Filozofia przyrody Opracowania Przegląd prasy

Samotni we Wszechświecie?

Dziedzina nauki zajmująca się życiem pozaziemskim jest niestabilna, zawiera wiele pytań i mało odpowiedzi. Nawet jej nazwa nie jest do końca ustalona: egzobiologia, kosmobiologia, a może bioastronomia? Pozostaje jednak pewne, że zajmuje się ona jednym z najbardziej nurtujących ludzkość pytań: czy coś jeszcze żyje we Wszechświecie?

Najnowszy numer: Zagadka tożsamości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online> tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 7 marca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Wydaje się, że w Kosmosie istnieje więcej sposobów na bycie światem martwym niż żywym. W dotychczasowych badaniach astronomowie odkrywali planety gazowe, lodowe, mroczne, całkiem małe i te gigantyczne; zaobserwowali ogromne chmury i zbadali ruchy ciał niebieskich i nanieśli na mapę nieba miliony gwiazd. Nie znaleźli jednak jeszcze ani jednego przekonującego dowodu na istnienie życia pozaziemskiego. Dotychczasowe badania i wyobrażenia są budowane na myśli o tym, jak być powinno. Są to przypuszczenia, opinie i ideologie, które nigdy wcześniej nie wydawały się być tak subiektywne, jak w tym przypadku.

Brak dowodów nie jest dowodem braku

Joel Achenbach, autor artykułu Dlaczego jeszcze tu nie przylecieli? A może jesteśmy zupełnie sami?, pisze żartobliwie:

Nie mamy żadnej solidnej wiedzy na temat choćby jednego obcego mikroba, samotnego zarodnika, a tym bardziej zderzaka z przelatującego statku kosmicznego.

Jednak brak dowodów to nie dowód braku. Wielu naukowców na podstawie równań prawdopodobieństwa spekulowało o możliwości wystąpienia życia poza naszą planetą. Według obliczeń Carla Sagana tylko na może istnieć milion cywilizacji technicznych. Bardziej powściągliwy Frank Drake zaniżał tę liczbę do dziesięciu tysięcy. Z kolei sceptyk, Ben Zuckerman, nie miał w sobie cienia nadziei: we Wszechświecie jesteśmy sami.

Zostańmy jednak przy możliwości istnienia życia pozaziemskiego. Jak miałoby ono wyglądać? Gdzie go szukać? Czego się spodziewać?

Człowiek jest ekstrawagancką, hałaśliwą i towarzyską formą życia, jakościowo różniącą się od skał, gazu i pyłu, jak na ironię stworzoną z tego samego, wręcz banalnego materiału, jakim są pierwiastki, które występują w całym Wszechświecie. Myśląc o odnalezieniu życia w Kosmosie, w ludzkich umysłach tworzą się wizje istot rozumnych, humanoidalnych, podobnych do nas. W dużej mierze te wyobrażenia pochodzą z lat czterdziestych, kiedy to w miasteczku Roswell wielokrotnie zaobserwowano latający spodek, a w jego wraku znaleziono domniemane ciało kosmity. Ale czy istoty, które potrafią pokonywać przestrzeń kosmiczną, dałyby się tak łatwo złapać i wystawić w muzeum w Roswell?

Ciekawym spostrzeżeniem jest tak zwany Paradoks Fermiego. Teoretycznie ludzie dysponujący odpowiednimi zasobami finansowymi i czasowymi mogliby skolonizować Drogę Mleczną w ciągu miliona lat. Nasuwa się więc pytanie: dlaczego starsze cywilizacje jeszcze tego nie zrobiły? Odpowiedzi jest wiele. Niektórzy uważają, że kosmici są wśród nas, ale się nie ujawniają; inni twierdzą, że nas obserwują, ale nie ingerują w nasz świat. Są też zwolennicy teorii starożytnych astronomów, która mówi, że istoty pozaziemskie istniały kiedyś na Ziemi i zostawiły po sobie ślady, na przykład w postaci wielkich budowli, ale z jakiegoś powodu opuściły nas. Wytłumaczenie podobne do naszych realiów jest błahe: podróże kosmiczne są zbyt kosztowne i czasochłonne. Biorąc pod uwagę, że gwiazda położona najbliżej nas, która mogłaby być kandydatem na centrum układu planetarnego jest oddalona o czterdzieści trylionów kilometrów, to ostatnie wytłumaczenie wydaje się być prawdopodobne.

Badania na Ziemi

Nie mając możliwości badań na innych planetach, wielu naukowców robi to na Ziemi w warunkach, do których my, jako ludzie, nie jesteśmy przystosowani. Penny Boston, amerykański naukowiec, spędza dużo czasu w meksykańskiej jaskini Villa Luz, do której wejście bez maski gazowej grozi śmiercią.

Całe życie chciałam polecieć w kosmos, na inną planetę. Biorąc pod uwagę mój wiek, bliżej chyba nie trafię.

 mówi Boston.

W ciemnej, wilgotnej i zalanej wodą jaskini, gdzie istnieje ryzyko zarażenia się malarią i dengą albo natychmiastowej śmierci od podmuchu tlenku węgla, Boston bada metabolizm występujących tam mikroorganizmów i ich wpływ na geologię jaskini. W największej komorze jaskini, zwanej Wielką Salą, z sufitu zwisają galaretkowe struktury roboczo nazywane “glutkami”. Są to odchody drobnoustrojów. Trudne dla nas warunki są dla nich niezbędne do życia. “Glutki” są dobrym przykładem, że życie nie wymaga światła słonecznego, fotosyntezy czy czystego powietrza. Czy podobne formy życia mogą więc występować pod powierzchnią Marsa? Czy życie może istnieć “tylko trochę” czy potrzebuje całego ekosystemu? Nie zapominajmy, że jaskinia Villa Luz jest częścią całego ekosystemu Ziemi.

Przykładów życia w takich warunkach na Ziemi są dziesiątki. Dają one nadzieję na odnalezienie czegoś podobnego we Wszechświecie. Aby otworzyć nowy rozdział w badaniach nad życiem wystarczyłby jeden dowód, jedna niepozostawiająca wątpliwości skamielina. Ludzkość musi jednak uzbroić się w cierpliwość ponieważ, jak mawiał Carl Sagan, nadzwyczajne twierdzenia wymagają nadzwyczajnych dowodów.

Poszukiwania niewiadomego

Na przykładzie poszukiwań kosmitów bardzo wiele można dowiedzieć się o człowieku i o jego naturze. Jesteśmy ciekawskimi poszukiwaczami, którzy w swoich wyobrażeniach szukają w Kosmosie po prostu lepszej wersji siebie. Niejasne jest, czy nasz mózg na dłuższą metę jest zaletą. Przecież mamy wady i popełniamy błędy. Nasza autodestrukcyjność objawia się w budowaniu bomb, zatruwaniu wody i zanieczyszczaniu powietrza, nie wspominając już o niszczących relacjach w obrębie własnego gatunku.

Czy koniecznością jest, aby rozumne istoty pozaziemskie były takie jak my? Być może warunki, w których żyją, nie wymagają posiadania rąk, oczu czy mózgu; być może te istoty mają diametralnie inne cele, inne postrzeganie rzeczywistości, inne sposoby przetrwania. Możliwe jest też, że przy spotkaniu z nimi nie będziemy mogli odnaleźć odpowiedniego kanału komunikacyjnego, jakim zasadniczo powinna być nasza “dusza”.

Może niewiele się od nich nauczymy. Wielki moment kontaktu może po prostu przypomni nam, że najbardziej chcemy znaleźć lepszą wersję siebie – istoty, którą prawdopodobnie będziemy musieli stworzyć sami, z naszych własnych pierwiastków, tu na Ziemi.

— pisze na koniec swojego tekstu Joel Achenbach.

Opracowała: Lena Paracka

Źródło: National Geographic

Fot.: Greg Rakozy. Labeled for reuse, https://unsplash.com/photos/oMpAz-DN-9I

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Jeśli dobro i zło (mówiąc oględnie) jest równie prawdopdoobne jak życie – a wydaje się że jest jego nierozłączną częścią – to żadna cywilizacja nie może żyć tak długo, żeby osiągnac stan rozwoju do podórży (antygrawitacje czy inne na dziś dla nas nierealne kwestie technlogiczne). na przykłądzie ludzi – ludzkość dąży do samozagłady: oszustwa na żywności i medyzynie będa pierwsze przed zagrożeniem nuklearnym. Ludzkie ciało (i mózg) ulega już stopniowej degradacji – na koniec będziemy nie do użytku bez ‘rurek; i chemii i będziemy umierać młodo wyglądając staro. Nie mamy sznas bo jesteśmy taaacy mali, jeśli chodzi o średnią intencji jakimi dysponuje. My nei jesteśmy na żadnym najwyższym ani nawet wysokim stopniu rowoju – nie możemy sobie na dziś wyobrazić dalej, tak jak kijanka nie wyobraża sobie transformacji do gadów i ssaków .. . Jesteśmy żyjącym EGo, i jest to niezmiereni smutne, zwazywszy że udao nam się wyewoluować do jakiejkolwiek inteligencji.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy