Artykuł

Sztuka argumentacji #1 – Krzysztof A. Wieczorek: Jak dostrzec argument

Z argumentowaniem jest podobnie jak z mówieniem prozą – wszyscy to robimy, choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Cały czas tworzymy argumenty i nieustannie je oceniamy. Na pewno warto robić to dobrze!

Najnowszy numer: Zrozumieć emocje

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 4 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst otwie­ra kurs sztu­ki argu­men­ta­cji, uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2015 nr 5, s. 27–28. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Prze­ko­ny­wać do swo­ich racji moż­na na róż­ne spo­so­by. Jeden z nich, zapew­ne naj­szla­chet­niej­szy, to argu­men­to­wa­nie. Gdy argu­men­tu­je­my, nie mówi­my po pro­stu: „jest tak a tak” czy też: „nale­ży zro­bić to i tam­to”. Tezę, do któ­rej chce­my prze­ko­nać swe­go odbior­cę (czy­li kon­klu­zję argu­men­tu), sta­ra­my się uza­sad­nić, przy­ta­cza­jąc wspie­ra­ją­ce ją stwier­dze­nia (prze­słan­ki argu­men­tu). Mówi­my więc: „jest tak a tak, ponie­waż świad­czą o tym nastę­pu­ją­ce fak­ty…”, „nale­ży zro­bić to i tam­to, gdyż prze­ma­wia­ją za tym nastę­pu­ją­ce racje…”. Na przy­kład: „Zabój­cą jest Krzysz­tof W. [kon­klu­zja], bo miał motyw i widzia­no go na miej­scu zbrod­ni [prze­słan­ki]” albo: „Nale­ży obni­żyć podat­ki [kon­klu­zja], ponie­waż da to duży impuls do roz­wo­ju gospo­dar­ki [prze­słan­ka]”, „Musi­my pod­nieść podat­ki [kon­klu­zja], gdyż tyl­ko w taki spo­sób będzie­my mogli popra­wić sytu­ację w służ­bie zdro­wia [prze­słan­ka]”.

Argumenty są wszędzie

Z argu­men­ta­mi spo­ty­ka­my się na każ­dym kro­ku – nie­ustan­nie zarów­no sami je two­rzy­my, jak i sły­szy­my argu­men­ty przed­sta­wia­ne przez innych. Argu­men­tu­ją filo­zo­fo­wie, gdy sta­ra­ją się wyka­zać słusz­ność wła­sne­go sta­no­wi­ska lub błęd­ność teo­rii swe­go adwer­sa­rza. Argu­men­tu­ją han­dlow­cy, pró­bu­jąc zachę­cić nas do kup­na takie­go, a nie inne­go pro­duk­tu. Argu­men­tów uży­wa­ją poli­ty­cy, gdy prze­ko­nu­ją nas, aby­śmy to wła­śnie na nich odda­li swój głos. Rów­nież my sami w codzien­nych roz­mo­wach cały czas uży­wa­my argu­men­tów. Się­ga­my po nie na przy­kład wte­dy, gdy nasz part­ner lub part­ner­ka chce jechać na urlop w góry, a my woli­my nad morze; gdy chce­my namó­wić przy­ja­cie­la, aby skoń­czył już uczyć się logi­ki i poszedł z nami na piwo (choć tu aku­rat moc­ne argu­men­ty nie są zwy­kle koniecz­ne); czy też gdy, już sie­dząc nad kuflem zło­ci­ste­go trun­ku, spie­ra­my się o mniej lub bar­dziej waż­ne spra­wy, na przy­kład, czy czło­wiek obda­rzo­ny jest wol­ną wolą, czy Pol­ska powin­na przyj­mo­wać uchodź­ców z Syrii, albo o to, czy sędzia miał rację, dyk­tu­jąc kar­ny pod koniec wczo­raj­sze­go meczu naszej drużyny.
Argu­men­tów nie tyl­ko nie­ustan­nie uży­wa­my, ale rów­nież oce­nia­my je, choć czę­sto nie do koń­ca świa­do­mie. Gdy przy­zna­je­my rację jed­nej ze stron w toczą­cej się w tele­wi­zji dys­ku­sji, gdy decy­du­je­my się zagło­so­wać na tego, a nie inne­go poli­ty­ka, gdy kupu­je­my taki, a nie inny pro­dukt – to w ten spo­sób pośred­nio przy­zna­je­my, że jakieś argu­men­ty uzna­li­śmy za dobre lub przy­naj­mniej za lep­sze od innych.

Nie każdy argument jest złotem

Argu­men­to­wa­nie to spo­sób prze­ko­ny­wa­nia na pew­no szla­chet­niej­szy (co nie zna­czy – sku­tecz­niej­szy!) od na przy­kład szan­ta­żu, uży­wa­nia gróźb lub pochlebstw czy też wywie­ra­nia w inny spo­sób psy­chicz­nej pre­sji na dru­gą oso­bę. Nie ozna­cza to jed­nak, że argu­men­to­wa­nie jest zawsze uczci­we. Argu­men­ty też mogą być zwod­ni­cze, moż­na posłu­gi­wać się nimi w spo­sób „nie­czy­sty”. W rękach (czy może raczej ustach) nie­uczci­we­go lub nie­świa­do­me­go czło­wie­ka sztu­ka argu­men­ta­cji może łatwo stać się narzę­dziem mani­pu­la­cji, argu­men­ty mogą prze­kształ­cić się w nie­lo­jal­ne chwy­ty ery­stycz­ne. Gra­ni­ca mię­dzy jed­ny­mi a dru­gi­mi jest czę­sto nie­ostra i trud­na do zauważenia.

Z powyż­szych powo­dów na pew­no war­to poznać taj­ni­ki sztu­ki argu­men­to­wa­nia. Roz­po­czy­na­my więc w „Filo­zo­fuj!” kurs argu­men­ta­cji. W kolej­nych odcin­kach opo­wie­my o róż­nych typach argu­men­tów, o tym, jakie pułap­ki mogą się w nich kryć, na jakie błę­dy i nad­uży­cia są one nara­żo­ne, jak argu­men­ty oce­niać i oczy­wi­ście – jak ich uczci­wie uży­wać. Zaj­mie­my się tak­że sku­tecz­no­ścią argu­men­ta­cji: jakie argu­men­ty, w jakich sytu­acjach i z jakich powo­dów mogą oka­zać się prze­ko­nu­ją­ce dla odbior­cy, a jakie nie.


Krzysz­tof A. Wie­czo­rek – Adiunkt w Insty­tu­cie Filo­zo­fii Uni­wer­sy­te­tu Ślą­skie­go. Inte­re­su­je go przede wszyst­kim tzw. logi­ka nie­for­mal­na, teo­ria argu­men­ta­cji i per­swa­zji, związ­ki mię­dzy logi­ką a psy­cho­lo­gią. Pry­wat­nie jest miło­śni­kiem zwie­rząt (ale tyl­ko żywych, nie na tale­rzu). Ama­tor­sko upra­wia bie­gi długodystansowe.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści.

 

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy