Aktualności Refleksje

Rok wydawania „Filozofuj!” – refleksje, podziękowania i plany

Rok wydawania filozofuj za nami. Przyszedł czas na podzielenie się wrażeniami, na refleksje nad drogą, którą przebyliśmy, podsumowanie dotychczasowych osiągnięć, przyznanie się do porażek, podziękowania oraz nakreślenie śmiałych planów. Wybaczcie ten przydługi tekst, ale minionym roku zdarzyło się naprawdę wiele.

Najnowszy numer: Edukacja moralna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Artur Szutta

  1. Na począt­ku mia­ło to być coś małe­go, co mogło­by zachę­cić mło­dych i inte­li­gent­nych ludzi do filo­zo­fii. Tek­sty do pierw­sze­go nume­ru były obie­cu­ją­ce, auto­rzy też, ale to co zro­bił Robert z sza­tą gra­ficz­ną, lay­outem, prze­szło nasze naj­śmiel­sze ocze­ki­wa­nia. Aż chce się czy­tać i pisać. Tra­fia­ją się nam wpad­ki, błę­dy, ale za każ­dym razem, przy każ­dym nume­rze efekt daje poczu­cie satys­fak­cji, że jest się czę­ścią tego pro­jek­tu. Rok temu zaczę­li­śmy przy­go­dę, co numer dołą­cza­ły do nas nowe oso­by – powsta­je nie tyl­ko zało­ga „Filo­zo­fuj!”, ale też wspól­no­ta przy­ja­ciół. Oby tak dalej.
  2. Mógł­by ktoś pomy­śleć, że to cza­so­pi­smo tyl­ko dla „żół­to­dzio­bów”, filo­zof nic się tutaj nie nauczy. Błąd! Lek­tu­ra wszyst­kich tek­stów wcią­ga i inspi­ru­je tak­że nas „wykształ­co­nych” filo­zo­fów. To, że arty­ku­ły napi­sa­ne są moż­li­wie pro­stym języ­kiem, nie zna­czy, że nie są głę­bo­kie ani odkryw­cze, zna­czy jedy­nie, że ktoś doko­nał wysił­ku, aby efek­tyw­nie wyra­zić myśli, dzię­ki cze­mu uła­twić myśle­nie czy­tel­ni­ko­wi. O to powin­no cho­dzić w każ­dym pisa­niu.
  3. Z począt­ku moż­na było odnieść wra­że­nie, że dla nie­któ­rych naszych filo­zo­fów pisa­nie dla „Filo­zo­fuj!” to coś, co nie przy­no­si chlu­by, pomo­cą w karie­rze nie jest, jest tak łatwe, że niech tym zaj­mą się młod­si (stu­den­ci). Nic bar­dziej mylą­ce­go. Pisa­nie dla takie­go cza­so­pi­sma to sztu­ka wyma­ga­ją­ca dosko­na­łe­go rozu­mie­nia swo­je­go przed­mio­tu, pano­wa­nia nad języ­kiem, wyobraź­ni i polo­tu. To samo doty­czy tłu­ma­cze­nia arty­ku­łów. Dla mnie to był rok poży­tecz­nej, ale też bar­dzo przy­jem­nej, nauki. Oby z pożyt­kiem dla czy­tel­ni­ków.
  4. Miło śle­dzić, jak coraz wię­cej mło­dych i tych tro­chę mniej mło­dych miło­śni­ków „Filo­zo­fuj!” przy­by­wa. Moim marze­niem jest dożyć póź­nej sta­ro­ści, aby móc prze­czy­tać jakiś pamięt­nik sław­ne­go pol­skie­go filo­zo­fa, pre­zy­den­ta, pre­mie­ra albo innej zasłu­żo­nej dla Pol­ski per­so­ny i zna­leźć w nim sło­wa: „moja przy­go­da z myśle­niem zaczę­ła się od lek­tu­ry jed­ne­go z nume­rów »Filo­zo­fuj!«”.
  5. Oby star­czy­ło nam sił, chęt­nych do współ­pra­cy i środ­ków do wyda­wa­nia kolej­nych nume­rów.

 

Celina the girl of marketing

Moja przy­go­da z „Filo­zo­fuj!” zaczę­ła się dość póź­no, bio­rąc pod uwa­gę, że pod­su­mo­wu­je­my tutaj cały rok dzia­łal­no­ści, bo dopie­ro we wrze­śniu, pod­czas X Pol­skie­go Zjaz­du Filo­zo­ficz­ne­go w Pozna­niu. W piąt­ko­we popo­łu­dnie dr Artur Szut­ta zaan­ga­żo­wał mnie w sprze­daż „Filo­zo­fuj!”. Tak pozna­łam Rober­ta Kryń­skie­go, wydaw­cę cza­so­pi­sma. Szyb­ko ze sprze­daw­cy awan­so­wa­łam na pomoc reży­se­ra, ope­ra­to­ra i pro­du­cen­ta fil­mi­ku pro­mu­ją­ce­go „Filo­zo­fuj!” i ideę popu­la­ry­za­cji filo­zo­fii, w któ­rym wystą­pi­li uczest­ni­cy Zjaz­du. Nie­dłu­go potem, znów w piąt­ko­we popo­łu­dnie, tym razem już paź­dzier­ni­ko­we, zadzwo­ni­ła do mnie dr Nata­sza Szut­ta, dzie­ląc się pomy­słem na orga­ni­zo­wa­nie spo­tkań dys­ku­syj­nych wokół kolej­nych nume­rów cza­so­pi­sma. Pod­chwy­ci­łam go, napi­sa­łam pro­jekt, dosta­li­śmy dofi­nan­so­wa­nie od mia­sta i tak ruszył cykl dys­ku­sji pt. „Gdań­sku, filo­zo­fuj!”. Pierw­sze spo­tka­nie wokół nr. 5 pt. „Dla­cze­go demo­kra­cja?” odby­ło się 1 grud­nia, a dru­gie wokół nr. 6 pt. „Bóg wia­ry i Bóg filo­zo­fii” odbę­dzie się 19 stycz­nia 2016 r. Naszy­mi dzia­ła­nia­mi uda­ło się zain­te­re­so­wać lokal­ne media – doda­tek Gaze­ty Wybor­czej „Trój­mia­sto” oraz Radio Gdańsk. Cie­szę się, że bio­rę udział w pro­jek­cie o nazwie „Filo­zo­fuj!”. Żału­ję, że kie­dy ja mia­łam „naście” lat na pół­kach w Empi­ku „Filo­zo­fuj!” jesz­cze nie było, ale tym bar­dziej cie­szy, że mogę w tej „filo­zo­ficz­nej rewo­lu­cji” brać udział. Liczę, że uda nam się dotrzeć do tych, któ­rzy takich tre­ści są spra­gnie­ni, a wbrew pozo­rom nie jest ich tak mało. Gdy­by uda­ło się dotrzeć rów­nież do tych, któ­rym filo­zo­fo­wa­nie jawi się jako buja­nie w obło­kach, było­by napraw­dę super! Jesz­cze raz, cie­szę się bar­dzo, że bio­rę udział w tej wiel­kiej przy­go­dzie, zachę­cam i zapra­szam do niej każ­de­go, komu na ser­cu leży umi­ło­wa­nie mądro­ści, bo w grun­cie rze­czy to tyl­ko o to tutaj cho­dzi 🙂

Natasza Szutta

Rok i wię­cej z „Filo­zo­fuj”

To histo­ria o tym, że war­to szcze­rze roz­ma­wiać i dzie­lić się nawet tymi naj­skryt­szy­mi marze­nia­mi, bo być może znaj­dzie się jesz­cze ktoś, kto ma takie same, sza­lo­ne marze­nia i wspól­nie będzie łatwiej je zre­ali­zo­wać. „Filo­zo­fuj!” to marze­nie Artu­ra i Rober­ta, któ­re – pomi­mo mego pier­wot­ne­go scep­ty­cy­zmu – sta­ło się rze­czy­wi­sto­ścią.

To też histo­ria o tym, że jak już napraw­dę nie masz na nic cza­su zarów­no zawo­do­wo, jak i rodzin­nie, i nie nadą­żasz z niczym, musisz zna­leźć sobie dodat­ko­we zaję­cie. I to nie byle jakie, tyl­ko takie, od któ­re­go nie możesz się tanio wykpić, bo na jego efek­ty cze­ka­ją set­ki ludzi. Dodat­ko­wo w to przed­się­wzię­cie anga­żu­je się coraz wię­cej mło­dych i uta­len­to­wa­nych ludzi, któ­rych nie możesz zawieść „wyco­fu­jąc się rakiem”.

To też histo­ria o tym, jak wie­le moż­na się nauczyć przez popu­la­ry­za­cję. Po pierw­sze, obec­nie każ­da dys­cy­pli­na aka­de­mic­ka wyma­ga bar­dzo wąskiej spe­cja­li­za­cji – w okre­ślo­nej dys­cy­pli­nie albo nawet pro­ble­mie w obrę­bie tej dys­cy­pli­ny. Lite­ra­tu­ra jest zwy­kle bar­dzo boga­ta i jej zgłę­bie­nie wyma­ga bar­dzo dużo cza­su. Reda­gu­jąc „Filo­zo­fuj!” bar­dzo wszech­stron­nie się roz­wi­ja­my. Co praw­da nie na tak szcze­gó­ło­wym pozio­mie, jak w naszej pra­cy badaw­czej, ale za to sze­ro­ko, ponie­waż zapo­zna­je­my się z sze­ro­ką pro­ble­ma­ty­ką filo­zo­ficz­ną. To zawsze inspi­ru­je. Po dru­gie, uczy­my się trud­nej sztu­ki pisa­nia pro­stym języ­kiem, bez uży­wa­nia aka­de­mic­kie­go żar­go­nu. Filo­zo­fo­wie są bar­dzo przy­wią­za­ni do swo­je­go języ­ka i czę­sto wyra­że­nie swo­ich myśli w jasny, przej­rzy­sty i pla­stycz­ny spo­sób, któ­ry jest w sta­nie prze­mó­wić do nie­fi­lo­zo­fów jest dla nich naj­trud­niej­sze.

 

Robert Kryński

Począt­ki

Wszyst­ko wsko­czy­ło na wła­ści­we tory chy­ba dokład­nie rok temu. Nie jestem pewien, czy wcze­śniej myśle­li­śmy o aż tak kolo­ro­wym cza­so­pi­śmie. Raczej nie. Bo gdy mię­dzy świę­ta­mi a nowym rokiem powstał zrąb obec­ne­go lay­outu, wywo­łał on pozy­tyw­ne zasko­cze­nie i dał dodat­ko­wy impuls do dzia­ła­nia. Z per­spek­ty­wy roku dostrze­gam wię­cej wad niż zalet lay­outu, ale wów­czas – m.in. dzię­ki nie­mu – spra­wy nabra­ły tem­pa. Choć jesz­cze w poło­wie stycz­nia, gdy numer pierw­szy przy­brał już zna­ne kształ­ty, nie wie­dzie­li­śmy, że będzie­my dru­ko­wać cza­so­pi­smo i to co dwa mie­sią­ce. Myśle­li­śmy raczej o inter­ne­to­wej wer­sji kwar­tal­ni­ka.

Wokół nr 1

27 stycz­nia opu­bli­ko­wa­li­śmy numer o tym, czym jest filo­zo­fia, z wydat­ną pomo­cą Joan­ny Kie­reś-Łach. Zain­te­re­so­wa­nie prze­ro­sło nasze naj­śmiel­sze ocze­ki­wa­nia. Odno­to­wa­li­śmy kil­ka­na­ście tysię­cy pobrań i pra­wie sto tysię­cy odsłon na Face­bo­oku. Poja­wi­ły się maso­wo zapy­ta­nia i proś­by o wer­sję dru­ko­wa­ną. Zosta­li­śmy też zasy­pa­ni tek­sta­mi. Nie mie­li­śmy wyj­ścia. Przy­go­to­wa­nia wer­sji dru­ko­wa­nej zabra­ły mie­siąc. Trze­ba było zna­leźć dru­kar­nię i prze­my­śleć dokład­ny for­mat cza­so­pi­sma (z A4 prze­skła­da­li­śmy cza­so­pi­smo do for­ma­tu 216 x 277 mm, jaki ma np. „Wie­dza i Życie”). Ogło­si­li­śmy pre­nu­me­ra­tę i usta­li­li­śmy dwu­mie­sięcz­ną perio­dy­za­cję. Czy wie­cie, że pierw­szy prób­nie wydru­ko­wa­ny egzem­plarz „Filo­zo­fuj!” do złu­dze­nia przy­po­mi­nał fol­der rekla­mo­wy i kosz­to­wał prze­szło 40 zł? Prze­cho­wu­je go Artur. Na szczę­ście uda­ło się pomyśl­nie wydru­ko­wać zwy­kły nakład pod koniec lute­go.

Wokół nr 2

Dopie­ro na począt­ku mar­ca utwo­rzy­li­śmy osob­ny ser­wis cza­so­pi­sma i zało­ży­li­śmy fan­pa­ge na Face­bo­oku. Wie­le osób zgło­si­ło się do pomo­cy przy two­rze­niu cza­so­pi­sma. Mirel­la Nawra­ca­ła-Urban zaczę­ła two­rzyć dział „Z pół­ki filo­zo­fa…”, Zuzan­na Kasprzyk przy­go­to­wy­wa­ła nie­któ­re kap­suł­ki oraz memy, Han­na Urban­kow­ska, oprócz prze­sy­ła­nia świet­nych tek­stów wła­snych, zgo­dzi­ła się ilu­stro­wać cudze, Kamil Szy­mań­ski przy­go­to­wy­wał dział „Filo­zo­fia z przy­mru­że­niem oka”. Numer dru­gi – o sen­sie życia, któ­ry uka­zał się 30 kwiet­nia, był znacz­nie bogat­szy i gęst­szy od pierw­sze­go. Zmniej­szy­li­śmy nawet czcion­kę, by wię­cej zmie­ścić. Nasze pra­ce przy korek­cie wspar­ła Mag­da­le­na Kor­czyń­ska, a pra­ce przy skła­dzie Patry­cja Czer­niak.

Wokół nr 3

Powo­li zaczę­li­śmy sobie zda­wać spra­wę z tego, że oprócz reda­go­wa­nia trze­ba jesz­cze pro­mo­wać „Filo­zo­fuj!”. Tutaj z pomo­cą przy­szli Mar­ty­na Świę­cic­ka i Sła­wek Czar­nec­ki, dzię­ki któ­rym m.in. ożył nasz pro­fil face­bo­oko­wy i powstał pro­fil na Insta­gra­mie, oraz Pau­li­na Pal­ka, któ­ra wów­czas zaję­ła się wolon­ta­ria­tem. Zaczę­li­śmy dys­ku­to­wać w tej gru­pie o tym, jak i z czym dotrzeć do czy­tel­ni­ków, co bar­dzo posze­rzy­ło nasze pole widze­nia.

Tym­cza­sem pra­ce nad nume­rem trze­cim – o wol­no­ści sło­wa zamknę­li­śmy w poło­wie czerw­ca, by ostat­nie­go dnia tego mie­sią­ca poka­zać go świa­tu. W nume­rze tym posze­rzy­li­śmy dział „Narzę­dzia filo­zo­fa” – do świet­ne­go tek­stu Rafa­ła Urba­nia­ka dołą­czył tekst Krzysz­to­fa Wie­czor­ka, rów­nież z logi­ki, oraz zapo­cząt­ko­wa­li­śmy serię „Gre­ka z wiel­ki­mi kla­sy­ka­mi” tek­stem Andrze­ja Ste­fań­czy­ka. Poja­wi­ło się też po raz pierw­szy kalen­da­rium wyda­rzeń filo­zo­ficz­nych, opra­co­wa­ne przez Mar­ty­nę Świę­cic­ką. Numer tra­fił do salo­nów Empi­ku w całej Pol­sce.

Wokół nr 4

Pra­ca nad nume­rem 4 – o umy­śle przy­pa­dła na waka­cje. Jed­nak jakoś dali­śmy radę. Wów­czas do redak­cji dołą­czył Jacek Jaroc­ki, któ­ry – poza zna­ko­mi­tym tek­stem o zom­bie – przy­go­to­wał tak­że info­gra­fi­kę będą­cą mapą sta­no­wisk w filo­zo­fii umy­słu. Pod­su­nął też pomysł, by wywiad nume­ru prze­pro­wa­dzić z Joh­nem Searle’em, co się uda­ło. W tym cza­sie dzię­ki nasze­mu sym­pa­ty­ko­wi – Ery­ko­wi Kowal­czy­ko­wi, redak­to­ro­wi Wiki­pe­dii – powstał wpis o „Filo­zo­fuj!” w naj­więk­szej ency­klo­pe­dii na tym glo­bie. Numer uka­zał się 31 sierp­nia. Zaraz za wstęp­nia­kiem zna­la­zło się kalen­da­rium przy­go­to­wa­ne przez Kata­rzy­nę Cygan i Mar­ty­nę Świę­cic­ką oraz ilu­stro­wa­ne przez Kata­rzy­nę Bara­now­ską i Joan­nę Grusz­kę. Trans­la­tor­sko wspar­li nas Bła­żej Gębu­ra, któ­ry prze­ło­żył tekst Nic­ka Bostro­ma o tym, czy żyje­my w symu­la­cji kom­pu­te­ro­wej, oraz Moni­ka Chy­liń­ska, któ­ra prze­tłu­ma­czy­ła filo­zo­ficz­ną reflek­sję Susan Schne­ider nt. fil­mu Ona. Marek Mosor zaś pode­słał nam humo­ry­stycz­ny rysu­nek do dzia­łu „Filo­zo­fia z przy­mru­że­niem oka”.

Wokół ser­wi­su cza­so­pi­sma

Zin­ten­sy­fi­ko­wa­li­śmy pra­ce nad roz­bu­do­wą ser­wi­su cza­so­pi­sma, z któ­rym wią­że­my duże nadzie­je. Uda­ło się zaini­cjo­wać kil­ka dzia­łów, w tym opra­co­wa­nie zagra­nicz­nych tek­stów o filo­zo­fii oraz recen­zję dzieł kul­tu­ry. Do zespo­łu reda­gu­ją­ce­go dzia­ły dołą­czy­ły m.in. Lena Kukliń­ska i Jola Pro­cho­wicz. Memy filo­zo­ficz­ne przy­go­to­wy­wa­ła Iza­be­la Wodziń­ska. Posta­no­wi­li­śmy też od cza­su do cza­su publi­ko­wać tek­sty filo­zo­fów na bie­żą­ce tema­ty. Tak powsta­ły „Jed­nod­niów­ki” na temat imi­gran­tów, z któ­rych pierw­sza uka­za­ła się w pierw­szej poło­wie wrze­śnia. 15 wrze­śnia roz­po­czął się Zjazd Filo­zo­ficz­ny, na któ­rym obec­na była redak­cja. Wów­czas dołą­czy­ła do nas Celi­na Gło­gow­ska, któ­ra od razu wyka­za­ła się zaan­ga­żo­wa­niem i zarad­no­ścią. Ale to był dopie­ro skrom­ny począ­tek jej wspa­nia­łej robo­ty. Ale wszyst­ko po kolei. Duże wspar­cie – zarów­no pió­rem, jak i w spra­wach pro­mo­cyj­nych – otrzy­ma­li­śmy też od Joan­ny Chrza­now­skiej.

W dru­giej poło­wie wrze­śnia dołą­czy­ła do nas kolej­na zaan­ga­żo­wa­na i kre­atyw­na oso­ba – Mał­go­sia Kop­ciuch, któ­ra wło­ży­ła ogrom­ny wkład w nasze poczy­na­nia mar­ke­tin­go­we. Od razu zasy­pa­ła nas wie­lo­ma fan­ta­stycz­ny­mi pomy­sła­mi. Nie­któ­re z nich już uda­ło się zre­ali­zo­wać, jak choć­by akcja „Filo­zo­fuj w biblio­te­ce”, nawią­za­nie współ­pra­cy z księ­gar­nio-kawiar­nia­mi czy pro­mo­cja z oka­zji Świa­to­we­go Dnia Filo­zo­fii. Inne muszą jesz­cze pocze­kać na reali­za­cję, bo robo­ty dużo, rąk wciąż mało.

Wokół nr 5

Na począt­ku paź­dzier­ni­ka TVP Lublin poświę­ci­ła nasze­mu maga­zy­no­wi część pro­gra­mu „Nauka”. Będzie­my mile wspo­mi­nać zim­ny pora­nek w Par­ku Saskim w Lubli­nie, gdzie Joan­na Sosnow­ska, pro­wa­dzą­ca pro­gram, roz­ma­wia­ła przed kame­ra­mi z Artu­rem Szut­tą i Jolą Pro­cho­wicz o „Filo­zo­fuj!” i popu­la­ry­za­cji filo­zo­fii. Pra­ce redak­cyj­ne i korek­tor­skie wspar­ła wydat­nie Mał­go­rza­ta Szo­stak, dzię­ki cze­mu w dru­giej poło­wie paź­dzier­ni­ka uda­ło się zamknąć numer pią­ty – o demo­kra­cji, by 30 dnia tego mie­sią­ca opu­bli­ko­wać go. Do zespo­łu ilu­stra­to­rów dołą­czył Łukasz Szo­stak, któ­ry wyko­nał rysu­nek do tek­stu prof. Ada­ma Gro­ble­ra, oraz Justy­na Czu­pił­ka, któ­ry „ubra­ła” w miłe dla oka „sza­ty” info­gra­fi­kę. Alek­san­der Wandt­ke dołą­czył do zespo­łu przy­go­to­wu­ją­ce­go kalen­da­rium, nad któ­rym pra­ce koor­dy­no­wa­ła Mał­go­sia Kop­ciuch.

Zaczę­li­śmy orga­ni­zo­wać w kawiar­niach w ramach Klu­bów „Filo­zo­fuj!” spo­tka­nia poświę­co­ne pro­ble­ma­ty­ce zwią­za­nej z poprze­dza­ją­cym je nume­rem cza­so­pi­sma. Pierw­sze z nich, zor­ga­ni­zo­wa­ne przez Mar­ci­na Pie­trza­ka, odby­ło się 5 listo­pa­da w Opo­lu, dru­gie – 25 listo­pa­da w Lubli­nie, trze­cie – 1 grud­nia w Gdań­sku, a czwar­te – 4 grud­nia w Kra­ko­wie. Trze­cie z nich, wzo­ro­wo zor­ga­ni­zo­wa­ne przez Celi­nę Gło­gow­ską, zyska­ło dzię­ki niej dofi­nan­so­wa­nie z Insty­tu­tu Kul­tu­ry Miej­skiej w Gdań­sku. Zosta­ło też poprze­dzo­ne wywia­dem, któ­re­go udzie­li­ła trój­miej­skiej „Gaze­cie Wybor­czej”. Po spo­tka­niu nagra­no też audy­cję w Radiu Gdańsk, w któ­rym wzię­li udział Artur i Nata­sza oraz Celi­na.

Wokół nr 6

Przed Świę­ta­mi uda­ło się posłać do dru­ku numer 6 – o Bogu i reli­gii, a 30 grud­nia – opu­bli­ko­wać. Tym razem trans­la­tor­sko wspar­li nas Mar­cin Iwa­nic­ki, Jola Pro­cho­wicz i Syl­wia Wil­czew­ska. Lena i Rafał Tyl­ko­wie zgo­dzi­li się na publi­ka­cję wyjąt­ko­we­go filo­zo­ficz­ne­go komik­su – „Filo­zo­fy”, któ­re­go pierw­szy odci­nek uka­zał się w nume­rze. Pau­li­na Wie­jak prze­pro­wa­dzi­ła dla nas wywiad z prof. Anto­nim B. Stęp­niem. Tuż po posła­niu nume­ru do dru­ku odby­ło się spo­tka­nie w Muzeum Ślą­ska Opol­skie­go w Opo­lu, zor­ga­ni­zo­wa­ne i pro­wa­dzo­ne przez Mar­ci­na Pie­trza­ka, na któ­rym prof. Adam Gro­bler zapo­wie­dział publi­ka­cję nume­ru i wygło­sił wykład na bazie tek­stu „O poboż­nych ate­istach i bez­boż­nych dewo­tach”, któ­ry uka­zał się w nume­rze.

Podzię­ko­wa­nia

Przede wszyst­kim chciał­bym zazna­czyć, że są one funk­cją aktu­al­ne­go sta­nu mojej pamię­ci, tuż przed wypra­wą na syl­we­stra ;), więc prze­pra­szam, jeśli o kimś nie wspo­mnia­łem lub czy­ichś zasług nale­ży­cie nie uwy­pu­kli­łem.

Przez cały rok wie­le osób bar­dzo nas wspie­ra­ło. Przede wszyst­kim dzię­ku­je­my auto­rom tek­stów zarów­no do nume­rów, jed­nod­nió­wek, jak i do ser­wi­su maga­zy­nu, rów­nież tym, któ­rych tek­sty jesz­cze się nie uka­za­ły. Wyjąt­ko­we podzię­ko­wa­nia nale­żą się Mar­ci­no­wi Iwa­nic­kie­mu, któ­ry pozy­skał dla nas wie­le tek­stów, tłu­ma­czył oraz spraw­dzał prze­kła­dy doko­na­ne przez inne oso­by, wspie­rał pomy­sła­mi i rada­mi. Jego wkład w reda­go­wa­nie cza­so­pi­sma sta­wał się coraz więk­szy, a przy tym trud­no by dorów­nał Jego skrom­no­ści i życz­li­wo­ści. Ser­decz­nie i gorą­co dzię­ku­je­my wszyst­kim współ­pra­cow­ni­kom! Spe­cjal­ne podzię­ko­wa­nia kie­ru­je­my tak­że do prof. Ada­ma Gro­ble­ra i prof. Pio­tra Gutow­skie­go, któ­rzy przez cały czas wpie­ra­li nasze wysił­ki. Bar­dzo dzię­ku­je­my wszyst­kim, któ­rzy wspar­li nas finan­so­wo. Dzię­ku­je­my też pre­nu­me­ra­to­rom za zaufa­nie, jakim nas obda­rzy­li, zama­wia­jąc nie­ja­ko w ciem­no kom­plet nume­rów, oraz tym, któ­rzy kupi­li egzem­pla­rze dru­ko­wa­ne. Dzię­ku­je­my wszyst­kim naszym Czy­tel­ni­kom. Nasz fan­pejdż zyskał pra­wie 4400 sym­pa­ty­ków, a my mie­li­śmy przy­jem­ność dys­ku­to­wać z Wami na wie­le cie­ka­wych tema­tów.

Last but not least – moją pra­cę dedy­ku­ję synom – Karo­lo­wi (l. 7) i Ada­mo­wi (l. pra­wie 2), któ­rzy są dla mnie nie­wy­czer­pa­nym źró­dłem inspi­ra­cji.

Co się nie uda­ło

Kil­ka rze­czy nam się nie uda­ło. Przede wszyst­kim zgło­si­ło się do pomo­cy wie­le osób, ale na tym eta­pie zor­ga­ni­zo­wa­nie im kon­kret­nych zadań i wyko­rzy­sta­nie ich dobrej woli współ­pra­cy prze­ro­sło nasze moż­li­wo­ści. Za to bar­dzo prze­pra­sza­my. Zawie­dli­śmy Was nie z bra­ku dobrej woli, ale dla­te­go, że prze­rósł nas ogrom pra­cy wokół maga­zy­nu. Licz­my na to, że z cza­sem zechce­cie raz jesz­cze pod­jąć pró­bę współ­pra­cy z nami. Wasza pomoc bar­dzo nam się przy­da. Nie uda­ło nam się tak­że pozy­skać reklam do cza­so­pi­sma (z wyjąt­kiem dwóch). Nawet nie pró­bo­wa­li­śmy. Nie było cza­su. Z tego same­go powo­du nie uda­ło się dotrzeć do szkół, uczel­ni, biblio­tek, pla­có­wek kul­tu­ral­nych itd. Ufa­my, że uda się to zro­bić w przy­szłym roku. W ten spo­sób prze­cho­dzi­my do pla­nów na przy­szły rok.

Pla­ny

W nad­cho­dzą­cym roku chce­my popra­wić funk­cjo­no­wa­nie redak­cji w wie­lu aspek­tach. M.in. każ­dy numer – mamy nadzie­ję – zyska osob­ne­go redak­to­ra mery­to­rycz­ne­go, popra­wi­my opra­co­wa­nie języ­ko­we i marzy nam się zmia­na lay­outu, ale na razie nie ma chęt­nych do opra­co­wa­nia pomy­słu. Będzie­my też dążyć do wzbo­ga­ce­nia nume­rów o wie­le cie­ka­wych dzia­łów, któ­rych dotąd nie uda­ło się utwo­rzyć lub sys­te­ma­tycz­nie utrzy­mać, np. filo­zo­fo­wa­nie z dzieć­mi czy dydak­ty­ka filo­zo­fii i ety­ki. Posta­ra­my się w o wie­le więk­szym stop­niu dotrzeć do mediów, roz­bu­do­wać dzia­łal­ność Klu­bów „Filo­zo­fuj!”, zaszcze­pia­jąc ich ideę w wie­lu mia­stach. Mamy też wie­le innych napraw­dę cie­ka­wych i ambit­nych pla­nów, ale na razie zacho­wa­my je w tajem­ni­cy. Wszyst­kie one zakła­da­ją, że nadal nasza pra­ca będzie obie­ra­na jako sen­sow­na i będzie przez Was wspie­ra­na. W nad­cho­dzą­cym roku życzy­my Wam wie­lu suk­ce­sów i cią­gle lep­sze­go rozu­mie­nia, dla­cze­go taki­mi nam się wyda­ją. Filo­zo­fuj­my!

 

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy