Artykuł Semiotyka

Krzysztof A. Wieczorek: Kiedy człowiek przestaje być biedny, czyli o potrzebie wyznaczania granic

Nikogo nie dziwi, gdy osobie o miesięcznych dochodach 300 zł zostaje przyznany zasiłek dla osób biednych, a komuś zarabiającemu 5000 zł zasiłek taki nie przysługuje. Co jednak myśleć o sytuacji, w której zasiłek otrzyma osoba, której dochód wynosi np. 574 zł, a inna z dochodem 575 zł już go nie dostanie? Nie wydaje się to sprawiedliwe. Czy można to jakoś wytłumaczyć? Czy tak być musi?

Artykuł jest kon­tynu­acją tek­stu „Od Eubu­lidesa do Gor­ta­ta, czyli jak udowod­nić, że koszykarze są nis­cy, a mil­ion­erzy bied­ni” z „Filo­zo­fuj” 2015 nr 3, s. 40–41. Ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2015 nr 4, s. 24–26. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


W poprzed­nim numerze „Filo­zo­fuj!” opisałem kil­ka rozu­mowań naw­iązu­ją­cych do tak zwanego paradok­su łysego. Przeprowadza­jąc te – wydawało­by się – całkowicie poprawne rozu­mowa­nia, może­my dojść do takich osobli­wych wniosków, jak na przykład, że ktoś mają­cy pon­ad dwa metry wzros­tu jest nis­ki, posi­adacz kilku mil­ionów na kon­cie jest bied­ny, osiemdziesię­ci­o­latek – młody, a właś­ci­ciel bujnej czupryny – prak­ty­cznie łysy. Jak to możli­we? Na czym pole­ga zas­tosowany w takich „dowodach” trik? Czy tego typu paradok­som moż­na jakoś zapo­b­ie­gać?

Czy zauważyłeś, Dro­gi Czytel­niku, co łączy wszys­tkie wspom­ni­ane przed chwilą, prowadzące do paradok­sal­nych wniosków rozu­mowa­nia? Otóż w każdym z nich kluc­zową rolę odgry­wa wyraże­nie, które log­i­cy zal­icza­ją do grona tak zwanych nazw nieostrych: człowiek nis­ki, wyso­ki, bied­ny, bogaty, młody, stary czy też łysy (w potocznym rozu­mie­niu tego słowa). Nazwy nieostre charak­teryzu­ją się tym, że nie ist­nieje jed­noz­nacz­na, ostra grani­ca odd­ziela­ją­ca obiek­ty, które nazwy te określa­ją, od tych, do których dana nazwa się nie odnosi. Prze­jś­cie od jed­nych do drugich nie odby­wa się skokowo, ale w sposób płyn­ny, tak jak prze­jś­cie między kolorem białym i czarnym na rys. 1. Weźmy na przykład nazwę człowiek nis­ki. Na pewno jesteś w stanie wskazać ludzi, których tą nazwą bez wąt­pi­enia określisz, jak i tych, co do których nigdy jej nie uży­jesz. Pomiędzy jed­ny­mi a drugi­mi rozpościera się jed­nak swoisty obszar nieostroś­ci, „szara stre­fa” – zna­j­du­ją się tam oso­by, co do których będziesz mieć zawsze mniejsze lub więk­sze wąt­pli­woś­ci, czy moż­na określić je nazwą człowiek nis­ki, czy też nie. Podob­nie jest w przy­pad­ku wszys­t­kich innych nazw nieostrych.

Logi­ka ostrze­ga: nieostrożne posługi­wanie się nazwa­mi nieostry­mi może być przy­czyną wielu nieprzy­jem­nych sytu­acji!

Nazw nieostrych jest w naszym języku bard­zo wiele i zwyk­le nie spraw­ia­ją nam one więk­szych trud­noś­ci w codzi­en­nej komu­nikacji. Zdarza­ją się jed­nak sytu­acje, gdy nieostrożne posłuże­nie się taką nazwą może spowodować niespodziewane nieprzy­jemne kon­sek­wenc­je. Wyobraźmy sobie na przykład, że pewnego dnia rząd ogłasza, że ludziom bied­nym przyz­nawane będą spec­jalne zasił­ki. Do czego taka, niewąt­pli­wie słusz­na, decyz­ja może doprowadz­ić? Gdy do wypła­ca­jącego zasiłek urzęd­ni­ka zgłosi się ktoś, kto zara­bia 300 zł miesięcznie, to z pewnoś­cią dostanie dodatkowe pieniądze. Trud­no, żeby było inaczej – oso­ba taka jest na pewno bied­na. Gdy następ­nie po zasiłek przyjdzie ktoś zara­bi­a­ją­cy niewiele więcej, np. 310 zł, to zapo­mo­ga również zostanie mu zapewne wypła­cona i nie będzie to budz­ić niczyich wąt­pli­woś­ci. Prob­le­my mogą się jed­nak pojaw­ić, gdy po zasiłek zaczną się zgłaszać kole­jne oso­by zara­bi­a­jące coraz więcej. Gdy urzęd­nik uzna za bied­nego kogoś, kto zara­bia 320 zł, i przyz­na mu zasiłek, a następ­nie stanie przed nim ktoś zara­bi­a­ją­cy 325 zł, to urzęd­nik oczy­wiś­cie też będzie musi­ał uznać go za bied­nego i wypłacić mu należne pieniądze. Prze­cież każdy rozsąd­ny człowiek zda­je sobie sprawę, że 5 zł na miesiąc nie robi różni­cy, czy kogoś uznamy za bied­nego, czy nie. Na tej samej zasadzie do grona bied­nych nasz bied­ny (ale w innym znacze­niu) urzęd­nik będzie musi­ał zal­iczyć kogoś zara­bi­a­jącego 330 zł, 335 zł, 340 zł itd. Gdy­by w pewnym momen­cie chci­ał powiedzieć: „Dość!”, to pier­wsza oso­ba, której odmówi zasiłku, niechyb­nie zaprotes­tu­je – „Dlaczego uznałeś za bied­nego kogoś, kto zara­bia tylko parę zło­tych mniej ode mnie, a mnie już za bied­nego nie uznałeś? Prze­cież tak niewiel­ka różni­ca nie powin­na mieć znaczenia!”.

Jak widz­imy, urzęd­nik przyz­na­ją­cy zasił­ki ludziom bied­nym wpa­da w pułap­kę znaną z opisanych w poprzed­nim numerze „Filo­zo­fuj!” paradok­sów – kon­sek­went­nie za bied­nych musi on uznawać oso­by coraz lep­iej zara­bi­a­jące. W podob­nej sytu­acji może się znaleźć np. dowód­ca jed­nos­t­ki koman­dosów, gdy ogłosi, że do jego odd­zi­ału przyj­mowani będą jedynie żołnierze wyso­cy. Każdy kole­jny zgłasza­ją­cy się kandy­dat nieco niższy od już przyjętego może słusznie argu­men­tować, że sko­ro angaż dostał jego tylko ciut wyższy kole­ga, to dlaczego on miał­by zostać odrzu­cony. Przed ana­log­icznym prob­le­mem może stanąć dziekan, który chci­ał­by przyj­mować na stu­dia tylko tych kandy­datów, którzy dobrze zdali maturę (w końcu będzie musi­ał przyjąć każdego, kto maturę zdał), i wielu innych.

Małymi kroczkami przez szeroką granicę

Zobaczmy ter­az, jak dokład­nie pow­sta­je paradoks zmusza­ją­cy do uzna­nia za bied­nego kogoś, kto zara­bia kil­ka tysię­cy, lub za niskiego kogoś, kto ma 210 cm wzros­tu. Jak powiedzieliśmy wcześniej, w przy­pad­ku nazw nieostrych (takich jak np. człowiek bied­ny czy człowiek nis­ki) mamy do czynienia z sytu­acją, gdy pomiędzy obiek­ta­mi niewąt­pli­wie oznaczany­mi przez taką nazwę, a tymi, do których się ona na pewno nie odnosi, nie ma jed­noz­nacznej grani­cy. Moż­na powiedzieć, że linia odd­ziela­ją­ca jedne od drugich nie jest cienką kreską, ale dość sze­rokim pasem, na którym zna­j­du­ją się te obiek­ty, które nie dają się jed­noz­nacznie zak­lasy­fikować. Aby zrozu­mieć mech­a­nizm pow­stawa­nia paradok­su, posłużmy się obra­zową analogią. Wyobraźmy sobie dwa państ­wa A i B, pomiędzy który­mi prze­b­ie­ga grani­ca mają­ca postać sze­rok­iego na kilka­set metrów pasa „zie­mi niczy­jej”. Z A do B próbu­je się prze­dostać dwóch piechurów, i gdy pier­wszy z nich staw­ia krok, dru­gi każ­do­ra­zowo pyta: „Czy w tym momen­cie jest tak, że two­ja jed­na noga jest w państ­wie A, a dru­ga w państ­wie B?”. Niewąt­pli­wie, odpowiedź musi za każdym razem brzmieć: „Nie”. Po prze­jś­ciu w ten sposób kilo­me­tra pier­wszy z wędrow­ców tri­um­fal­nie wykrzyku­je: „Sko­ro żad­nym krok­iem nie przekroczyłeś grani­cy, to znaczy, że nie przekroczyłeś jej wcale!”. Stwierdze­nie to jed­nak oczy­wiś­cie nie jest prawdzi­we – nasz bohater granicę przeszedł, tyle że nie poje­dynczym krok­iem (co było niemożli­we z uwa­gi na jej rozległość), ale za pomocą wielu kroków. Podob­nie jest w rozu­mowa­ni­ach naw­iązu­ją­cych do „paradok­su łysego”. Wprawdzie kil­ka milimetrów nie czyni oso­by niskiej nieniską, dodanie kilku zło­tych nie spraw­ia, że człowiek przes­ta­je być bied­ny, jed­nak gdy niskiemu kil­ka milimetrów, a bied­ne­mu parę zło­tych dodamy wiele razy, to pow­stanie różni­ca, która ma znacze­nie.

Na kłopoty – definicja

Czy prob­le­mom, na które może trafić wspom­ni­any wyżej, przyz­na­ją­cy zasił­ki ludziom bied­nym urzęd­nik (i jemu podob­ni), moż­na jakoś zapo­biec? Logi­ka pod­powia­da, że nat­u­ral­nym i skutecznym środ­kiem zarad­czym jest ujed­noz­nacznie­nie powodu­jącego prob­le­my nieostrego poję­cia. Czyni się to zwyk­le za pomocą tzw. definicji reg­u­lu­ją­cych. Definic­ja taka może stwierdzać na przykład: „Przez osobę bied­ną rozu­mieć będziemy każdego, kto zara­bia miesięcznie mniej niż 575 zł” albo „Za wysok­iego uznawać będziemy mężczyznę, który ma przy­na­jm­niej 185 cm wzros­tu”.

Dopre­cy­zowanie nazwy nieostrej spraw­ia, że niemożli­we sta­je się popad­nię­cie w paradoksy, o których mówiliśmy wyżej. Po takim zabiegu nie moż­na już powiedzieć, że niewiel­ka różni­ca nie ma znaczenia. Ter­az jed­na złotówka więcej będzie mogła spraw­ić, że jakaś oso­ba przes­tanie być bied­na, a jeden cen­tymetr wzros­tu będzie mógł różnić człowieka wysok­iego od tego, który wyso­ki nie jest.

Takie zabez­piecze­nie się przed paradok­sal­ny­mi kon­sek­wenc­ja­mi ma jed­nak swo­ją cenę. Zawsze moż­na bowiem zapy­tać: dlaczego ostra grani­ca została wyz­nac­zona aku­rat w tym miejs­cu, a nie innym? W dodatku, gdziekol­wiek by taka grani­ca wyty­c­zona została, zawsze zna­jdą się oso­by, które będą czuły się pokrzy­wd­zone, że znalazły się nie po tej jej stron­ie, po której by chci­ały. Cóż, trud­no tu o rozwiązanie ide­alne.


Krzysztof A. Wiec­zorek – Adi­unkt w Insty­tu­cie Filo­zofii Uni­w­er­syte­tu Śląskiego. Intere­su­je go przede wszys­tkim tzw. logi­ka niefor­mal­na, teo­ria argu­men­tacji i per­swazji, związ­ki między logiką a psy­chologią. Pry­wat­nie jest miłośnikiem zwierząt (ale tylko żywych, nie na talerzu). Ama­torsko upraw­ia bie­gi dłu­godys­tan­sowe.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.  W pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci

Najnowszy numer można nabyć od 13 grudnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2019 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy