Opracowania

Jesteśmy z(a)gubieni. Co teraz?

Przyszło nam żyć w szczególnej epoce. Świat ugina się pod ciężarem siedmiu miliardów ludzi, przemiany w układzie sił politycznych, masowe wymieranie gatunków, początek końca cywilizacji, do której przywykliśmy. Co jest przyczyną tego, że jesteśmy z(a)gubieni? Jak możemy odnaleźć się w tak wrogiej i obcej rzeczywistości? – Zastanawiał się Roy Scranton na łamach serwisu „The New York Times”.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Numer 1/2016: Uchodź­cy

Numer jest dostęp­ny online > tutaj.


Nagłów­ki gazet alar­mu­ją nas każdego dnia o nie­zlic­zonych zagroże­ni­ach. Nie daje­my im wiary. A nawet jeśli, to wolimy je ignorować. Wolimy żyć przesą­da­mi, wolimy mieć łatwe odpowiedzi na wszys­tko, kierować się wyuc­zony­mi zachowa­ni­a­mi, instynk­tem.

W między­cza­sie przepaść między przyszłoś­cią, do jakiej zmierza­my, a przyszłoś­cią, o jakiej marzymy, rozras­ta się coraz bardziej. Nihilizm zapuszcza korze­nie głęboko w naszym lęku: jeśli wszys­tko jest stra­cone, to i tak nic nie ma już sen­su.

Zachod­nia kul­tura zma­gała się z radykalnym nihilizmem co najm­niej od XVII wieku, kiedy to świato­pogląd naukowy zaczął pod­ważać wartość religi­jnych przekon­ań. Filo­zo­fowie starali się od tej pory wypełnić lukę między fak­tem a sensem. Naukowy mate­ri­al­izm, doprowad­zony do swych granic, grozi zupełną bezsen­sownoś­cią naszego życia: jeśli nasze dzi­ała­nia są zde­ter­mi­nowane w całoś­ci przez zewnętrzne wobec nas przy­czyny, to nasze wartoś­ci i przeko­na­nia są zaled­wie uza­sad­nie­niem dla dzi­ałań, które byśmy i tak pod­jęli.

Ale nasze dąże­nie do posi­ada­nia znaczenia jest dostate­cznie potężne, by obró­cić nihilizm prze­ci­wko samemu sobie. Wolelibyśmy pełną znaczenia śmierć, niż bezsen­sowny żywot. Jak pisał Fry­deryk Niet­zsche (jeden z najbardziej nieprze­jed­nanych badaczy nihiliz­mu): „Człowiek woli raczej chcieć nicoś­ci, niż nie chcieć niczego”. Aforyzm ten opar­ty jest na jed­nej z fun­da­men­tal­nych myśli niemieck­iego samot­ni­ka: że ludzie sami nada­ją sens swo­je­mu życiu.

Sam Niet­zsche nie był nihilistą – przekonu­je Scran­ton – zasad­nic­zo był on empirys­tą, który wierzył, że pon­ad wszys­tki­mi naszy­mi inter­pre­tac­ja­mi rzeczy­wis­toś­ci jest coś, co moglibyśmy nazwać światem – nawet jeśli nie moglibyśmy go nigdy obiek­ty­wnie pojąć. Jego filo­zoficznym pro­jek­tem była, jak ją nazy­wał, „wiedza rados­na”. Miała ona stworzyć warun­ki, które umożli­wiły­by pojaw­ie­nie się człowieka zdol­nego pojąć bezsens naszego prag­nienia sen­su, a mimo to zdol­nego afir­mować ludzką egzys­tencję; człowieka zdol­nego do amor fati, umiłowa­nia włas­nego losu. Na tym pole­gała – tak słabo zrozu­mi­ana – idea „nad­człowieka”.

Niet­zsche trudz­ił się, by stworzyć nowy ideał człowieka, ponieważ sam bard­zo go potrze­bował. Ten posęp­ny, wrażli­wy pesymista i dekadent, który ostate­cznie postradał zmysły, przez całe życie próbował przekon­ać siebie, że jego życie było warte przeży­cia.

Pogodze­nie się ze swo­ją sytu­acją może być łat­wo pomy­lone z nihilizmem. Dla amerykańskiego nar­o­du, dla którego najwięk­szą wartoś­cią jest nadzie­ja i wytr­wałość, a który zaśle­pi­ony jest przez swo­je tech­no­log­iczne czary-mary, sama idea, że coś może być pon­ad nasze siły lub że ludzie posi­ada­ją wewnętrzne ograniczenia, zakrawa na bluźnierst­wo.

A jed­nak wyda­je się ona naszą jedyną szan­są na ocale­nie. Ponieważ jeśli jest prawdą, że sami nada­je­my swo­je­mu życiu sens, a nie odkry­wamy go jako nadanego przez Boga, Han­del lub His­torię, to jest także prawdą, że może­my zupełnie odmienić nasze życie poprzez zmi­anę jego sen­su.

Dlat­ego od nas zależy zabez­piecze­nie przyszłoś­ci rodza­ju ludzkiego przed bezosobowy­mi siła­mi, których się lękamy. Nie może­my jed­nak tego zro­bić poprzez uczepi­e­nie się jakiejś ide­ologii pt. „tech­nolo­gia to wszys­tko naprawi”. Musimy poz­wolić naszej obec­nej cywiliza­cji umrzeć, zaak­cep­tować jej śmiertel­ność – musimy nauczyć się poko­ry.

Urodzil­iśmy się w przed­ed­niu tego, co może być najwięk­szą świa­tową katas­trofą – pod­sumowu­je Scran­ton – i nikt z nas tego nie chci­ał. Nikt z nas nie może tego uniknąć. To, co przekaże­my przyszłym pokole­niom, zależeć będzie od naszego sto­sunku do przeszłoś­ci; od tego, czy będziemy w stanie wyrzec się tego, co doprowadz­iło nas do ruiny. A także od tego, czy będziemy zdol­ni do świadomego przyję­cia swo­jej roli – twór­ców pisanej nam przyszłoś­ci.

Opra­cow­ał Antoni Śmist

Źródło: The New York Times

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.