Etyka Fragment z klasyka

George Edward Moore: Zasada Sidgwicka

George E. Moore przywołuje zasadę Sidgwicka, która odmawia racjonalności działaniom mającym na celu wytwarzanie w świecie piękna bez względu na to, czy ktokolwiek może go doświadczyć. Posługuje się ciekawym eksperymentem myślowym, by pokazać, że zasada ta jest błędna.

Źródło: Zasady ety­ki, przeł. C. Znamierows­ki, Warsza­wa: Wydawnict­wo M. Arc­ta, 1919, s. 82–84.


Nikt nie uważał­by za racjon­alne dąże­nia do wyt­warza­nia pięk­na w świecie zewnętrznym bez wzglę­du na to, czy będzie ono oglą­dane przez jakąś ludzką istotę

– powia­da Sidg­wick. Otóż od razu tutaj mogę powiedzieć, że ja właśnie uważam je za zupełnie racjon­alne; ter­az zaś zobaczymy, czy nie da się innych o słusznoś­ci mego zda­nia przekon­ać. Rozważmy, co w rzeczy­wis­toś­ci znaczy moje twierdze­nie. Może­my tu wziąć, jako przykład, rzecz następu­jącą. Wyobraźmy sobie świat nadzwycza­jnie piękny, jak tylko moż­na najpiękniejszy; niechaj będzie w nim wszys­tko, cokol­wiek zach­wyca nas na zie­mi: góry, rze­ki, morza, drze­wa, zachód słoń­ca, gwiazdy i księżyc. Wyobraźmy sobie, że wszys­tkie te rzeczy zestaw­ione są w pro­por­c­jach naj­doskon­al­szych, tak iż wszys­tkie doskonale ze sobą har­mo­nizu­ją i każ­da przy­czy­nia się do pow­ięk­szenia pięk­na całoś­ci. Następ­nie, w prze­ci­w­staw­ie­niu do poprzed­niego, wyobraźmy sobie świat najbrzyd­szy, jaki tylko może­my pomyśleć. Wyobraźmy go sobie, jako zbiór wszelkiego śmiecia i plu­gast­wa, jako coś, co zaw­iera wszys­tkie rzeczy najbardziej dla nas obrzy­dli­we, i przy­puśćmy, że w całoś­ci tej nie ma, o ile tylko to możli­we, ani jed­nej cechy, zmniejsza­jącej jej brzy­dotę. Mamy pra­wo porów­nać takie dwa światy; fikc­ja nasza nie sprze­ci­wia się postaw­ie­niu sprawy przez Sidg­wic­ka, a porów­nanie to może dla jego uję­cia zagad­nienia mieć bard­zo duże znacze­nie. Chcąc przeprowadz­ić naszą tezę, nie mamy jedynie prawa przy­puszczać, że w tych świat­ach może żyć człowiek i rozkos­zować się pię­knoś­cią jed­nego świa­ta, a nien­aw­idzieć brzy­do­ty i zgnilizny drugiego. Czyż ter­az, jeżeli nawet pomyślimy sobie te światy, jako zupełnie niedostęp­ne ludzkiemu doświad­cze­niu, będzie rzeczą nier­acjon­al­ną uważać, iż lep­iej jest, aby ist­ni­ał świat piękny, niż brzy­d­ki? I czyż nie należało­by, w każdym razie, uczynić wszys­tko, co jest w naszej mocy, aby przy­czynić się do stworzenia świa­ta pięk­na, choćbyśmy nawet nie mieli go oglą­dać? Uważam, że należało­by, i nawet nie mogę wyobraz­ić sobie, jak moż­na by inaczej odpowiedzieć na to pytanie; myślę, że nieje­den zgodzi się ze mną nawet co do tego krań­cowego przykładu. A przykład jest istot­nie krań­cowy. Rzeczą wysoce niepraw­dopodob­ną – aby nie powiedzieć: niemożli­wą – jest to, żebyśmy kiedykol­wiek znaleźli się w rzeczy­wis­toś­ci wobec takiej alter­naty­wy. Przy każdym wyborze rzeczy­wistym musimy rozważać te możli­we skut­ki naszego czynu, które wyrażą się we wpły­wie na isto­ty świadome; pośród zaś tych możli­wych skutków naszego czynu zna­jdą się, jak mniemam, zawsze takie, które należy przełożyć nad ist­nie­nie czys­tego pięk­na. Lecz to znaczy tylko, iż przy obec­nym stanie rzeczy, przy którym możli­wa jest do osiąg­nię­cia jedynie ogranic­zona suma dobra, pogoń za pięknem dla pięk­na musi zawsze ustępować dąże­niu do osiąg­nię­cia innego, więk­szego dobra, które w danej chwili równie możli­we jest do osiąg­nię­cia. Lecz dla moich celów wystar­czy, jeżeli się zgodz­imy, iż, gdy­byśmy mieli do wyboru tylko real­iza­cję pięk­na albo brzy­do­ty, pię­kno samo w sobie było­by więk­szym dobrem, niż brzy­do­ta; jeżeli się zgodz­imy dalej, że w tym wypad­ku nie pozostal­ibyśmy bez wyty­cznej dal­szego postępowa­nia i bez wszel­kich obow­iązków moral­nych, lecz że naszym pozy­ty­wnym obow­iązkiem było­by przy­czynić się według możnoś­ci do tego, aby świat stał się piękniejszy, real­iza­c­ja bowiem pięk­na była­by najlep­szym spośród możli­wych celów naszej dzi­ałal­noś­ci. Jeżeli zgodz­imy się na to wszys­tko, wów­czas upa­da zasa­da Sidg­wic­ka. Wtedy w zakres tego, co stanowi nasz cel ostate­czny, będziemy musieli włączyć coś, co leży poza sferą rzeczy, związanych z ist­nie­niem ludzkim. Zgadzam się, nat­u­ral­nie, że nasz świat piękny był­by jeszcze piękniejszy, gdy­by ist­nieli w nim ludzie, którzy­by go oglą­dali i nim się rozkos­zowali, co zresztą nie sprze­ci­wia się moje­mu uję­ciu całej sprawy. Jeżeli raz już zgodz­imy się, że świat piękny sam w sobie jest lep­szy, niż świat brzy­d­ki, to musimy przyz­nać dalej, że – bez wzglę­du na to, jak wiel­ka ilość ludzi rozkoszu­je się tym światem, i bez wzglę­du na to, o ile więk­szą wartość ma ich zad­owole­nie, niż sam świat, który je daje – prze­cież samo ist­nie­nie tego świa­ta jest już wartoś­cią, która współwyz­nacza wartość całoś­ci, nie jest to więc jedynie środek do celu, lecz moment skład­owy samego celu.


Pobierz tekst w PDF.

Najnowszy numer można nabyć od 3 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy