Artykuł Semiotyka

Krzysztof A. Wieczorek: Kiedy człowiek przestaje być biedny, czyli o potrzebie wyznaczania granic

Nikogo nie dziwi, gdy osobie o miesięcznych dochodach 300 zł zostaje przyznany zasiłek dla osób biednych, a komuś zarabiającemu 5000 zł zasiłek taki nie przysługuje. Co jednak myśleć o sytuacji, w której zasiłek otrzyma osoba, której dochód wynosi np. 574 zł, a inna z dochodem 575 zł już go nie dostanie? Nie wydaje się to sprawiedliwe. Czy można to jakoś wytłumaczyć? Czy tak być musi?

Najnowszy numer: Światy możliwe

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numer można kupić online > tutaj. Wersja online dostępna jest > tutaj. Wersja drukowana do kupienia w Empiku od 12 stycznia 2017!

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na też zamó­wić onli­ne> tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Arty­kuł jest kon­ty­nu­acją tek­stu „Od Eubu­li­de­sa do Gor­ta­ta, czy­li jak udo­wod­nić, że koszy­ka­rze są niscy, a milio­ne­rzy bied­ni” z „Filo­zo­fuj” 2015 nr 3, s. 40–41. Uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2015 nr 4, s. 24–26. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


W poprzed­nim nume­rze „Filo­zo­fuj!” opi­sa­łem kil­ka rozu­mo­wań nawią­zu­ją­cy­ch do tak zwa­ne­go para­dok­su łyse­go. Prze­pro­wa­dza­jąc te – wyda­wa­ło­by się – cał­ko­wi­cie popraw­ne rozu­mo­wa­nia, może­my doj­ść do taki­ch oso­bli­wy­ch wnio­sków, jak na przy­kład, że ktoś mają­cy ponad dwa metry wzro­stu jest niski, posia­da­cz kil­ku milio­nów na kon­cie jest bied­ny, osiem­dzie­się­cio­la­tek – mło­dy, a wła­ści­ciel buj­nej czu­pry­ny – prak­tycz­nie łysy. Jak to moż­li­we? Na czym pole­ga zasto­so­wa­ny w taki­ch „dowo­da­ch” trik? Czy tego typu para­dok­som moż­na jakoś zapo­bie­gać?

Czy zauwa­ży­łeś, Dro­gi Czy­tel­ni­ku, co łączy wszyst­kie wspo­mnia­ne przed chwi­lą, pro­wa­dzą­ce do para­dok­sal­ny­ch wnio­sków rozu­mo­wa­nia? Otóż w każ­dym z nich klu­czo­wą rolę odgry­wa wyra­że­nie, któ­re logi­cy zali­cza­ją do gro­na tak zwa­ny­ch nazw nie­ostry­ch: czło­wiek niski, wyso­ki, bied­ny, boga­ty, mło­dy, sta­ry czy też łysy (w potocz­nym rozu­mie­niu tego sło­wa). Nazwy nie­ostre cha­rak­te­ry­zu­ją się tym, że nie ist­nie­je jed­no­znacz­na, ostra gra­ni­ca oddzie­la­ją­ca obiek­ty, któ­re nazwy te okre­śla­ją, od tych, do któ­ry­ch dana nazwa się nie odno­si. Przej­ście od jed­ny­ch do dru­gi­ch nie odby­wa się sko­ko­wo, ale w spo­sób płyn­ny, tak jak przej­ście mię­dzy kolo­rem bia­łym i czar­nym na rys. 1. Weź­my na przy­kład nazwę czło­wiek niski. Na pew­no jesteś w sta­nie wska­zać ludzi, któ­ry­ch tą nazwą bez wąt­pie­nia okre­śli­sz, jak i tych, co do któ­ry­ch nigdy jej nie uży­je­sz. Pomię­dzy jed­ny­mi a dru­gi­mi roz­po­ście­ra się jed­nak swo­isty obszar nie­ostro­ści, „sza­ra stre­fa” – znaj­du­ją się tam oso­by, co do któ­ry­ch będzie­sz mieć zawsze mniej­sze lub więk­sze wąt­pli­wo­ści, czy moż­na okre­ślić je nazwą czło­wiek niski, czy też nie. Podob­nie jest w przy­pad­ku wszyst­ki­ch inny­ch nazw nie­ostry­ch.

Logi­ka ostrze­ga: nie­ostroż­ne posłu­gi­wa­nie się nazwa­mi nie­ostry­mi może być przy­czy­ną wie­lu nie­przy­jem­ny­ch sytu­acji!

Nazw nie­ostry­ch jest w naszym języ­ku bar­dzo wie­le i zwy­kle nie spra­wia­ją nam one więk­szy­ch trud­no­ści w codzien­nej komu­ni­ka­cji. Zda­rza­ją się jed­nak sytu­acje, gdy nie­ostroż­ne posłu­że­nie się taką nazwą może spo­wo­do­wać nie­spo­dzie­wa­ne nie­przy­jem­ne kon­se­kwen­cje. Wyobraź­my sobie na przy­kład, że pew­ne­go dnia rząd ogła­sza, że ludziom bied­nym przy­zna­wa­ne będą spe­cjal­ne zasił­ki. Do cze­go taka, nie­wąt­pli­wie słusz­na, decy­zja może dopro­wa­dzić? Gdy do wypła­ca­ją­ce­go zasi­łek urzęd­ni­ka zgło­si się ktoś, kto zara­bia 300 zł mie­sięcz­nie, to z pew­no­ścią dosta­nie dodat­ko­we pie­nią­dze. Trud­no, żeby było ina­czej – oso­ba taka jest na pew­no bied­na. Gdy następ­nie po zasi­łek przyj­dzie ktoś zara­bia­ją­cy nie­wie­le wię­cej, np. 310 zł, to zapo­mo­ga rów­nież zosta­nie mu zapew­ne wypła­co­na i nie będzie to budzić niczy­ich wąt­pli­wo­ści. Pro­ble­my mogą się jed­nak poja­wić, gdy po zasi­łek zaczną się zgła­szać kolej­ne oso­by zara­bia­ją­ce coraz wię­cej. Gdy urzęd­nik uzna za bied­ne­go kogoś, kto zara­bia 320 zł, i przy­zna mu zasi­łek, a następ­nie sta­nie przed nim ktoś zara­bia­ją­cy 325 zł, to urzęd­nik oczy­wi­ście też będzie musiał uznać go za bied­ne­go i wypła­cić mu należ­ne pie­nią­dze. Prze­cież każ­dy roz­sąd­ny czło­wiek zda­je sobie spra­wę, że 5 zł na mie­siąc nie robi róż­ni­cy, czy kogoś uzna­my za bied­ne­go, czy nie. Na tej samej zasa­dzie do gro­na bied­ny­ch nasz bied­ny (ale w innym zna­cze­niu) urzęd­nik będzie musiał zali­czyć kogoś zara­bia­ją­ce­go 330 zł, 335 zł, 340 zł itd. Gdy­by w pew­nym momen­cie chciał powie­dzieć: „Dość!”, to pierw­sza oso­ba, któ­rej odmó­wi zasił­ku, nie­chyb­nie zapro­te­stu­je – „Dla­cze­go uzna­łeś za bied­ne­go kogoś, kto zara­bia tyl­ko parę zło­ty­ch mniej ode mnie, a mnie już za bied­ne­go nie uzna­łeś? Prze­cież tak nie­wiel­ka róż­ni­ca nie powin­na mieć zna­cze­nia!”.

Jak widzi­my, urzęd­nik przy­zna­ją­cy zasił­ki ludziom bied­nym wpa­da w pułap­kę zna­ną z opi­sa­ny­ch w poprzed­nim nume­rze „Filo­zo­fuj!” para­dok­sów – kon­se­kwent­nie za bied­ny­ch musi on uzna­wać oso­by coraz lepiej zara­bia­ją­ce. W podob­nej sytu­acji może się zna­leźć np. dowód­ca jed­nost­ki koman­do­sów, gdy ogło­si, że do jego oddzia­łu przyj­mo­wa­ni będą jedy­nie żoł­nie­rze wyso­cy. Każ­dy kolej­ny zgła­sza­ją­cy się kan­dy­dat nie­co niż­szy od już przy­ję­te­go może słusz­nie argu­men­to­wać, że sko­ro angaż dostał jego tyl­ko ciut wyż­szy kole­ga, to dla­cze­go on miał­by zostać odrzu­co­ny. Przed ana­lo­gicz­nym pro­ble­mem może sta­nąć dzie­kan, któ­ry chciał­by przyj­mo­wać na stu­dia tyl­ko tych kan­dy­da­tów, któ­rzy dobrze zda­li matu­rę (w koń­cu będzie musiał przy­jąć każ­de­go, kto matu­rę zdał), i wie­lu inny­ch.

Małymi kroczkami przez szeroką granicę

Zobacz­my teraz, jak dokład­nie powsta­je para­doks zmu­sza­ją­cy do uzna­nia za bied­ne­go kogoś, kto zara­bia kil­ka tysię­cy, lub za niskie­go kogoś, kto ma 210 cm wzro­stu. Jak powie­dzie­li­śmy wcze­śniej, w przy­pad­ku nazw nie­ostry­ch (taki­ch jak np. czło­wiek bied­ny czy czło­wiek niski) mamy do czy­nie­nia z sytu­acją, gdy pomię­dzy obiek­ta­mi nie­wąt­pli­wie ozna­cza­ny­mi przez taką nazwę, a tymi, do któ­ry­ch się ona na pew­no nie odno­si, nie ma jed­no­znacz­nej gra­ni­cy. Moż­na powie­dzieć, że linia oddzie­la­ją­ca jed­ne od dru­gi­ch nie jest cien­ką kre­ską, ale dość sze­ro­kim pasem, na któ­rym znaj­du­ją się te obiek­ty, któ­re nie dają się jed­no­znacz­nie zakla­sy­fi­ko­wać. Aby zro­zu­mieć mecha­ni­zm powsta­wa­nia para­dok­su, posłuż­my się obra­zo­wą ana­lo­gią. Wyobraź­my sobie dwa pań­stwa A i B, pomię­dzy któ­ry­mi prze­bie­ga gra­ni­ca mają­ca postać sze­ro­kie­go na kil­ka­set metrów pasa „zie­mi niczy­jej”. Z A do B pró­bu­je się prze­do­stać dwó­ch pie­chu­rów, i gdy pierw­szy z nich sta­wia krok, dru­gi każ­do­ra­zo­wo pyta: „Czy w tym momen­cie jest tak, że two­ja jed­na noga jest w pań­stwie A, a dru­ga w pań­stwie B?”. Nie­wąt­pli­wie, odpo­wie­dź musi za każ­dym razem brzmieć: „Nie”. Po przej­ściu w ten spo­sób kilo­me­tra pierw­szy z wędrow­ców trium­fal­nie wykrzy­ku­je: „Sko­ro żad­nym kro­kiem nie prze­kro­czy­łeś gra­ni­cy, to zna­czy, że nie prze­kro­czy­łeś jej wca­le!”. Stwier­dze­nie to jed­nak oczy­wi­ście nie jest praw­dzi­we – nasz boha­ter gra­ni­cę prze­sze­dł, tyle że nie poje­dyn­czym kro­kiem (co było nie­moż­li­we z uwa­gi na jej roz­le­gło­ść), ale za pomo­cą wie­lu kro­ków. Podob­nie jest w rozu­mo­wa­nia­ch nawią­zu­ją­cy­ch do „para­dok­su łyse­go”. Wpraw­dzie kil­ka mili­me­trów nie czy­ni oso­by niskiej nie­ni­ską, doda­nie kil­ku zło­ty­ch nie spra­wia, że czło­wiek prze­sta­je być bied­ny, jed­nak gdy niskie­mu kil­ka mili­me­trów, a bied­ne­mu parę zło­ty­ch doda­my wie­le razy, to powsta­nie róż­ni­ca, któ­ra ma zna­cze­nie.

Na kłopoty – definicja

Czy pro­ble­mom, na któ­re może tra­fić wspo­mnia­ny wyżej, przy­zna­ją­cy zasił­ki ludziom bied­nym urzęd­nik (i jemu podob­ni), moż­na jakoś zapo­biec? Logi­ka pod­po­wia­da, że natu­ral­nym i sku­tecz­nym środ­kiem zarad­czym jest ujed­no­znacz­nie­nie powo­du­ją­ce­go pro­ble­my nie­ostre­go poję­cia. Czy­ni się to zwy­kle za pomo­cą tzw. defi­ni­cji regu­lu­ją­cy­ch. Defi­ni­cja taka może stwier­dzać na przy­kład: „Przez oso­bę bied­ną rozu­mieć będzie­my każ­de­go, kto zara­bia mie­sięcz­nie mniej niż 575 zł” albo „Za wyso­kie­go uzna­wać będzie­my męż­czy­znę, któ­ry ma przy­naj­mniej 185 cm wzro­stu”.

Dopre­cy­zo­wa­nie nazwy nie­ostrej spra­wia, że nie­moż­li­we sta­je się popad­nię­cie w para­dok­sy, o któ­ry­ch mówi­li­śmy wyżej. Po takim zabie­gu nie moż­na już powie­dzieć, że nie­wiel­ka róż­ni­ca nie ma zna­cze­nia. Teraz jed­na zło­tów­ka wię­cej będzie mogła spra­wić, że jakaś oso­ba prze­sta­nie być bied­na, a jeden cen­ty­me­tr wzro­stu będzie mógł róż­nić czło­wie­ka wyso­kie­go od tego, któ­ry wyso­ki nie jest.

Takie zabez­pie­cze­nie się przed para­dok­sal­ny­mi kon­se­kwen­cja­mi ma jed­nak swo­ją cenę. Zawsze moż­na bowiem zapy­tać: dla­cze­go ostra gra­ni­ca zosta­ła wyzna­czo­na aku­rat w tym miej­scu, a nie innym? W dodat­ku, gdzie­kol­wiek by taka gra­ni­ca wyty­czo­na zosta­ła, zawsze znaj­dą się oso­by, któ­re będą czu­ły się pokrzyw­dzo­ne, że zna­la­zły się nie po tej jej stro­nie, po któ­rej by chcia­ły. Cóż, trud­no tu o roz­wią­za­nie ide­al­ne.


Krzysz­tof A. Wie­czo­rek – Adiunkt w Insty­tu­cie Filo­zo­fii Uni­wer­sy­te­tu Ślą­skie­go. Inte­re­su­je go przede wszyst­kim tzw. logi­ka nie­for­mal­na, teo­ria argu­men­ta­cji i per­swa­zji, związ­ki mię­dzy logi­ką a psy­cho­lo­gią. Pry­wat­nie jest miło­śni­kiem zwie­rząt (ale tyl­ko żywy­ch, nie na tale­rzu). Ama­tor­sko upra­wia bie­gi dłu­go­dy­stan­so­we.

Tek­st jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samy­ch warun­ka­ch 3.0 Pol­ska.  W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chce­sz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przej­dź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy