Artykuł Etyka

Jan Woleński: Kontekst edukacji moralnej

Mam spore opory przed zabieraniem głosu w sprawie edukacji moralnej, ponieważ obawiam się, że łatwo tu popaść w moralizatorstwo.

Najnowszy numer: Esencja piękna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 24 stycznia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2017 nr 5 (17), s. 43–44. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Wprawdzie jestem współautorem (razem z Janem Hartmanem) książki Wiedza o etyce, zamierzonej jako podręcznik dla liceów, ale jest ona napisana bardziej z teoretycznego niż praktycznego punktu widzenia. Edukacja moralna, czyli, by tak rzec, kształcenie postaw moralnych, dotyczy zaś właśnie tej drugiej, praktycznej strony. Nie ma wątpliwości, że edukacja moralna ma miejsce i jest niezbędnym składnikiem procesu socjalizacyjnego, tj. przysposobienia do życia w społeczeństwie. Powstaje tedy pytanie, czego uczyć i jak to czynić. Rzecz jasna pierwsza część pytania jest formalnie prostsza, gdyż można po prostu powiedzieć, że należy propagować pożądane wartości. Od razu jednak pojawia się problem, jakie wartości są, a jakie nie są godne tego, aby je promować w procesie edukacji moralnej. Idąc dalej, czy opowiadać się za jakimś minimalizmem zakresowym w sprawie wykazu owych wartości, czy raczej maksymalizować kodeksy etyczne, hołdując zasadzie, że od przybytku głowa nie boli. Ponieważ, jak już zaznaczyłem, nie chcę zajmować się moralizatorstwem, nie będę rozwijał tej kwestii, może poza nieco przekorną uwagą, że niekiedy co za dużo, to niezdrowo. Mam na myśli, że nadmierne kaznodziejstwo moralizatorskie często przynosi nie najlepsze skutki. Moje dalsze uwagi dotyczą edukacji moralnej ludzi młodych, powiedzmy: do czasu ukończenia szkoły średniej. Oczywiście jest prawdą, że ludzie uczą się, także postaw moralnych, przez całe życie, ale segment postszkolny (czy nawet segmenty) to odrębna sprawa.

Jeśli rzecz tyczy się pytania, jak uczyć, nie jest obojętne, jakie przyjmiemy zapatrywanie na stosunek między niejako naturalnym sposobem akomodacji wartości moralnych a ich kształtowaniem za pomocą świadomych procedur edukacyjnych. Pierwsze stanowisko ma związek z koncepcją człowieka, który z natury, a więc w stanie nieskażonym cywilizacją, jest dobry. Ma ona swe źródła w oświeceniu (przynajmniej u części jego przedstawicieli), ale można chyba uznać, że dzisiaj jest już nieaktualna. Jeśli tak, to trzeba przyjąć, że nawet jeśli pewne pożądane dyspozycje moralne (czyli po prostu orientacja w tym, co dobre, a co złe) są wrodzone, nie wystarczają one do wygenerowania należytego kształtu socjalizacji. W konsekwencji musi zrodzić się pytanie, kto – zakładając, że wiadomo czego – ma uczyć w ramach edukacji moralnej.

Tradycyjna odpowiedź jest taka, że podmiotami edukacji moralnej są (kolejność wyliczenia może być różna) dom, instytucje religijne i szkoła. Ta kolejność bierze się stąd, że najpierw żyjemy w rodzinie, potem pojawia się wychowanie religijne, a następny etap, szybko następujący po poprzednim, to przedszkole i szkoła. Oczywiście te trzy drogi edukacji moralnej funkcjonują równolegle i determinują to, co dzieje się np. w grupach rówieśniczych. Nie jest też tak, że występują w każdym indywidualnym przypadku. Niektórzy przechodzą kryzys wiary religijnej (tzw. Niebo w płomieniach, by użyć tytułu jednej z książek Jana Parandowskiego), inni tracą rodziny, jeszcze inni nie kończą szkół. Wszelako ze statystycznego punktu widzenia tradycyjny obraz edukacji moralnej może być uznany za zasadniczo trafny.

Chciałbym podkreślić, że statystyczna natura wszelkich form kształcenia i ich rezultatów winna być traktowana bardzo poważnie. Inaczej mówiąc i odnosząc się już tylko do kwestii moralnych, edukacja w tym zakresie winna respektować założenie, że jej zadaniem jest ukształtowanie pożądanych postaw u większości ludzi, bo i tak znajdzie się (niewielki, miejmy nadzieję) margines odstępców. Nota bene, jeśli rozkład statystyczny w tym zakresie jest zbliżony do normalnego, trzeba brać pod uwagę dwa marginesy, mianowicie tych wybitnie moralnych i tych złych. Z tego wniosek, że edukacja moralna winna być nastawiona na ukształtowanie jednostki przeciętnej, w tym wypadku wystarczająco dobrej pod względem etycznym. (Pewnym nieszczęściem dyskursu potocznego jest traktowanie przeciętności jako czegoś negatywnego). I jeszcze jedna uwaga w tym duchu. Trzeba rozróżnić zachowania moralne lub im przeciwne w sytuacjach standardowych i ekstremalnych. Miejmy nadzieję, że te drugie, zwykle wymagające postaw heroicznych lub generujące wyjątkowe łotrostwa, nie pojawią się w skali ponadprzeciętnej. Przy tym założeniu edukacja moralna winna być skierowana ku rozwiązywaniu przypadków typowych.

Czy tradycyjny obraz edukacji moralnej jest obecnie trafny? Odpowiedź wymaga podjęcia stosownych badań empirycznych. Jeden czynnik jest na pewno nowy, mianowicie to, że żyjemy w społeczeństwach znacznie bardziej masowych niż dawniej. Znaczy to m.in., że edukacja moralna zależy (na razie trudno powiedzieć w jakim stopniu) od treści przekazywanych środkami społecznego przekazu, coraz bardziej anonimowych. Pytanie, czy powoduje to standaryzację postaw moralnych, czy też ich rozwarstwienie jest otwarte. Na pierwszy rzut oka masowość jest czynnikiem standaryzującym, ale to nie znaczy, że w kierunku, który uważa się za moralnie pożądany. Filozofowie mają w tych kwestiach niewiele do powiedzenia, niezbędna jest natomiast poważna diagnoza socjologiczna.


Jan Woleński – Emerytowany profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, profesor Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Członek PAN, PAU i Międzynarodowego Instytutu Filozofii. Interesuje się wszystkimi działami filozofii, jego hobby to opera i piłka nożna.

 

 

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: © okalinichenko

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.