Felieton

Piotr Bartula: Łatka na niby

bartula logo biale
Mam wrażenie, że zanim się urodziłem, znałem pacyfistyczne zawołanie: Nigdy więcej wojny! Od urodzenia brałem jednak udział w licznych wojnach, w każdym razie wojnach z nazwy. Wraz z kolegami/studentami toczyłem niegdyś wojnę z platońskim cieniem Manifestu komunistycznego. Po drodze przytrafiły się: tzw. wojna polsko-Jaruzelska, wojna Ciemnogrodu z Jasnogrodem, wojna ateistów z Kościołem i Kościoła z ateizmem, święta wojna Wisły z Cracovią, wojna na górze, tzw. wojna polsko-polska, wojny o pamięć: Katynia, Holocaustu, Wołynia, Smoleńska etc., etc…

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2020 nr 4 (34), s. 42–43. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Skłonność do militaryzacji języka objęła nawet fronty atmosferyczne: swego czasu ogłoszono wojnę z zimą. I zdaje się, że zima wzięła sobie to do serca i wyemigrowała do USA, z którym do 1989 roku PRL toczył tzw. zimną wojnę. Posthistoryczne imperium amerykańskie ogłosiło zaś po 11 września 2001 roku globalną wojnę z terroryzmem, w której Polska (czyli ja również) brała ponoć udział.

Mógłbym więc powiedzieć o sobie, że jestem kombatantem wojennym, chociaż ani jednej rany po kuli (której się nie ukłoniłem) nie mogę pokazać. Każda z tych wojen była bowiem wojną minus strzelanie. Filozof analityczny może zapytać: czy wojna minus strzelanie jest w ogóle wojną, czy tylko – biorąc pod uwagę 50 milionów realnych ofiar II wojny światowej – lekkomyślną metaforą wojennego kombatanta na niby. Wyraz wojna ma ścisłe i określone znaczenie. Opisuje on sytuację rozwiązania sporu – gospodarczego, politycznego, ideo­logicznego lub religijnego – przy użyciu przemocy, bez respektowania reguł prawnych. Mistrz Clausewitz dodawał: „Wojna jest tylko kontynuacją polityki innymi środkami”.

W wolnych chwilach „zawieszenia broni”, jako środek na nudę, wymyślono liczne rekonstrukcje historycznych bitew i powstań, podczas których – jak w cudownym śnie ze śpiewników powstańczych – „lśni żołnierska broń niczym polskich kłosów łan”. Pośród pięknych klombów kwietnych można dzisiaj zginąć (na niby) w Powstaniu Warszawskim, pobić (na niby) zakon Krzyżaków pod Grunwaldem, zostać spalonymi (na niby) przez Ukraińców na Wołyniu. Po skrwawionych ziemiach europejskiej wojny domowej, na których położono dzisiaj asfalt dróg szybkiego ruchu, pędzą rowerzyści pod flagami Bandery (na niby), prują przestrzeń Nocne Wilki Putina (na niby), warczą polskie motocykle oddające hołd ofiarom Katynia. Oni też toczą swoje symboliczne i rozliczeniowe wojny na niby, wojny wspomnień.

Przekonywała mnie swego czasu opinia Tomasza Hobbesa:

Tak więc na pierwszym miejscu stawiam jako ogólną skłonność wszystkich ludzi stałe i nieznające spoczynku pragnienie coraz to większej mocy, które ustaje dopiero ze śmiercią.

Rychło wyszło jednak na jaw, że wybitny filozof angielski nie uwzględnił eschatologicznych wojen domowych o pochówki oraz licytacji ofiarności państw narodowych w minionej wojnie. Znamionują one człowieczą tęsknotę za wojaczką naprawdę. „Ludziom wojny” o wiele trudniej znieść komfort galerii handlowej niżeli okopową nędze i biedę. Niejednemu wątłe szczęście przyjemnego życia doskwiera bardziej niżeli heroiczny ból frontowego kolegi. Niejeden przedwojenny chwalca heroicznej natury ludzkiej sugerował, że lepiej patrzeć w lufę karabinu niżeli w chytre oczy sklepikarza. Niejeden radykalny filozof rekomendował rewolucyjny czyn, który miał przebóstwić ludzkość i zastąpić skromne zmierzanie „osobowości merkantylnych” do własnego szczęścia światem herosów humanizmu i altruizmu, w którym sposoby życia będą dynamicznie dramatyczne, ponieważ przeciętny typ człowieka sięgnie pułapu Arystotelesów, Goethów czy Marksów. A ponad tą percią zabłysną nowe szczyty. Ową percią okazały się być wojna i okop naprawdę.

Poleciła mi osoba mądra i humanistyczna obraz filmowy pt. Wołyń: – Dowiesz się czegoś o naturze ludzkiej. Skuszony obietnicą podróży do kresu nocy, udałem się do multikina. Rzeczywiście sporo się tam o ludzkiej naturze dowiedziałem. Siedziała koło mnie milcząca i potężna, przez dwie godziny seansu pogryzając popcorn i popijając coca-colę. Nie przyspieszyła spożywania, gdy palono w snopku małego chłopca, nie zwolniła picia słodkiej wody, gdy widłami przebijano jego matkę. A potem brzuchata natura ludzka oddaliła się z godnością na kolejny seans filmowy.

Zapytałem samego siebie melancholijnie, czy jestem jeszcze aby człowiekiem, skoro natura ludzka mnie opuściła. Dla poprawienia nastroju kupiłem w przydrożnej świątyni konsumpcji spodnie. Były one dość drogie, albowiem miały dwie dziury na niby i łatkę na niby. Łatka na niby była niebieska, tak samo jak jej dżinsowe tło. (Nawiasem mówiąc, była to jakby symulacja białego kwadratu na białym tle Malewicza: „kresu możliwości malarstwa i początku filozoficznego ujęcia idei artystycznych”). Byłem zadowolony z pozyskania „dziurawych” spodni, ponieważ symbolizowały one błogi czas nadmiaru, odwrotny do czasu niedostatku, grozy Apokalipsy. Gdy słyszę dzisiaj normatywne drwiny z konsumpcyjnej głupoty istnienia niby-spodni, stają mi przed oczyma obrazy bombardowanych miast. Ich odbudowa była bilion milionów razy droższa niż wszystkie marnotrawione koszule, spodnie i skarpetki całego świata.

I modliłem się: Obym nie musiał wspominać komfortowych dziur na niby, gdy pojawią się dziury w nędznym odzieniu i zimowych butach. Gdy ciężko będzie myśleć, że jest to tylko brak dobra. Obym nie musiał tęsknić za nietrwałą galerią handlową, kiedy lśniąca w słońcu żołnierska broń skosi ludzkich osób łan.

Obym nie musiał błagać: Łatkę na niby przywróć nam Panie!


Piotr Bartula – doktor habilitowany, pracownik naukowy Zakładu Filozofii Polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, eseista. Zajmuje się polską i zachodnią filozofią polityki, twórca tzw. testamentowej teorii sprawiedliwości. Autor książek: Kara śmierci – powracający dylemat, August Cieszkowski redivivus, Liberalizm u kresu historii.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Ewa Czarnecka

Najnowszy numer można nabyć od 1 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

2 komentarze

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy