Fragment z klasyka Ontologia

Tadeusz Kotarbiński: Fatalizm

Tadeusz Kotarbiński rozważa pogląd zwany fatalizmem, wg którego wszystko jest z góry wyznaczone przez przyczyny wcześniejsze od naszych postanowień.

Zapisz się do naszego newslettera

Źródło: Medy­tac­je o życiu godzi­wym, Warsza­wa: Wiedza Powszech­na 1976, s. 23–29.


Cóż twierdzą fatal­iś­ci? Twierdzą krótko i węzłowa­to, że od niczyich dzi­ałań nic w przyszłoś­ci nie zależy, ponieważ wszys­tko jest z góry wyz­nac­zone przez przy­czyny wcześniejsze od naszych postanowień: Po cóż więc dzi­ałać, sko­ro wszelkie nasze postanowie­nie będzie bądź zbędne, bądź daremne: zbędne – jeżeli to, co zechce­my osiągnąć, jest już i tak wyz­nac­zone przy­czynowo; daremne, jeżelibyśmy zaprag­nęli czegoś z tym niez­god­nego. Fatal­ista prze­to, chcąc być kon­sek­went­nym, postanaw­ia pow­strzymy­wać się od jakichkol­wiek postanowień, co zresztą, naw­iasem mówiąc, dostar­cza – z pozoru przy­na­jm­niej – dobrego przykładu niekon­sek­wencji, gdyż postanowie­nie pow­strzy­ma­nia się od postanowień samo jest właśnie pewnym postanowie­niem.
Jak widać, fatal­izm opiera się na deter­minizmie, czyli na przeświad­cze­niu, że każde zdarze­nie ma przy­czynę i jest tej przy­czyny całkowicie określonym i koniecznym skutkiem. […] W jed­nej z najbardziej rozpowszech­nionych postaci pogląd ten utożsamia owo wyz­nacze­nie przy­czynowe z jakowymś wyrok­iem sądów, przed wieka­mi zapadłym. A pośród wyz­naw­ców mech­a­nisty­cznego poglą­du na świat nie brak było myśli­cieli (i dziś są tacy) przeświad­c­zonych, że wszys­tko, co się dzieje w danej chwili, jest wyz­nac­zone na mocy praw mechani­ki przez układ cząsteczek skład­owych świa­ta i wiążą­cych je sił z dowol­nie odległej chwili min­ionej.

Przys­tąp­myż do natar­cia na fatal­izm, na tę szkodli­wą a błęd­ną dok­trynę. Niepraw­da, że oper­ac­ja nastaw­ienia ręki zwich­niętej była dzi­ałaniem zbęd­nym, sko­ro bez tego dzi­ała­nia ręka pozostała­by zwich­nię­ta; niepraw­da, że akc­ja budowa­nia domu była niepotrzeb­na, sko­ro bez tej akcji nie było­by domu, i tak w ogóle: pogląd, że to a to dzi­ałanie było­by zbędne, niepotrzeb­ne, należy odrzu­cić jako fałszy­wy, ilekroć bez tego dzi­ała­nia nie był­by pow­stał skutek zamier­zony, ilekroć to dzi­ałanie było warunk­iem niezbęd­nym zamier­zonego skutku, nieza­leżnie od tego, czy samo ono było skutkiem jakichś przy­czyn wcześniejszych, czy też nastąpiło, jak mniema­ją niek­tórzy, tak jakoś samorzut­nie, bez żad­nego uprzy­czynowienia. A w sto­sunku do skutków w przyszłoś­ci zamier­zonych i dzi­ałań planowanych w charak­terze środ­ków do nich, te same obow­iązu­ją stwierdzenia. […]

To jasne, lecz fatal­ista nie daje za wygraną i obsta­je przy pewnych stale pow­tarzanych argu­men­tach: że mianowicie zależy coś ode mnie dopiero wtedy, kiedy mogę dokon­ać wyboru spośród różnych możli­woś­ci, a prze­cież, jeżeli wszys­tko jest z góry jed­noz­nacznie wyz­nac­zone, to nie może być mowy o różnych możli­woś­ci­ach. Na to odpowiedź: moż­na dokon­ać wyboru, czego najlep­szym dowo­dem, że się na każdym kroku to robi. Np. wybiera się środek loko­mocji, mate­ri­ał na ubranie, uczest­nict­wo w tym a nie innym posiedze­niu, jeśli oba przy­pada­ją w tym samym ter­minie. Bo cóż to znaczy, że ktoś dokon­ał wyboru? Czyż to nie znaczy, że pomyślał, iż albo jed­no trze­ba zro­bić, albo drugie, porów­nał obie per­spek­ty­wy, uznał jed­ną z nich za lep­szą i postanow­ił postarać się o nią właśnie. Ale jeśli to znaczy „dokon­ać wyboru”, w takim razie co do fak­ty­cznoś­ci dokony­wa­nia wyboru nie może być sporów.

Pozosta­je tylko kwes­t­ia, czy taki akt nie jest związany zawsze ze złudze­niem. I tak właśnie twierdzili­by zapy­tani o to fatal­iś­ci, w tym przeko­na­niu, że ilekroć ktoś mniema, że ist­nieją dlań w danej sytu­acji różne możli­woś­ci dzi­ała­nia, zawsze mniema błęd­nie: wszak jed­na tylko z tych możli­woś­ci jest z góry przy­czynowo wyz­nac­zona, inne zatem są ilu­zo­ryczne. Ale zas­tanówmy się nad tym, co znaczy, że malarz może poma­lować ścianę na niebiesko lub na zielono. Wszak to chy­ba znaczy, że roz­porządza i zieloną far­bą, i niebieską, i potrzeb­ny­mi pęd­zla­mi etc., i jest dość sil­ny, by wykon­ać potrzeb­ne ruchy, i wie, jak to zro­bić, i umie się poruszać w tym celu dość sprawnie. A roz­porządza tym a tym, to znowu znaczy tutaj, że to a to zna­j­du­je się w jego zasięgu, czyli, że jest on dość sil­ny, by użyć tych mate­ri­ałów i narzędzi i wie, jak to zro­bić, i umie nimi manip­u­lować. […] Przy tym rozu­mie­niu możli­woś­ci jasne jest, że malarz może poma­lować ścianę na niebiesko, a również może poma­lować ścianę na zielono […]

W tym punkcie sporu fatal­ista wytacza nowy argu­ment. Umysł wszech­wiedzą­cy, powia­da, mógł­by z góry przewidzieć, co się kiedy stanie. Jakże tedy ma być możli­we nie to właśnie. Sko­ro ściana będzie poma­lowana na niebiesko, to nie było nigdy i nie jest, i nie będzie możli­we, by była właśnie wtedy poma­lowana na zielono, gdyż nie jest możli­we nic niez­god­nego z tym, co stwierdza sąd prawdziwy…Jednak to nowe – inne zgoła – rozu­mie­nie możli­woś­ci nie kwes­t­ionu­je racjon­al­noś­ci przed­siębra­nia dzi­ałań. Bo niepraw­da, że czyn jest darem­ny, jeżeli moż­na słusznie przewidzieć jego doko­nanie. Słusznie przewidu­je­my z góry, że dobrze przy­go­towany uczeń dobrze zda egza­min, choć potrzeb­ne jest jego dzi­ałanie, jego odpowiadanie na pyta­nia egza­minowe, aby egza­min udany doszedł do skutku.

Czemuż tedy przy­czynowe wyz­nacze­nie naszych postanowień i ruchów dowol­nych uchodzi w oczach fatal­isty za dowód niemożnoś­ci wyboru? Niech nam wol­no będzie wypowiedzieć domysł. Dzieje się tak dlat­ego, że fatal­ista trak­tu­je bez­za­sad­nie uprzy­czynowie­nie jako wymusze­nie. Ist­nieją wszak przy­pad­ki niemożnoś­ci doko­na­nia wyboru, gdy mianowicie na przykład brak nam sił do poko­na­nia oporów, gdy to, co się dzi­ać będzie – przykła­dem zgon nieuchron­ny – jest wyz­nac­zone bez udzi­ału czynu przez siły poza nami dzi­ała­jące, siły, których rezul­tatów nie potrafimy żad­nym włas­nym wysiłkiem odwró­cić. I otóż fatal­ista mniema, że dawne przy­czyny wyz­nacza­ją w ten właśnie sposób wszelkie nasze zachowanie się, tak jak gdy­by np. było ono wynikiem czy­je­goś wład­czego nakazu, które­mu nie jesteśmy zdol­ni skutecznie prze­ci­wdzi­ałać. Jawne to jed­nak złudze­nie. Jeśli na przykład Jan spoży­wa chleb, gdyż ma apetyt i wie, że chleb jest poży­wny i smaczny, a przypływ apety­tu jest z kolei wyz­nac­zony przez określoną fazę przemi­any materii w jego orga­nizmie, gdzież tu miejsce na jakieś nakazy i presję sił prze­możnie prze­ci­wdzi­ała­ją­cych wysiłkom Jana?

Ale niech­by spróbował – rep­liku­je fatal­ista – niech­by spróbował zro­bić to, co uważa za rozumne, gdy przez­nac­zone było przez los co innego, to by się dopiero okaza­ło, że nie może dokon­ać wyboru wbrew przez­nacze­niu. Przez­nacze­nie – los – znowu poję­cia spoza kręgu rzeczy­wis­tej przy­czynowoś­ci… Kry­je się za nimi znowu mil­czą­cy domysł ist­nienia jakiejś woli prze­możnej. Atoli przy­czynowość, jako taka, wol­na jest od podob­nych treś­ci. Nato­mi­ast śmi­ało moż­na stwierdz­ić, anal­izu­jąc dzi­ała­nia ludzi myślą­cych i dziel­nych, że jeśli kto z takich pod­miotów dzi­ała­ją­cych uznał jak­iś pro­jekt dzi­ała­nia za rozum­ny, to się niebawem w licznych przy­pad­kach okaże, że takie właśnie dzi­ałanie doszło do skutku i że ono właśnie było ogni­wem zdarzeń tworzą­cych ciąg przy­czynowy. Albowiem do spraw przy­czynowoś­ci należy, że w sferze zachowa­nia się istot rozum­nych rozez­nanie danego pomyślanego zdarzenia jako właś­ci­wego środ­ka do celu sta­je się współprzy­czyną jego real­iza­cji, że przy­czynowość dzi­ała poprzez akty dokony­wa­nia rozum­nego wyboru.

Zbier­a­jąc wszys­tko, co wyżej, sądz­imy tedy, że moż­na wyz­nawać deter­minizm nie będąc byna­jm­niej fatal­istą. I to jest właśnie nasze stanowisko. Innym pozostaw­iamy atakowanie fatal­iz­mu ze stanowiska inde­ter­miniz­mu, czyli zaprzecza­nia powszech­noś­ci związków przy­czynowych.


Pobierz tekst w PDF.

Najnowszy numer można nabyć od 17 maja w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2019 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy