Artykuł Epistemologia

Michał Bizoń: Istnienie

Poemat Parmenidesa z Elei jest pierwszym zachowanym do naszych czasów tekstem zawierającym systematyczną analizę istnienia jako takiego. Wywołał on nawet coś w rodzaju kryzysu w ówczesnej filozofii przez krytykę możliwości uprawiania filozofii przyrody. Problemy postawione przez Parmenidesa podjęli Platon i Arystoteles. Dopiero oni dokonali przełomu w myśleniu o istnieniu, opierając filozofię na nowym fundamencie.

Najnowszy numer: Edukacja moralna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 3 (15), s. 32–33. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


αἵπερ ὁδοὶ μοῦναι διζήσιός εἰσι νοῆσαι,
ἡ μὴν ὅπως ἔστιν τε καὶ ὡς οὐκ ἔστι μὴ εἶναι,
Πειθοῦς ἐστι κέλευθος, Ἀληθείῃ γὰρ ὀπηδεῖ,
ἡ δ’ ὡς οὐκ ἔστιν τε καὶ ὡς χρεών ἐστι μὴ εἶναι,
τὴν δή τοι φράζω παναπευθέα ἔμμεν ἀταρπόν,
οὔτε γὰρ ἂν γνοίης τό γε μὴ ἐὸν, οὐ γὰρ ἀνυστόν,
οὔτε φράσαις.
Jakie jedy­nie dro­gi bada­nia moż­li­we są do pomy­śle­nia:
Pierw­sza, jak jest i jak nie­do­pusz­czal­ne jest nie być;
Prze­ko­na­nia jest to szlak, Praw­dzie bowiem towa­rzy­szy.
Dru­ga nato­miast, jak nie jest i jak koniecz­nie jest nie być.
Ta jed­nak, tobie wyka­żę, cał­kiem bez­wied­nym jest trak­tem:
Nie poznasz prze­cież nie­by­tu, nie­wy­ko­nal­ne to bowiem,
I nie wysło­wisz [Par­me­ni­des, B2, tłum. M. Weso­ły].
Ξένος
τὸν τοῦ πατρὸς Παρμενίδου λόγον ἀναγκαῖον ἡμῖν ἀμυνομένοις ἔσται βασανίζειν, καὶ βιάζεσθαι τό τε μὴ ὂν ὡς ἔστι κατά τι καὶ τὸ ὂν αὖ πάλιν ὡς οὐκ ἔστι πῃ. […] τούτων γὰρ μήτ᾽ ἐλεγχθέντων μήτε ὁμολογηθέντων σχολῇ ποτέ τις οἷός τε ἔσται περὶ λόγων ψευδῶν λέγων ἢ δόξης, εἴτε εἰδώλων εἴτε εἰκόνων εἴτε μιμημάτων εἴτε φαντασμάτων αὐτῶν, ἢ καὶ περὶ τεχνῶν τῶν ὅσαι περὶ ταῦτά εἰσι, μὴ καταγέλαστος εἶναι τά γ᾽ ἐναντία ἀναγκαζόμενος αὑτῷ λέγειν.
Gość: Myśl ojca Par­me­ni­de­sa będzie­my musie­li we wła­snej obro­nie roze­brać kry­tycz­nie i z naci­skiem bro­nić tezy, że z jed­nej stro­ny to, co nie ist­nie­je, ist­nie­je jed­nak jakoś, i że to, co ist­nie­je – jed­nak w pew­nym spo­so­bie nie ist­nie­je. […] Bo jeże­li się tych rze­czy ani nie odrzu­ci, ani nie przyj­mie, to będzie trud­no, żeby ktoś potra­fił mówić o sło­wach fał­szy­wych albo o sądzie myl­nym, czy to o wize­run­kach, czy o podo­bi­znach, czy o naśla­dow­nic­twie, czy o złud­nych wyglą­dach samych, albo o umie­jęt­no­ściach, któ­re się nimi zaj­mu­ją, i nie nara­ził się na śmiesz­ność, kie­dy będzie musiał być w sprzecz­no­ści sam z sobą [Pla­ton, Sofi­sta 241de, tłum. W. Witwic­ki].
τὸ δὲ ὂν λέγεται μὲν πολλαχῶς, ἀλλὰ πρὸς ἓν καὶ μίαν τινὰ φύσιν καὶ οὐχ ὁμωνύμως Bycie orze­ka­ne jest wie­lo­ra­ko, ale wzglę­dem jed­nej rze­czy i jed­nej natu­ry, a nie homo­ni­micz­nie [Ary­sto­te­les, Meta­fi­zy­ka IV.1, 1003a33–34].

Parmenides – pierwszy ontolog

Poemat Par­me­ni­de­sa z Elei jest pierw­szym sys­te­ma­tycz­nym i filo­zo­ficz­nym – choć w for­mie poetyc­kiej – bada­niem poję­cia bycia. Pocho­dzą­cy z prze­ło­mu VI i V w. p.n.e. tekst zawie­ra zwię­złe rozu­mo­wa­nie, w któ­rym Par­me­ni­des wycią­ga pozor­nie pro­ste – wręcz oczy­wi­ste – ale rady­kal­ne wnio­ski z grec­kie­go spo­so­bu mówie­nia o byciu i bycie. Rozu­mo­wa­nie zaczy­na się od przy­ję­cia pod­sta­wo­we­go zało­że­nia, że to, co jest, jest i nie może nie być, zaś tego, cze­go nie ma, nie ma i jest koniecz­ne, aby nie było. „To, co jest” (τὸ ὄν, to on) czę­sto tłu­ma­czy się jako „byt”. Jest to nie­co mylą­ce tłu­ma­cze­nie, bo grec­ki wyraz jest imie­sło­wem od cza­sow­ni­ka „być” (εἶναι, einai), ozna­cza dosłow­nie „będą­ce”. Zało­że­nie Par­me­ni­de­sa jest więc zda­niem ana­li­tycz­nym: będą­ce jest (ana­lo­gicz­nie do stwier­dze­nia np. pły­wa­ją­cy pły­wa). Cóż donio­słe­go moż­na wywieść z takiej oczy­wi­sto­ści? Otóż Par­me­ni­des dowo­dzi jedy­no­ści, nie­zmien­no­ści, wiecz­no­ści i nie­ru­cho­mo­ści „będą­ce­go”. Rozu­mo­wa­nie w każ­dym przy­pad­ku opie­ra się na ana­lo­gicz­nym sche­ma­cie. Wszel­ka wie­lość, zmien­ność, ruch wyma­ga, aby były co naj­mniej dwie róż­ne rze­czy (np. to, co się zmie­nia, i to, w co się zmie­nia). Jedy­ną jed­nak rze­czą róż­ną od będącego/bytu jest to, co nim nie jest, a zatem – niebędące/niebyt (τὸ μὴ ὄν, to mē on). Nie­by­tu jed­nak nie ma, a zatem nie ma wie­lo­ści etc. Jak zatem upra­wiać filo­zo­fię, zwłasz­cza bada­nie przy­ro­dy, gdzie wszak cho­dzi o opis wie­lo­ści zja­wisk, ruch i prze­mia­ny?

Platon – ojcobójca

Pro­ble­mem tym zajął się Pla­ton. Roz­wa­ża on osiem para­dok­sów par­me­ni­dej­skie­go rozu­mo­wa­nia na temat bytu i jed­no­ści. Następ­nie wpro­wa­dza pięć tzw. naj­więk­szych rodza­jów (μέγιστα γένη, megi­sta genē), w któ­rych uczest­ni­czą wszyst­kie rze­czy: ist­nie­nie, toż­sa­mość, róż­ni­ca, spo­czy­nek, ruch.

Pla­ton następ­nie uży­wa tej teo­rii do prze­kro­cze­nia zało­że­nia Par­me­ni­de­sa. Defi­niu­je nie­byt nie jako zaprze­cze­nie bytu, ale jako sytu­ację, w któ­rej dana rzecz uczest­ni­czy zarów­no w naj­wyż­szym rodza­ju ist­nie­nia i naj­wyż­szym rodza­ju róż­ni­cy. Zatem moż­na o niej powie­dzieć, że jest, ale też, że jest róż­na (od cze­goś) – a zatem, że nie jest czymś. W ten spo­sób, poprzez spre­cy­zo­wa­nie spo­so­bu mówie­nia o bycie i nie­by­cie (bez wpro­wa­dza­nia nie­by­tu jako odręb­nej „rze­czy”), Pla­ton kła­dzie pod­wa­li­ny pod nową filo­zo­fię, w któ­rej jest miej­sce na wie­lość bytów i wie­lość orze­ka­nych cech.

Pla­ton sam okre­ślił tę teo­rię – zapew­ne z nut­ką iro­nii – mia­nem „ojco­bój­stwa”, gdyż Par­me­ni­de­sa uwa­żał za swo­je­go inte­lek­tu­al­ne­go ojca. Sta­no­wi ona pierw­szą sys­te­ma­tycz­ną pró­bę prze­ła­ma­nia twar­dej ele­ac­kiej logi­ki bycia i ugrun­to­wa­nia filo­zo­fii na przede­fi­nio­wa­nym uży­ciu cza­sow­ni­ka „być”.

Arystoteles – twórca metafizyki

Ary­sto­te­les, będąc świa­do­my para­dok­sów ele­ac­kich i pla­toń­skiej pró­by ich roz­wią­za­nia, nie podą­żył bez­po­śred­nio za Pla­to­nem i roz­wi­nął wła­sną odpo­wiedź, na któ­rej ugrun­to­wał swo­ją teo­rię bycia. Na począt­ku księ­gi Gam­ma swo­jej Meta­fi­zy­ki stwier­dza, że „byt orze­ka­ny jest wie­lo­ra­ko”. Ozna­cza to tyle, że – w prze­ci­wień­stwie do tego, co twier­dził Par­me­ni­des – cza­sow­nik „być” w zda­niach „Kri­tiasz jest czło­wie­kiem”, „Kri­tiasz jest niskie­go wzro­stu wzglę­dem Char­mi­de­sa” i „Kri­tiasz jest zado­wo­lo­ny” nie jest uży­ty w tym samym zna­cze­niu. Nie jest jed­nak też uży­ty w trzech cał­kiem róż­nych zna­cze­niach (tzn. homo­ni­micz­nie). Według Ary­sto­te­le­sa zna­cze­nia cza­sow­ni­ka „być” są tu ana­lo­gicz­ne. Co wię­cej, jed­no z nich jest pier­wot­ne: jest to uży­cie „być” stwier­dza­ją­ce cechę sub­stan­cjal­ną, czy­li to, czym coś jest nie­zby­wal­nie i zawsze („Kri­tiasz jest czło­wie­kiem” w prze­ci­wień­stwie do „Kri­tiasz jest opa­lo­ny”). Teo­rię tę roz­wi­nął Ary­sto­te­les naj­ob­szer­niej w tek­ście Kate­go­rie. Ana­lo­gicz­ne zna­cze­nia cza­sow­ni­ka „być” odno­szą się wła­śnie  do dzie­się­ciu kate­go­rii (sub­stan­cja, ilość, jakość i inne), za pomo­cą któ­rych orze­ka się o rze­czach. Ary­sto­te­les – podob­nie jak Pla­ton – roz­wią­zu­je para­doks Par­me­ni­de­sa. Ogra­ni­cza on zało­że­nie ele­ac­kie (to, co jest, jest itd.) do kate­go­rii sub­stan­cji. Nato­miast odno­śnie do pozo­sta­łych dzie­wię­ciu kate­go­rii mogą one być orze­czo­ne o danej sub­stan­cji lub nie. Moż­na zatem powie­dzieć, że rzecz „nie jest”, lecz nie w zna­cze­niu ele­ac­kie­go nie­by­tu będą­ce­go zaprze­cze­niem ist­nie­nia jako takie­go, a w tym zna­cze­niu, że nie uczest­ni­czy ona w okre­ślo­ny spo­sób w jed­nej z pochod­nych kate­go­rii.

Zbiór roz­ma­itych tek­stów Ary­sto­te­le­sa o byciu i bycie (dużo) póź­niej­si redak­to­rzy nazwa­li Meta­fi­zy­ką. Jeśli potrak­to­wać to jako pierw­szy trak­tat meta­fi­zycz­ny, to moż­na powie­dzieć, że meta­fi­zy­ka zaczy­na się od prze­ła­ma­nia ele­aty­zmu przez Pla­to­na i Ary­sto­te­le­sa.


Michał Bizoń – Absol­went fizy­ki i filo­lo­gii kla­sycz­nej na Uni­wer­sy­te­cie Jagiel­loń­skim. Dok­tor filo­zo­fii. Pra­cow­nik Insty­tu­tu Filo­zo­fii Uni­wer­sy­te­tu Jagiel­loń­skie­go. Spe­cja­li­zu­je się w histo­rii poję­cia wol­nej woli w sta­ro­żyt­no­ści i śre­dnio­wie­czu.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Fot.: © mar­ka­ra

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • dana rzecz uczest­ni­czy zarów­no w naj­wyż­szym rodza­ju ist­nie­nia i naj­wyż­szym rodza­ju róż­ni­cy”
    Par­me­ni­des w dal­szej czę­ści swo­je­go poema­tu nazwał tę róż­ni­cę “mnie­ma­niem śmier­tel­nych”. Ponad­to Pla­ton w taki spo­sób, nie­ja­ko sta­ra się w dobrym świe­tle uka­zać owe mnie­ma­nia i pomniej­sza wagę samo­po­zna­nia, o któ­rym mówi Par­me­ni­des.

    Z kolei Ary­sto­te­le­so­wi nie moż­na przy­pi­sać roz­wią­za­nia para­dok­su Par­me­ni­de­sa, bowiem roz­wią­za­nie to zawarł­by w swo­jej kon­cep­cji praw­dy. Tym­cza­sem przy defi­nio­wa­niu praw­dy posłu­gu­je się prze­cze­niem i na samym począt­ku tej defi­ni­cji sto­su­je zasa­dę sprzecz­no­ści, co sprzecz­ne z praw­dą jako zgod­no­ścią.
    Cyt. z pamię­ci Arys. Meta.:
    mówić, że to, co nie jest, to jest, a co jest, że nie jest, to fałsz
    mówić, że to, co jest, że jest, a cze­go nie ma, to nie jest/ma to praw­da.

    W tej defi­ni­cji widać, że zgod­ność defi­niu­je przez sprzecz­ność, co mogło­by w niej wystą­pić, ale wystę­pu­je w odwrot­nym porząd­ku. Powi­nien naj­pierw zde­fi­nio­wać zgod­ność. Moż­na tak­że w Meta­fi­zy­ce zna­leźć cytat, w któ­rym pod­wa­ża opi­nię (chy­ba) Anak­sa­go­ra­sa, któ­ry “śle­po” defi­niu­je zgod­ność, jako to samo przez to samo, co jest para­dok­sem pozor­nym. Rów­no­cze­śnie jego kon­cep­cja two­rzy anty­no­mie, co znów świad­czy o nie­roz­wią­za­niu apo­rii ele­aty pole­ga­ją­cej na tym, że choć nie­byt nie ist­nie­je, to poja­wia się w języ­ku, pozna­niu.

    Na tę apo­rię znaj­dzie się inne roz­wią­za­nie, nale­ży przed­miot orze­ka­nia pre­dy­ka­tyw­ne­go potrak­to­wać jako twór powsta­ły przez połą­cze­nie formy/postaci przed­mio­tu, któ­ra jako zgod­na otwie­ra dro­gę do pozna­nia zna­cze­nia. Dopie­ro zgod­ność obu pozwa­la orzec Praw­dę, a nie­zgod­ność to przy­kład anty­no­mii i innych przed­mio­tów łączą­cych w soosób nie­wy­ja­śnio­ny zasa­dę toż­sa­mo­ści i sprzecz­no­ści.
    To roz­wią­za­nie wyni­ka z nowej kon­cep­cji, meta­te­orii Praw­dy, powsta­je w Pol­sce, o ile ktoś się w tym orien­tu­je.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy