Opracowania

Jesteśmy z(a)gubieni. Co teraz?

Przyszło nam żyć w szczególnej epoce. Świat ugina się pod ciężarem siedmiu miliardów ludzi, przemiany w układzie sił politycznych, masowe wymieranie gatunków, początek końca cywilizacji, do której przywykliśmy. Co jest przyczyną tego, że jesteśmy z(a)gubieni? Jak możemy odnaleźć się w tak wrogiej i obcej rzeczywistości? – Zastanawiał się Roy Scranton na łamach serwisu „The New York Times”.

Najnowszy numer: Esencja piękna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 24 stycznia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Numer 1/2016: Uchodźcy

Numer jest dostępny online > tutaj.


Nagłówki gazet alarmują nas każdego dnia o niezliczonych zagrożeniach. Nie dajemy im wiary. A nawet jeśli, to wolimy je ignorować. Wolimy żyć przesądami, wolimy mieć łatwe odpowiedzi na wszystko, kierować się wyuczonymi zachowaniami, instynktem.

W międzyczasie przepaść między przyszłością, do jakiej zmierzamy, a przyszłością, o jakiej marzymy, rozrasta się coraz bardziej. Nihilizm zapuszcza korzenie głęboko w naszym lęku: jeśli wszystko jest stracone, to i tak nic nie ma już sensu.

Zachodnia kultura zmagała się z radykalnym nihilizmem co najmniej od XVII wieku, kiedy to światopogląd naukowy zaczął podważać wartość religijnych przekonań. Filozofowie starali się od tej pory wypełnić lukę między faktem a sensem. Naukowy materializm, doprowadzony do swych granic, grozi zupełną bezsensownością naszego życia: jeśli nasze działania są zdeterminowane w całości przez zewnętrzne wobec nas przyczyny, to nasze wartości i przekonania są zaledwie uzasadnieniem dla działań, które byśmy i tak podjęli.

Ale nasze dążenie do posiadania znaczenia jest dostatecznie potężne, by obrócić nihilizm przeciwko samemu sobie. Wolelibyśmy pełną znaczenia śmierć, niż bezsensowny żywot. Jak pisał Fryderyk Nietzsche (jeden z najbardziej nieprzejednanych badaczy nihilizmu): „Człowiek woli raczej chcieć nicości, niż nie chcieć niczego”. Aforyzm ten oparty jest na jednej z fundamentalnych myśli niemieckiego samotnika: że ludzie sami nadają sens swojemu życiu.

Sam Nietzsche nie był nihilistą – przekonuje Scranton – zasadniczo był on empirystą, który wierzył, że ponad wszystkimi naszymi interpretacjami rzeczywistości jest coś, co moglibyśmy nazwać światem – nawet jeśli nie moglibyśmy go nigdy obiektywnie pojąć. Jego filozoficznym projektem była, jak ją nazywał, „wiedza radosna”. Miała ona stworzyć warunki, które umożliwiłyby pojawienie się człowieka zdolnego pojąć bezsens naszego pragnienia sensu, a mimo to zdolnego afirmować ludzką egzystencję; człowieka zdolnego do amor fati, umiłowania własnego losu. Na tym polegała – tak słabo zrozumiana – idea „nadczłowieka”.

Nietzsche trudził się, by stworzyć nowy ideał człowieka, ponieważ sam bardzo go potrzebował. Ten posępny, wrażliwy pesymista i dekadent, który ostatecznie postradał zmysły, przez całe życie próbował przekonać siebie, że jego życie było warte przeżycia.

Pogodzenie się ze swoją sytuacją może być łatwo pomylone z nihilizmem. Dla amerykańskiego narodu, dla którego największą wartością jest nadzieja i wytrwałość, a który zaślepiony jest przez swoje technologiczne czary-mary, sama idea, że coś może być ponad nasze siły lub że ludzie posiadają wewnętrzne ograniczenia, zakrawa na bluźnierstwo.

A jednak wydaje się ona naszą jedyną szansą na ocalenie. Ponieważ jeśli jest prawdą, że sami nadajemy swojemu życiu sens, a nie odkrywamy go jako nadanego przez Boga, Handel lub Historię, to jest także prawdą, że możemy zupełnie odmienić nasze życie poprzez zmianę jego sensu.

Dlatego od nas zależy zabezpieczenie przyszłości rodzaju ludzkiego przed bezosobowymi siłami, których się lękamy. Nie możemy jednak tego zrobić poprzez uczepienie się jakiejś ideologii pt. „technologia to wszystko naprawi”. Musimy pozwolić naszej obecnej cywilizacji umrzeć, zaakceptować jej śmiertelność – musimy nauczyć się pokory.

Urodziliśmy się w przededniu tego, co może być największą światową katastrofą – podsumowuje Scranton – i nikt z nas tego nie chciał. Nikt z nas nie może tego uniknąć. To, co przekażemy przyszłym pokoleniom, zależeć będzie od naszego stosunku do przeszłości; od tego, czy będziemy w stanie wyrzec się tego, co doprowadziło nas do ruiny. A także od tego, czy będziemy zdolni do świadomego przyjęcia swojej roli – twórców pisanej nam przyszłości.

Opracował Antoni Śmist

Źródło: The New York Times

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy