Artykuł Epistemologia

Tomasz Szubart: Kiedy wiemy, że mamy głowy?

Przy kolacji spotyka się grupa znajomych, a rozmowa schodzi na temat odżywiania. Niektórzy twierdzą, że należy spożywać dużo białka, inni, że węglowodanów, a jeszcze inni propagują weganizm lub głodówki. Po długiej dyskusji i ważeniu argumentów rozmówcy dochodzą do wniosku, że właściwie nic nie wiedzą na temat odżywiania. Jeden z nich wykrzykuje nagle: „Ale wiem przynajmniej to: nie jestem mózgiem w naczyniu i mam głowę!”. Jak zareagować na takie stwierdzenie?

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2020 nr 4 (34), s. 54–55. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Wielokrotnie omawiane stanowisko sceptycyzmu globalnego można wyrazić sloganem: nic nie wiem, bo nie wiem nawet, czy istnieję. Wydaje się, że większość z nas jest jednak zazwyczaj przekonana o swoim istnieniu (w jakiej formie i co to znaczy to inna sprawa) i jesteśmy do tego przekonania dość mocno przywiązani. Przyjrzyjmy się więc jednej ze strategii podważenia sceptycyzmu globalnego, jaką jest kontekstualizm epistemiczny.

Kontekstualiści epistemiczni, którzy twierdzą, że znaczenie słowa „wiem” zmienia się wraz z kontekstem jego wypowiedzenia, uważają, że sceptyk globalny, jako inwariantysta, po prostu źle używa tego słowa lub je niewłaściwie rozumie – filozofia często zaczyna się, gdy – wbrew temu, co twierdził Wittgenstein – język idzie balować, a sceptyk jest jednym z uczestników takiej szalonej zabawy semantycznej. Wedle kontekstualisty w pewnych sytuacjach możemy twierdzić, że coś wiemy (jak w powyższym przykładzie na temat odżywiania, bo np. „przeczytaliśmy w internecie”), a w innych, że jednak tego nie wiemy (na ten sam temat odżywiania – bo rozmawiamy z autorytetem, profesorem dietetyki lub uznanym znachorem, inżynierem maszyn górniczych). Wraz ze zmianą („podniesieniem lub obniżeniem poprzeczki”) kontekstu epistemicznego użycie słowa „wiem” może okazać się właściwe lub niewłaściwe. Sceptyk odpowie na to, że w każdym kontekście użycie jest niewłaściwe, bo nigdy do końca nic nie wiemy. Dlaczego?

Argument z niewiedzy a reguła zależności kontekstowej

Druga część argumentacji sceptyka opiera się na konstatacji, że skoro nie możemy wykluczyć, że nie istniejemy (a jesteśmy np. wytworem mózgów w naczyniu; żyjemy w symulacji wytworzonej przez demona-zwodziciela-szalonego-naukowca, w popkulturze zwanej też Matrixem), to nie możemy w ogóle nic wiedzieć, bo nasza wiedza nie miałaby stabilnego oparcia (tj. w nas samych). Argument ten, zwany argumentem z niewiedzy, ma następującą formę:

(1) Nie wiem, czy nie-H.

(2) Jeśli nie wiem, czy nie-H, to nie wiem, czy P.

(Wniosek) Nie wiem, czy P.

W miejsce H podstawiamy hipotezę sceptycką, czyli taką, której przyjęcie podważałoby większość naszych pozostałych przekonań, np. „jestem mózgiem w naczyniu”, a w miejsce P możemy podstawić jakiekolwiek zwykłe „codzienne” przekonanie, które uważamy za prawdziwe, np. „mam głowę”. A zatem: nie wiem, czy mam głowę.

Choć przekonanie o niewiedzy na temat posiadania własnej głowy jest chyba mniej przerażające od przekonania o niewiedzy o własnym istnieniu w ogóle, to wydaje się, że skutki jego przyjęcia też byłyby opłakane, i aby ich uniknąć oraz odrzucić powyższy wniosek, niektórzy kontekstualiści próbują podważyć przesłankę (1).

Czy faktycznie zawsze jest tak, że nie wiem, czy nie jestem mózgiem w naczyniu, czy nie żyję w symulacji? Może jednak czasem (lub zazwyczaj?), wbrew sceptykowi, mogę twierdzić, że wiem, że nie jestem mózgiem w naczyniu? Jeżeli przyjmiemy konwersacyjną regułę zależności ­kontekstowej, to ocena naszego stwierdzenia o wiedzy lub niewiedzy musi być zależna od kontekstu jego wypowiedzenia. A stwierdzenie „nie wiem, czy nie jestem mózgiem w naczyniu” (czy przyjęcie innej hipotezy sceptyckiej) nie jest właśnie zależne od kontekstu, bo w żadnym kontekście tego nie mogę wiedzieć. Na tym w końcu polega argument! Sceptyk podstępnie więc zastawia na nas sidła, nie zważając na kontekstualną istotę pojęć epistemicznych. Kontekstualista argumentuje, odrzucając (1), a przyjmując zasadę zależności, że w zwykłych niefilozoficznych i niesceptyckich kontekstach możemy twierdzić, że wiemy, iż nie żyjemy w symulacji, a także w związku z tym, że mamy głowy. Czy te konteksty powinny nas interesować? Czy to przekonująca argumentacja? Jak odpowiedzieć na stwierdzenie „wiem, że nie jestem mózgiem w naczyniu i mam głowę!”, gdy następnym razem będzie wypowiedziane podczas kolacji? Wydaje się, że mamy kilka podstawowych opcji: „Niestety nie masz racji!”, „Faktycznie, uff, wiemy przynajmniej to” lub „A co to ma do rzeczy?”.

Czy nasz wybór nie zależy jednak od kontekstu?


Tomasz Szubart – absolwent filozofii i interdyscyplinarnychstudiów doktoranckich Społeczeństwo-Technologie-Środowisko UJ. W Instytucie Filozofii UJ przygotowuje rozprawę doktorską z filozofii kognitywistyki. W wolnych chwilach zastanawia się nad znaczeniem słowa „hobby” i tworzy światy możliwe.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: András Timár

Najnowszy numer można nabyć od 1 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

2 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • Właśnie… sądząc po dzisiejszych demonstracjach kobiet — matek i młodych dziewczyn /przyszłych matek?!/, w czerni, domagających się aborcji, tj. usuwania ciąży to jest rzeczywiście problem…
    Zgniły kompromis — przyczyna czy skutek?!

    Signum temporis

    RIP Polsce?!

    Ps. I kto będzie za kilkanaście/kilkadziesiąt lat studiować filozofię, jeśli już nikogo nie będzie /postulat powszechnej aborcji/.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy