Edukacja filozoficzna Wywiady

Łukasz Krzywoń: „Kroki myślenia”, czyli metapoznanie staje się łatwe [wywiad]

O filozofii i kreatywności z Rogerem Sutcliffe'em rozmawia Łukasz Krzywoń.

Łukasz Krzy­woń: Jak zaczą­łeś swo­ją przy­go­dę z filo­zo­fią dla dzie­ci? Co skło­ni­ło cię do zaję­ciem się wła­śnie tym?

Roger Sutc­lif­fe: Wła­ści­wie to byłem kie­dyś zwy­czaj­nym nauczy­cie­lem mate­ma­ty­ki. Ale na tam­tym eta­pie mojej karie­ry, będąc po trzy­dzie­st­ce, myśla­łem, że w życiu musi być coś wię­cej niż samo naucza­nie mate­ma­ty­ki, choć to oczy­wi­ście też waż­ne. Zde­cy­do­wa­łem się porzu­cić naucza­nie i wyru­szyć w „wiel­ki świat”. A w mię­dzy­cza­sie, pomię­dzy pod­ję­ciem decy­zji o odej­ściu z pra­cy a fak­tycz­nym doko­na­niem tego, cał­kiem przy­pad­ko­wo zoba­czy­łem film doku­men­tal­ny BBC o filo­zo­fii dla dzie­ci (P4C) – „Sokra­tes dla sze­ścio­lat­ków”. Ponie­waż nie mia­łem wte­dy żad­nych innych kon­kret­nych pla­nów, pomy­śla­łem: „dla­cze­go nie pole­cę do Ame­ry­ki i nie zba­dam tego?”. Wyglą­da­ło to po pro­stu napraw­dę inte­re­su­ją­co i jak coś waż­ne­go. Wkrót­ce po tym spa­ko­wa­łem tor­by i poje­cha­łem do Ame­ry­ki. Spę­dzi­łem tam kil­ka mie­się­cy i zła­pa­łem bak­cy­la P4C. Potem wró­ci­łem do Wiel­kiej Bry­ta­nii. Przez kil­ka seme­strów po pro­stu jako wolon­ta­riusz naucza­łem w lokal­nych szko­łach, aby ćwi­czyć P4C, aby spraw­dzić, czy to, cze­go mnie uczo­no napraw­dę dzia­ła. Rezul­ta­ty były na tyle dobre, że mogłem pójść dalej. No i zaczę­ło się. To był rok 1990.

Czy spo­tka­łeś tam Mat­thew Lipmana?

Z pew­no­ścią! Dwu­krot­nie odwie­dzi­łem Men­dham (tam nauczał Lip­man — przyp. tłum.). Pozna­łem go i podzi­wia­łem. Nie mówię, że nawią­za­łem z nim bli­ską rela­cję oso­bi­stą, ale z pew­no­ścią peł­ną sza­cun­ku rela­cję zawodową.

Co było w nim takie­go, że pocią­ga­ło tak wie­lu ludzi, żeby się od nie­go uczyć?

Odpo­wiem na to pyta­nie w dwóch czę­ściach. Po pierw­sze, jako oso­ba nie był szcze­gól­nie cha­ry­zma­tycz­ny, cokol­wiek to zna­czy. Wła­ści­wie był dość cichą, bar­dzo roz­waż­ną oso­bą, tak jak go widzia­łem. Ale był też wyraź­nie bar­dzo wni­kli­wy i bar­dzo odda­ny nie tyl­ko filo­zo­fii dla dzie­ci, ale tak­że samej filo­zo­fii i przy­szło­ści edu­ka­cji. Oczy­wi­ście dość trud­no jest oddzie­lić wpływ Mat­ta Lip­man­na od wpły­wu Ann Mara­gret Sharp [współ­twór­czy­ni, obok M. Lip­man­na, meto­dy P4C – przp. red.], ponie­waż z pew­no­ścią to ona była duszą towa­rzy­stwa. Nie moż­na było jej prze­ga­pić. Myślę, że pod wie­lo­ma wzglę­da­mi to ona była głów­nym orę­dow­ni­kiem P4C. Ale ta dwój­ka ści­śle ze sobą współ­pra­co­wa­ła. Jako para byli bar­dzo impo­nu­ją­cy. Nie ma co do tego wątpliwości.

Dru­ga część mojej odpo­wie­dzi doty­czy same­go zasię­gu wizji tego czło­wie­ka. Wystar­czy prze­czy­tać jego auto­bio­gra­fię, spoj­rzeć na jego oso­bi­stą podróż w tę dzie­dzi­nę, w któ­rą nigdy się nie spo­dzie­wał zaangażować:zawsze zamie­rzał być filo­zo­fem aka­de­mic­kim, uczą­cym stu­den­tów na uni­wer­sy­te­cie. Ale myślę, że czę­ścio­wo z powo­dów spo­łecz­nych i moral­nych, czę­ścio­wo z powo­dów oso­bi­stych, zaczął zda­wać sobie spra­wę, że edu­ka­cja potrze­bu­je cze­goś wię­cej – szcze­gól­nie ame­ry­kań­ska edu­ka­cja w tam­tych cza­sach. To była napraw­dę pro­sta, ale potęż­na idea: filo­zo­fia zosta­ła w mniej­szym lub więk­szym stop­niu wyklu­czo­na ze szkol­nych pro­gra­mów naucza­nia, pod­czas gdy w natu­ral­ny spo­sób powin­na znaj­do­wać się w samym jej ser­cu. Ale prze­ło­że­nie tego na sen­sow­ną i przy­ję­tą prak­ty­kę koń­ca XX wie­ku było, i nawet teraz jest, ogrom­nym wyzwa­niem, ponie­waż tak wie­lu ludzi nie zna tra­dy­cji filo­zo­ficz­nej ani celów filo­zo­fii. I oczy­wi­ście war­to­ści filo­zo­ficz­ne­go myślenia.

Pozna­łeś tak­że Edwar­da de Bon­no, któ­re­go okrzyk­nię­to eks­per­tem od kre­atyw­ne­go myślenia.

U szczy­tu jego sła­wy byłem na jego dwu­ty­go­dnio­wych warsz­ta­tach na Mal­cie. Zain­spi­ro­wa­ło mnie do tego to, jak prze­ma­wiał, co naj­mniej dwa razy, na Mię­dzy­na­ro­do­wej Kon­fe­ren­cji o Myśle­niu (Inter­na­tio­nal Con­fe­ren­ce on Thin­king). W tam­tych cza­sach on i kil­ku innych byli zna­czą­cy­mi oso­bi­sto­ścia­mi w tej dzie­dzi­nie. Już wte­dy od dłuż­sze­go cza­su podzi­wia­łem jego twór­czość, ale myślę też, że póź­niej zabra­kło mu pary. Po pro­stu powta­rzał cią­gle podob­ne pomy­sły. Do tego stop­nia, że ​​usły­sza­łem to samo prze­mó­wie­nie, dosłow­nie sło­wo w sło­wo, na trzech kolej­nych kon­fe­ren­cjach. Byłem tro­chę roz­cza­ro­wa­ny – bo to w koń­cu eks­pert od kre­atyw­ne­go myślenia!

Jestem pewien, że jed­nak od nie­go też się cze­goś nauczy­łeś. W jaki spo­sób twór­cze myśle­nie i filo­zo­fia prze­pla­ta­ją się nawza­jem? Jaki jest zwią­zek mię­dzy kre­atyw­nym myśle­niem, a filozofią?

Myśle­nie filo­zo­ficz­ne w naj­lep­szym wypad­ku naj­le­piej poj­mo­wać jako rekon­cep­tu­ali­za­cję. Wszy­scy mamy kon­cep­cje, duże lub małe – kon­cep­cje, któ­re roz­wi­ja­my przez całe nasze życie. Roz­wi­ja­my je na pod­sta­wie nasze­go doświad­cze­nia, na pod­sta­wie tego, co nam mówio­no, jak wyja­śnio­no nam róż­ne spra­wy, kumu­la­cji dotych­czas przy­swo­jo­nych infor­ma­cji. Nie roz­róż­niam, tak jak Wygot­ski [Lew S. Wygot­ski, 1896 – 1934, psy­cho­log rosyj­ski – przyp. red], pojęć nauko­wych i pojęć, któ­rych uży­wa­my w życiu codzien­nym. Kon­cep­cje są kon­cep­cja­mi i wszyst­kie budu­je­my w podob­ny spo­sób. W dzie­dzi­nie nauki, histo­rii itd. sku­pia­my się po pro­stu bar­dziej na tym czy innym pojęciu.

Pro­ces rekon­cep­tu­ali­za­cji pole­ga w isto­cie na two­rze­niu nowych połą­czeń, albo mię­dzy róż­ny­mi pomy­sła­mi, albo dane­go pomy­słu z kolej­ny­mi doświad­cze­nia­mi. Mówi­my: „Och, nigdy nie zda­wa­łem sobie z tego spra­wy! Zawsze myśla­łem o X jako o takim a takim, ale widzę, że to jest takie a takie ”. Poma­ga nam w tym doświad­cza­nie nowych rze­czy  lub słu­cha­nie tego, co piszą i mówią inni ludzie: to wszyst­ko jest ziar­nem dla nasze­go inte­lek­tu­al­ne­go mły­na. Zakła­da­jąc, że zacho­wu­je­my otwar­ty umysł i sta­le dąży­my do lep­sze­go zro­zu­mie­nia, myślę, że nie­uchron­nie znaj­du­je­my się w pro­ce­sie twór­czym lub „współ­twór­czym” .

Cie­ka­wym aspek­tem kre­atyw­ne­go myśle­nia jest to, co uwa­ża­my za „nowe” pomy­sły. W filo­zo­fii toczy się powszech­na dys­ku­sja, czy jakieś idee są napraw­dę nowe. Oso­bi­ście uwa­żam, że każ­da nowa idea, któ­rą wyra­ża­my, nie­uchron­nie skła­da się ze słów lub sym­bo­li, któ­re już ist­nie­ją, pomy­słów, któ­re prze­ję­li­śmy od innych. Na pew­no, jeśli spoj­rzeć na twór­czość w ści­słym sen­sie, na przy­kład arty­stycz­ną, moż­na argu­men­to­wać, że moż­li­wym jest wymy­ślić zupeł­nie nową wizję przed­sta­wia­nia danej sce­ny lub zaaran­żo­wa­nia tań­ca itp. Mogą to być momen­ty typu „aha” [twór­cze­go prze­bły­sku – przyp. red.], w któ­rych wyda­je się, że to „aha” poja­wia się zni­kąd. Oso­bi­ście jed­nak nadal bym argu­men­to­wał, że nawet te istot­ne spo­strze­że­nia lub nowe spo­so­by myśle­nia i patrze­nia na świat wyło­ni­ły się z prze­szłych pomy­słów, a zatem po pro­stu poukła­da­łeś rze­czy w inny sposób.

W tym duchu może­my wyja­śnić to, że angiel­skie sło­wo „kom­po­zy­cja” pocho­dzi od łaciń­skie­go wyra­że­nia „skła­dać razem”. Powie­my, że kie­dy dobry muzyk czy kom­po­zy­tor two­rzy nowy utwór muzycz­ny, to two­rzy coś, cze­go nikt wcze­śniej nie sły­szał – może to być nie tyl­ko nowa melo­dia, ale  też nowa aran­ża­cja itd. Ale tak napraw­dę, kie­dy myślisz o narzę­dziach, z któ­ry­mi tacy arty­ści pra­cu­ją, i ele­men­ty, z któ­ry­mi pra­cu­ją, to widzisz, że oni po pro­stu łączą je w nowe kom­bi­na­cje, na nowe spo­so­by. Myślę, że doty­czy to zarów­no twór­czo­ści arty­stycz­nej, jak i wszyst­kich innych kre­acji. Mózg nie­ustan­nie koja­rzy, łączy na nowo. Jeśli masz otwar­ty i twór­czy umysł, to nie cho­dzi ci tyl­ko o to, żeby łączyć i koja­rzyć, ale aktyw­nie szu­kasz też nowych spo­so­bów myśle­nia, nowych spo­so­bów zmie­nia­nia swo­ich pomysłów.

Oso­bi­ście myślę o swo­im pro­ce­sie twór­czym w podob­ny spo­sób. Zawsze łączę rze­czy w inny, nowy spo­sób, two­rząc w ten spo­sób nowe wizje. Zawsze jed­nak wyni­ka­ją one z tego, z czym spo­tka­łem się w życiu wcze­śniej, z poprzed­nich doświad­czeń i rze­czy, któ­rych nauczy­łem się „po dro­dze”. Nie wyda­je mi się, żeby było coś złe­go w takim spoj­rze­niu na kre­atyw­ność, jako „recy­klin­go­wa­nia” rze­czy i pomy­słów. Cza­sa­mi ludzie mówią, że kre­atyw­ność pole­ga na wymy­śla­niu i two­rze­niu cze­goś zupeł­nie nowe­go i jeśli tego nie robisz, nie jesteś kre­atyw­ny. Ale myślę, że to wła­śnie prze­twa­rza­nie jest isto­tą samej kreatywności.

Ludzie nie doce­nia­ją, jak wie­le kre­atyw­no­ści spo­ty­ka­my na co dzień, zwłasz­cza u dzie­ci. Jest coś wspa­nia­łe­go w momen­cie, gdy bar­dzo małe dzie­ci wypo­wia­da­ją swo­je pierw­sze zda­nia. To, co robią, to zasad­ni­czo łącze­nie słów w zna­czą­cy spo­sób: łącze­nie pod­mio­tu i orze­cze­nia. Decy­du­ją się na roz­mo­wę o X i powie­dze­nie Y o tym. Jest bar­dzo praw­do­po­dob­ne, że to pierw­sze zda­nie wypo­wie­dzia­ne przez dziec­ko  zosta­ło już wypo­wie­dzia­ne wcze­śniej przez set­ki, tysią­ce, milio­ny ludzi. Może być ono tak pro­ste, jak „ude­rzy­ła mnie pił­ka” lub coś podob­ne­go. Ale zro­bie­nie tego kro­ku w umy­śle dziec­ka, przed­sta­wie­nia sło­wa­mi cze­goś, co się wyda­rzy­ło, jest momen­tem twórczym.

Cof­nij­my się do pyta­nia, w jaki spo­sób filo­zo­fia łączy się z kre­atyw­nym myśle­niem. Docie­ka­nie filo­zo­ficz­ne pobu­dza każ­de­go człon­ka spo­łecz­no­ści do zaba­wy sło­wa­mi i fra­za­mi i wymy­śla­nia róż­nych „rekom­bi­na­cji”. To może być bar­dzo poważ­na zaba­wa: sły­szy­my komen­tarz od jed­nej oso­by, a dru­gi od innej oso­by, a nasz mózg nie­ustan­nie pra­cu­je, aby nadać temu wszyst­kie­mu sens. W wyra­że­niu „nadać sens”, to „nada­wa­nie” jest wła­śnie two­rze­niem. Każ­dy robi to na swój spo­sób. I może, ale nie musi, to być „żarów­ką” dla innych ludzi. Jeśli nada­li­śmy cze­muś sens, stwo­rzy­li­śmy coś wyjątkowego.

Nie­daw­no ukoń­czy­łem kurs Thin­king Moves [Kro­ki myśle­nia]. Po raz pierw­szy usły­sza­łem o nim z Two­jej pre­zen­ta­cji na spo­tka­niu SOPHIA w Gal­way w 2019 roku. Podzi­wiam też pomysł, jak te drob­ne posu­nię­cia, któ­re pro­po­nu­jesz w książ­ce i w opar­tym na nich kur­sie, otwie­ra­ją rów­nież drzwi do kre­atyw­no­ści. Czy możesz powie­dzieć nam tro­chę wię­cej o tym, skąd pocho­dzi ten pomysł i o co w nim chodzi?

Cóż, jed­ną z wiel­kich oso­bi­sto­ści w ruchu pro­pa­gu­ją­cym roz­wi­ja­nie umie­jęt­no­ści myśle­nia był, i może nadal jest, Arthur Costa. Tym, któ­rzy mogą go nie znać, wspo­mnę, że pro­po­nu­je on pro­gram zwa­ny Nawy­ka­mi Umy­słu (Habits of the Mind). To bar­dzo god­ny podzi­wu pro­gram. Iden­ty­fi­ku­je on 16 nawy­ków lub pro­ce­sów myślo­wych, któ­re zda­niem Costy są wspól­ne dla ludzi suk­ce­su. Mia­łem, i mam, pro­ble­my z okre­śle­niem, co to zna­czy oso­ba odno­szą­ca suk­ce­sy, ale zasta­nów­my się tyl­ko, co to zna­czy być dobrym myśli­cie­lem lub oso­bą odno­szą­cą suk­ce­sy w myśle­niu. W takim wypad­ku nie­któ­re z wyróż­nio­nych przez nie­go nawy­ków umy­sło­wych są nie tyl­ko god­ne podzi­wu, ale i bar­dzo sen­sow­ne: zdzi­wie­nie, słu­cha­nie, wytrwa­łość itp. Nie sko­ja­rzy­łem jego sche­ma­tu z pro­ce­sa­mi myśle­nia filo­zo­ficz­ne­go i nie sądzę, by sam Costa chciał, aby uży­wa­no jego sche­ma­tu w ten spo­sób. On mówi o bar­dzo ogól­nych, uni­wer­sal­nych nawy­kach umy­słu. Pomy­śla­łem jed­nak, że to wystar­cza­ją­co inte­re­su­ją­ce, aby nauczyć się od nie­go, cze­go tyl­ko mogłem i połą­czyć to z wła­sną pra­cą. Posze­dłem więc na warsz­ta­ty, któ­re pro­wa­dził i na któ­rych opo­wia­dał o roz­wi­ja­niu umie­jęt­ne­go myśle­nia. Zwró­cił on wte­dy uwa­gę, tak jak my robi­my to w przy­pad­ku P4C, że zwy­kle nie doce­nia­my umie­jęt­no­ści, jakie posia­da­ją nawet bar­dzo małe dzie­ci, a mia­no­wi­cie, że potra­fią myśleć. Nie cho­dzi tyl­ko o to, że potra­fią myśleć, ale że potra­fią myśleć bar­dzo dobrze. Nie­mniej jed­nak w każ­dym wie­ku może­my popra­wić nasze zdol­no­ści myśle­nia, zwłasz­cza jeśli pomy­śli­my dokład­niej o samym pro­ce­sie i tym, co fak­tycz­nie robi­my, kie­dy myślimy.

Na jed­nym ze swo­ich slaj­dów przed­sta­wił wte­dy to, co nazwał „cza­sow­ni­ka­mi myśle­nia” (thin­king verbs). Tak się zło­ży­ło, że było ich 26, ale dopie­ro potem zda­łem sobie z tego spra­wę. Zauwa­ży­łem, że lista była uło­żo­na w porząd­ku alfa­be­tycz­nym, z trze­ma lub czte­re­ma wyra­za­mi zaczy­na­ją­cy­mi się na lite­rę A. Natych­miast roz­po­zna­łem, że dwa z nich to ana­li­zo­wać i apli­ko­wać, czy­li dwa z sze­ściu ze zna­nej tak­so­no­mii Blo­oma [Ben­ja­min Blo­om to ame­ry­kań­ski psy­cho­log i peda­gog, autor kla­sy­fi­ka­cji celów kształ­ce­nia zwa­nej tak­so­no­mią Blo­oma – przyp. red.].

Oczy­wi­ście, więk­szość nauczy­cie­li uczy­ła się kie­dyś o tak­so­no­mii Blo­oma i ja też dobrze ją zna­łem. Ale nigdy nie zasto­so­wa­łem jej (!) w moim wła­snym naucza­niu i nigdy nie widzia­łem, aby kto­kol­wiek inny dobrze jej uży­wał. Pomy­śla­łem więc, że to inte­re­su­ją­ce. Są tu podo­bień­stwa w myśle­niu Costy i Blo­oma. Ale myśla­łem sobie: czy ist­nie­je osta­tecz­na lub auto­ry­ta­tyw­na lista „cza­sow­ni­ków” myśle­nia? A ponie­waż lista Costy zosta­ła przed­sta­wio­na w porząd­ku mniej lub bar­dziej alfa­be­tycz­nym, pomy­śla­łem sobie, czy nie było­by wspa­nia­le, gdy­by­śmy mie­li tyl­ko pod­sta­wo­we kro­ki myśle­nia w łatwym do zapa­mię­ta­nia porząd­ku od A do Z. Zaczą­łem „bawić się” wte­dy tym pomy­słem –pra­wie 10 lat temu – i przez kolej­ne lata do nie­go wra­ca­łem, za każ­dym razem robiąc nie­wiel­ki postęp. Zaczą­łem myśleć, że może to wysi­łek na mar­ne, ponie­waż reali­za­cja pier­wot­ne­go zamie­rze­nia wyda­wa­ła się pra­wie nie­moż­li­wa. Dla­cze­go, u licha, pod­sta­wo­we kro­ki myśle­nia dały­by się zre­du­ko­wać do 26 słów, z któ­rych każ­de zaczy­na się inną lite­rą alfa­be­tu? Zda­wa­łem sobie spra­wę, że inni pomy­ślą, że ten pomysł jest po pro­stu błęd­ny. Jed­nak wytrwa­łem przy tym i jakieś czte­ry lata temu doko­na­łem pew­ne­go prze­ło­mu i zda­łem sobie spra­wę, że to rze­czy­wi­ście moż­li­we. Kolej­ne trzy lata zaję­ło mi upew­nie­nie się, że kon­kret­ny wybór 26 słów był na tyle wszech­stron­ny, jak to tyl­ko moż­li­we. Potem wysta­wi­łem to na oce­nę innych. Na szczę­ście pomo­gło mi na tym eta­pie wie­le osób, w tym Jason Buc­kley i Tom Big­gle­sto­ne oraz oczy­wi­ście moi kole­dzy z Dia­lo­gue Works, Nick Chan­dley i Bob House, moja żona i wie­le innych osób. A potem sfi­na­li­zo­wa­łem pra­cę i opu­bli­ko­wa­łem wyni­ki. Zaczę­li­śmy roz­po­wszech­niać ideę w szko­łach i wszyst­ko szło napraw­dę dobrze. Wte­dy oczy­wi­ście przy­szedł COVID. Myślę – a jest to tro­chę nie­skrom­ne z mojej stro­ny – że jest to naj­le­piej prze­my­śla­na tak­so­no­mia lub pro­gram nauki o myśle­niu, jaki istnieje.

Myślę, że jest rów­nież dość przy­stęp­ny i zrozumiały.

Tak, to był klu­czo­wy ele­ment tego pomy­słu. Chcia­łem kom­plek­so­wo­ści, ale chcia­łem też zro­zu­mia­ło­ści. Ponie­waż jestem nauczy­cie­lem, chcia­łem narzę­dzi, z któ­ry­mi mogli­by pra­co­wać nauczy­cie­le i któ­rych mogli­by uży­wać ucznio­wie. I dla­te­go pierw­sze dwa kro­ki są tak pro­ste, jak to tyl­ko moż­li­we: NAPRZÓD (ang. AHEAD) i WSTECZ (ang. BACK). Pro­ściej się nie da. Ale też nie moż­na uzy­skać bar­dziej kom­plek­so­we­go zesta­wie­nia, ponie­waż nasze myśle­nie doty­czy w więk­szo­ści przy­szło­ści lub prze­szło­ści. Choć ist­nie­je rów­nież myśle­nie w teraź­niej­szo­ści, i to zawar­li­śmy w kro­ku SŁUCHAJ/SPÓJRZ (ang. LISTEN/LOOK), co jest odpo­wied­ni­kiem „zbie­raj dane wszyst­ki­mi zmy­sła­mi” w meto­dzie Costy.

Ja spoj­rza­łem na to rów­nież z per­spek­ty­wy prak­ty­ki uważ­no­ści, bo to jest coś, co prak­ty­ku­ję od wie­lu lat. Kie­dy ćwi­czę uważ­ność myśle­nia i uważ­nie śle­dzę myśli poja­wia­ją­cych się w umy­śle, to mogę zauwa­żyć takie poru­sze­nia umy­słu, wte­dy, kie­dy mają miej­sce. W swo­im sche­ma­cie nada­jesz im nazwy i przy­po­rząd­ko­wu­jesz je do 26 liter. Są to dobrze roz­róż­nial­ne rodza­je pro­ce­sów, któ­re dzie­ją się w umy­śle, co jest napraw­dę inte­re­su­ją­ce. Teraz, po dokład­niej­szym zazna­jo­mie­niu się z pro­gra­mem Thin­king Moves, widzę, jak mogą być one pomoc­ne rów­nież w ucze­niu dzie­ci meta­po­zna­nia [czy­li myśle­nia o myśle­niu i pro­ce­sach myśle­nia — przyp. tłum.], ale tak­że słu­żyć jako swe­go rodza­ju zestaw narzę­dzi do kre­atyw­ne­go myśle­nia. Mam nadzie­ję, że w dru­giej czę­ści naszej roz­mo­wy będzie­my mogli zagłę­bić się w ten i inne pro­jek­ty, nad któ­ry­mi obec­nie pra­cu­jesz z Dia­lo­gue Works [orga­ni­za­cja zaj­mu­ją­ca się tre­no­wa­niem nauczy­cie­li w zakre­sie meto­dy P4CKro­ków myśle­nia, Wiel­ka Bry­ta­nia – przyp. tłum.].


Roger Sutc­lif­fe jest jed­nym ze współ­za­ło­ży­cie­li SAPERE, bry­tyj­skiej orga­ni­za­cji cha­ry­ta­tyw­nej zaj­mu­ją­cej się roz­wo­jem pro­gra­mu P4C/społeczności; od momen­tu powsta­nia orga­ni­za­cja prze­szko­li­ła ponad 30 000 nauczy­cie­li. W latach 2004–2008 był tak­że pre­ze­sem ICPIC (Inter­na­tio­nal Coun­cil for Phi­lo­so­phi­cal Enqu­iry with Chil­dren). Był auto­rem CIE Glo­bal Per­spec­ti­ves IGCSE i dora­dzał IBO w zakre­sie roz­wo­ju kur­su Teo­rii Wie­dzy. Napi­sał pod­ręcz­nik doty­czą­cy ucze­nia się opar­te­go na docie­ka­niach dla pro­jek­tu Open Futu­res, finan­so­wa­ne­go przez Helen Ham­lyn Trust i był ewa­lu­ato­rem dwóch inno­wa­cyj­nych pro­jek­tów dla Sto­wa­rzy­sze­nia Geo­gra­ficz­ne­go. Jest auto­rem Thin­king Moves A — Z: Meta­co­gni­tion Made Sim­ple, a w roku 2021 opu­bli­ku­je swój doro­bek na temat filo­zo­ficz­ne­go naucza­nia i ucze­nia się. Pra­co­wał inten­syw­nie za gra­ni­cą. On i jego kole­dzy w www.dialogueworks.co.uk opra­co­wa­li pro­gram naucza­nia P4C/umiejętności życio­we dla rzą­du na Bli­skim Wscho­dzie, a teraz wspie­ra i zatwier­dza szko­le­nia P4C w kil­ku kra­jach, w tym w Ara­bii Sau­dyj­skiej, Chi­nach i Repu­bli­ce Połu­dnio­wej Afry­ki. Pro­wa­dzi rów­nież wła­sne kur­sy z Thin­king Moves oraz War­to­ści i cnót, a tak­że P4C Plus. Aby uzy­skać wię­cej infor­ma­cji, wyślij e‑mail na adres rogersutcliffe@dialogueworks.co.uk.

Łukasz KrzywońŁukasz Krzy­woń – magi­ster filo­zo­fii, absol­went Uni­wer­sy­te­tu Ślą­skie­go. Autor pod­ręcz­ni­ka do pro­wa­dze­nia filo­zo­ficz­nych docie­kań z dzieć­mi i mło­dzie­żą pt. Filo­zo­fuj z dzieć­mi, któ­ry został wyda­ny w stycz­niu 2019 r. przez Wydaw­nic­two Aca­de­mi­con. Od 2004 r. miesz­ka w Irlan­dii. Od wie­lu lat pra­cu­je tam z dzieć­mi i z mło­dzie­żą, pro­wa­dząc m.in. docie­ka­nia filo­zo­ficz­ne w szko­łach. Spe­cja­li­sta od filo­zo­fii dla dzie­ci z The Phi­lo­so­phy Foun­da­tion w Lon­dy­nie i aktyw­ny czło­nek euro­pej­skie­go sto­wa­rzy­sze­nia SOPHIA, pro­mu­ją­ce­go filo­zo­fo­wa­nie z dzieć­mi. Obec­nie uczy o ochro­nie śro­do­wi­ska w szko­łach dla Gre­en-Scho­ols Ire­land. Orga­ni­zu­je też kół­ka bęb­niar­skie, męskie krę­gi, uczy poli­ne­zyj­skie­go Sasa, chiń­skie­go Tai Chi, malu­je arty­stycz­ne mura­le wraz z róż­ny­mi gru­pa­mi two­rzy arty­stycz­ne man­da­le, uczy prak­ty­ki uważ­no­ści i relak­sa­cji. Jego pra­ca magi­ster­ska Ukry­ty Blask uka­za­ła się dru­kiem w roku 2005.

 

Ilu­stra­cja: spo­tka­nie SOPHIA w Gal­way, Irlan­dia w 2019, fot. Łukasz Krzywoń

Po wię­cej infor­ma­cji na temat filo­zo­fo­wa­nia z dzieć­mi zaj­rzyj do nasze­go dzia­łu Filo­zo­fia dla dzie­ci.


Autor wywia­du wyda­je dru­gi tom pod­ręcz­ni­ka do filo­zo­fo­wa­nia z dzieć­mi Filo­zo­fuj z dzieć­mi 2, i na ten cel zor­ga­ni­zo­wa­li­śmy zbiór­kę.


Wywiad uka­zał się w ramach roz­wi­ja­nia nasze­go nowe­go ser­wi­su o edu­ka­cji filo­zo­ficz­nej. Pomóż nam go two­rzyć: patronite.pl/filozofuj.

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy