Artykuł Filozofia umysłu

Artur Szutta: E moc ja życia

Jak ważne są dla nas emocje? Czy powinniśmy się ich pozbyć, aby nie umniejszały naszej racjonalności? A może wręcz odwrotnie – życie bez nich byłoby pozbawione czegoś istotnego? W dojrzeniu odpowiedzi pomocny może być eksperyment myślowy oparty na opowiadaniu Jorge Bucaya, El Buscador (Poszukiwacz).

Najnowszy numer: Kim jest osoba?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 4 (16), s. 30–31. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku  PDF.


Pewien podróżny postanow­ił odpocząć po całym dniu dro­gi w miejs­cu, które zrazu uznał za piękny park pełen okaza­łych kamieni pośród majes­taty­cznych drzew i klom­bów kolorowych kwiatów.

Park okazał się cmen­tarzem, a kamie­nie nagrobka­mi, na których zna­j­dowały się takie oto inskrypc­je: „Juan, żył lat 5, 4 miesiące i 2 dni”; „Miran­da, żyła lat 7, 1 miesiąc i 3 dni”; „Anto­nio, żył lat 8 i 1 dzień”. Porus­zony podróżnik przeszedł przez cały cmen­tarz i odkrył, że wszys­tkie pochowane tam oso­by zmarły, przeży­wszy nie więcej niż 10 lat. Zapłakał nad losem dzieci i ich nieszczęs­nych rodz­iców.

Prze­chodz­ił właśnie obok niego kus­tosz cmen­tarza. Widząc smutek obcego, zapy­tał, czy nie leży tutaj ktoś z jego blis­kich.
– Dobry człowieku – odpowiedzi­ał podróżny – nikt z moich blis­kich ­tutaj nie leży, jed­nak wzruszył mnie los mieszkańców pob­liskiego miastecz­ka, którzy tak wiele małych jeszcze dzieci musieli pochować.
– Nie płacz, przy­byszu, pozwól, że coś ci opowiem o tute­jszych zwycza­jach – rzekł kus­tosz i wskazał dłonią pob­liską ławkę, na której usiedli. – W naszym mieś­cie jest taki zwyczaj, że kiedy ktoś kończy pięt­naś­cie lat, dosta­je w prezen­cie zeszyt, w którym zapisu­je wszys­tkie swo­je najważniejsze chwile: kiedy spotkał pier­wszą miłość, pier­wszy pocałunek, ślub, nar­o­dziny dziec­ka, powrót przy­ja­ciela z dalekiej podróży, zaj­mu­jącą lek­turę albo spotkanie z ciekawym niez­na­jomym, które go poruszyło. Obok nazwy doświad­czenia pisze także, jak dłu­go ono trwało. Kiedy umrze, bierze­my jego zeszyt i zlicza­my czas wszys­t­kich tych chwil, uzna­jąc, że jego życie tak naprawdę trwało tyle, ile one wszys­tkie razem wzięte.

Czy pobratym­cy kus­tosza mają rację? Co łączy chwile zapisy­wane w kaje­cie? Co spraw­ia, że zdaniem mieszkańców tego dzi­wnego miejs­ca tylko w takich chwilach prawdzi­wie żyje­my? Wyda­je się, że są to emoc­je – głównie te pozy­ty­wne. Czyż to nie dzię­ki nim, zakochu­jąc się, odkry­wamy pię­kno w drugim człowieku, przeży­wa­jąc radość z bycia razem, uzna­je­my za wspani­ałe spotkanie z dawno niewidzianym przy­ja­cielem? Czy będąc całkowicie pozbaw­iony­mi emocji, bylibyśmy w stanie doświad­czać wartoś­ci? Czy ist­nieje jakaś alter­naty­w­na for­ma przeży­wa­nia dobra i pięk­na, np. za pomocą czys­tego, pozbaw­ionego emocji aktu rozu­mienia?

Wyobraźmy sobie Pana Czysty Wgląd, który jest pozbaw­iony emocji, za to potrafi w sposób czys­to rozu­mowy uświadami­ać sobie wszys­tkie fak­ty, łącznie z takim jak to, że np. słuchany przez niego utwór muzy­czny jest piękny. Jak wyglą­dały­by czyste akty rozu­mienia takich fak­tów? Siedząc w fotelu, Pan Czysty Wgląd anal­izu­je struk­turę utworu. Dochodzi do wniosku, że jest peł­na har­monii, właś­ci­wych pro­por­cji. Przechy­la­jąc kieliszek Bor­deaux, stwierdza, że posi­a­da ono sze­ro­ki wach­larz smaków i ani gra­ma octu, należy zatem do najlep­szych gatunków. Spoglą­da na swo­ją żonę i uświadamia sobie, że jest inteligent­na, że zawsze może na nią liczyć, poza tym posi­a­da reg­u­larne rysy twarzy, ide­alne pro­por­c­je ciała i budzi podziw jego kolegów. Czy te czyste akty rozu­mienia są w stanie zastąpić zach­wyt nad pięknem muzy­ki, rozkosz czer­paną ze smaku wina, oczarowanie urodą i osobowoś­cią ukochanej?

Żeby uświadomić sobie, jak przeży­wa świat Pan Czysty Wgląd, nie musimy od razu pozbaw­iać siebie zdol­noś­ci do przeży­wa­nia emocji. Wystar­czy, że przez jak­iś czas zrezygnu­je­my z bezpośred­niego kon­tak­tu z osoba­mi lub przed­mio­ta­mi wzbudza­ją­cy­mi w nas emoc­je, a w zami­an poczy­tamy o pewnych odległych, niez­nanych nam z bezpośred­niego doświad­czenia fak­tach, takich jak: „Kleopa­tra była pięk­na, miała reg­u­larne rysy twarzy, smukłe ciało i zniewala­jące spo­jrze­nie”; „Utwór muzy­czny X jest ide­al­nie skom­ponowany”; „Przestępst­wa Czyn­gis Chana były prz­er­aża­jące”; „Ta książ­ka jest niesamowi­ta, ponieważ do ostat­niej chwili trzy­ma czytel­ni­ka w napię­ciu”. Zakładam, że rozu­miemy wszys­tkie te zda­nia, może nawet, gdy­byśmy mieli okazję przeczy­tać więcej infor­ma­cji na tem­at Kleopa­try, utworu X, Czyn­gis Chana czy rzec­zonej książ­ki, uznal­ibyśmy je za prawdzi­we. Czy jed­nak moglibyśmy powiedzieć, że doświad­czyliśmy pięk­na Kleopa­try, ujrzeliśmy zło wodza Mon­gołów? Czy moglibyśmy powiedzieć: „W trak­cie lek­tu­ry rozkos­zowałem się pięknem opisanego tam utworu muzy­cznego”? Czy takie akty rozu­mienia mogą wypełnić życie treś­cią?

Pozosta­je jeszcze jed­no pytanie. Czy same emoc­je wystar­czą do prawdzi­wego życia i czy to wszys­tko jed­no, czy przeży­wamy je na pod­staw­ie odkrycia prawdzi­wych wartoś­ci, czy tylko w wyniku ule­ga­nia iluzji? Aby rozważyć to pytanie, potrze­bowal­ibyśmy kole­jnego ekspery­men­tu myślowego (pt. Pan Czys­ta Emoc­ja). Może sami spróbu­je­cie go przeprowadz­ić?


Artur Szut­ta – Filo­zof, pra­cown­ik Uni­w­er­syte­tu Gdańskiego, spec­jal­izu­je się w filo­zofii społecznej, etyce i metae­tyce. Jego pas­je to przyrządzanie smacznych potraw, nau­ka języków obcych (obec­nie węgier­skiego i chińskiego), chodze­nie po górach i gra w piłkę nożną.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.
W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.

 < Powrót do spisu treś­ci numeru.

Fot.: © okalinichenko

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

2 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • Autoko­rek­ta
    Muszę pil­nie odszczekać zarzut, że teza Hume’a „rozum jest i p o w i n i e n być sługą namięt­noś­ci” podana została bez pró­by wyjaśnienia, co filo­zof miał naprawdę na myśli. W ram­ce należącej do tego artykułu zacy­towano zdanie Hume’a o skalec­zonym pal­cu i zagładzie połowy świa­ta sugeru­jące, że rozum nie jest zdol­ny uza­sad­nić żad­nego, nawet najprost­szego moral­nego pos­tu­latu, więc (domyślamy się) nie powinien się do takiego uza­sad­nienia zabier­ać. Intenc­ja Hume’a została dodatkowo wyjaśniona jako sprowadze­nie rozu­mu do podrzęd­nej roli w kwes­t­i­ach doty­czą­cych moral­noś­ci. Redakcji ani Autorowi nie mogę tu niczego zarzu­cić, sobie tak – powinienem uważniej czy­tać tek­sty.

    A swo­ją drogą, sko­ro rozum (według Hume’a) i tak nie jest w stanie uza­sad­nić żad­nych, nawet najprost­szych zasad moral­nego postępowa­nia, to czy nakaz „powinien być sługą” był tak bard­zo potrzeb­ny i filo­zof nie wprowadz­ił tu pewnego zamiesza­nia przez skłonie­nie niek­tórych do prymi­ty­wnej inter­pre­tacji, że oto Hume zale­ca, aby rozum był adwokatem naszych emocjon­al­nych uprzedzeń?

    M.G.

  • Bard­zo pięk­na opowieść.
    Wyda­je mi się, że wprawdzie uczu­cia i rozum odgry­wa­ją w naszym życiu ogrom­ną rolę (co należy do tak zwanych chińs­kich mądroś­ci), ale między poję­ci­a­mi tymi nie ma żad­nej symetrii. Przeży­wanie jest warunk­iem mojego ist­nienia jako żywej isto­ty i jeśli nawet (teo­re­ty­cznie) nie towarzyszyło­by mu log­iczne, uświadomione myśle­nie, to było­by przy­na­jm­niej egzys­tencją zwierzę­cia, które­mu nie moż­na odmówić wartoś­ciowego ist­nienia. W prze­ci­wieńst­wie do doskonale przetwarza­jącego infor­ma­c­je kom­put­era, którego w ogóle nie zal­icza­my do istot żywych.
    Mimo to, na etapie ewolucji, który już osiągnęliśmy, nies­posób wyobraz­ić sobie ludzkiego życia bez racjon­al­nego myśle­nia. Nie potrafiłbym całoś­ciowo scharak­tery­zować Pana Czys­ta Emoc­ja, ale nier­az spo­tykałem oso­by, które są bliskie temu ideałowi. Sam byłem mu dużo bliższy, kiedy miałem pięć lat i nie pozwalałem ojcu zmęc­zone­mu po całonoc­nej pra­cy położyć się na łóżku, bo śpi tam mój konik z dyk­ty, którego bard­zo kochałem. Również później, w wieku dziesię­ciu, a może dwu­nas­tu lat, kiedy wrzeszcza­łem, że nie będę się uczył, bo zamierzam w przyszłoś­ci zostać złodziejem.
    Rozum nie pod­powiedzi­ał mi, że i tego fachu trze­ba się pil­nie uczyć.
    Oprócz tak zwanych kiboli, młodzieńców niekoniecznie złych, ale też zbliżonych do ideału Czys­tej Emocji, w każdym kra­ju zna­j­du­je się wielu ludzi tak moc­no kocha­ją­cych swój naród (to aku­rat dobrze),
    że nie wyobraża­ją sobie, aby „nasi” mogli kiedykol­wiek zro­bić komuś innemu jakąś krzy­wdę („nam czyniono ja wielokrot­nie”), a w poli­tyce aby „nasze” stron­nict­wo mogło cho­ci­aż w jed­nej spraw­ie nie mieć racji. Gdy­by te przykłady nie były wystar­cza­jące, moż­na przy­pom­nieć o plemionach Tut­si i Hutu. Zarówno wojown­i­cy tych plemion, jak i kibole sprawnie wyko­rzys­tu­ją umysły w posługi­wa­niu się narzędzi­a­mi: maczeta­mi, noża­mi itp., ale ich rozumy są niewol­nika­mi namięt­noś­ci tak, jak zale­cał to Hume. Że bard­zo częs­to, może nawet prze­ważnie nasze umysły są tymi niewol­nika­mi, temu nies­posób zaprzeczyć. Że powin­no tak być – na to nie ma zgody.

    P.S. Zapewne zbyt powierz­chown­ie rozu­miem zalece­nie Hume’a, że rozum powinien być niewol­nikiem namięt­noś­ci. Wiel­ki filo­zof nie mógł chy­ba tego t a k rozu­mieć. Może kiedyś przeczy­tam, jak sam Hume uza­sad­ni­ał to zalece­nie. Mam jed­nak cichą pre­ten­sję do redakcji Waszego, świet­nego skąd­inąd pis­ma. Pow­tarza­jąc kilka­krot­nie to bała­mutne na pozór zdanie i nie wyjaś­ni­a­jąc, co jego autor miał naprawdę na myśli, wyrządza­cie krzy­wdę wybit­ne­mu myśli­cielowi. A prze­cież kiedy indziej poda­je­cie encyk­lope­dy­czne wiado­moś­ci i wyjaśnienia słów, które czytel­nik może bez kłopo­tu wyguglać nie odchodząc od kom­put­era.

    Poz­draw­iam.
    Mirosław Górs­ki

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy