uro­je­nia Niem­cy utra­ci­ły kapi­tał inte­lek­tu­al­ny o kolo­sal­nym zna­cze­niu dla wygra­nia woj­ny; emi­gra­cja uczo­nych pocho­dze­nia żydow­skie­go decy­du­ją­co wzmoc­ni­ła poten­cjał wojen­ny USA. Koron­ny przy­kład: udział tych uczo­nych (Ein­ste­in, von Neu­mann, Ulam i inni) w kon­struk­cji bom­by ato­mo­wej. (b) Wun­der­waf­fe (nie­miec­ka rakie­ta V2), nad któ­rą nasi inży­nie­ro­wie koń­czą wła­śnie pra­ce, odmie­ni los woj­ny. © Przyj­dzie nam z pomo­cą pomyśl­ne zda­rze­nie, któ­re prze­wi­dział astro­log (tak inter­pre­to­wał Hitler nagłą śmierć pre­zy­den­ta USA w ostat­niej fazie woj­ny). (d) Na prze­szko­dzie suk­ce­som sto­ją uta­je­ni wro­go­wie: defe­ty­ści, fał­sze­rze danych, sabo­ta­ży­ści – wystar­czy ich wykryć i zli­kwi­do­wać (hasła w PRL w okre­sie stalinowskim).

Czy uro­je­niow­cy respek­tu­ją psy­cho­lo­gicz­ną zasa­dę nie­sprzecz­no­ści – w skró­cie PNs? Tak oto ją for­mu­łu­je pro­to­pla­sta logi­ki, Ary­sto­te­les (384–322 p.n.e.).

PNs: Jest nie­moż­li­we, żeby jeden i ten sam czło­wiek wie­rzył rów­no­cze­śnie, że ta sama rzecz jest i nie jest. [Meta­fi­zy­ka, księ­ga Gam­ma, odc. 3, 1005b].

To zda­nie może zna­czyć jed­no z dwoj­ga, co wykry­wa nota­cja logicz­na. Niech x będzie sym­bo­lem dowol­ne­go czło­wie­ka, a W skró­tem zwro­tu „wie­rzy w”. W nawia­sie kwa­dra­to­wym zapi­su­je­my sym­bo­le sądów, w któ­re x wie­rzy. Tak odróż­nia­my dwa sen­sy PNs:

PNs-1: ­¬xW[p ∧ ¬­p].
PNs-2: ­¬(xW[p] ­∧ xW[¬­p]).

Wer­sja 1 jest bez­spor­nie praw­dzi­wa. Nawet malut­ki Jaś nie znaj­dzie się w sta­nie umy­słu tak nie­do­rzecz­nym, iżby sądził, że św. Miko­łaj ist­nie­je i zara­zem nie ist­nie­je. Co sądzić zaś o wer­sji 2? Gdy Jaś po raz pierw­szy usły­szy o św. Miko­ła­ju i zoba­czy go na wła­sne oczy, zra­zu uwie­rzy weń bez zastrze­żeń. Z cza­sem to i owo prze­sta­nie mu się zga­dzać, tak że w pew­nym stop­niu będzie jesz­cze wie­rzyć, a w pew­nym już nie. Stan W jest stop­nio­wal­ny: wie­rzy się moc­niej lub sła­biej. Bywa­ją więc sytu­acje, gdy jest praw­dą o x, że wie­rzy w p i że wie­rzy w ­¬p. Sło­wo „wie­rzy” (skró­to­wo W) zastę­pu­je tutaj: „uwa­ża”, „jest prze­ko­na­ny”, „uzna­je za praw­dę” itp.

Żeby się prze­ko­nać, czy for­mu­ła PNs-2 jest praw­dzi­wa, spre­cy­zuj­my sens sym­bo­lu W, dołą­cza­jąc zmien­ne cza­so­we t, u etc. Wte­dy xW[p, t] czy­ta­my: x wie­rzy w p w chwi­li t.

Następ­nym dopre­cy­zo­wa­niem jest takie rozu­mie­nie W, że nie ozna­cza ono bez­względ­nej pew­no­ści, lecz względ­ną prze­wa­gę stop­nia prze­świad­cze­nia co do p nad prze­świad­cze­niem co do ­¬p lub odwrotnie.

For­mu­ła PNs-2 sta­je się fał­szy­wa, gdy w obu czło­nach wystą­pi ta sama zmien­na cza­so­wa. Sta­je się wte­dy sprzecz­na: w tej samej chwi­li x wolał­by bar­dziej p niż ¬­p oraz ¬­p bar­dziej niż p, co jest wbrew wła­sno­ściom pre­fe­ren­cji wyra­ża­nej sło­wem „woli”.

Gdy zmien­na cza­so­wa doty­czy róż­nych chwil, opi­su­je­my tym sytu­ację, gdy oso­ba x w jakiejś chwi­li wie­rzy w sąd p, zaś w innej – w jego zaprze­cze­nie: ¬p. Odda­je to formuła:

PNs-2*: ∃x ∃p ∃t, u(xW[p,t] ∧ xW[­¬p,u] ∧ t ≠ u).

Sym­bol logicz­ny ist­nie­nia (Egzy­sten­cji) ∃ odpo­wia­da pol­skim fra­zom: „ist­nie­je”, „jest taki obiekt, że” itp.

Takie oscy­la­cje prze­ko­na­nio­we nie uchy­bia­ją sta­tu­so­wi czło­wie­ka myślą­ce­go. Uchy­bia­ło­by temu naru­sza­nie zasa­dy PNs-1, chro­ni nas jed­nak przed tym jakiś bez­piecz­nik logicz­ny (zapew­ne wro­dzo­ny naszym mózgom).

Typo­wym źró­dłem uro­jeń jest nastę­pu­ją­ca sytu­acja: x ma złud­ne prze­ko­na­nie p o potę­dze swe­go pań­stwa. Zna też dane d, z któ­rych obiek­tyw­nie wyni­ka zaprze­cze­nie zda­nia p, czy­li zacho­dzi zależ­ność (odda­je ją strzał­ka): [Z:] d ⇒­ ¬p. Z tych prze­sła­nek wyni­ka: p ∧ ¬p. Ale jeśli x nie jest świa­dom Z, to pomi­mo zna­jo­mo­ści d, zasa­dy PNs-2* nie narusza.

Co jed­nak zna­czy: „nie ma świa­do­mo­ści Z”? Prze­ko­na­nia mają róż­ną siłę i róż­ny poziom aktu­ali­za­cji (raz się je pamię­ta, raz nie). Prze­ko­na­nie sła­be i rzad­ko się wynu­rza­ją­ce na poziom świa­do­mo­ści jest podat­ne na zepchnię­cie w pod­świa­do­mość pod pre­sją emo­cjo­nal­ną. W ten wła­śnie spo­sób sąd może unik­nąć naru­sze­nia zasa­dy PNs. Inny spo­sób unik­nię­cia nie­kon­se­kwen­cji to kwe­stio­no­wa­nie wiary­godności d za pomo­cą teo­rii spi­sko­wej, że wro­gie siły fał­szu­ją dane; ale ceną jest wydłu­ża­nie cią­gu urojeń.

Uro­je­nio­wiec może też kwe­stio­no­wać np. zależ­ność ener­gii od masy (E = mc2). Nazi­ści uzna­li ją za wymysł żydow­ski, co – według ich rasi­stow­skiej mito­lo­gii – odbie­ra­ło jej wia­ry­god­ność nauko­wą. Widzi­my tu znów eska­la­cję ilu­zji, ucie­ka­nie coraz bar­dziej w nie­rze­czy­wi­stość, a to odbie­ra zdol­ność zmie­nia­nia rzeczywistości.

Ma nie­je­den z urodzenia,
że się wda­je w urojenia.
By zacho­wać konsekwencję,
nowych rojeń tka sekwencję,
ale świa­ta tym nie zmienia.


Witold Mar­ci­szew­ski – Pro­fe­sor, dr hab. nauk huma­ni­stycz­nych w zakre­sie logi­ki. Wykła­dał na UW, w Col­le­gium Civi­tas, Uni­wer­sy­te­cie w Sal­zbur­gu i in.  Typo­wa dla jego twór­czo­ści książ­ka to Logic from a Rhe­to­ri­cal Point of View (Wyd.  de Gruy­ter). Pro­wa­dzi blog: marciszewski.eu.  Ulu­bio­ne zaję­cie: roz­mo­wy z żoną na wszel­kie tematy.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy