Artykuł Etyka Ontologia

Hanna Urbankowska: Wyhodować człowieka niemoralnego

Moralność jest dla słabych. Silni ustanawiają własne zasady: nie dają się zniewolić tradycji i obyczajom, nie mówiąc już o wartościach takich jak prawda czy dobro – zresztą te rzekomo odwieczne idee są iluzją. W połowie XIX wieku Fryderyk Nietzsche nawoływał do filozofowania młotem: do kruszenia tablic z dawnymi prawami.

Najnowszy numer: Jak działa język?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 5 (17), s. 43–44. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


W prze­ci­wieńst­wie do myśli­cieli, którzy chcieli ludzi umoral­nić i ulep­szyć, Niet­zsche chci­ał wyhodować człowieka niemoral­nego. Wol­nego od przesądów i narzu­conych zasad. Co ist­nieje naprawdę, u pod­staw rzeczy­wis­toś­ci? Tylko siła – odpowia­da filo­zof. Pęd życia. Ener­gia, która swo­bod­nie tworzy i unices­t­wia kole­jne swo­je formy. Ten dynam­iczny pier­wiastek Niet­zsche nazy­wał wolą mocy. Wola nie jest ani dobra, ani zła. Skąd zatem moral­ność? Zasady moralne pojaw­ia­ją się jako coś wtórnego: sposób na to, by pier­wot­ną siłę życia skierować na konkretne tory i tym samym ograniczyć. Prawa obow­iązu­jące w społecznoś­ci ustanaw­ia­ją ramy dla wszys­t­kich ludz­kich dzi­ałań. Służą do utrzy­ma­nia sta­tus quo, ale zarazem pęta­ją jed­nos­tkę. Czynią z drapieżni­ka udo­mowione zwierzę.

Moralność jako słabość

Moral­ność jest przeszkodą dla sil­nych, wol­nych osobowoś­ci. Szczegól­nie szkodli­wa, dowodz­ił Niet­zsche, jest moral­ność chrześ­ci­jańs­ka. Wro­ga nat­u­ral­nym popę­dom i cielesnoś­ci, właś­ci­wie jest prze­ci­w­na samemu życiu. Nakazu­je pow­strzymy­wać instynk­ty, obwarowu­je siecią zakazów sek­su­al­ność, nakazu­je miłosierdzie wobec bliźniego. Tym­cza­sem nie ma podle­jszej cno­ty niż litość nad słaby­mi. „Słabi i nieu­dani niech sczezną” – to słowa z Niet­zscheańskiego Anty­chrys­ta. Czy oznacza to, że uwol­niony z okowów moral­noś­ci człowiek sta­je się – wedle naszych miar – zły? Takie odczy­tanie myśli Niet­zschego było­by uproszcze­niem. Człowiek sil­ny, sto­ją­cy pon­ad moral­ny­mi zasada­mi, dzi­ała tak, jak chce. Kieru­je się impul­sa­mi, jest ­nieprzewidy­wal­ny. Może popeł­ni­ać zbrod­nie, ale nikt nie zabroni mu nieść pomo­cy drugiemu. Cho­ci­aż lep­iej, żeby nie czynił tego z litoś­ci – to dla Niet­zschego uczu­cie płytkie, za którym stoi pog­a­r­da i kul­ty­wowanie cud­zej słaboś­ci. Zale­cał­by on raczej pomoc dyskret­ną, nakierowaną na to, by i drugiego czegoś nauczyć, a w ostate­cznym rozra­chunku uczynić sil­niejszym. Ale nie ma przy­musu poma­gania niko­mu. Człowiek niemoral­ny kieru­je się kapry­sem, decy­du­je spon­tan­icznie, przede wszys­tkim dzi­ała. Nie kieru­je się wartoś­ci­a­mi, chy­ba że sam je dla siebie ustanowi. Nie wierzy w żad­nych bogów, ale tylko w samego siebie. Taki człowiek, uwol­niony od przesądów, sta­je się nad­człowiekiem.

Dla kogo jest więc moral­ność? Dla słabych. Oni, nie mając siły do wal­ki o swo­je, pozbaw­ieni cech drapież­cy, cenią wza­jem­ną pomoc, miłosierdzie, dobroć. Wierzą w wartość społecznoś­ci. Wspo­ma­ga­ją się nawza­jem. Ale też nie mają ani predys­pozy­cji, ani nie roszczą sobie pre­ten­sji do bycia nad­ludź­mi.

Prorok

Idea „prze­wartoś­ciowa­nia wszys­t­kich wartoś­ci” stanow­iła najważniejszą myśl filo­zofii Niet­zschego, jego wielkie odkrycie. Praw­da, dobro czy pię­kno nie ist­nieją obiek­ty­wnie, nie są dane odgórnie; mają moc tak dłu­go, jak dłu­go w nie wierzymy. Nad­człowiek zdol­ny jest odrzu­cić podob­ne wyobraże­nia. „Bóg umarł” – te słynne słowa ­oznacza­ją nie tylko odrzuce­nie wiary, ale też moral­noś­ci. Niet­zsche żył przeko­naniem, że tworzy coś więcej niż tylko filo­zoficzną teorię. On odkry­wał ducha epo­ki, poruszał się w świecie, w którym wiara w Boga nie miała już znaczenia, chrześ­ci­jańst­wo należało do przeszłoś­ci, cho­ci­aż zwyk­li ludzie jeszcze nie byli tego świado­mi. Wierzył za to, że wraz z rozpowszech­nie­niem jego idei zach­wieje się porządek świa­towy. Pod koniec XIX stule­cia wieszczył nade­jś­cie wiel­kich wojen, w których stary ład zostanie obalony. Książkę, która była mu najbardziej bliska spośród włas­nych dzieł – Tako rzecze Zara­tus­tra – określał mianem „najwyższego wzlo­tu ludzkiego geniuszu”; uważał, że będzie czy­tana jak nowa Bib­lia. Przeko­nany o szyku­ją­cym się przełomie, wydawał kole­jne książ­ki, pisane aforysty­cznym językiem, częs­to styl­i­zowanym na bib­li­jny.

Nadczłowiek złamany

Friedrich Niet­zsche urodz­ił się w 1844 r. w niemieckim Rӧck­en. Wcześnie stracił ojca i wychował się w domu rząd­zonym przez kobi­ety. W wieku zaled­wie 25 lat został pro­fe­sorem, ale aka­demicką kari­erę prz­er­wało słabe zdrowie. Porzu­cił pro­fesurę w Bazylei, aby odd­ać się pisa­niu; podróżował przy tym z miejs­ca na miejsce, szuka­jąc kli­matu, który poz­wolił­by mu poczuć się lep­iej i starał się pozyskać fun­dusze na wydanie swoich dzieł. W książce Ecce homo, którą Niet­zsche napisał sam o sobie, znaleźć moż­na nie tylko uwa­gi o jego filo­zofii (zamieszc­zone w rozdzi­ałach Dlaczego jestem tak mądry, Dlaczego jestem tak światły, Dlaczego tak dobre piszę książ­ki i – szczegól­nie – Dlaczego jestem przez­nacze­niem); autor zawarł tam również swo­je prze­myśle­nia na tem­at właś­ci­wej diety i sposobu parzenia poran­nej herbaty. Mania wielkoś­ci, której nie moż­na mu odmówić, poprzedz­iła jeszcze mroczniejszy okres życia filo­zo­fa. Niet­zsche ostate­cznie osunął się w obłęd.

O całkow­itym zała­ma­niu filo­zo­fa świad­czą jego ostat­nie pisane do przy­jaciół listy. Niet­zsche pod­pisy­wał się jako Dion­i­zos, Ukrzyżowany lub Anty­chryst. Ubole­wał, że wolał­by być pro­fe­sorem w Bazylei niż Bogiem, ale cóż, nie mógł zanied­bać stworzenia świa­ta… Zaalar­mowani przy­ja­ciele przewieźli go do szpi­ta­la w Bazylei, stamtąd został prze­nie­siony do klini­ki psy­chi­a­trycznej w Jenie. Gdy Niet­zsche przes­tał już być świadom sam siebie i nie rozpoz­nawał odwiedza­ją­cych go ludzi, opiekę nad jego spuś­cizną prze­jęła sios­tra filo­zo­fa, Elis­a­beth Förster-Niet­zsche. Stworzyła w Weimarze archi­wum myśli bra­ta i zad­bała o sze­roką pub­likację jego dzieł, które zyski­wały na pop­u­larnoś­ci. Sam Niet­zsche, pogrążony w otępi­e­niu, stanow­ił już tylko żywy eksponat swo­jej myśli. Zmarł w roku 1900. W cza­sie I wojny świa­towej kopie Tako rzecze Zara­tus­tra powędrowały razem z niemiecki­mi żołnierza­mi do okopów. Filo­zof stał się sławny, ale jego myśl została okrut­nie spły­cona. Wbrew sobie stał się jed­nym z patronów ksz­tał­tu­jącego się w Niem­czech nar­o­dowego soc­jal­iz­mu, którego zwolen­niczką była jego sios­tra. Sam Adolf Hitler otrzy­mał od niej w prezen­cie laskę spacerową filo­zo­fa.

Podczłowiek

Człowiek musi stać się zarazem bardziej dobry, jak i bardziej zły. Musi dążyć do przezwycięże­nia samego siebie. Ety­ka Niet­zscheańs­ka, pozostaw­ia­jąc za sobą dawne wartoś­ci, ustanaw­ia jako jedyną wartość siłę. To, co słabe, musi zginąć – błę­dem jest litowanie się i zatrzymy­wanie przy tym, co pozbaw­ione jest mocy. Nad­człowiek jest ego­istą, real­izu­je sam siebie, jest twór­czy. Miłość do innych, jeśli ją odczuwa, wypły­wa u niego z nad­mi­aru włas­nej mocy, siły życiowej, z nieskrępowanej radoś­ci ist­nienia. Jest jed­nak surowy wobec blis­kich, a szczegól­nie wobec samego siebie, chce wzras­tać w sile i doskon­ałoś­ci.

Jaka jest użyteczność tych nauk? Jak uważał Niet­zsche, więk­szość ludzi nie będzie zdol­na ich przys­woić. Jego przesłanie jest skierowane do nielicznych, wybit­nych jed­nos­tek. Nau­ka o woli mocy głosi odd­anie spraw­iedli­woś­ci naturze i nat­u­ral­nym instynk­tom. I tak obwarowanie zakaza­mi sfery sek­su­al­noś­ci jest, zdaniem Niet­zschego, grzechem prze­ci­wko „duchowi święte­mu życia”. Życiowym celem kobi­et jest rodze­nie dzieci. Eman­cy­pac­ja kobi­et – twierdz­ił filo­zof – to zem­s­ta kobi­et nieu­danych, niez­dol­nych do posi­ada­nia potomst­wa. Wszelkie zresztą mówie­nie o równoś­ci jest błę­dem, z natu­ry niek­tórzy ludzie są lep­si, sil­niejsi od innych.

Czy jed­nak most, który Niet­zsche prz­erzu­cił od człowieka ku nad­człowiekowi, nie wiedzie w isto­cie z powrotem ku zwierzę­ciu? Człowiek niemoral­ny, ego­cen­tryczny, nie oglą­da­ją­cy się na innych, mają­cy w pog­a­rdzie rozdzi­ał na dobro i zło – to nad­człowiek czy ludzkie zwierzę? Obraz kreślony przez filo­zo­fa może uwodz­ić. Jed­nak cechy godne podzi­wu, jak dąże­nie do doskon­ałoś­ci czy umiejęt­ność wyz­wole­nia się z narzu­conych wzor­ców myślowych, miesza­ją się w nim z cecha­mi dużo podle­jszy­mi. Wiele wysiłku wyma­ga naucze­nie dziec­ka, by wyzbyło się egoiz­mu, dzi­ała­nia pod wpły­wem instynk­tu, kon­cen­tracji tylko na sobie. Ksz­tał­towanie wrażli­woś­ci na innych wyma­ga cza­su; moralne dzi­ałanie, częs­to na przekór trud­noś­ciom, świad­czy o sile, nie o słaboś­ci charak­teru. A sko­ro już raz udało się osiągnąć ten poziom – poziom moral­noś­ci – czy warto pos­tu­lować powrót do sfery instynk­tów?

A co z Niet­zscheańską kry­tyką chrześ­ci­jańst­wa? Na przekór jego przeko­nan­iom, to chrześ­ci­jańst­wo, ta reli­gia słabych, wraz ze swoim zrozu­mie­niem dla ludz­kich ułom­noś­ci i kul­tem miłosierdzia, pozostało żywotne w nowej epoce. Słabość wygrała z siłą. Nie wyrośliśmy też z naszych wartoś­ci moral­nych. Wprost prze­ci­wnie – człowiek wciąż musi się starać, by do nich doros­nąć.


Han­na Urbankows­ka – Ur. w 1987 r. W 2016 r. obroniła na UW rozprawę poświę­coną roz­maitym uję­ciom sacrum w myśli Hei­deg­gera. Pasjonu­je się niemieckim ide­al­izmem, myślą Hei­deg­gera i filo­zofią pol­ską.

 

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.
W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: © okalinichenko

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy