Artykuł

Sztuka argumentacji #1 – Krzysztof A. Wieczorek: Jak dostrzec argument

Z argumentowaniem jest podobnie jak z mówieniem prozą – wszyscy to robimy, choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Cały czas tworzymy argumenty i nieustannie je oceniamy. Na pewno warto robić to dobrze!

Najnowszy numer: Esencja piękna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 24 stycznia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst otwiera kurs sztuki argumentacji, ukazał się w „Filozofuj” 2015 nr 5, s. 27–28. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Przekonywać do swoich racji można na różne sposoby. Jeden z nich, zapewne najszlachetniejszy, to argumentowanie. Gdy argumentujemy, nie mówimy po prostu: „jest tak a tak” czy też: „należy zrobić to i tamto”. Tezę, do której chcemy przekonać swego odbiorcę (czyli konkluzję argumentu), staramy się uzasadnić, przytaczając wspierające ją stwierdzenia (przesłanki argumentu). Mówimy więc: „jest tak a tak, ponieważ świadczą o tym następujące fakty…”, „należy zrobić to i tamto, gdyż przemawiają za tym następujące racje…”. Na przykład: „Zabójcą jest Krzysztof W. [konkluzja], bo miał motyw i widziano go na miejscu zbrodni [przesłanki]” albo: „Należy obniżyć podatki [konkluzja], ponieważ da to duży impuls do rozwoju gospodarki [przesłanka]”, „Musimy podnieść podatki [konkluzja], gdyż tylko w taki sposób będziemy mogli poprawić sytuację w służbie zdrowia [przesłanka]”.

Argumenty są wszędzie

Z argumentami spotykamy się na każdym kroku – nieustannie zarówno sami je tworzymy, jak i słyszymy argumenty przedstawiane przez innych. Argumentują filozofowie, gdy starają się wykazać słuszność własnego stanowiska lub błędność teorii swego adwersarza. Argumentują handlowcy, próbując zachęcić nas do kupna takiego, a nie innego produktu. Argumentów używają politycy, gdy przekonują nas, abyśmy to właśnie na nich oddali swój głos. Również my sami w codziennych rozmowach cały czas używamy argumentów. Sięgamy po nie na przykład wtedy, gdy nasz partner lub partnerka chce jechać na urlop w góry, a my wolimy nad morze; gdy chcemy namówić przyjaciela, aby skończył już uczyć się logiki i poszedł z nami na piwo (choć tu akurat mocne argumenty nie są zwykle konieczne); czy też gdy, już siedząc nad kuflem złocistego trunku, spieramy się o mniej lub bardziej ważne sprawy, na przykład, czy człowiek obdarzony jest wolną wolą, czy Polska powinna przyjmować uchodźców z Syrii, albo o to, czy sędzia miał rację, dyktując karny pod koniec wczorajszego meczu naszej drużyny.
Argumentów nie tylko nieustannie używamy, ale również oceniamy je, choć często nie do końca świadomie. Gdy przyznajemy rację jednej ze stron w toczącej się w telewizji dyskusji, gdy decydujemy się zagłosować na tego, a nie innego polityka, gdy kupujemy taki, a nie inny produkt – to w ten sposób pośrednio przyznajemy, że jakieś argumenty uznaliśmy za dobre lub przynajmniej za lepsze od innych.

Nie każdy argument jest złotem

Argumentowanie to sposób przekonywania na pewno szlachetniejszy (co nie znaczy – skuteczniejszy!) od na przykład szantażu, używania gróźb lub pochlebstw czy też wywierania w inny sposób psychicznej presji na drugą osobę. Nie oznacza to jednak, że argumentowanie jest zawsze uczciwe. Argumenty też mogą być zwodnicze, można posługiwać się nimi w sposób „nieczysty”. W rękach (czy może raczej ustach) nieuczciwego lub nieświadomego człowieka sztuka argumentacji może łatwo stać się narzędziem manipulacji, argumenty mogą przekształcić się w nielojalne chwyty erystyczne. Granica między jednymi a drugimi jest często nieostra i trudna do zauważenia.

Z powyższych powodów na pewno warto poznać tajniki sztuki argumentowania. Rozpoczynamy więc w „Filozofuj!” kurs argumentacji. W kolejnych odcinkach opowiemy o różnych typach argumentów, o tym, jakie pułapki mogą się w nich kryć, na jakie błędy i nadużycia są one narażone, jak argumenty oceniać i oczywiście – jak ich uczciwie używać. Zajmiemy się także skutecznością argumentacji: jakie argumenty, w jakich sytuacjach i z jakich powodów mogą okazać się przekonujące dla odbiorcy, a jakie nie.


Krzysztof A. Wieczorek – Adiunkt w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Śląskiego. Interesuje go przede wszystkim tzw. logika nieformalna, teoria argumentacji i perswazji, związki między logiką a psychologią. Prywatnie jest miłośnikiem zwierząt (ale tylko żywych, nie na talerzu). Amatorsko uprawia biegi długodystansowe.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 PolskaW pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści.

 

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.