Opracowania

Jesteśmy z(a)gubieni. Co teraz?

Przyszło nam żyć w szczególnej epoce. Świat ugina się pod ciężarem siedmiu miliardów ludzi, przemiany w układzie sił politycznych, masowe wymieranie gatunków, początek końca cywilizacji, do której przywykliśmy. Co jest przyczyną tego, że jesteśmy z(a)gubieni? Jak możemy odnaleźć się w tak wrogiej i obcej rzeczywistości? – Zastanawiał się Roy Scranton na łamach serwisu „The New York Times”.

Najnowszy numer: Zrozumieć emocje

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 4 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Numer 1/2016: Uchodźcy

Numer jest dostęp­ny onli­ne > tutaj.


Nagłów­ki gazet alar­mu­ją nas każ­de­go dnia o nie­zli­czo­nych zagro­że­niach. Nie daje­my im wia­ry. A nawet jeśli, to woli­my je igno­ro­wać. Woli­my żyć prze­są­da­mi, woli­my mieć łatwe odpo­wie­dzi na wszyst­ko, kie­ro­wać się wyuczo­ny­mi zacho­wa­nia­mi, instynktem.

W mię­dzy­cza­sie prze­paść mię­dzy przy­szło­ścią, do jakiej zmie­rza­my, a przy­szło­ścią, o jakiej marzy­my, roz­ra­sta się coraz bar­dziej. Nihi­lizm zapusz­cza korze­nie głę­bo­ko w naszym lęku: jeśli wszyst­ko jest stra­co­ne, to i tak nic nie ma już sensu.

Zachod­nia kul­tu­ra zma­ga­ła się z rady­kal­nym nihi­li­zmem co naj­mniej od XVII wie­ku, kie­dy to świa­to­po­gląd nauko­wy zaczął pod­wa­żać war­tość reli­gij­nych prze­ko­nań. Filo­zo­fo­wie sta­ra­li się od tej pory wypeł­nić lukę mię­dzy fak­tem a sen­sem. Nauko­wy mate­ria­lizm, dopro­wa­dzo­ny do swych gra­nic, gro­zi zupeł­ną bez­sen­sow­no­ścią nasze­go życia: jeśli nasze dzia­ła­nia są zde­ter­mi­no­wa­ne w cało­ści przez zewnętrz­ne wobec nas przy­czy­ny, to nasze war­to­ści i prze­ko­na­nia są zale­d­wie uza­sad­nie­niem dla dzia­łań, któ­re byśmy i tak podjęli.

Ale nasze dąże­nie do posia­da­nia zna­cze­nia jest dosta­tecz­nie potęż­ne, by obró­cić nihi­lizm prze­ciw­ko same­mu sobie. Wole­li­by­śmy peł­ną zna­cze­nia śmierć, niż bez­sen­sow­ny żywot. Jak pisał Fry­de­ryk Nie­tz­sche (jeden z naj­bar­dziej nie­prze­jed­na­nych bada­czy nihi­li­zmu): „Czło­wiek woli raczej chcieć nico­ści, niż nie chcieć nicze­go”. Afo­ryzm ten opar­ty jest na jed­nej z fun­da­men­tal­nych myśli nie­miec­kie­go samot­ni­ka: że ludzie sami nada­ją sens swo­je­mu życiu. 

Sam Nie­tz­sche nie był nihi­li­stą – prze­ko­nu­je Scran­ton – zasad­ni­czo był on empi­ry­stą, któ­ry wie­rzył, że ponad wszyst­ki­mi naszy­mi inter­pre­ta­cja­mi rze­czy­wi­sto­ści jest coś, co mogli­by­śmy nazwać świa­tem – nawet jeśli nie mogli­by­śmy go nigdy obiek­tyw­nie pojąć. Jego filo­zo­ficz­nym pro­jek­tem była, jak ją nazy­wał, „wie­dza rado­sna”. Mia­ła ona stwo­rzyć warun­ki, któ­re umoż­li­wi­ły­by poja­wie­nie się czło­wie­ka zdol­ne­go pojąć bez­sens nasze­go pra­gnie­nia sen­su, a mimo to zdol­ne­go afir­mo­wać ludz­ką egzy­sten­cję; czło­wie­ka zdol­ne­go do amor fati, umi­ło­wa­nia wła­sne­go losu. Na tym pole­ga­ła – tak sła­bo zro­zu­mia­na – idea „nad­czło­wie­ka”.

Nie­tz­sche tru­dził się, by stwo­rzyć nowy ide­ał czło­wie­ka, ponie­waż sam bar­dzo go potrze­bo­wał. Ten posęp­ny, wraż­li­wy pesy­mi­sta i deka­dent, któ­ry osta­tecz­nie postra­dał zmy­sły, przez całe życie pró­bo­wał prze­ko­nać sie­bie, że jego życie było war­te przeżycia.

Pogo­dze­nie się ze swo­ją sytu­acją może być łatwo pomy­lo­ne z nihi­li­zmem. Dla ame­ry­kań­skie­go naro­du, dla któ­re­go naj­więk­szą war­to­ścią jest nadzie­ja i wytrwa­łość, a któ­ry zaśle­pio­ny jest przez swo­je tech­no­lo­gicz­ne cza­ry-mary, sama idea, że coś może być ponad nasze siły lub że ludzie posia­da­ją wewnętrz­ne ogra­ni­cze­nia, zakra­wa na bluźnierstwo. 

A jed­nak wyda­je się ona naszą jedy­ną szan­są na oca­le­nie. Ponie­waż jeśli jest praw­dą, że sami nada­je­my swo­je­mu życiu sens, a nie odkry­wa­my go jako nada­ne­go przez Boga, Han­del lub Histo­rię, to jest tak­że praw­dą, że może­my zupeł­nie odmie­nić nasze życie poprzez zmia­nę jego sensu. 

Dla­te­go od nas zale­ży zabez­pie­cze­nie przy­szło­ści rodza­ju ludz­kie­go przed bez­oso­bo­wy­mi siła­mi, któ­rych się lęka­my. Nie może­my jed­nak tego zro­bić poprzez ucze­pie­nie się jakiejś ide­olo­gii pt. „tech­no­lo­gia to wszyst­ko napra­wi”. Musi­my pozwo­lić naszej obec­nej cywi­li­za­cji umrzeć, zaak­cep­to­wać jej śmier­tel­ność – musi­my nauczyć się pokory. 

Uro­dzi­li­śmy się w przeded­niu tego, co może być naj­więk­szą świa­to­wą kata­stro­fą – pod­su­mo­wu­je Scran­ton – i nikt z nas tego nie chciał. Nikt z nas nie może tego unik­nąć. To, co prze­ka­że­my przy­szłym poko­le­niom, zale­żeć będzie od nasze­go sto­sun­ku do prze­szło­ści; od tego, czy będzie­my w sta­nie wyrzec się tego, co dopro­wa­dzi­ło nas do ruiny. A tak­że od tego, czy będzie­my zdol­ni do świa­do­me­go przy­ję­cia swo­jej roli – twór­ców pisa­nej nam przyszłości.

Opra­co­wał Anto­ni Śmist

Źró­dło: The New York Times

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy